• 27 września 2016
  • komentarzy
  • 1469 osób przeczytało
  • to!

Nekromancja w kulturach antycznych

Nie sposób przedstawić stanowiska Kościoła starożytnego wobec nekromancji bez prezentacji, przynajmniej w zarysie, historii tych praktyk w świecie antycznym. Początków sięgania do wiedzy duchów zmarłych celem osiągnięcia wiedzy o przyszłości niektórzy badacze szukają w starożytnej Mezopotamii. Jednak pierwszy tekst źródłowy wspominający o tej praktyce odnajdujemy w Odysei Homera (VIII w. prz. Chr.). Należy mieć na uwadze, że dzieło to zostało oparte na ustnej, znacznie wcześniejszej tradycji. Zatem historia nekromancji zaczęła się wcześniej. Nekromancja była znana i praktykowana w Grecji, Egipcie, Rzymie. Szczególnie wybranymi miejscami dla uprawiania nekromancji były groby zmarłych oraz pola bitew, a także wyrocznie zmarłych (nekromanteia, psychomanteia).
Przeglądając dzieje nekromancji, nie sposób pominąć poematu Homera. W pieśni jedenastej, zatytułowanej U zmarłych (Nekyja), znajdziemy opis spotkania Odysa z duszami zmarłych m.in. Elpenora, swojej matki Antiklei oraz Tejrezjasza. Bohater poematu sam opowiedział tę historię:

Więc wywlókłszy łódź na brzeg, wybieramy z łodzi Obie owce, i ruszyliśmy brzegiem oceanu W tę stronę, co od Kirki była nam wskazana. Tam Euryloch, Perimed dzierżą owce obie Ofiarne, a jam miecza dobył i nim robię Dół w ziemi, jeden łokieć szeroki i długi; Dokoła libacyjne zmarłym leję strugi: Najpierw sam miód i mleko, potem słodkie wino, W końcu wodę zmieszaną z mąki odrobiną. I ślubowałem marom zmarłych, że gdy stanę W Itace, wraz jałówkę dam im nieskalaną Na żertwę i na stosie spalę coś cennego; Tejresjaszowi nadto zabiję czarnego Barana, co rej wodzi w całej mej oborze. A gdym tak cienie zmarłych przebłagał w pokorze, Onym owcom pokornym podciąłem gardziele, I krew w ten dół ściekała. Wnet duszyczek wiele Tam się złazić poczęło z Erebu otchłani. Młode pary, toż starce latami złamani, Panieneczki miłością młodocianą strute, Widma dzielnych witeziów oszczepami skłute, Pozabijane w boju, w pokrwawionej zbroi. Cały ten tłum do dołu ciśnie się i roi. Wrzeszcząc tak, że aż przestrach blady mnie owionie. Więc czym prędzej drużynę do pracy nagonię I każę obie owce, co leżą zarznięte, Obłupić, dać na ogień, potem strasznie święte Moce takoż Hadesu, jak i Persefony Błagać. Sam zaś, dobywszy miecz mój wyostrzony, Wysunąłem się, broniąc marom nieboszczyków Krwi tej lizać, nim brzmienie wyrocznych tajników Tejresjasz mi objawi, gdy nań przyjdzie pora.

Opis spotkania Odyseusza ze zmarłymi zawiera wszystkie istotne elementy praktyk nekromancji. Jak zauważa S. Oświecimski w komentarzu do opowieści Odyseusza, trudno jest określić miejsce opisywanych w poemacie wydarzeń. W rzeczywistości bowiem nekromanteje zlokalizowane były w jaskiniach, wąwozach, czyli miejscach, gdzie znajdowało się, jak wierzono, wejście do Hadesu. Przepływające w pobliżu tych miejsc rzeki bądź też jeziora opisywano nazwami wód Hadesu (Acheront, Kokytos, Pyriflegetont). Najczęściej w miejscach tych wcześniej odbywał się kult Plutona bądź innych bóstw chtonicznych. Znanych jest wiele wyroczni, gdzie wywoływano duchy zmarłych. Najstarszą była prawdopodobnie wspomniana przez Herodota nekromanteja mieszcząca się w pobliżu Dodony (Grecja, Macedonia Zachodnia – Epir). Natomiast najsławniejsza, w której wieszczyła sama Sybilla, znajdowała się nad Jeziorem Awernejskim (dzisiaj jezioro Fusaro w prowincji Neapol). Wspomina o niej w Eneidzie Wergiliusz, który oddaje atmosferę tego miejsca:

Jest blisko wielka czeluść przepastnej jaskini, Chropawa, kryta bagnem i knieją dokoła; Żadne ptaszę bezkarnie przelecieć nie zdoła Nad nią; taki ohydny od ciemnych jam głębi Zionie zaduch i w niebo unosząc się, kłębi Stąd Aornu nazwiskiem Grek miejsce to zowie.

W nekromantejach obrzędom wywoływania duchów zmarłych przewodził czarownik, zaklinacz dusz, prorok śmierci (gr. psychagogos, goes, nekuomantis). Praktykowane obrzędy były niemal identyczne z obrzędami wywoływania bóstw chtonicznych. Wszystkie części rytuału można odnaleźć w cytowanym wyżej fragmencie Odysei. Tak więc przewodzący obrzędom przywoływał dusze zmarłych w czasie modlitw i składania ofiar, na które składały się najczęściej mleko, wino (używane jednak dość rzadko), miód, ziarna zbóż, kwiaty, jak również woda, która miała przywrócić zmarłym życie. Z reguły ofiarowano też jedną lub dwie czarne owce. Znane są jednak przypadki zastąpienia krwi zwierząt krwią ludzką. Krew wlana do dołu miała być wypijana przez duszę zmarłego, która dzięki temu odzyskiwała świadomość. Dopiero wtedy była zdolna do przepowiadania przyszłości. Należy podkreślić, że ofiarowane zwierzę musiało być w całości spalone. Spożycie choćby kawałka mięsa z ofiarowanej duszom owcy czy barana było dla człowieka bardzo niebezpieczne. Stąd istotnymi elementami niezbędnymi do przeprowadzenia rytuału pozostawał dół, gdzie wlewano krew ofiarowanego zwierzęcia, oraz ogień, w którym palono ofiarę.
Przed przystąpieniem do obrzędów wywołujący dusze musieli dokonać aktu oczyszczenia. Według zachowanych świadectw trwało to od 3 do 29 dni, a polegało na obmyciach w wybranej rzece, odpowiednio dobranych posiłkach, braku kontaktu z innymi ludźmi. Kontakt ze zmarłymi miał z reguły miejsce w nocy, przeważnie od północy do czasu, kiedy wezwany duch musiał powrócić do podziemnego świata. Idealnym okresem była pełnia księżyca. W Egipcie seanse rozpoczynano niekiedy o zachodzie słońca. Przewodzący obrzędom wznosił modlitwy skierowane do śmierci, jak i do podziemnych bóstw, aby pozwoliły duszom zmarłych opuścić Hades. Nekromanta najpierw prosił uprzejmie duchy lub podziemne bóstwa, aby zezwoliły duszom wyjść z podziemia. Jeśli prośba nie została spełniona, przewodzący obrzędom wygłaszał odpowiednie zaklęcia. Jak pisze m.in. Homer w Iliadzie czy Plutarch w Opowieściach miłosnych, dla wywołania duchów zmarłych uderzano nogą lub ręką w ziemię i przywoływano ich imiona.
Nekromancja jako technika magiczna z reguły budziła wśród ludzi przerażenie. Nekromanci bowiem mogli wywołać duchy zmarłych, ale również demony. Pomocą w ujarzmieniu niebezpiecznych duchów i demonów było używanie np. metalowych bransolet, których metaliczny dźwięk je odstraszał. Magowie budzili strach wśród ludzi ze względu na tajemniczość obrzędów, świadomość kontaktu ze zmarłymi i demonami. Dla nawiązania kontaktu z duchami nekromanci w swoich praktykach korzystali z przedmiotów należących do zmarłych w chwili ich śmierci. Szczególnie cenna była krew zmarłego, przedmioty umoczone we krwi dopiero co zmarłego skazańca. Klimat takich obrzędów świetnie oddaje Apulejusz († po 170 r. po Chr.). Pozostawił nam opis pomieszczeń czarownicy uprawiającej nekromancję:

I naprzód na zwyczajną modłę urządza tu swoją kuchnię piekielną: więc układa wonne zioła wszelkiego rodzaju i skorupy metalowe pogryzmolone tajemniczymi znakami, i resztki nieszczęśnie potopionych statków, i szczątki ciał umarłych, świeżo opłakanych, a nawet bardzo liczne członki ciał już pochowanych; tu leżą nosy i palce, tam gwoździe, którymi byli przybici ukrzyżowani, z przyschniętymi jeszcze do nich szczątkami ciała, gdzie indziej przechowywana krew pomordowanych i pogruchotana zębami dzikiej bestii czaszka.

Skoro nekromancja jako sztuka magiczna napawała lękiem, to jest oczywiste, że uprawiający ją magowie mieli przeciwników. Wypustek przedstawił szczegółowo w monografi i historię działań, którymi próbowano w starożytności ograniczyć lub całkowicie wyeliminować czarną magię. Przywołamy zatem tylko wybrane fakty. Platon w swoim idealnym państwie chciał karać wszystkich, którzy oddają się magii dla wyrządzenia komuś krzywdy.

Oto ten, komu będzie dowiedzione popełnienie zbrodni tego rodzaju, zostanie zgodnie z prawem skazany przez sąd na zamknięcie w owym więzieniu znajdującym się w środku kraju. Przebywający tam więźniowie nie będą mieć styczności z żadnym wolnym człowiekiem, a jedzenie w ilości wyznaczonej przez strażników prawdo starczać im będą niewolnicy. Po śmierci wyrzuceni będą poza granice kraju i pozostawieni tam bez pogrzebu, a jeśliby ktoś z wolnych chciał pogrzebać trupa, będzie mógł każdy, kto zechce, oskarżyć go przed sądem o bezbożność.

W Rzymie pierwsze zakazy praktyk magicznych pojawiły się w tzw. Prawie XII Tablic datowanym na przełom 451 i 450 r. prz. Chr. Nie ma jasności co do interpretacji zawartych tam zakazów, nie wspomina się też wprost o nekromancji. Bardzo ważnym wydarzeniem w historii karania magii było prawo Lex Cornelia de sicariis et venefi cis z 82/81 r. prz. Chr. wydane z rozkazu Sulli. W założeniu przepisy tego prawa nie odnosiły się do magii, ale miały służyć utrzymaniu porządku publicznego. Za uprawianie magii i czary karano jak za działanie na szkodę ludzkiego zdrowia i życia. Również Oktawian August († 14 r.) oraz Tyberiusz († 37 r.) zakazali swoimi edyktami wydanymi odpowiednio w 11 r. i 19 r. przepowiadania przyszłości na osobności i kontaktu z wróżbiarzami bez świadków. Mając na uwadze sposoby działania nekromantów, przepisy te z pewnością ich dotyczyły. Zbiory praw, w których jednoznacznie potępia się czarną magię, ukazały się za panowania cesarzy chrześcijańskich: Teodozjusza († 395 r.) w Codex Theodosianus39 i Justyniana († 565 r.) w Codex Iustinianus.

 

o-wywolywaniu-duchow-orygenes-eustacjusz-z-antiochii-i-grzegorz-z-nyssy

Fragment z książki: „O wywoływaniu duchów – Orygenes, Eustacjusz z Antiochii i Grzegorz z Nyssy