Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Wprowadzenie do Biblii

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Shutterstock
  • 12 maja 2014
  • komentarzy
  • 2 761 wyświetleń
  • lubi to!

Łaski pełna

Anna Świderkówna

Bardzo ważne są dla mnie słowa św. Elżbiety: „Błogosławiona, któraś uwierzyła”. Jest to dlatego ważne, że nasz kult maryjny, taki niesłychanie popularny, tak bardzo ważny w naszym życiu narodowym, jest czymś bardzo pięknym. Ale trzeba sobie powiedzieć, że też ma wielkie słabości i że nie bez podstaw zarzucają nam – protestanci czy inne grupy, które się narodziły z Kościołów reformowanych – że nam Maryja przesłania Boga. Mnie samą doprowadza to do rozpaczy w pewnym sensie, jak obserwuję ludzi wchodzących do kościoła, którzy nie uklękną przed Najświętszym Sakramentem, tylko zwrócą się tyłem do ołtarza i uklękną, nawet nie przed Matką Boską, tylko przed jakimś innym mniej ważnym świętym, który jest akurat dla nich ważniejszy niż Najświętszy Sakrament. Powiedzmy sobie tylko tyle, że zawsze istnieją pewne wynaturzenia i to nie jest cecha tylko naszego czy w ogóle katolickiego kultu maryjnego.

Przypomina mi się zawsze taka anegdotka, jak to jakiś pobożny włoski chłop modlił się do jakiejś Matki Boskiej i powiedział Jej, że jeżeli nie spełni jego prośby, to pójdzie do innej Matki Boskiej. Coś takiego może nam czasem grozić też w Polsce. Często wydaje się nam, kiedy myślimy o Maryi, że Ona przez swoje Niepokalane Poczęcie nie może być dla nas żadnym wzorem.

Mam nadzieję, że wszyscy obecni na tej sali wiedzą, co to jest Niepokalane Poczęcie. Miałam kiedyś takie doświadczenie, które mnie zaskoczyło. Rozmawiałam z kimś zdecydowanym, inteligentem całą gębą, gorącym katolikiem, który mi gwałtownie usiłował udowodnić, że to, iż Matka Boska jest Niepokalanie Poczęta, znaczy, że się urodziła bez udziału mężczyzny. Dla mnie było to tragiczne ze względu na to, że tłumaczył mi to ktoś, kto ma duże pojęcie o katolicyzmie. Mało tego, do końca nie jestem pewna, czy tego pana przekonałam, chociaż usiłowałam to zrobić dosyć dokładnie.

Otóż Niepokalanie Poczęta znaczy niewątpliwie inna niż my. Jedno nam może troszeczkę pomóc w zrozumieniu tego, co po polsku w „Zdrowaś Maryjo” wyrażamy słowami „pełna łaski”. Po grecku (przypominam, że mamy tylko grecki tekst, nie mamy żadnego ani aramejskiego, ani hebrajskiego; zresztą mamy tu do czynienia z Ewangelią św. Łukasza, najbardziej grecką, co nie znaczy, że nie ma tam bardzo wyraźnych podkładek aramejskich). To „Łaski pełna” to jest tłumaczenie imiesłowu greckiego kecharitomene w czasie perfectum. Tylko że greckie perfectum to nie jest czas przeszły i niech państwo się nie dziwią, że sobie pozwalam mówić do państwa o formie gramatycznej języka greckiego, którego państwo nie znają. To jest czas teologiczny. To jest skutek teraźniejszy, trwający w teraźniejszości skutek czynności dokonanej w przeszłości. To jest jeszcze forma strony biernej, czyli właściwie można powiedzieć, że Maryja jest dziełem Łaski Bożej, Ona jest cała dziełem Łaski Bożej. I tego słowa z Pozdrowienia Anielskiego Kościół w pewnym sensie użył za fundament dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, który żył bardzo długo w Tradycji kościelnej, zanim został ostatecznie sformułowany jako dogmat. Tak czy inaczej, Maryja jest bez reszty dziełem łaski, nie zna grzechu. Można powiedzieć, że Jezus zna lepiej grzech niż Ona, bo Jezus wziął na siebie grzech świata, jak mówi Ewangelia św. Jana.

Mimo to ludzie pytają, jak mogą za Nią iść. Co Ona może mi powiedzieć o moim własnym życiu? Oczywiście, nie możemy Jej naśladować w Jej czystości, ale Ona nam wskazuje drogę nie tylko przez modlitwę i nie tylko przez opiekę, lecz także przez swoje własne doświadczenie wiary. I tutaj odgrywają swoją rolę słowa Elżbiety „Błogosławiona, któraś uwierzyła”.

Najpierw musimy jednak powiedzieć sobie, co znaczy wiara w Piśmie Świętym. Bo nam się zawsze zdaje, że wiara to jest przede wszystkim „ja wierzę, że Bóg jest”. Tymczasem to jest dopiero pierwszy stopień do wiary. I takiego problemu w świecie biblijnym w ogóle nie było, bo dla ludzi tamtych czasów to, że Bóg jest, że są bogowie, że jest jakieś bóstwo, nie ulegało żadnej wątpliwości.

Rzecz ciekawa, że coś z tego jeszcze na Bliskim Wschodzie przetrwało. Byłam w Egipcie co prawda bardzo dawno temu, w 1959 roku, i tam przez pół roku współpracowałam bardzo blisko z ówczesnym dyrektorem Muzeum Aleksandryjskiego. To był Kopt, czyli chrześcijanin, człowiek, który spędził siedem lat w Paryżu, który w Paryżu zrobił doktorat, w każdym razie znał świat europejski dobrze. Pracowałam bardzo blisko niego, pracowałam w jego gabinecie. Jednej rzeczy on nie znosił, nie znosił dyskusji religijnych. Miał tam jeszcze jednego współpracownika Egipcjanina, Kopta. Ile razy ci dwaj panowie się zjawiali i byłam ja, katoliczka, to zaczynała się dyskusja. Wtedy dyrektor wstawał i wychodził z gabinetu. Zadałam mu kiedyś pytanie, dlaczego nigdy na te tematy nie chce rozmawiać. „Bo ja nic nie wiem”. Zapytałam, czy to znaczy, że nie wie, czy Bóg jest, czy Boga nie ma. Jego odpowiedzi nie oddadzą same słowa, lecz trzeba by było słyszeć jej ton. „Bóg jest oczywiście” – ale to było tak powiedziane, jak ja bym, powiedzmy sobie, zapytała kogoś, czy jeśli chmury są na niebie i nie widać słońca, to znaczy, że nie wiadomo, czy słońce jest, czy słońca nie ma.

Ta sama oczywistość istniała w czasach biblijnych w znacznie silniejszym stopniu niż teraz. To zresztą była oczywistość także i w świecie greckim. Jeśli państwo chcą wiedzieć, kto w świecie grecko-rzymskim był ateistą, to odpowiedź jest prosta: ateiści to byli najpierw Żydzi, a potem chrześcijanie, ponieważ odmawiali kultu wszystkim bogom. To jest po prostu inna mentalność, której my nie rozumiemy, i dlatego, jeżeli w Biblii jest mowa o wierze, to nie jest wiara, że Bóg jest, tylko zawierzenie, bo z tego, że Bóg jest, muszą wynikać daleko sięgające konsekwencje.

I to jest coś bardzo ważnego, żeby pamiętać, co zresztą Leszek Kołakowski w książce Jeśli Boga nie ma mówi wyraźnie, że wiara chrześcijańska ma dwa elementy, element intelektualny – to jest właśnie to, że Bóg jest – i zawierzenie Bogu. Jeśli człowiek, który nie uważa się za chrześcijanina, przynajmniej na pewno nie uważał się za chrześcijanina, kiedy tę książkę pisał, to widział, to dostrzegł, to jest to coś niesłychanie ważnego. Oto na przykład scena burzy na morzu w Ewangelii św. Mateusza (8, 23nn): obudzony Jezus pyta uczniów: „Dlaczego jesteście takimi tchórzami, ludzie małej wiary. Nie wierzycie”. Nie to, że oni nie wierzyli w Boga. Jeszcze jedna scena z Mateusza, scena, którą strasznie kocham, dlatego że jest ilustracją tego, co to znaczy wierzyć i jak mamy żyć z Panem Bogiem. To scena, kiedy Jezus po wodzie idzie do swoich uczniów (14, 22nn). Był wczesny ranek i oni byli przerażeni, gdy ujrzeli postać idącą po wodzie. I Piotr zawołał do Jezusa: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”. I Jezus powiedział: „Przyjdź!”. I Piotr wyszedł z łodzi, kroczył po wodzie, ale szedł tak długo, dopóki patrzył na Jezusa i myślał tylko o Jezusie. A w momencie kiedy zrobiła się większa fala, silniejszy wiatr, to zastanawiał się: „Ojej, gdzie ja jestem, co ja robię, przecież jestem tylko człowiekiem”. I zaczął tonąć. Zdążył jeszcze zawołać: „Panie, ratuj mnie!”. Jezus zaś powiedział do niego: „Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?”. Nasze życie w pewnych okresach to jest chodzenie po wodzie. Bywa tak, że mamy iść po wodzie, i wiemy, że to jest niemożliwe. I wtedy zostaje nam tylko droga Piotra, to znaczy patrzeć na Jezusa i nie zastanawiać się nad sobą. Nie myśleć „Przecież ja tego nie zrobię, to jest niemożliwe, to przecież nie dla mnie”, bo wtedy na pewno zaczniemy tonąć. Wtedy nam jeszcze pozostaje wołanie do Jezusa.

Miałam sposobność zapoznać się z książkami młodo zmarłego jednego z współczesnych francuskich autorów, Jeana Lafrance. Napisał on, że ludzie się bardzo często oskarżają o różne winy, o jakąś małoduszność, jakąś nieumiejętność zdobycia się na ofiarę, a w gruncie rzeczy wszystkim brak jednego, tego ślepego zawierzenia. I dlatego tak ważne są słowa Elżbiety skierowane do Maryi – „Błogosławiona, któraś uwierzyła”.

Powiedzą mi państwo, że Jej było łatwo wierzyć, bo zszedł do Niej anioł. Oczywiście, Maryja przeżyła zwiastowanie, ale jak wyglądało dokładnie to zwiastowanie, tego nikt z nas nie wie, bo św. Łukasz zrobił z Ewangelii dzieciństwa wielki wstęp do swej Ewangelii, a w słowach, które anioł skierował do Maryi, Łukasz zawarł wszystko, co chciał powiedzieć, co już wiedział o Jezusie Synu Bożym. Ale Zwiastowanie było, a Maryja powiedziała „Tak”. Pamiętam, że w młodości sama się nad tym zastanawiałam, któraż kobieta by się na to nie zgodziła. Jednak to nie było takie proste. Anioł powiedział Jej, że zostanie matką bez udziału mężczyzny, czyli będzie matką nieślubnego dziecka. Powiedzmy sobie, że i dzisiaj to też nie jest takie proste, sto lat temu było znacznie trudniejsze, a w tamtych czasach, w tamtym świecie mąż mógł ją skazać na śmierć przez ukamienowanie. Być może mogła liczyć na dobroć Józefa, ale to wszystko dywagacje. Gdyby Józef nie przyjął Jezusa, gdyby Go nie usynowił… Dla nas syn adoptowany i syn rodzony to są dwie różne rzeczy, w tamtym świecie było to zupełnie to samo, nie było żadnej różnicy. W tamtym świecie matka niemająca męża czy odepchnięta przez męża oraz jej dziecko znajdowali się poza nawiasem społeczeństwa, byli gorzej niż trędowaci.

Maryja nie wiedziała, jak to będzie, ale wyraziła zgodę, powiedziała coś, co jest niestety zniekształcone w tradycyjnym polskim przekładzie. Maryja nie mówi: „Oto ja służebnica Pańska” , lecz „Oto służebnica Pańska”. Tu w ogóle Ona jako „ja” się nie liczy. W Wulgacie tego nie ma, jest Ecce ancilla domini. I nie ma tego „ja” także w tekście greckim. Tu Ona w ogóle nie jest ważna, „Oto służebnica Pańska”. To był ogromny akt wiary. To było właśnie to, co powiedziała Elżbieta: „Błogosławiona, któraś uwierzyła”.

I jest pytanie, co dalej. W naszych przekładach jest: „Błogosławiona, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane od Pana” (Łk 1, 45). I może tak mogło być. Ale cała rzecz w tym, że tu jest małe greckie słówko (choti), które może znaczyć zarówno „że”, jak i „ponieważ”. Nie mamy sposobu stwierdzenia, jak to było w oryginalnym tekście. Mam przed sobą Nowy Testament po grecku, wydanie ekumeniczne. Tutaj wydawcy zaznaczają, oni po prostu przyjmują taki schemat, że jak stawiają przed słówkiem choti przecinek, to jest „ponieważ”, jak nie stawiają przecinka, to jest „że”. I oni tu przecinka nie stawiają, czyli przyjmują wersję: „Błogosławiona, któraś uwierzyła, że spełni Ci się wszystko”. Ale w starożytnym tekście i średniowiecznym nie ma jeszcze przecinków. I to może znaczyć zarówno „że”, jak i „ponieważ”. I na przykład w Biblii Jerozolimskiej jest przetłumaczone „że”, ale w przypisie dodane, że może być tam „ponieważ”. Co znaczy to „ponieważ”? To znaczy: „Błogosławiona, któraś uwierzyła, bo dlatego że uwierzyłaś, to ci się spełni wszystko, co zostało powiedziane”.

I tu jest też nauka dla nas, bo gdyby doszło do tego, że przetłumaczę Ewangelię św. Łukasza, to przyjmę tę wersję. Dla mnie to jest wersja istotna, „bo dlatego że uwierzyłaś, to spełni ci się wszystko, co ci zostało powiedziane”. To jest wezwanie dla nas.

Przypomnijmy sobie, że Jezus oczekiwał zawsze wiary, żeby mógł zrobić cud. Jeżeli nie znajdował wiary, to nie mógł zrobić cudu. Cud to nie jest coś, co Bóg robi niezależnie od nas, po prostu bez zawierzenia nie może być cudu.

Anna Świderkówna, Sekrety Biblii, Wydawnictwo M, Kraków 2012, s. 21-28


więcej tekstów autora

Anna Świderkówna

ur. 5 grudnia 1925 w Warszawie, zm. 16 sierpnia 2008 tamże – polska historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, tłumaczka; profesor Uniwersytetu Warszawskiego, popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii

Polecamy

Droga Krzyżowa, VIII

Józef Augustyn SJ

Drogi do Biblii

Roman Brandstaetter

Jezus cz.3

Marcin Majewski

partnerzy