źródło: fot. Stephen Weigel, Bazylika św. Sykstusa, fresk z XIII w.
  • 11 marca 2015
  • komentarzy
  • 2822 osób przeczytało
  • to!

Środa trzeciego tygodnia Wielkiego Postu

George Weigel

Zamiarem Boga było, aby Izrael na Synaju doznał oczyszczenia i nawrócenia i w ten sposób przemienił się w nowy rodzaj wspólnoty – lud wybrany, żyjący w przymierzu z jedynym prawdziwym Bogiem, tak by mógł być światłem dla narodów. Doświadczenie Synaju polegało na tym, że ci, którzy za sprawą długiego okresu niewoli w Egipcie utrwalili w sobie nawyki niewolników osłabiające życie wspólnotowe, otrzymali teraz treści i zasady, na podstawie których mieli przeobrazić się w prawdziwą wspólnotę, lud, który Bóg będzie nazywał swoim ludem. Jak wyraził to kardynał Joseph Ratzinger w swojej książce Duch liturgii, „na Synaju lud otrzymuje nie tylko polecenia dotyczące kultu, lecz także całościowy porządek prawny i życiowy”. Naród bez wspólnotowego porządku prawnego nie może istnieć. Zatraca się w anarchii, która jest parodią czy też zastąpieniem wolności przez bezprawie jednostki, które de facto jest tej jednostki niewolą.

Starania, aby żyć w ten ogarniający wszystkie sfery naszej egzystencji sposób, ogłoszony po raz pierwszy na Synaju, stanowią pełen dramatyzmu kontekst dla całej historii Izraela, gdyż od samego początku owym byłym niewolnikom z wielkim trudem przychodzi zaakceptowanie tego, jaki jest Bóg, który ich wyzwolił. Ulepienie złotego cielca – wczesny i pod wieloma względami paradygmatyczny upadek – nie równało się porzuceniu Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, Boga Paschy. Lud nie zaczął czcić innych bogów. Starał się natomiast stworzyć dla siebie i na swą modłę przedmiot swej czci, bóstwo, które można kontrolować. Jak pisał Ratzinger, „ludzie nie są w stanie wytrwać przy niewidzialnym, dalekim i tajemniczym Bogu. Zatem zostaje on sprowadzony na dół, do ludzi, do tego, co własne, widzialne i zrozumiałe”. To natychmiast prowadzi do zaburzenia kultu, do świętowania wokół złotego cielca: „Taki kult nie jest już wznoszeniem się do Boga, lecz ściąganiem Boga w dół, do siebie. […] Kult staje się świętem, które wspólnota wyprawia dla samej siebie i w którym szuka samopotwierdzenia. Uwielbienie Boga przeradza się w zaspokajanie własnych potrzeb […], w rodzaj samozaspokojenia.

Nawet Mojżesz, jak mówi nam czytanie dzisiejszej Liturgii Godzin, musi zmagać się z takim Bogiem, którego się nie spodziewał.

 

rzymskie_1_4_v5_70mm_300dpi (1)

George Weigel

amerykański myśliciel, teolog, biograf Jana Pawła II, współpracuje z Ethics and Public Policy Center w Waszyngtonie, autor książek. m.in. "Świadek nadziei" "Katolicyzm ewangeliczny", "Rzymskie pielgrzymowanie"