• 5 października 2015
  • komentarzy
  • 3097 osób przeczytało
  • to!

Dziś mnie Pan Jezus zabierze!

5 października 1938 roku – w ostatnim dniu swego życia – siostra Faustyna powiedziała z promienną twarzą: „Dziś mnie Pan Jezus zabierze!”. Doznając wielkich boleści, poprosiła o zastrzyk uśmierzający, ale po chwili zastanowienia zrezygnowała z niego, uważając, iż Chrystus domaga się od niej tej ofiary. Po raz ostatni wyspowiadała się u ks. Andrasza i cichutko oczekiwała na śmierć. O godzinie dwudziestej pierwszej kapelan – ks. Teodor Czaputa – wraz z siostrami odmówili przy jej łożu modlitwy za konających, po czym rozeszli się. Kwadrans przed godziną dwudziestą trzecią nastąpił koniec ziemskiego życia Apostołki Bożego Miłosierdzia. W jej celi były siostra Liguoria i siostra Eufemia, które wspominały, że w chwili śmierci siostra Faustyna „wzniosła oczy w górę – trochę się uśmiechnęła, a potem skłoniła głowę – i bez żadnych widocznych boleści skończyła życie”.

Rankiem 6 października 1938 roku ciało siostry Faustyny przeniesiono do krypty pod kaplicą, gdzie leżało do czasu pogrzebu. Wyglądało lepiej niż w ostatnich miesiącach choroby, choć było bardzo wyniszczone i suche. Jak wspominała jedna z sióstr – w klasztorze „nie czuło się przygnębienia, ale jakąś radość wewnętrzną, płynącą z przeświadczenia, że siostra Faustyna poszła do Pana Jezusa”. 7 października 1938 roku – w pierwszy piątek miesiąca – po odśpiewaniu Jutrzni i odprawieniu dwóch mszy żałobnych przeniesiono trumnę z ciałem Powiernicy Bożego Miłosierdzia z kaplicy na przyklasztorny cmentarz i złożono w zakonnym grobowcu. Na pogrzebie nie było nikogo z rodziny, gdyż nic nie wiedziała ona o śmierci Faustyny, której wolą było, by nie zawiadamiać krewnych o pogrzebie, aby z powodu biedy nie narażać ich na koszty.

Przez kilka lat jakby zapomniano o siostrze Faustynie. Kiedy wybuchła straszna wojna, z Wilna zaczęły nadchodzić coraz częstsze informacje o rozwijającym się tam nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego, przekazanym przez siostrę Faustynę. Zdumione zakonnice pytały matkę generalną, co to wszystko ma znaczyć. W 1941 roku podczas wizytacji klasztorów m. Michaela zapoznała siostry z posłannictwem Faustyny. Zakonnice przyjęły tę wiadomość ze zdziwieniem, ale i z radością. Mówiły wówczas: „Najświętsza Patronka naszego zgromadzenia – Matka Miłosierdzia – wyjednała nam i zleciła przez śp. siostrę Faustynę dar przypominania biednemu, grzesznemu światu Miłosierdzia Bożego”. I tak oto spełnia się jedna z wielu przepowiedni siostry Faustyny, która kiedyś zapisała w swoim Dzienniczku: „Czuję dobrze, że nie kończy się posłannictwo moje ze śmiercią, ale się zacznie”.

W latach 1965–1967 odbył się proces informacyjny dotyczący życia i cnót Powiernicy Bożego Miłosierdzia. W czasie jego trwania, w dniu 25 listopada 1966 roku, przeniesiono doczesne szczątki siostry Faustyny z zakonnego cmentarza i po dokonanej rekognicji złożono pod posadzką kaplicy Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. W roku 1968 w Rzymie rozpoczął się proces beatyfikacyjny. W ramach przygotowań do beatyfikacji, 25 marca 1993 roku, dokonano ponownego otwarcia trumny i rekognicji doczesnych szczątków siostry Faustyny, po czym bez rozgłosu złożono je w ołtarzu pod obrazem Bożego Miłosierdzia. Dnia 18 kwietnia 1993 roku – w II Niedzielę Wielkanocną – Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił Sekretarkę Bożego Miłosierdzia błogosławioną.

Zwieńczeniem procesu wyniesienia siostry Faustyny na ołtarze była uroczysta kanonizacja Apostołki Bożego Miłosierdzia, pierwsza w Roku Wielkiego Jubileuszu. Dokonał jej w obchodzone już w wielu krajach Święto Bożego Miłosierdzia w Niedzielę Przewodnią, 30 kwietnia 2000 roku, papież Jan Paweł II, „ukazując całemu Kościołowi jako dar Boży dla naszych czasów życie i świadectwo siostry Faustyny Kowalskiej”.

 

1001 faustyna