• 20 grudnia 2014
  • komentarzy
  • 2756 osób przeczytało
  • to!

Nowe pokolenie, nowy świat

Postęp i przełomy w medycynie to rzadko kiedy wynik pracy jednego genialnego naukowca, który ma jakiś fantastyczny pomysł. Są one znacznie częściej efektem zebrania poprzednich odkryć przekazywanych jak pałeczka w sztafecie od jednego naukowca do drugiego. I tak choć to Ludwikowi Pasteurowi często przypisuje się rozwój i opracowanie teorii zarazków jako podstawowej przyczyny występowania wielu chorób, została ona w rzeczywistości zbudowana na bazie odkryć i obserwacji innych naukowców. Sukces Howarda Floreya przy tworzeniu penicyliny byłby niemożliwy, jeśli nie znałby on wcześniejszych ustaleń Alexandra Fleminga. Sam Fleming oparł swoje badania na lekach z grupy sulfonamidów, o których się dowiedział od innych naukowców i z lektury fachowych czasopism. Przed erą komputerów trudno było uzyskać informację na temat badań, która w końcu przyczyni się do przełomu w medycynie. Odkrycie penicyliny było z pewnością jednym z najważniejszych w medycynie w ciągu ostatnich stu lat, ale minęło prawie dziesięć lat od momentu, kiedy Alexander Fleming opublikował swój rewolucyjny artykuł, do dnia, kiedy Ernst Chain, biochemik z Uniwersytetu Oksfordzkiego, go odnalazł, przedzierając się przez całe stosy podobnych publikacji naukowych na temat antybiotyków. Ironia losu polega na tym, że Uniwersytet Oksfordzki znajduje się niecałe sto kilometrów od laboratorium Fleminga w Londynie. Sto kilometrów w dziesięć lat to mniej więcej 19,5 m na godzinę. Nazwać to tempo ślimaczym byłoby obrazą dla ślimaków ogrodowych, które maszerują z prędkością 48 m na godzinę. Różnica może wydać się trywialna, ale przed epoką szerokich zastosowań penicyliny większa liczba żołnierzy umierała z powodu infekcji niż od ran wojennych. Na przykład podczas I wojny światowej statystycznie z powodu infekcji umierało 1,1 żołnierza w porównaniu do jednego, który ginął od ran. Pod koniec II wojny światowej ten stosunek spadł z 1,1 do 0,0611. Pomyślmy tylko, ile istnień ludzkich można by było ocalić, gdyby penicylina była powszechnie dostępna nie w roku 1945, a w 1940.

Porozumiewanie się z prędkością światła
Do niedawna zdobywanie wiedzy na temat badań medycznych wymagało wybrania się do najbliższej biblioteki akademii medycznej i przedzierania się przez stosy czasopism w nadziei, że znajdzie się jakiś artykuł na interesujący nas temat. Teraz studenci medycyny w Chinach mogą w ciągu sekundy dotrzeć do badań w Londynie lub gdziekolwiek na świecie, siedząc w swoim pokoju w akademiku. Miliony artykułów naukowych można przywołać w ciągu kilku sekund, wstukując w wyszukiwarkę odpowiednie słowo kluczowe, nadając im priorytet i oglądając w sposób uporządkowany. Możliwości dzielenia się informacjami i korzystania z tego, do czego doszli inni badacze, jakimi dysponują dzisiaj naukowcy na całym świecie, są bez precedensu w historii ludzkości. Oczywiście tak nieprawdopodobnie je zwiększyło powstanie Internetu. W 1995 roku Krajowa Biblioteka Medyczna, która jest częścią Krajowego Instytutu Zdrowia (NIH), wypuściła globalne narzędzie zwane PubMed – jest to dostępna online baza danych, gdzie wszystkie szanujące się czasopisma naukowe wysyłają streszczenia publikacji. W czerwcu 1997 roku odnotowano dwa miliony wyszukiwań w PubMed miesięcznie. W 2006 było ich trzy miliony dziennie. Im łatwiej i im szybciej porozumiewają się między sobą naukowcy, tym szybciej pojawiają się postępy w medycynie. Naukowcy na całym świecie mogą teraz porozumiewać się między sobą niemal natychmiast. Dla mnie nie jest niczym niezwykłym współpracować tego samego dnia z ludźmi mieszkającymi w czterech krajach, czy to z Moskwy czy z Los Angeles. Podobne dialogi na temat badań naukowych toczą się codziennie na całym świecie.

Tempo postępów w medycynie przyspiesza
Zaledwie kilkadziesiąt lat temu rzadkością był jeden przełom w medycynie rocznie. Dziś takich przełomów jest kilka tygodniowo. W samym 2010 roku byliśmy świadkami odkryć, które dawniej byłyby na pierwszych stronach gazet. Sztuczna trzustka przeszła z powodzeniem badania kliniczne (jest to urządzenie, które utrzymuje poziom cukru, wykorzystując pompę insulinową podłączoną do skomputeryzowanego czujnika; pozwala ono diabetykom prowadzić normalne życie bez nagłych wzrostów poziomu cukru, które powodują duże spustoszenia w organizmie). Po raz pierwszy pacjentowi z mechanicznym sercem pozwolono, ze względu na stabilność mechanizmu, pójść do domu i tam, nie w szpitalu, czekać na serce dawcy. Badacze z Queensland Institute of Medical Research odkryli odchylenie genetyczne zwiększające ryzyko zapadania na raka jajników, co może doprowadzić do wcześniejszego wykrycia tej choroby. Naukowcy w Australii i Ameryce odkryli sposób na leczenie nowotworów za pomocą nowej klasy genów zwanych mikro RNA – molekuł, które są odpowiedzialne za regulację ekspresji genów. Firma biotechnologiczna Geron otrzymała zezwolenie od Federalnej Agencji Leków na testowanie terapii z użyciem embrionalnych komórek macierzystych, która ma leczyć urazy rdzenia kręgowego – to pierwsze takie badania prowadzone na ludziach. A lista wciąż się wydłuża. Przeprowadzono po raz pierwszy pełną transplantację twarzy. Naukowcy z Johns Hopkins University opracowali uproszczoną metodę zamiany komórek krwi na komórki bijącego serca. Inny zespół naukowców z tego samego uniwersytetu odkrył sposób na tworzenie nowych typów komórek macierzystych z ludzkich mieszków włosowych. Naukowcy z londyńskiego University College stworzyli funkcjonujący mięsień sercowy u myszy, sięgając po inny rodzaj komórek występujących w sercach dorosłych osobników. To może otworzyć drogę do regenerowania tkanek serca za pomocą komórek własnego serca człowieka, co pozwoli ominąć kwestie zarówno etyczne, jak i immunologiczne związane z używaniem do tego celu komórek macierzystych embrionów. Komórki pobrane z końców mysich ogonów zostały genetycznie przeprogramowane i zastosowane do naprawy zniszczonych tkanek wątroby za pomocą względnie nowego procesu zwanego transdyferencjacją.

Te osiągnięcia, choć są niezwykłe, prawdopodobnie są niczym w porównaniu do zadziwiających postępów medycyny, które nas jeszcze czekają. Zanim dziecko urodzone dzisiaj osiągnie wiek sześćdziesięciu pięciu lat, poziom wiedzy medycznej wzrośnie w tak spektakularny sposób, że jeżeli wszystko, co dziś wiemy o medycynie, można byłoby zamieścić w średniej wielkości książce, za sześćdziesiąt pięć lat nowo odkryte obszary wiedzy medycznej wypełnią setki albo nawet tysiące książek. A prędzej czy później ktoś także odkryje, jak spowolnić albo nawet odwrócić niektóre aspekty starzenia. Siłą napędową przełomów w medycynie są z pewnością przyspieszające tempo rozwoju techniki i szybki wzrost populacji ludzi w podeszłym wieku. Jeśli zaczniemy od roku 1400, okaże się, że dopiero po czterystu latach liczba ludności świata podwoiła się z pięciuset milionów do jednego miliarda, minęło kolejnych sto pięćdziesiąt lat i znów się podwoiła, ale później wystarczyło pięćdziesiąt lat, by potroiła się do siedmiu miliardów. Postępy technologiczne układają się w ten sam wzorzec. Nie chcemy przez to powiedzieć, że liczba ludności na Ziemi będzie rosła w błyskawicznym tempie. W większości krajów rozwiniętych liczba urodzeń spada. Widzimy, że rozwój technologii jest siłą motoryczną długiego życia, zarówno dzięki lepszym warunkom bytowym, jak i postępom w medycynie. Do niedawna zmiany międzypokoleniowe, odnotowywane w pisanej historii ludzkości, zachodziły bardzo powoli. Często nie było wielkich różnic między jednym pokoleniem a drugim, czy też między jednym a drugim wiekiem. Z wyjątkiem okresów, gdy doszło do powstania i upadku starożytnych Grecji i Rzymu, wszystkie pokolenia od wieku klasycznego antyku do średniowiecza żyły na mniej więcej tym samym poziomie cywilizacyjnym co pokolenie przed nimi i pokolenie po nich. Mniej więcej dwieście lat temu zmiany cywilizacyjne zaczęły przyspieszać – początkowo wolno, później szybko aż do momentu, w którym jesteśmy teraz, kiedy to każde nowe pokolenie doświadcza świata zdecydowanie odmiennego od tego, w którym żyło poprzednie.

Alex Zhavoronkov, Pokolenie wiecznej młodości, Wydawnictwo M, Kraków 2014