źródło: Św. Florian z kościoła w Pławniowicach
  • 4 maja 2016
  • komentarzy
  • 1031 osób przeczytało
  • to!

Św. Florian

Był rok 1184. Papież Lucjusz III zstąpił do krypty bazyliki św. Wawrzyńca za Murami w Rzymie, gdzie spoczywały czcigodne szczątki świętych męczenników, aby wybrać spośród nich relikwie dla dalekiego Krakowa. Według „Translacji świętego Floriana” spisanej w XIV w. i relacji Długosza papież zapytał, kto ze spoczywających tam świętych pragnie przenieść się do Polski. Wobec braku odpowiedzi dotknął pastorałem grobowców świętych Szczepana i Wawrzyńca. Ci jednak odwrócili się od niego w geście odmowy. Wówczas z grobowca św. Floriana wysunęła się ręka trzymająca kartkę z napisem: „Ja pójdę do Polski” (według innej wersji św. Florian podniósł tylko rękę, wyrażając tym swą wolę). Wydarzenie to opiera się na częstym w hagiografiach motywie: Oto święci sami wyrażają wolę przeniesienia się lub pozostania w danym miejscu, bądź niespodziewanie obierają sobie nową siedzibę i wskazują ją. Chodziło oczywiście o  ich doczesne szczątki, jednak zgodnie ze średniowiecznymi wyobrażeniami religijnymi święty nadal żył, był obecny w swoich relikwiach, dawał znaki, przemawiał, mógł nawet opuszczać miejsce swego pochówku.

Wiadomości o św. Florianie są bardzo skąpe i niepewne. Urodził się ok. 250 r. w Ceti (Zeiselmauer w Austrii), w młodości przyjął chrzest, potem został powołany do rzymskiego wojska, miał zostać nawet oficerem w garnizonie w Mantem k. Krems. W 304 r. cesarz Dioklecjan wydał edykt nakazujący wszystkim chrześcijanom złożenie pod karą śmierci ofiary bogom rzymskim. Gdy Florian odmówił, został przewieziony do Lauriacum (obecnie Lorch), gdzie poddano go torturom i zamęczono. Ciało wrzucono do rzeki Enns. Według innej wersji Florian ujął się za żołnierzami chrześcijanami zagrożonymi śmiercią i także został skazany. Ciało męczennika miała odnaleźć i pochować wdowa Waleria. W tym miejscu powstał klasztor benedyktynów, później kanoników laterańskich. Z czasem osada rozwinęła się w miejscowość Sankt Florian, stając się ośrodkiem kultu świętego.

Sprowadzenie relikwii św. Floriana do Polski było inicjatywą księcia Kazimierza Sprawiedliwego i biskupa krakowskiego Gedeona (Gedki). Długosz zapisał: „Na większą cześć świętego jak i Polaków przesłał papież kości świętego ciała polskiemu Kazimierzowi i katedrze wawelskiej przez biskupa Modeny Idziego. Ten przybywszy ze świętymi szczątkami do Krakowa 27 października został przyjęty z wielkimi honorami wśród oznak powszechnej radości i wesela przez księcia Kazimierza i biskupa Gedeona, wszystkie stany i klasztory, które mu wyszły naprzeciw siedem mil”. Było się z czego cieszyć, Polsce bardzo brakowało i własnych świętych, i relikwii. Cały obszar sakralizowali jedynie św. Wojciech i Pięciu Braci Męczenników, jednak ich  kult znacznie osłabił rabunek ich relikwii przez Czechów. Kult św. Stanisława rozwinął się na dobre dopiero po jego kanonizacji w 1253 r. Sakralna „pustka” nie mogła trwać bez widomych szkód dla państwa, miast i ludności. Średniowieczne miasto potrzebowało relikwii, były one niezbędne dla jego trwania, pomyślności i zamożności (pielgrzymki). Relikwie świętego były fundamentem chrześcijańskiej wspólnoty, podnosiły prestiż i znaczenie panującego, lokalnego Kościoła i miasta. Dlatego XII w. był w dzielnicowej Polsce „okresem translacji”: w 1145 r. sprowadzono relikwie św. Wincentego do Wrocławia, a w 1166 r. relikwie św. Zygmunta do Płocka. Ostatni był św. Florian.

Kraków za panowania Kazimierza Sprawiedliwego stał się ośrodkiem centralnej władzy. Jego stołeczna ranga wymagała posiadania relikwii legitymizujących panowanie księcia krakowskiego. Nowa stolica nie mogła ustępować Gnieznu, które, choć podupadłe, było ośrodkiem kultu św. Wojciecha, patrona Polski. Dzięki translacji relikwii św. Floriana Kraków zyskał patrona i obrońcę, czego dowodem było złożenie jego szczątków w katedrze wawelskiej, najważniejszej świątyni kraju.

Orszak z relikwiami, zatoczywszy łuk wokół miasta (sakralizacja granic), wchodził do Krakowa od północy, od strony powstającej dzielnicy Kleparz. Tu zdarzył się pierwszy cud „powitalny”: wóz wiozący relikwie zatrzymał się bez przyczyny i nie można było ruszyć go z miejsca. Oznaczało to, że święty chce tam pozostać i pragnie bronić miasta przed najazdami Prusów, co potwierdził, wyciągając ponownie rękę. W tym miejscu książę Kazimierz i biskup Gedko ufundowali kościół św. Floriana (obecna kolegiata), co stanowiło inicjację kultu świętego (Kleparz nosił początkowo nazwę Florencja, od imienia świętego).

Biskup Gedko przyjął procesjonalnie relikwie przed katedrą (obrzęd adventus – przyjście), a następnie złożono je w centralnej części nawy głównej zgodnie z praktyką obowiązującą ówcześnie w Europie. Nie jest pewne, czy do Krakowa przywieziono corpus Floriana, wiadomo jednak, że w katedrze pozostała jego głowa i inne części kostne, natomiast brachium (ramię) złożono w kościele na Kleparzu, zgodnie z wolą świętego, który tam ukazał swoją rękę. Części szczątków św. Floriana złożono do relikwiarzy i wydzielano z nich partykuły, którymi obdarowywano inne kościoły.

W 1185 r. w katedrze wawelskiej ufundowano ołtarz św. Floriana, który stanął w pobliżu jego grobowca z marmurową trumienką zawierającą jego relikwie (wkomponowano ją później do ołtarza św. Stanisława z sarkofagiem). Kanonicy katedralni obradowali przed grobem i ołtarzem świętego. Stał się on bowiem patronem nie tylko Krakowa – jeszcze w XIV w. św. Florian uważany był za głównego patrona królestwa obok św. Wojciecha i św. Stanisława. Świadczyły o tym procesje, które przechodziły z katedry wawelskiej do kościoła na Skałce (św. Stanisław) i do kościoła św. Floriana. Procesje te odbywano także, prosząc świętego o pomoc w wojnie z Krzyżakami. Po zwycięstwie grunwaldzkim Jagiełło nawiedził w dziękczynieniu relikwie św. Stanisława i św. Floriana.

W katedrze, w dzień obchodów liturgicznych św. Floriana (lub w innych ważnych okolicznościach) dokonywano rytu ostensji (wystawienia) relikwii jego głowy, gromadzącego rzesze wiernych. Wtedy bowiem najpełniej ukazywała się virtus (moc) świętego, co sprzyjało licznym łaskom i uzdrowieniom.

Kult św. Floriana stopniowo przygasał wobec rosnącej czci św. Stanisława po jego kanonizacji. Sytuację odwróciła klęska – wielki pożar Kleparza w 1528 r. Ocalał wówczas tylko kościół św. Floriana, co poczytano za jego interwencję. Od tego czasu zaczęły się zmieniać patronat i role świętego. Coraz rzadziej występował jako patron Polski (lecz patronem Krakowa pozostał do dziś). Został natomiast czczonym powszechnie w Polsce patronem straży pożarnej, hutników, kominiarzy, orędownikiem w czasie pożarów, powodzi i sztormów; jest także patronem archidiecezji katowickiej. Relikwiarz ręki świętego zaginął w 1639 r., lecz kościół na Kleparzu pozostaje nadal centrum jego kultu.

Św. Florian jest patronem Austrii, diecezji katowickiej, Krakowa, straży pożarnej, hutników, kominiarzy. W ikonografii przedstawiany w rzymskiej zbroi, a jego atrybuty to: chorągiew, naczynie z wodą, palący się dom. Wspomnienie liturgiczne: 4 maja.

 

Relikwie_okladka_przod_900pix