Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Wprowadzenie do Biblii

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Shutterstock
  • 18 grudnia 2014
  • komentarzy
  • 867 wyświetleń
  • lubi to!

Gdzie jest nowo narodzony król?

Richard A. Burridge

Marek zaczyna swój tekst następująco: „Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie”. Mateusz wybiera inne kluczowe słowo – genesis: „Księga rodowodu [biblos geneseos] Jezusa Chrystusa, syna Dawidowego, syna Abrahamowego” (Mt 1,1). Od razu mamy zwrot używany wielokrotnie w księdze nomen omen Genesis (zob. Rdz 2,4; 5,1); nie sposób nie zauważyć aluzji, że w przyjściu Jezusa dokonał się ponowny akt stworzenia. Co więcej, podczas gdy u Marka Jezus pojawia się w tekście w pełni dojrzały, Mateusz – wzorem antycznych biografów – dostarcza czytelnikom informacji o Jego przodkach, pochodzeniu i przyjściu na świat. Antyczne żywoty często rozpoczynały się od przypomnienia rodowodu bohatera, po czym od razu przechodziły do momentu, kiedy wkraczał na scenę publiczną. Zwykle jednak robiono to skrótowo, nie jak we współczesnych biografiach, od których oczekujemy najdrobniejszych szczegółów.

Mateusz nazywa Jezusa „Chrystusem” (tak jak Marek), ale „Syna Bożego” zamienia na „Syna Dawida, syna Abrahama”. W ten sposób Nauczyciel Izraela zostaje od razu osadzony w żydowskim środowisku. U Marka „Synem Dawida” tytułuje Jezusa tylko niewidomy Bartymeusz, i dzieje się to dopiero w drodze do Jerozolimy, tymczasem u Mateusza Jezus jest tak nazywany znacznie wcześniej, zarówno przez tłumy (Mt 12,23; 21,9.15), jak i zwracających się do Niego o pomoc (Mt 9,27; 15,22; 20,30-31). O „Synu Abrahama” Marek nie wspomina ani razu. U Mateusza tytuł ten odsyła do czasów wielkiego patriarchy z Księgi Rodzaju, ale też antycypuje spełnienie danej mu przez Boga obietnicy, że przez niego otrzymają błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi (Rdz 12,3; 18,18; 22,18; 26,4). Stanie się tak za sprawą oddających pokłon cudzoziemskich Mędrców (Mt 2,1-12) i wiary rzymskiego setnika (Mt 8,10-11); Izrael dowie się, że Bóg może wzbudzić dzieci Abrahamowi z kamieni (Mt 3,9), natomiast w ramach ostatniego polecenia Jezus roześle uczniów do pogan (Mk 28,19).

Te dwa tematy – żydostwo Dawida i Abrahama oraz przenikanie do żydowskiego świata pogan – pojawiają się w Mateuszowej wersji genealogii Jezusa. Jest ona podzielona na trzy grupy po czternaście imion: od Abrahama do Dawida (Mt 1,2-6), od Dawida do przesiedlenia babilońskiego (Mt 1,6-12) i od przesiedlenia do samego Jezusa (Mt 1,12-16). W podsumowaniu ewangelista wyjaśnia kwestię liczb (Mt 1,17). Podobnie jak Marek, również Mateusz lubi liczbę trzy, natomiast czternaście to suma numerycznych wartości liter hebrajskich w imieniu „Dawid”. Jezus, powiada Mateusz, jest po trzykroć potomkiem Abrahama i „Synem Dawida”! Jednakże w tym żydowskim rodowodzie występują cztery dziwne kobiety – Tamar (Mt 1,3), Rachab i Rut (Mt 1,5) oraz „żona Uriasza” (Mt 1,6). Wszystkie mają związki z pogaństwem: Tamar to zapewne Kananejka (1 Krn 2,3-4), Rachab – rodowita mieszkanka Jerycha (Joz 2,1), Rut – Moabitka (Rt 1,4), a Uriasz to Chetyta (2 Sm 11,3). Co więcej, wszystkie wprowadzają do schematu – najogólniej mówiąc – seksualne nieprawidłowości: Tamar udaje nierządnicę, żeby z ojcem zmarłego męża począć Peresa i Zeracha (Rdz 38,7-9.13-30), Rachab wręcz uprawia nierząd (Joz 2,1; 6,22-25), Rut – bezdzietna w chwili gdy umiera mąż – ma swój udział w rodowodzie dzięki jego krewnemu Boozowi (Rt 1,5; 4,13), natomiast wymienienie Batszeby tylko za pośrednictwem jej męża przypomina nam o cudzołóstwie Dawida i popełnionym przez niego morderstwie (2 Sm 11–12). Poczęcie Jezusa przez Maryję, żonę Józefa (Mt 1,16), jest skrajną nieprawidłowością, a mimo to wszystko mieści się w Bożym planie (Mt 1,17): Jezus jest Tym, przez którego spełni się dana Abrahamowi Boża obietnica błogosławieństwa wszystkich ludów ziemi; jest Tym, który zostanie oskarżony o przyjaźń z poganami i grzesznikami.

W pierwszym wersecie po rodowodzie znowu występuje kluczowe słowo: „Z narodzeniem [genesis] Jezusa Chrystusa było tak” (Mt 1,18). W ten oto sposób zaczyna się u Mateusza „historia o narodzeniu”, tyle że jest nią tylko z nazwy. Mateusz opisuje bowiem błogosławiony stan Maryi z punktu widzenia Józefa (Mt 1,18-25), po czym przechodzi do odwiedzin Dzieciątka przez pogańskich Mędrców w nieokreślonym czasie po Jego narodzeniu (Mt 2,1-18). Ewangelista czyni aluzję do zasugerowanych w rodowodzie seksualnych nieprawidłowości: Józef pragnąc oszczędzić Maryi zniesławienia, zamierza Ją po kryjomu oddalić (Mt 1,19). Wyłącznie anielska interwencja sprawia, że przezwycięża uczucie wstydu, bierze Małżonkę do siebie i usynawia Dziecko (Mt 1,24-25). Niezależnie od tego zarówno narrator (Mt 1,18), jak i anioł (Mt 1,20) kładą nacisk na Boskie Synostwo Jezusa, który począł się z Ducha Świętego. Brak pożycia małżeńskiego między Józefem i Maryją uwypukla Boskie pochodzenie Syna (Mt 1,25). Określona kolejność, od podstawowego opisu sytuacji do zstąpienia anioła i przepowiedni o Dziecku z naciskiem na uczestnictwo we wszystkim Boga, przypominała czytelnikom Mateusza podobne historie narodzin ze Starego Testamentu (np. Saraj, Abram i Hagar – Rdz 16 czy narodziny Samsona – Sdz 13).

Przed narodzinami naszych córek, podobnie jak wielu dumnych rodziców, długo dręczyliśmy się wyborem imion, sprawdzając ich znaczenie. W biografii antycznej imiona też były ważne, stanowiły wskazówkę co do przyszłości bohatera. Mateusz podąża za tą konwencją, przytaczając wyjaśnienie anioła: „Jezus”, grecka forma hebrajskiego „Jeszua”, znaczy „Bóg zbawia” (Mt 1,21). Imię Jezus występuje u Mateusza około stu pięćdziesięciu razy (prawie tak często jak u Marka i Łukasza razem wziętych), a mimo to nikt tak się do Niego nie zwraca (por. Mk 1,24; 5,7; 10,47 i Mt 8,29; 20,30). Opowiadając swoją historię o Jezusie, Mateusz – wraz z oświadczeniem, że „Bóg zbawia” – zachowuje użycie tego Imienia w narracji. Jezus to również Emmanuel, co znaczy „Bóg z nami”: Ewangelia Mateusza opowiada o obecności Boga, nie zaś o Jego tajemniczym ukryciu – ten werset (Mt 1,23) tworzy zgrabną klamrę, łącząc początek Ewangelii z ostatnią obietnicą na samym końcu: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni” (Mt 28,20). Imiona z rozdziału pierwszego mówią zatem wyraźnie, kim jest Jezus.

Z kolei różne nazwy geograficzne w rozdziale drugim informują, skąd Jezus pochodzi, i są źródłem wiedzy o miejscach Jego pobytu. Po zapowiedzi narodzin w rozdziale pierwszym, na początku następnego czytamy, że już do nich doszło – w Betlejem, gdzie najwyraźniej zamieszkali Maryja i Józef. Mędrcy ze Wschodu przybywają do Jerozolimy, ale w ich pytaniu nie pada imię Jezus lub Emmanuel; pytają: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski?” (Mt 2,2). Geografia zmienia się następująco: Mędrcy udają się do Betlejem (Mt 2,8), do ojczyzny zaś wracają inną drogą (Mt 2,12); Święta Rodzina ucieka do Egiptu (Mt 2,14), za sprawą rzezi niemowląt przenosimy się znowu do Betlejem (Mt 2,16-18), a po powrocie z Egiptu Maryja i Józef z Jezusem osiedlają się w Nazarecie (Mt 2,19-23). W odróżnieniu od Marka Mateusz całkiem wyraźnie mówi nam, kim jest Nauczyciel Izraela, skąd pochodzi i gdzie przebywa.

Jakkolwiek relacja toczy się na razie z punktu widzenia Józefa, któremu w kolejnych snach anioł zapowiada to, co nastąpi, ciągły nacisk na „Dziecię i Jego Matkę” (Mt 2,11.13.14.20) przypomina nam, że Jezus jest Synem Bożym; Józef nigdy nie słyszy: „weź swoje Dziecko”. Boska tożsamość Jezusa objawia się w oddaniu Mu pokłonu lub wyrażeniu takiego zamiaru (Mt 2,2.8.11). Podczas gdy Marek i Łukasz z rzadka piszą o tym wyrazie czci, u Mateusza pokłon jest oddawany Jezusowi nie tylko w niemowlęctwie, ale w ciągu całego życia, przez tych, którzy do Niego przychodzą – trędowatych, kobiety, uczniów (Mt 8,2; 9,18; 14,33; 15,25; 20,20; 28,9.17).

Początkowe rozdziały Ewangelii Mateusza komunikują zatem jasno o żydowskim pochodzeniu Jezusa i Jego Boskiej tożsamości, ale też zawierają aluzję do odrzucenia. Niecny sojusz Heroda z arcykapłanami i uczonymi w Piśmie, sny i przestrogi, rzeź niemowląt – to wszystko zapowiada późniejszy konflikt między domem Izraela a jego Nauczycielem. Atmosferę Starego Testamentu podtrzymują kolejne wypełniające się proroctwa (Mt 1,22-23; 2,5-6.15.1718.23). Nie dość że się spełniają, to jeszcze mamy powtórzenie historii Mojżesza: niemowlę zostaje ocalone przed złym królem zamierzającym zgładzić wszystkich nowo narodzonych chłopców (Wj 1,15–2,10; por. Mt 2,16-18), w młodym wieku Mojżesz, żeby ratować życie, musi uciekać do innego kraju (Wj 2,15-22; por. Mt 2,13-14), powraca dopiero po śmierci króla (Wj 2,23; por. Mt 2,19-20), z najbliższymi (Wj 4,20; por. Mt 2,21). Mateusz sugeruje zatem, że Jezus jest nie tylko synem Dawida i synem Abrahama, ale też nowym Mojżeszem, Wyzwolicielem ponownie nauczającym Izraela, że „Bóg zbawia”.

Tak więc w początkowych rozdziałach Mateusz wyraźnie ogłasza tożsamość Jezusa za pomocą imion, rodowodu i historii o narodzeniu; w tej Ewangelii nie ma „tajemnicy Marka”. Przy okazji ewangelista zręcznie wplata wiele wątków: Bóg czynnie zbawia swój lud przez nowego Abrahama-Mojżesza-Dawida, ale Izrael może Go odrzucić, gdy tymczasem poganie, mający sporadyczny udział w rodowodzie Jezusa i oddający Mu pokłon przy narodzinach, mogą dostąpić spełnienia Bożej obietnicy danej Abrahamowi: błogosławieństwa dla wszystkich ludów ziemi.

Richard A. Burridge, Cztery Ewangelie, jeden Jezus, Wydawnictwo M, Kraków 2014


więcej tekstów autora

Richard A. Burridge

anglikański kapłan, teolog i biblista. W 2013 r. otrzymał nagrodę Ratzingera.

Polecamy

partnerzy