Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Opowieści biblijne

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Shutterstock
  • 30 czerwca 2014
  • komentarzy
  • 4 895 wyświetleń
  • lubi to!

Nazywam się Amen

ks. Krzysztof Porosło

Na początku Listu do Kościoła w Laodycei przedstawia się jego nadawca. Mówi On o sobie, że nazywa się Amen oraz że jest wiernym i prawdomównym świadkiem, początkiem stworzenia Bożego. Czy słowo, które kojarzy się nam przede wszystkim z zakończeniem każdej naszej modlitwy, może być imieniem? Co ono właściwie znaczy i dlaczego Jezus, pisząc list do Laodycei, „ukrywa” się za nim?

Amen to słowo aramejskie, które przeszło do języka hebrajskiego, a później w praktycznie niezmienionej formie do greki, łaciny i wszystkich języków nowożytnych. Amen to przymiotnik od rdzenia `mn, który znaczy »mocno trzymać«, »być pewnym, niezawodnym«. Słowo to tłumaczymy zazwyczaj jako »niech tak się stanie«, »zaprawdę«. Stąd najczęściej przybiera ono formę aklamacji, potwierdzenia.

W Starym Testamencie termin amen miał zasadniczo dwa znaczenia. Po pierwsze, był potwierdzeniem słów wypowiadanej modlitwy. Przykłady można tu mnożyć. Jeden z nich znajduje się w Księdze Powtórzonego Prawa: Lewici zabiorą głos i zawołają do całego Izraela: „Przeklęty każdy, kto wykona posąg rzeźbiony lub z lanego metalu – rzecz obrzydliwą dla Pana, robotę rąk rzemieślnika – i postawi w miejscu ukrytym”. A w odpowiedzi cały lud powie: „Amen”. „Przeklęty, kto gardzi swoim ojcem lub matką”. A cały lud powie: „Amen” (Pwt 27,14-16).

Drugie znaczenie słowa amen jest absolutnie genialne. Amen to imię własne samego Boga, który jest nazywany Bogiem prawdy, Bogiem wiernym. »Prawda« i »wierność« to nasze amen. Czy autor Listu do Kościoła w Laodycei nie przedstawił się dokładnie w taki sposób? Kto w kraju zechce cię pobłogosławić, wypowie swe błogosławieństwo przez Boga prawdy [hbr. elohim amen – przyp. aut.].

Kto w kraju będzie przysięgał, przysięgać będzie na Boga wiernego [hbr. elohim amen – przyp. aut.]; bo dawne udręki pójdą w zapomnienie i będą zakryte przed mymi oczami (Iz 65,16).

W Nowym Testamencie amen nabiera trochę innego znaczenia. Najczęściej jest ono przekładane w Ewangeliach synoptycznych jako »zaprawdę«, a dokładnie wyrażenie amen lego hymin tłumaczone jest w Biblii Tysiąclecia jako „zaprawdę powiadam wam”. W Ewangelii św. Jana występuje podwojenie „zaprawdę zaprawdę powiadam wam”, gdyż tam znajdujemy zawsze zwrot amen, amen lego hymin. Chrystus używa takiej formuły wtedy, kiedy chce powiedzieć coś bardzo ważnego, kiedy chce podkreślić, że to są absolutnie najważniejsze słowa, jakie ma do powiedzenia człowiekowi. Wtedy mówi: „Amen, amen”. Jezus swoje kluczowe mowy rozpoczynał od słowa, którym Jemu współcześni podsumowywali wygłoszoną orację, wyrażając zwrotem amen aprobatę, potwierdzenie dla wypowiedzianych słów. Słowa Jezusa – jak zauważa w swojej książce Ewangelia dla początkujących Danuta Piekarz – „są tak wielką Prawdą, że gdy tylko zaczyna mówić, już może stwierdzić: «Amen, amen!»”. Słowa Jezusa zawsze są prawdą i zawsze się staje to, co On powie.

Warto tu przytoczyć chociażby jeden przykład. Jest nim obietnica Chrystusa dla dobrego łotra wypowiedziana na krzyżu: „Zaprawdę [oryg. amen], powiadam ci: dziś ze Mną będziesz w raju” (Łk 23,43). Jezus powiedział i to się stało.

W Apokalipsie św. Jana Amen to imię własne Jezusa Chrystusa. Ale co to właściwie znaczy, że Chrystus jest Amen? Doskonale nam to tłumaczy św. Paweł w 2 Liście do Koryntian: Syn Boży, Chrystus Jezus, Ten, którego głosiłem wam ja i Sylwan, i Tymoteusz, nie był „tak” i „nie”, lecz dokonało się w Nim „tak”. Albowiem ile tylko obietnic Bożych, wszystkie są „tak” w Nim. Dlatego też przez Niego wypowiada się nasze „Amen” Bogu na chwałę (2 Kor 1,19-20).

Imię Amen oznacza, że Jezus Chrystus jest całkowicie radykalny, jednoznaczny, że w Nim nie ma »tak« i »nie«. On jest zawsze »tak«. Chrystus poszedł do końca drogą, na którą wszedł przez wcielenie. Nie przyszedł na ziemię tylko po to, żeby uzdrawiać, wskrzeszać, wyrzucać złe duchy i nauczać, choć to również należało do Jego misji. On nie zatrzymał się w połowie drogi. Nie zrobił tego, bo jest Amen. Oznacza to, że jest całkowicie, do końca oddany człowiekowi. Jeżeli nawet najbliżsi o nas zapomną, jeżeli nawet na najważniejszych osobach „przejedziemy się”, to On jest pewny, On jest wierny, On jest Amen. Kiedy wypowiadamy słowo amen, to mówimy znacznie więcej niż „niech się tak stanie”. Amen mówi o tym, że Chrystus jest gorący, że jest jednoznaczny, że nie ma w Nim letniości. I dlatego, że On jest Amen, może kierować słowa nagany do Kościoła w Laodycei, może wyrzucać grzechy Laodycei, bo On siebie stawia za wzór: „Ja jestem Amen, Ja jestem gorący”.

Widzimy zatem, że amen to opowieść o samym Bogu. Pokazuje to również jedna z hebrajskich interpretacji, która w tym słowie widzi akrostych. Izraelici bardzo lubili takie słowne zabawy. Gdy „rozłożymy” na czynniki pierwsze wyraz amen, zauważymy, że składa się on z trzech spółgłosek, gdyż samogłosek w języku hebrajskim używa się tylko po to, żeby dane słowo dało się wypowiedzieć. Dawniej w ogóle nie zapisywano samogłosek. Amen składa się z trzech spółgłosek: ‘mn (alef, mem i nun). Litery te tworzą akrostych, czyli wyraz skomponowany z pierwszych liter innych słów. Te słowa to: Adonai, czyli Pan, Malach – król, Neeman – wierny. Słowo amen dla Żydów znaczy tyle co: „Pan i Król jest wierny”. Ilekroć wypowiadamy słowo amen, tak naprawdę snujemy opowieść o samym Bogu.

Ilekroć mówię amen, mówię o tym, jaki jest Stwórca. A sam Bóg, przez proroka Izajasza, mówi nam o tym, jak radykalna jest Jego wierność: Mówił Syjon: „Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał”. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. Oto wyryłem cię na obu dłoniach (Iz 49,14-16).

Nawet gdyby zapomnieli o nas najbliżsi, z którymi jesteśmy związani więzami krwi, ze strony których nigdy nie spodziewalibyśmy się zdrady ani zranienia, On nas nigdy nie zdradzi, On nigdy nie zapomni, nigdy się nas nie wyprze. A jeśli wciąż w to nie wierzysz, jeśli wciąż wydaje ci się, że Bóg może o tobie zapomnieć, to On zapewnia cię, że wyrył sobie twoje imię na dłoniach. Pozwolił się przybić do krzyża, żeby gwoździe wyżłobiły na Jego dłoniach twoje imię, aby mógł ciągle je powtarzać, by ciągle je widział i stale o tobie pamiętał. Taki jest nasz Bóg – jest po prostu Amen.

A kiedy złączymy z sobą to, że modlitwę kończymy słowem amen i że równocześnie jest to imię własne Boga, tworzy się z tego piękna konstrukcja językowa, która stwarza bardzo osobową relację. Mówiąc do kogoś dla nas ważnego, często kończymy zdanie, wypowiadając imię tej osoby, na przykład: „Naprawdę jesteś dla mnie bardzo ważny, Bartku” albo: „Kocham Cię, Agnieszko!”. Zatem kiedy kończymy modlitwę słowem amen, które jest imieniem Boga, to zawsze kończymy ją w taki intymny sposób, mówiąc najważniejsze słowa do Tego, który jest dla nas naprawdę ważny. Nadawca Listu do Kościoła w Laodycei, przedstawiając się imieniem Amen, zaznacza, że Amen mówi. To pokazuje nam najgłębszy sens modlitwy. Słowo amen nie kończy modlitwy. Nie, dopiero wtedy modlitwa się zaczyna, bo kiedy wypowiadam słowo amen, Amen zaczyna mówić. Wtedy modlitwa staje się naprawdę rozmową, tworzy się konkretna relacja między mną a Bogiem, bo Amen mówi. Moje ostatnie słowo modlitwy jest pierwszym słowem samego Boga do mnie, On zaczyna mówić.

Amen wypowiadamy bardzo często jeszcze w jednym momencie: w czasie komunii świętej. Kiedy kapłan ukazuje przed nami najdroższe Ciało Chrystusa, mówimy: amen. I w tym momencie to nie tylko potwierdzenie, że wierzę, iż w białym chlebie obecny jest Jezus, ale przede wszystkim modlitwa. Przede wszystkim proszę, aby w tej chwili działa się we mnie wola Boża, bo tylko Bóg jest wierny, bo tylko On mnie naprawdę kocha, a ja ciągle swoim życiem zaprzeczam tej prawdzie, a ja ciągle zdradzam Jego miłość. Ilekroć przystępuję do komunii, mam świadomość, że bardzo trudno wobec Chrystusa uczciwie powiedzieć amen, bo ciągle jestem niewierny, ciągle upadam, ciągle nie ma we mnie prawdy. Ale tym jednym słowem amen pokornie proszę, aby zwyciężała we mnie wola Boża, aby Jego miłość i Jego wierność były silniejsze w moim życiu niż moje słabości i niewierności. Świetnie to ukazał Tomasz Kwiecień, który zauważył, że ile razy usłyszysz w czasie mszy świętej słowa „Przez Chrystusa, Pana naszego” i odpowiesz amen, znaczy to tyle: „Przez Chrystusa, Pana naszego, który jest Amen, który jest wierny, który nie zawodzi, któremu warto powierzyć swoje życie”.

Najważniejsze jednak znaczenie słowa amen, wypowiadanego przy komunii świętej, wiąże się z dokonującą się wtedy przemianą. Zwyczajnie to pokarm służy człowiekowi, to znaczy to, co spożywamy, przemienia się w ciało człowieka i przyczynia do jego wzrostu. W wypadku chleba i wina eucharystycznego pokarm jest mocniejszy od tego, kto go przyjmuje. Człowiek, który ten pokarm spożywa, upodabnia się do niego, zespala się z tym chlebem, staje się nim. Święty Augustyn miał mówić w kazaniach wielkanocnych, że w czasie Eucharystii stajemy się tym, co jemy, zostajemy przemienieni w Ciało Chrystusa.

Mówiąc zatem amen przed komunią, tak naprawdę mówimy: „Tak, Panie, chcę zostać przemieniony, chcę się stać Twoim ciałem, chcę się z Tobą ściśle zjednoczyć, zgadzam się na całkowite przekształcenie mojego życia”. Tak o tej tajemnicy mówił do neofitów, a więc do nowo ochrzczonych, św. Augustyn, biskup Hippony: Słyszysz bowiem: „Ciało Chrystusa” i odpowiadasz: „Amen”. Bądź więc członkiem Kościoła, aby to „Amen” znaczyło prawdę. Dlaczego misterium to dokonuje się w chlebie? Nie dodajmy tu nic ze swego! Słuchajmy samego Apostoła, który tak mówi o tym sakramencie: „Ponieważ jeden jest chleb, liczni tworzymy jedno Ciało” (1 Kor 10,17). Zrozumcie i cieszcie się. Jedność, prawda, pobożność, miłość bliźniego. „Ponieważ jeden jest chleb” – czym jest ten jeden chleb? „Liczni tworzymy jedno Ciało”. Zwróćcie uwagę, że chleba nie wypieka się z jednego ziarnka, lecz z wielu. Kiedy byliście poddawani egzorcyzmom (na chrzcie), byliście jakoby mieleni na mąkę, gdy chrzczono was, skropiono was wodą. Gdy otrzymaliście ogień Ducha Świętego, byliście jakoby pieczeni. Bądźcie tym, co widzicie, i przyjmujcie to, czym jesteście” (Sermo 272).

Artykuł pochodzi z książki ks. Krzysztofa Porosło To mówi Amen. Spotkanie z Chrystusem Apokalipsy, Wydawnictwo Espe, Kraków 2014.
Portal Czasnabiblię.pl objął patronat medialny nad tą pozycją.

amen


więcej tekstów autora

ks. Krzysztof Porosło

Prezbiter archidiecezji krakowskiej, animator liturgiczny Ruchu Światło-Życie, od 2008 roku współorganizator rekolekcji liturgicznych „Mysterium fascinans”. Interesuje się teologią liturgii, a szczególnie teologią symbolu oraz trynitarnym wymiarem liturgii. Autor książki „Jestem z wami przez wszystkie dni... Kompendium liturgiczne w pytaniach i odpowiedziach”, „W głębi... Posługa i formacja animatora liturgicznego” oraz rozważań prymicyjnych „To mówi Amen”.

Polecamy

Góra Oliwna

Fernando Perfetti

Miłosierdzie w czynie

ks. Mariusz Rosik

partnerzy