• 24 grudnia 2014
  • komentarzy
  • 8375 osób przeczytało
  • to!

Bóg z dymkiem? Czyli Biblia i komiks. (Część II)

Roman Zając

Z materią Pisma Świętego postanowił zmierzyć się także kontrowersyjny i obrazoburczy amerykański rysownik Robert Crumb, znany ze swojego bezkompromisowego podejścia i całkowitego braku szacunku dla jakichkolwiek świętości. Jego komiksy wielokrotnie oskarżane były o rasizm, seksizm i szerzenie pornografii. Komiks „The Book of Genesis Illustrated by R. Crumb” („Księga Rodzaju zilustrowana przez Roberta Crumba”), który ukazał się w 2009 roku, miał być czymś w rodzaju artystycznej prowokacji.

  9 Genesis Crumb - Stworzenie człowieka

Najbardziej wierna adaptacja
Ludzie wierzący nie mają monopolu na adaptacje Biblii, w tym wypadku dokonał jej autor nie kryjący swego ateizmu i niechęci do religii. Wypowiedzi typu „ludzie są poważnie walnięci, skoro przez tyle lat brali tę książkę na serio”, dobitnie pokazują stosunek Crumba do Biblii. Na jednej z konferencji prasowych stwierdził, że komiksową adaptację Księgi Rodzaju traktuje jako duchową misję, której celem jest pokazanie dziwaczności i śmieszności tak zwanego Pisma Świętego. Ponieważ jednak uznał, że Biblia sama w sobie jest śmieszna i groteskowa, aby to udowodnić, postanowił z pieczołowitością przytoczyć w komiksie… cały tekst Księgi Rodzaju, niczego (ale to absolutnie niczego!) nie pomijając. Dotychczas wszystkie komiksowe wersje Biblii zawierały fragmenty całkowicie zmyślonych narracji i dialogów, dodane, by ożywić i „zmodernizować” stare teksty, tymczasem Crumb dokonał najbardziej wiernej adaptacji, jak to tylko możliwe. Treść biblijnej księgi została niemalże niewolniczo zilustrowana, słowo po słowie. Autor podszedł do tekstu źródłowego z niebywałym pietyzmem, niczego nie pomijając i niczego nie dodając. Księga Genesis w formie czarno-białego komiksu zawiera wszystkie 50 rozdziałów z kompletnym tekstem. W polskim wydaniu (R. Crumb, Księga Genesis, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010) tekst ten jest przytoczony na podstawie żydowskiego przekładu Izaaka Cylkowa z przełomu XIX i XX wieku, bardzo cenionego m.in. przez Czesława Miłosza.

9a Genesis Crumb

Crumb starał się oddać zapisane słowa najwierniej, jak to możliwe i zilustrował niemalże każde zdanie Księgi Rodzaju. Dzięki temu można zauważyć rzeczy, które umykają czasem podczas lektury. Komiksowe obrazki wydobywają niedostrzegalne sensy, niejako drugie dno tych opowieści. Np. Crumb wyeksponował bardzo wyraźnie fakt, że postępowanie Chama spowodowało rzucenie przekleństwa przez Noego na syna Chama – Kanaana, co wydaje się być przecież irracjonalne. Wąż narysowany został z rękoma i nogami, jako istota chodząca w pozycji wyprostowanej, bo przecież pełzać miał dopiero w wyniku wyroku Bożego. Ta wierność wobec tekstu, skutkuje także trochę zabawnymi efektami. Crumb skrupulatnie narysował bowiem wszelkie antropomorfizmy, a więc np. pokazał dosłownie takie zwroty jak „chodził z Panem”. Widzimy też Boga wdychającego z zadowoleniem woń całopalnej ofiary. Gdy Kain i Abel składają Bogu dary z pierwocin, Bóg odbiera je od nich osobiście. Kiedy Jahwe stwierdza, że krew Abla woła do Niego z ziemi, przykłada rękę do ucha i nasłuchuje. Bóg także osobiście rygluje wejście do Arki (bo tak mówi tekst, ale mało kto to zauważa).

9b Genesis Crumb - Cheruby strzegące wejścia do Ogrodu Eden

Seks i przemoc
Crumb nie bał się przedstawiać w komiksie treści, których podczas kazania i katechezy raczej się unika. Niektórzy z powodów duszpasterskich wolą pomijać milczeniem istnienie mniej budujących ustępów Biblii, takich jak grzech córek Lota, które upiły ojca, aby z nim obcować, występek Onana, Judę współżyjącego z prostytutką, za którą przebrała się jego synowa, itp. Zawsze znajdą się ludzie, którzy pragną chronić cukierkowy obraz Biblii, gdzie wszyscy bohaterowie są wyidealizowani i wyzuci z prawdziwego człowieczeństwa pełnego słabości i ułomności. Komiks Crumba jest natomiast pełen scen przemocy. Gdy Kain morduje Abla, widzimy jak miażdży mu głowę kamieniem. Upadek moralny ludzkości przed potopem jest ukazany w sposób drastyczny i dosłowny. Jest ilustracja, na której zwijają się z bólu płonące ciała mieszkańców Sodomy. Wszystko to wywołało krytykę ze strony licznych organizacji chrześcijańskich. Trudno jednak zaprzeczyć, że w Biblii (która dla wierzących jest Słowem Bożym i fundamentem zachodniej etyki oraz inspiracją współczesnych praw człowieka) występuje zarówno nagość, seks, jak i przemoc. Jest to księga miłości, wiary i przebaczenia, ale także księga pełna zgiełku, wojen, gwałtów, kłamstw i niesprawiedliwości. Biblia wspomina o różnych niegodziwościach, wyuzdaniu, okrucieństwach i przemocy. Niektóre postacie biblijne są psychopatami czy zboczeńcami. Biblia mówi bowiem prawdę o człowieku, a historia ludzkości niestety pełna jest także morderstw, głupoty, nienawiści oraz wyjątkowego barbarzyństwa. Biblia przytacza niezbyt chwalebne epizody z życia postaci, które w innym miejscu gloryfikuje, bo ci sami ludzie bywają dobrzy i źli. Wiele tekstów biblijnych może zgorszyć. Ignorowanie ich pozwoliłoby uzyskać wygładzoną, ale zarazem  zdeformowaną, wersję Biblii.

Nie znaczy to jednak, że wszystko należy pokazywać dosłownie. Zresztą Crumb nie epatuje nadmiernie tymi scenami. Jest nawet, powiedziałbym, że jest oszczędny w ich ukazaniu, jak na takiego skandalistę za jakiego uchodzi.

9c Genesis Crumb - Noe chodził z Panem

Odrażający, brudni i źli
Oczywiście interpretacja graficzna postaci i poszczególnych scen ma charakter w dużej mierze tendencyjny i wyrażający poglądy ilustratora. Crumb zobrazował Wszechmogącego jako brodatego starca, odwołując się do typowego patriarchalnego stereotypu. Trudno z tego czynić zarzut, skoro Michał Anioł też ukazał Boga jako brodatego starca, ale Crumb czyni z niego jakąś mroczną postać podobną do Sarumana z mitologii Śródziemia. Ten starzec jest złowrogi i niesympatyczny już z wyglądu.

Od strony czysto wizualnej razi mnie brzydota narysowanych przez Crumba postaci. Proporcje ich ciał przypominają nieco neandertalczyków. Nie uświadczymy w nim również żadnej kobiety, której wygląd odpowiadałby istniejącym kanonom piękna. Ta brzydota ma pokazywać jacy są ludzie. Był taki włoski film „Odrażający, brudni i źli” („Brutti sporchi e cattivi”, 1976). Tytuł adekwatnie opisuje bohaterów zilustrowanych przez Crumba, bo tak postrzega on przedstawicieli gatunku Homo Sapiens.

9d Genesis Crumb - Bóg wdychający zapach ofiary

Okiem biblisty
A jednak, patrząc na komiks Crumba okiem biblisty, widzę w nim najlepszą z dotychczasowych adaptacji, co jest swoistym paradoksem. Jego odczytanie Biblii, odległe od dotychczasowych komiksów biblijnych, wniosło wiele świeżości. Autor zerwał z pewną tradycją w ukazywaniu postaci biblijnych. Choćby aniołowie… Nie są młodzieńcami ze skrzydłami u ramion, ale brodatymi mężczyznami (niejako młodszymi wersjami Jahwe). Po raz pierwszy cheruby postawione przed wejściem do Edenu ukazane są (w zgodzie z przekazem biblijnym) jako dziwne hybrydoidalne, uskrzydlone zwierzęta. Zgodny z tekstem jest także samoistnie wirujący ognisty miecz. Pojawia się kadr, na którym sługa Abrahama, składający przysięgę swemu Panu, kładzie mu rękę „pod biodro”, co było eufemistycznym określeniem dotykania narządów płciowych (i obrazek to właśnie sugeruje). Crumb poprzedził swą pracę ilustratora dogłębnymi studiami, czytał naukowe opracowania i korzystał z nich, wzbogacając tło historyczne rysunków wieloma takimi szczegółami. Zwracał uwagę na kontekst historyczny i kulturowy, obyczajowość i mentalność odległą od naszej.

Mamy też niezwykle interesujące pomysły wynikające z wyobraźni i inwencji autora: Bóg przekazujący życie Adamowi w pozie typowej dla Piety Michała Anioła; Józef, który, ukrywając przed braćmi swą tożsamość, „mówi hieroglifami”, uczucia Sary sprzedanej przez Abrahama wydobyte poprzez pokazanie łzy spływającej po jej policzku. Crumb wydobył także za sprawą ilustracji liczne akcenty humorystyczne. Na przykład rysunek objaśnia, co to znaczy, że żony Ezawa były utrapieniem dla jego rodziców (na obrazku są bijące się kobiety i zrezygnowany patriarcha Izaak, siedzący z boku, który wyraźnie tęskni za spokojem, ale nie ma już siły protestować).

Po lekturze Księgi Rodzaju według Crumba nie mogę się oprzeć wrażeniu, że stworzył dzieło, które może odnosić dokładnie odwrotny skutek, niż było to jego zamierzeniem. Sam autor zresztą w posłowiu przyznaje, tak jakby kapitulował wobec swoich własnych postulatów wyśmiania Biblii, że jednak mimo wszystko „jest to tekst obdarzony mocą, sięgający głęboko do naszej podświadomości zbiorowej”.

Roman Zając