• 2 września 2016
  • komentarzy
  • 935 osób przeczytało
  • to!

Wzbij się ponad walkę płci

Mój pięcioletni syn Brennan chce być astronautą, gdy dorośnie (przynajmniej na razie). W ubiegłym tygodniu zaprosił swoją dwuletnią siostrę, aby poskakała razem z nim na trampolinie, podczas gdy on udawał, że katapultuje się do nieba: „Lily! Jestem astronautą, a ty możesz być księżniczką!”. Potem się zatrzymał i popatrzył na mnie z lekką dezorientacją wypisaną na twarzy. „Ona nie może zostać księżniczką, gdy będzie duża, prawda? Więc kim może być?”. Pytanie to zasmuciło mnie i – co mało zaskakujące – było powodem wygłoszenia miniwykładu o rzeczach, którymi mogą się zajmować zarówno chłopcy, jak i dziewczynki. Mój mały widzi, że chodzę do pracy; słyszy moich studentów zwracających się do mnie per „dr Eckert”; całuje mnie na do widzenia, kiedy wyjeżdżam na konferencje; wie, że piszę i lubi patrzeć na zdjęcie na okładce mojej pierwszej książki. Na pozór powinien wiedzieć, że kiedy dorosną, dziewczynki mogą robić w życiu wiele rzeczy – a jednak przyswoił sobie szersze przesłanie kulturowe na ten temat. Pytanie Brennana odzwierciedla fakt, iż pomimo wielu lat feminizmu, równouprawnienia i ruchów wyzwolenia kobiet nasze dzieci dalej wychowują się w świecie niepodatnym na zmiany, gdzie różnice płciowe są bardzo zaznaczone i gdzie przekazuje się określone pojęcie na temat tego, co jest dla nich – jako chłopców i dziewczynek – dostępne lub nie. Kiedy dorastamy, jesteśmy uczeni na wiele sposobów, otwartych i zawoalowanych, co znaczy być mężczyzną lub kobietą. Prowadzi to zwykle do pewnych oczekiwań lub wyobrażeń odnośnie do postępowania chłopców i dziewczynek, np.: „Chłopcy powinni być silni i twardzi, a dziewczynki powinny być miłe i słodkie”. Oczekiwania względem poszczególnych płci dotyczą ubrań, które nosimy (spodnie czy sukienki), sportów, które uprawiamy (futbol czy balet), ról, jakie mamy w relacjach romantycznych (adorator i osoba adorowana), oraz zawodów zdominowanych przez daną płeć (kierowca ciężarówki czy pielęgniarka). Kwestia płci kryje się w każdej rozmowie na temat seksualności, która bez wątpienia obejmuje ciało, umysł, zachowanie i tożsamość społeczną. Będąc kobietami, jesteśmy stworzone jako istoty seksualne, które żyją w ciele pewnego rodzaju. Od niemowlęctwa uczone jesteśmy na różne subtelne i mniej wysublimowane sposoby, że być człowiekiem to być człowiekiem określonego rodzaju – dziewczyną, a potem kobietą. Otaczające nas wyobrażenia kulturowe na temat męskości i kobiecości kształtują nasze oczekiwania wobec siebie i innych – choć każda z nas w różnym stopniu może się z nimi utożsamiać. Czasami te reguły czy nauki są tak głęboko zakorzenione w naszych rodzinach, kościołach lub kulturach, że trudno jest nam rozróżnić Boży plan od ludzkiej tradycji. Być może nauczeni zostaliśmy, że płeć polega na władzy, manipulacji lub przymusie, a nie wzajemnym wsparciu, miłości i szacunku. Całe szczęście nie musimy i nie powinnyśmy liczyć na nasze kultury, rodziny czy nawet kościoły w kwestii odkrywania naszej tożsamości istot obdarzonych płcią. Możemy i musimy odnaleźć znaczenie naszej tożsamości płciowej w Jezusie Chrystusie. W niniejszym rozdziale przeanalizuję dwa krańce wachlarza oczekiwań wobec roli i wartości kobiety; zaproponuję także nową perspektywę naszej tożsamości jako kobiet w Chrystusie oraz sposób, w jaki możemy podchodzić do relacji damsko-męskich.

 

gpelfxc