• 19 września 2019
  • komentarzy
  • 744 osób przeczytało
  • to!

Malarz dziur

Po wojnie, kiedy Grosz rekapitulował swoją młodość i przebytą drogę artystyczną, doszedł do wniosku, że nieistniejący już świat dawnych Niemiec, którego kiedyś tak nienawidził i z którym tak zaciekle walczył, był w rzeczywistości znacznie lepszym miejscem do życia, niż się wydawało: „Tak, kochałem Drezno. To był dobry, romantyczny okres życia. A potem Berlin. Mój Boże, ileż tam unosiło się w powietrzu pomysłów! Wspaniale było siąść w Café Josty. Dobra stara i nowa secesja. Wszystko zginęło. Pozostał jedynie proch marny. Kikuty drzew, brud, głód i ubóstwo. My, którzy zażyliśmy jeszcze «starego», ostatnich lat cywilizacji cesarstwa, możemy to porównywać. I obawiam się, że to porównanie nie wypadłoby pozytywnie dla dzisiejszych czasów”.

Malarz stopniowo popadał w coraz większą depresję. Dopadają go również wątpliwości co do sensu własnej twórczości − zarówno dawnej, jeszcze z okresu niemieckiego, jak i obecnej. Nastroje te są doskonale wyczuwalne na kartach dokończonej w 1946 roku przez Grosza autobiografii, która czasami rozmija się z faktami, ale jest zarazem bardzo samokrytycznym świadectwem słabości i błędów, które popełnił w swoim życiu. Grosz w autobiografii przyznał na przykład, że tak naprawdę amerykański model klasy średniej zawsze był mu bliższy niż „nienormalny, dziwny świat”, którego niczym żaby pragnęły kolosy awangardy. Autokrytycznie dodawał: „niestety, także ja sam, zamiast być normalnym ilustratorem, stałem się taką nadętą żabą, a moje prace były odwzorowaniem tego nieprawdziwego, pokrzywionego świata, postrzeganego z perspektywy pseudonaukowego marksizmu i freudyzmu. A przecież to jedna wielka tandeta i rupiecie, należące do słusznie minionej przeszłości. Gdyby Niemcy nie puścili tego z dymem, sam bym to wszystko rzucił na jedną kupę i przyłożył zapałkę”.

Po zakończonych działaniach wojennych Grosz przystąpił do pracy nad serię obrazów i akwarel, które doskonale pokazują jego ówczesne samopoczucie. Nadał im roboczą nazwę The Stickmen (co jest zarazem tytułem retrospektywnej wystawy, którą zorganizowało artyście The Associated Artist Galery w 1948 roku). Postaci uwidocznione na tych pracach są jedynie zlepkami zwykłych patyków (sticks), bez mięsa i krwi, o szkaradnych i pustych obliczach, szwendające się bez sensu po miejscach, które dosięgła wojenna apokalipsa. Wykonują zwykle całkowicie nonsensowne czynności, maszerując w grupach bez celu (Batalion dziur, 1947) czy też zasłaniając się porwanym sztandarem (Powiewanie sztandarem, 1947−1948). Inne postaci, dla odmiany, starają się z kolei być artystami. Wysiłki te spełzają jednak na niczym, ponieważ w świecie przedstawionym nic już nie ma sensu (Poeta dziur; Muzyk dziur). Najsłynniejszymi z cyklu tych akwarel oraz obrazów są płótna Malarz dziur I (obr. 2.64 z 1948 r.) oraz Malarz dziur II (obr. 2.65 z 1950 r.), przy pomocy których Grosz wymownie zademonstrował, jak odbierał swoją osobistą sytuację. Na obrazach tych widzimy bowiem, jak ocalały malarz siedzi lub stoi przed sztalugą, ustawioną w ruinach czegoś, co kiedyś zapewne było jego domem, a gdzie teraz walają się porozrzucane płótna. A na samych płótnach są dziury. Zaramowane dziury, symbolizujące nie tylko stan ducha ich autora, ale przede wszystkim stan świata, bezsensowność ludzkiej egzystencji oraz sztuki.

diikque

 

Tekst pochodzi z książki: „Czerwony kogut Picasso”