• 3 czerwca 2016
  • komentarzy
  • 873 osób przeczytało
  • to!

Dlaczego tak trudno modlić się systematycznie?

Ronald Rolheiser OMI

Dlaczego tak trudno nam modlić się systematycznie?

Niektóre powody są oczywiste: przeładowanie obowiązkami, zmęczenie i zbyt wiele oczekiwań względem czasów, w których przyszło nam żyć. Ale istnieją także inne przyczyny, jak sugerują mnisi i ludzie, których skłonni jesteśmy nazywać mistykami. Według nich problem z utrzymaniem wytrwałej modlitwy wynika często z fałszywego przekonania, że musi ona być zawsze ekscytująca, przeżywana emocjonalnie i pełna zapału. A to jest niemożliwe! Nic nie jest za każdym razem ekscytujące, włącznie z modlitwą i wszelkimi kościelnymi nabożeństwami. Co więcej, nikt nie ma w sobie na tyle energii, aby być w każdej minucie uważnym, świadomym oraz emocjonalnie i aktywnie zaangażowanym w to, co się dzieje.

Z modlitwą jest jak z jedzeniem. Respektuje ono bowiem naturalny rytm, według którego przebiega całe nasze życie. Nikt nie chciałby przecież uczestniczyć w bankiecie każdego dnia. Gdyby ktoś próbował to zrobić, szybko by się przekonał, że siadając do stołu kolejnego wieczoru z rzędu, czuje tylko przesyt. Zacząłby wtedy gorączkowo szukać jakiejkolwiek wymówki, aby wymknąć się cichaczem na szybką kanapkę, którą mógłby zjeść w całkowitej samotności. Odżywianiu towarzyszy bowiem naturalna równowaga: bankiety przeplatają się z szybkimi przekąskami, obfite dania ze zwyczajnymi kanapkami, posiłki celebrowane przez cały wieczór z posiłkami spożywanymi w pośpiechu. Potrafi my cieszyć się obfitością i wyjątkowością tylko wtedy, gdy na co dzień żyjemy zwyczajnie. Zdrowe nawyki jedzeniowe respektują więc naturalny rytm życia: czas, którym dysponujemy, nasze aktualne zasoby energii, zmęczenie, porę roku, godzinę czy indywidualne upodobania.

Z modlitwą powinno być analogicznie, ale w przypadku większości z nas tak niestety nie jest. Często wydaje nam się, że każda modlitwa powinna być niczym hucznie obchodzone święto, pełne pozytywnych emocji i ogromnego zapału. Do tego im bardziej jest bogata i urozmaicona, tym lepiej. No i oczywiście lepsza dłuższa niż krótka. Nic dziwnego więc, że często stwierdzamy, iż brakuje nam sił na modlitwę i przez to unikamy kościelnych nabożeństw!

Rozwiązaniem omawianego problemu nie jest tak naprawdę szukanie coraz to nowych i bardziej różnorodnych form modlitwy, ale modlitewny rytm, rutyna i ustalony rytuał. Dla mnichów kluczowe dla wytrwania w codziennej modlitwie nie są nowinki ani zbieranie nowych sił każdego kolejnego dnia, ale właśnie poleganie na tym, co przewidywalne, znajome i powtarzane codziennie, jednym słowem – na rytuale. To, czego nam zatem potrzeba do systematycznej modlitwy, to dokładnie zarysowanej formy, która pozwoli nam modlić się codziennie bez konieczności szukania dodatkowej energii. Nie każdego dnia bowiem jesteśmy w stanie ją w sobie odnaleźć.

Owszem, jest też w życiu modlitewnym czas na świętowanie, na eksperymenty z nowymi i różnymi sposobami modlitwy, na spontaniczność i na długie celebracje. Ale jest także czas – i to on musi przeważać w naszej codzienności, zupełnie jak w przypadku nawyków jedzeniowych – na to, co zwyczajne i skromne. Jest to czas na modlitwę, która bierze pod uwagę, ile możemy dać z siebie tego konkretnego dnia, uwzględniając chociażby poziom stresu w pracy czy też ograniczenia czasowe.

Nie bez przyczyny, jak sądzę, więcej ludzi uczęszczało na codzienne nabożeństwa w kościele, gdy były one krótsze, prostsze i wymagające mniejszego nakładu sił, a ich uczestnicy mogli z dużą dokładnością przewidzieć, ile będą one trwać. To samo dotyczy liturgii godzin i wszystkich wspólnych modlitw Kościoła. Przejrzyste rytuały dają nam możliwość uczestniczenia w modlitwie, która opiera się na czymś, co tkwi poza naszymi pokładami energii. Rytuały bowiem niosą nas same – razem z naszym zmęczeniem, brakiem skupienia, obojętnością czy nawet przelotną niechęcią. One utrzymują nas w modlitwie nawet wtedy, gdy jesteśmy zbyt zmęczeni, by zebrać nasze własne siły.

modlitwa_nasza_najglebsza_tesknota_3d_z_tlem

Ronald Rolheiser OMI

Oblat Maryi Niepokalanej, teolog duchowości, autor książek