• 30 stycznia 2016
  • komentarzy
  • 1722 osób przeczytało
  • to!

Usłyszeć głos Boga

Ronald Rolheiser OMI

Jesteśmy otoczeni przez całe mnóstwo głosów. Trudno znaleźć choćby jedną chwilę w naszym życiu, w której nie bylibyśmy przyzywani przez kogoś lub coś. Nawet kiedy śpimy, sny i koszmary przyciągają naszą uwagę.

Każdy głos ma swój szczególny wydźwięk i przesłanie. Niektóre głosy obiecują nam życie, jeśli tylko przyjmiemy ich zaproszenie i zrobimy to czy tamto lub też jeśli wejdziemy w posiadanie danego produktu lub idei. Inne z kolei nam grożą. Jedne zwodzą nas w stronę nienawiści, goryczy i gniewu, a inne wzywają nas do miłości, wdzięczności i przebaczenia. Są głosy żartobliwe i swawolne, które dają nam do zrozumienia, że nie należy ich brać poważnie, a są i takie, które nieustannie przypominają nam o tym, jak bardzo są pilne i doniosłe, ponieważ przemawia przez nie niezmienna prawda i sam Bóg.

Powstaje pytanie: który głos spośród tych wszystkich należy do Boga? Jak możemy rozpoznać Boży głos w tym całym zgiełku? 

Niełatwo jest odpowiedzieć. Jak uczy Pismo, Bóg jest Stwórcą wszystkiego, co dobre – niezależnie od tego, czy określane jest wprost mianem „religijne” czy nie. Dlatego też Boży głos można usłyszeć w wielu rzeczach, które nie są wprost związane z wiarą i religią, podobnie jak nie można też oczekiwać go we wszystkim, co przykleja sobie etykietkę religijności. W jaki sposób można to jednak rozeznać?

Jezus podaje nam w Ewangelii wspaniałą metaforę, która może nam pomóc odpowiedzieć na to pytanie. Posługując się nią, musimy jednak pamiętać, że jest to tylko i wyłącznie metafora. Jezus mówi, że jest Dobrym Pasterzem i że Jego owce będą rozpoznawać Jego głos spośród wielu innych. Do skonstruowania tej metafory Jezus posłużył się powszechną wśród pasterzy Jego czasów praktyką. Mianowicie nocą, szukając towarzystwa i bezpieczeństwa, schodzili się oni wszyscy w jedno miejsce i gromadzili owce w jednej wspólnej zagrodzie. Rano, żeby na nowo oddzielić stada, używali swych głosów. Każdy pasterz w ten sposób trenował swoje owce, aby reagowały tylko i wyłącznie na jego głos. Każdego ranka pasterz oddalał się od zagrody, wołając swoje owce, nieraz wywołując każdą z nich po imieniu, a one szły za nim. Owce były tak „dostrojone” do jego głosu, że nie poszłyby za żadnym innym, nawet gdyby próbował je zwieść, naśladując głos ich prawdziwego pana. Każda owca znała dokładnie głos, który jej strzegł, i w żadnym wypadku nie byłaby posłuszna innemu.

Podobnie i my: spośród wszystkich głosów, które do nas docierają i nas przyzywają, musimy wychwycić szczególne brzmienie Bożego głosu. Na szczęście mamy sporo zasad, pochodzących od Jezusa, z Pisma Świętego i z głębokich studni naszej chrześcijańskiej tradycji, które mogą pomóc nam w rozeznawaniu tego, co jest Bożym głosem, a co nim nie jest:

Boży głos daje się słyszeć zarówno w łagodnym szepcie, jak również pośród burzy z piorunami.
Boży głos daje się rozpoznać w wezwaniu do tego, co wyższe i święte, ale równocześnie odbierany jest jako wezwanie do pokory i uniżenia.
Boży głos przynosi nam największe wyzwania, zmuszając nas nieraz do niezłej gimnastyki, nawet jeśli ostatecznie jest to jedyny głos, który przynosi prawdziwe ukojenie i daje pociechę.
Boży głos w sposób szczególny przemawia przez ubogich, choć jednocześnie przyzywa nas poprzez artystów i intelektualistów.
Boży głos zawsze zaprasza nas do życia w wolności od lęku, nawet jeśli wzbudza w nas zarazem świętą bojaźń Bożą.
Boży głos daje się słyszeć wszędzie tam, gdzie jest autentyczna radość i wdzięczność, nawet jeśli wzywa nas też do zaparcia się swojego ja i do umierania dla siebie. 
Boży głos wydaje się więc ukryty w paradoksach, ale jest tak naprawdę jedynym, który zna nas dogłębnie i jest w stanie wezwać każdego z nas po imieniu.

 

modlitwa_nasza_najglebsza_tesknota_3d_z_tlem

Ronald Rolheiser OMI

Oblat Maryi Niepokalanej, teolog duchowości, autor książek