źródło: Rafael Santi, Madonna, XVI w.
  • 31 grudnia 2015
  • komentarzy
  • 1744 osób przeczytało
  • to!

O Bożej Rodzicielce

Odkupicielu nasz Jezu Chryste, błogosławię Cię i wysławiam za Twą najgłębszą pokorę. Bo na swą Matkę raczyłeś wybrać ubożuchną Panienkę, zaślubioną ubogiemu rzemieślnikowi Józefowi, mężowi sprawiedliwemu i świętemu. Błogosławię Cię za zwiastowanie Twego chwalebnego wcielenia i za czcigodne pozdrowienie anielskie: oto anioł Gabriel z największą czcią pozdrawia błogosławioną Dziewicę Maryję, oznajmiając Jej boską tajemnicę wcielenia Syna Bożego.

Sławię Cię i wychwalam za wielką wiarę Dziewicy Maryi, za Jej bezwarunkową zgodę, za pokorną odpowiedź i za wszystkie Jej cnoty, których świadectwo dała wtedy szczególnie, gdy archaniołowi zwiastującemu Jej dobrą nowinę odpowiedziała: oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego.

Przedwieczna Mądrości Ojca, sławię Cię i wychwalam za Twe niesłychane, przedziwne uniżenie się i przyjście do naszego nędznego więzienia. Za Twe najczystsze poczęcie za sprawą Ducha Świętego, z Maryi, w której z nienaruszonego dziewiczego ciała nieskończona moc Najwyższego uczyniła Twe najświętsze ciało. Bo Ty, Boże prawdziwy, współistotny Ojcu przedwiecznemu, stałeś się jednym z nami ciałem, nieskażonym żadnym grzechem, ażeby nas uczynić jednym z Tobą duchem przez przybranie nas za dzieci Boże.

Sławię Cię i wielbię za Twe dobrowolne i całkowite ogołocenie się i za pełne miłości przyjęcie naszych cierpień, naszej niskości, słabości i śmiertelności. Chciałeś przez Twe ogołocenie napełnić nas wszelkimi dobrami, przez Twe cierpienie nas uzdrowić, przez słabość dodać nam sił, a przez śmiertelność doprowadzić do chwały nieśmiertelności.

Sławię Cię i wywyższam za Twe długie, dziewięć miesięcy trwające przebywanie w  ciasnym mieszkaniu Dziewicy, za ukrywanie się w Niej w oczekiwaniu momentu narodzin. Ty nie znasz przecież czasów ani lat, lecz wszystko ustaliłeś w czasie i należytym porządku. Zaiste, przedziwne to i łaskawe uniżenie! Ty, Bóg niezmierzony w swej chwale, raczyłeś się stać marnym robakiem. Ty, który wszystko stworzyłeś bez trudu i wysiłku, zechciałeś przyjąć nasze cierpienia, ażeby nas od nich wybawić.

O  Jezu najsłodszy, odblasku wiecznej chwały! Im większe Twe umniejszenie w człowieczeństwie, tym większy przejaw dobroci. Im bardziej się dla mnie uniżyłeś, tym droższy mi się stałeś.

 

a kempis