• 12 października 2016
  • komentarzy
  • 2932 osób przeczytało
  • to!

Jak się starzejemy?

Alex Zhavoronkov

Jak się starzejemy
Jednym z zadziwiających aspektów starzenia się jest to, że nie u wszystkich postępuje w tym samym tempie. Większość czytelników ma już może za sobą deprymujące doświadczenie uczestnictwa w zjeździe z okazji dwudziestolecia matury, gdzie odkrywamy, że wszyscy się postarzeliśmy. Nic dziwnego, że wielu uczestników zjazdu wygląda tak, jakby rzeczywiście postarzało się o dwadzieścia lat od matury (a stanowi to pewne pocieszenie dla tych z nas, którzy zaczęli już zauważać pierwsze, niezbyt subtelne oznaki tego procesu także u siebie). Wyławiamy wzrokiem również jednego czy dwoje nieszczęśników, którzy postarzeli się tak gwałtownie, że zastanawiamy się, czy to czasem nie ojciec bądź matka któregoś z naszych kolegów, którzy przypadkiem weszli do złej sali i są starsi od swoich rówieśników o kilkadziesiąt lat. Z drugiej strony zawsze będzie kilkoro takich, którzy – sądząc po zewnętrznych oznakach – prawie w ogóle się nie zmienili.

Dlaczego istnieje między ludźmi tak olbrzymie zróżnicowanie? Oczywiście pewną rolę odgrywają tu takie czynniki, jak styl życia, stres czy genetyka, ale pozostaje głębsze pytanie – a mianowicie dlaczego nasze ciała w ogóle się starzeją. Dlaczego starsi dorośli stają się słabsi, dlaczego mają tak kruche organizmy? Dlaczego nie żyjemy w zdrowiu do zaawansowanego wieku, a kiedy przychodzi nasz czas, po prostu nie padamy martwi?

Naukowcy wiedzą, że starzenie się to proces, który obejmuje całe życie. Jego zewnętrzne objawy można zauważyć już w późnym dzieciństwie, ale rzadko je widać w pierwszych latach życia. Jeśli weszłoby się do przedszkola na zajęcia grupy pięciolatków, wydawałoby się nam, że wszystkie dzieci są w tym samym wieku. Niektóre trochę wyższe, niektóre niższe od reszty, ale żadne z nich nie wyglądałoby na dwa lata ani na piętnaście. Nie miałyby wąsów ani bród, zakoli od łysienia – na szczęście te niezbyt interesujące cechy starzenia są na tyle taktowne, że nie nawiedzają nas aż do późnego wieku średniego. Dopiero w wieku pokwitania zaczynamy zauważać pierwsze oznaki różnic w starzeniu, ale nawet i wtedy są one nieznaczące. Większość dzieci osiąga wiek pokwitania około dziesiątego roku życia, a pełną dojrzałość seksualną – plus minus kilka lat około piętnastego.

Co ciekawe, wśród większości gatunków istnieje korelacja między wiekiem dojrzałości seksualnej a oczekiwaną długością życia. Jest to korelacja, która ma wpływ nawet na podgatunki. Niektóre grupy etniczne i narodowości osiągają wiek pokwitania i dojrzałości seksualnej wcześniej niż inne. Charakteryzują się one również krótszą oczekiwaną długością życia, nawet jeżeli wprowadzimy poprawkę na inne czynniki, takie jak choroby i warunki bytowe.

Przewidywalność długości życia na podstawie wieku, w którym osiągana jest dojrzałość seksualna, sprawdza się w wypadku niemal wszystkich gatunków i jest wzorcem, któremu natura pozostaje wierna od milionów lat. Śródziemnomorska mucha owocówka osiąga dojrzałość seksualną w ciągu od dziesięciu do piętnastu dni, a jej oczekiwana długość życia wynosi zaledwie dwa miesiące, podczas gdy gigantyczny żółw z Wysp Galapagos osiąga dojrzałość seksualną po dwudziestu latach, a znane są osobniki żyjące i sto siedemdziesiąt siedem lat. Podobna do jaszczurki tuatara z Nowej Zelandii – „żywa skamielina”, której bezpośredni przodkowie chodzili po prehistorycznych lasach z dinozaurami sto milionów lat temu – ma ponoć oczekiwaną długość życia wynoszącą dwieście lat, a dojrzałość seksualną osiąga w wieku lat dwudziestu. Osobniki płci męskiej tego gada rozmnażały się z powodzeniem w zoo w wieku stu trzynastu lat, a osobniki płci żeńskiej pozostają płodne do co najmniej osiemdziesiątego roku życia. Wydaje się, że jeśli chodzi o oczekiwaną długość życia, seks pomaga.

Z technicznego punktu widzenia dojrzewanie i dojrzałość seksualna nie są oznakami starzenia, ale częścią procesu starzenia. Kiedy przechodzimy przez różne etapy życia, rozwój i starzenie się idą swoim naturalnym tempem. W latach kształtowania się naszego organizmu starzenie widać przede wszystkim w sferze rozwoju fizycznego, a później w sferze reprodukcji. Ciało skupia się na rozwoju w obszarach, w których trzeba funkcjonować optymalnie na danym etapie życia.

Dla większości stworzeń koniec etapu reprodukcyjnego to oznaka początków końca życia, lecz tu ludzie znacząco się różnią od innych gatunków. Wydaje się, że ludzie rozwijają się intelektualnie jeszcze długo po zakończeniu reprodukcyjnego etapu życia. Całe lata temu zauważyłem, że profesorowie uniwersytetów i naukowcy, niektórzy grubo po osiemdziesiątce czy nawet starsi, mimo zaawansowanego wieku funkcjonują na niezwykle wysokim poziomie intelektualnym. Zamiast tracić potencjał umysłu, są jeszcze mądrzejsi i bystrzejsi niż trzydzieści lub czterdzieści lat wcześniej. Naszła mnie wtedy refleksja, że prawdopodobnie wszyscy ludzie posiadają podobny potencjał – po prostu nie pracują w zawodach, które nagradzają konkretne umiejętności lub pozwalają im aktywnie pracować do podeszłego wieku.

Zastanawiałem się, jak wyglądałby świat, gdyby wszyscy seniorzy mogli zachować podobną produktywność. Oczywiście istniałyby pewne ograniczenia fizyczne, ale nie byłyby one zupełnie nieprzekraczalne. Kilka dodatkowych dziesięcioleci produktywności w miejscu pracy mogłoby rozwiązać jeden z najbardziej palących problemów gospodarczych dzisiejszego świata – kryzys finansowy związany z utrzymywaniem systemu emerytur i opieki zdrowotnej seniorów. Jeżeli seniorzy nie odchodziliby na emeryturę przed osiągnięciem wieku siedemdziesięciu paru lat, problemy finansowania instytucji, takich jak fundusz ubezpieczeń społecznych, po prostu by zniknęły. Jeśli mogliby również dłużej pozostać w dobrym zdrowiu, dałoby się też znacznie zredukować obciążenia funduszu opieki zdrowotnej związane z leczeniem ludzi starszych. Otworzyły mi się oczy na nietknięty jeszcze potencjał starszych dorosłych, którzy mogliby być produktywni aż do zaawansowanego wieku, i to właśnie spostrzeżenie doprowadziło mnie do napisania tej książki. Aby jednak zrozumieć zmianę tego status quo, musimy najpierw dowiedzieć się czegoś więcej o starzeniu się, między innymi o tym, jak postrzegamy świat.

Jak postrzegamy świat – naszych pięć zmysłów
W miarę starzenia się w odmienny sposób odczuwamy świat wokół nas, bo większość z naszych pięciu zmysłów traci na ostrości. Typowy nastolatek słyszy wysokie częstotliwości dźwięków aż do dwudziestu tysięcy herców, ale kiedy człowiek osiąga sześćdziesiątkę, górna granica zakresu tych częstotliwości spada do dziesięciu tysięcy herców. Zdarzało się, że niektórzy co bystrzejsi studenci posługiwali się specjalnymi gwizdkami dla psów, żeby dawać znaki innym w klasie, a profesor niczego nie słyszał!

Wraz z upływem lat zdolność do słyszenia dźwięków wyższych częstotliwości wciąż spada. Jeden na trzech sześćdziesięciolatków cierpi na częściową utratę słuchu, a niemal połowa seniorów w wieku siedemdziesięciu pięciu lat i starszych ma jakąś wadę słuchu. Wielu seniorów cierpi na niezdolność rozróżnienia słów w hałaśliwym otoczeniu, na przykład w gwarnej restauracji.

W miarę upływu lat podobnie słabnie nasz zmysł smaku, chociaż tej zmiany nie dostrzegamy do sześćdziesiątego roku życia. Kiedy liczba kubków smakowych na języku spada z dziesięciu do około pięciu tysięcy, osłabiony zmysł sprawia, że jedzenie wydaje się bez smaku. Ten negatywny postęp różni się osobniczo, ale zazwyczaj tracimy zakres smaków słodkich i słonych. Kiedy wszystko jest mdłe, nic dziwnego, że starsi ludzie tracą apetyt, w efekcie czego nie mają ochoty przygotowywać sobie posiłków, a to prowadzi do niedożywienia.

Z wiekiem osłabia się również zmysł dotyku. Dzieci mają podwyższony próg dotyku przede wszystkim po to, żeby nie dotykały rzeczy, których nie powinny, takich jak gorący piec. Z wiekiem stajemy się coraz bardziej świadomi otoczenia i niebezpieczeństw, które na nas czyhają, a nerwy stają się mniej wrażliwe na ból. To dobrze, z czym zgodzą się wszyscy ci, którzy zaczynają cierpieć na różnego rodzaju bóle i podobne dolegliwości związane z wiekiem. Utrata czucia w palcach przy chłodnej pogodzie – to tak z innej beczki – nie jest spowodowana stępieniem zmysłu dotyku. U seniorów powodem jest słabe krążenie krwi, które sprawia, że nie dopływa ona do naczyń włosowatych blisko powierzchni skóry. Mniej krwi dociera do palców rąk i nóg, a zatem ich nie ogrzewa i wtedy palce, marznąc, drętwieją. Na szczęście jest to objaw starzenia się, na który wielu seniorów żyjących na Północy znalazło lekarstwo. Przeprowadzają się na Florydę, bo tam jest ciepło!

Zmysł węchu zachowuje się zupełnie inaczej niż wszystkie inne. W trakcie australijskich badań nad grupą tysiąca mężczyzn i kobiet okazało się, że z biegiem lat funkcje zmysłu węchu prawie się nie zmieniły. Co ciekawe, w trakcie badań okazało się, że kobiety mają czulszy zmysł węchu niż mężczyźni. Chociaż w badaniach nie stawiano pytań o to, dlaczego tak się dzieje, tej różnicy nie omieszkali zauważyć perfumiarze – przemysł perfumeryjny co roku generuje bowiem siedem miliardów dolarów.

W miejscu pracy z wszystkich zmysłów najważniejszy jest wzrok i co przykre, to właśnie ten zmysł najszybciej słabnie z wiekiem. Normalne widzenie definiuje się jako 20/20 – umiejętność zobaczenia z odległości dwudziestu stóp (czyli ponad sześciu metrów) tego samego, co widzi osoba ze średnią ostrością wzroku. Z wiekiem ta odległość stopniowo się powiększa. Nie jest czymś wyjątkowym, gdy noszący okulary ludzie w średnim wieku mają ocenę widzenia 20/200, co oznacza, że muszą być w odległości dwudziestu stóp od przedmiotu, który osoba charakteryzująca się widzeniem 20/20 widzi z odległości dwustu stóp. Prawo uznaje człowieka za ociemniałego przy współczynniku widzenia 20/400.

Po czterdziestce zaczynamy tracić zdolność skupiania się na przedmiotach znajdujących się blisko, bo twardnieje powierzchnia soczewek oka. Dalekowzroczność wyjaśnia, dlaczego w restauracjach widzi się ludzi próbujących coś wybrać z karty dań, którą trzymają na odległość ramienia. W końcu zaś nawet ta metoda przestaje działać i starsi dorośli zakładają okulary do czytania lub znienawidzone przez słabowidzących okulary dwusoczewkowe. Z wiekiem pojawiają się różnorodne choroby oczu, takie jak katarakta czy degeneracja plamki żółtej. Dorośli tracą od jednego do trzech stopni widzenia peryferyjnego na dziesięć lat, dlatego też seniorzy częściej miewają wypadki samochodowe. W wieku siedemdziesięciu lat tracimy około trzydziestu stopni widzenia, zatem osoby w tak podeszłym wieku nie widzą kątem oka zbliżających się na skrzyżowaniach pojazdów.

Z wszystkich ludzkich zmysłów zmysł wzroku potencjalnie najbardziej ogranicza z wiekiem produktywność, ale słabnący wzrok nie jest już tak istotną przeszkodą, częściowo za sprawą szybkiego tempa postępów medycznych i technologicznych w okulistyce w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci. Jeśli nie brać pod uwagę przypadków ekstremalnych i chorób oczu, utratę ostrości wzroku można skorygować różnego typu okularami lub zabiegami chirurgicznymi. W Chinach na przykład co roku wykonuje się osiemset tysięcy zabiegów laserowej korekty wzroku.

 

pokolenie-wiecznej-mlodosci

Alex Zhavoronkov

naukowiec i ekspert w dziedzinie badań nad starzeniem, pracuje w Londynie i Moskwie