źródło: Stephen Weigel, kościół św.św. Jana i Pawła, Rzym
  • 20 lutego 2015
  • komentarzy
  • 3568 osób przeczytało
  • to!

Piątek po Środzie Popielcowej

George Weigel

Niektórzy współcześni chrześcijanie zestawiają z sobą sprawiedliwość i miłość bliźniego, pomniejszając znaczenie tej drugiej. Jest to skrajna postać zdrowego instynktu, wypaczająca zarówno sprawiedliwość, jak i miłość bliźniego. Zdrowy instynkt polega na tym, by pojąć za Izajaszem, że mamy do czynienia w świecie nie tylko z niesprawiedliwymi ludźmi, ale także ze strukturami niesprawiedliwości. Oczywistym tego przykładem jest rasizm, czyli wpisana w prawo zasada, że niektórzy ludzie są obywatelami drugiej kategorii. Kultury odznaczające się uprzedzeniami religijnymi i systemy polityczne nieuznające prawa do wolności religijnej stanowiącej pierwsze z praw człowieka są naznaczone niesprawiedliwością na poziomie systemowym, a nie jedynie przez działanie jednostek. Chrześcijanie przez chrzest zostają włączeni nie tylko w misję kapłańską i królewską Chrystusa, lecz także w Jego misję prorocką. A zatem działanie przeciw niesprawiedliwości – niesprawiedliwości w naszych sercach oraz niesprawiedliwości systemów społecznych – to imperatyw ewangeliczny.

Równocześnie przykład Jana i Pawła oraz wezwanie Izajasza do „sprawiedliwego” postu prawego życia przypominają nam, że sprawiedliwość oderwana od miłości bliźniego jest zimna i bezosobowa. Źle pojęte dążenie do sprawiedliwości, jeśli nie stara się z miłością bliźniego naprawić niesprawiedliwości, może się skończyć nową formą opartej na pysze opresji. „Jeśli chcesz kogoś zmienić, musisz go najpierw pokochać” – nauczał bardzo mądrze Martin Luther King.

Oznacza to także, że działania na rzecz bardziej sprawiedliwego życia społecznego nie zwalniają nas z obowiązku prostszych, bardziej osobistych uczynków miłości wobec bliźniego; z obowiązku powiedzenia dobrego słowa przygnębionemu koledze; z obowiązku słów pociechy skierowanych do przyjaciela, u którego w rodzinie ktoś choruje; z obowiązku poświęcenia uwagi współmałżonkowi lub dziecku, których zaniedbujemy, zaprzątnięci swoimi sprawami. Inną istotną formą praktyki wielkopostnej jest miłość okazywana w formie wsparcia finansowego. Codzienny datek na biednych lub uciemiężonych, chociażby niewielki, to użyteczna praktyka wielkopostna, niezależnie od tego, czy dokonuje się to przez uczestnictwo w zbiórkach wielkopostnych organizowanych przez różne organizacje charytatywne afiliowane przy Kościele czy też w formie bardziej szczególnej: na przykład w okresie Wielkiego Postu 2011 seminarzyści Papieskiego Kolegium Ameryki Północnej podczas codziennych mszy anglojęzycznych w kościołach stacyjnych Rzymu zorganizowali zbiórkę na potrzeby prześladowanego Kościoła katolickiego w Iraku.

Tradycyjne praktyki wielkopostne mają być niczym „uwieńczenie domowego budynku, który wznosisz dla Pana”, jak naucza nas święty Jan Chryzostom, tak by każdy chrześcijanin mógł przyjąć Boga, za którym podążamy wielkopostną drogą nawrócenia „w królewskim pomieszczeniu […] w świątyni swojej duszy”. Ten wielki wschodni Doktor Kościoła przypomina nam także o istnieniu zasadniczego związku między dawaniem jałmużny a innymi dziełami miłosierdzia i modlitwą: „myśl bowiem nasza winna być zwrócona ku Bogu nie tylko w czasie modlitewnego skupienia, ale również wtedy, gdy oddajemy się zajęciom zewnętrznym, jak troska o ubogich, pielęgnowanie chorych itp., lub gdy wykonujemy jakieś inne pożyteczne dzieła dobroczynne. Wówczas także nasze myśli i pragnienia powinny tkwić w Bogu, aby to, co czynimy, było zaprawione solą Bożej miłości, dzięki której stałoby się przyjemnym pokarmem dla Pana wszechrzeczy”.

 

Polecamy: George Weigel, „Rzymskie pielgrzymowanie”, Wydawnictwo M, Kraków 2015

rzymskie_1_4_v5_70mm_300dpi (1)

George Weigel

amerykański myśliciel, teolog, biograf Jana Pawła II, współpracuje z Ethics and Public Policy Center w Waszyngtonie, autor książek. m.in. "Świadek nadziei" "Katolicyzm ewangeliczny", "Rzymskie pielgrzymowanie"