Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Najtrudniejsze fragmenty Biblii

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Internet
  • 19 lutego 2014
  • komentarzy
  • 1 631 wyświetleń
  • lubi to!

Przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy

Krzysztof Sadło

Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? Na kimże się ramię Pańskie objawiło? On wyrósł przed nami jak młode drzewo jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Iz 53,1-5

Całun, czym jest?
Całun Turyński jest wielkim (4,4×1,1m) lnianym płótnem, na którym utrwalił się pełny wizerunek torturowanego, ukrzyżowanego, martwego mężczyzny, szczupłego, choć dobrze zbudowanego, mierzącego między 179 a 183 cm wzrostu (trudno dokładnie stwierdzić z uwagi na kurczenie się i rozszerzalność materiału, wielokrotne zwijanie i rozwijanie), którego ciało zostało w to płótno zawinięte nie później niż w 2-3 godziny po zgonie i znajdowało się (nieruchomo) wewnątrz płótna co najmniej 24 godziny. Obok wizerunku ciała na Całunie (powstałego w niewytłumaczalny dla nauki do dziś sposób) utrwaliły się także w naturalny sposób krwawe ślady ponad 700 obrażeń. Tysiące chrześcijan na całym świecie jest przekonanych, że tkanina ta jest autentycznym płótnem pogrzebowym Jezusa Chrystusa i że to właśnie Jego Oblicze i Jego Krew widnieje na Całunie.

Kontrowersje
Przez wieki czczony był jako relikwia, dziś raczej znany jest jako obiekt badań naukowych. Co ciekawe aż do 1983 roku, kiedy to Humbert II Sabaudzki (ostatni król Włoch zdetronizowany w 1946 r.) przekazał Całun w spadku Stolicy Apostolskiej, pozostawał on własnością prywatną. W 1988 roku miało miejsce datowanie płótna metodą radiowęglową, które miało wykazać okres pochodzenia materiału. Światem wstrząsnęła wtedy informacja, że Całun jest pochodzącym z XIII/XIV wieku falsyfikatem. Z czasem wyniki zostały jednak zakwestionowane przez znaczące grono naukowców. Kilka lat po badaniach okazało się, że próbka pobrana do badania zawierała 60% materiału z XVI i XVII wiecznych reparacji, a wszystkie dalsze badania wskazują na starożytne pochodzenia płótna. Szereg niezwykłych właściwości wizerunku utrwalonego na Całunie sprawia, że nawet współczesna nauka nie potrafi wyjaśnić sposobu jego powstania, a wszelkie próby wykonania czegoś podobnego kończyły się fiaskiem.

Fotografia
W 1898 roku w czasie ostatniego publicznego wystawienia Całunu w XIX wieku Secondo Pia wykonał 8 zdjęć płótna. W czasie prac przy wywoływaniu okazuje się, że z 8 wyszło tylko jedno. Pia zauważa, że w miejscu gdzie na szybce powinien być negatyw jest zdjęcie w doskonałym pozytywie, mdleje omal nie tłukąc jedynej poprawnej fotografii. Początkowo jest oskarżany o oszustwo, w świetle kolejnych zdjęć, zostaje jednak dowiedzione, że Całun ma charakter negatywu.

Zbieżność ze starożytnymi sposobami tortur
Od początku XX wieku patolodzy prowadzą szereg badań mających na celu ustalić genezę obrażeń widocznych na Całunie. Bada się zbieżność wizerunku z Ewangeliami i źródłami historycznymi na temat starożytnych sposobów zadawania cierpienia oraz z materiałem archeologicznym. Udaje się potwierdzić wiele szczegółów związanych z Męką oraz rozwiązać kilka zagadek (np. kwestia dokładnych miejsc wbicia gwoździ; wody i krwi z przebitego boku, krwawego potu).

Prototyp dla wizerunku Chrystusa
W latach 30 historycy sztuki, m.in. Paul Vignon (był także lekarzem), zaczynają porównywać wizerunek z Całunu ze sposobem przedstawiania Chrystusa w sztuce wczesnochrześcijańskiej. Okazuje się, że wiele przemawia za tym, że Oblicze z Całunu było prototypem dla starożytnych wizerunków Pana Jezusa. 15 wspólnych cech anatomicznych w budowie twarzy łączy wizerunek na Całunie ze starożytnymi ikonami i mozaikami, z których najstarsze pochodzą już z IV wieku. Pismo Święte czy Apokryfy na temat wyglądu Chrystusa milczą (z kontekstu możemy jedynie wywnioskować, że był dość wysoki), jednolitość przedstawień w starożytności wskazuje, że jakieś wspólne dla nich źródło musiało istnieć, wiele w związku z tym przemawia za Całunem (także współczesne narzędzia kryminalistyczne do identyfikacji rysopisów wykazują dużą zbieżność przy porównaniach ikona-Całun). Wizerunek Chrystusa, choć bywały różne maniery i akcenty w sztuce, w zasadzie do dziś się nie zmienił. Twarz z Całunu może być wzorcem zarówno dla Chrystusa Pantokratora z VI wieku, cierpiącego Chrystusa z gotyku czy współcześnie Pana Jezusa Miłosiernego z objawień św. Faustyny.

Monety na powiekach
Od lat 50 XX wieku ciągnęły się też odkrycia związane z faktem obecności jakichś przedmiotów na powiekach – kiedy były już duże zdjęcia Całunu stwierdzono, że widać tam oprócz kształtu charakterystycznego dla zamkniętego oka, także zarysy pewnych przedmiotów. W latach 80. udało się ustalić, że są to monety rzymskie: dilepton lituus i lepton simpulum, bite przez Piłata w Jerozolimie na przełomie lat 20. i 30. I w. Kilka lat temu udało się – z powodu obecnej na jednej z monet literówki – ustalić, że jedna została ona wybita dokładnie w 16 roku panowania cesarza Tyberiusza (czyli w 29 lub 30 roku po narodzeniu Pana Jezusa). Z Miszny dowiadujemy się, że Żydzi mieli obowiązek zasłaniania otworów na twarzy oraz podwiązywania żuchwy w czasie pochówku, niedawne wykopaliska zaś z okolic Jerycha potwierdzają, że w czasach starożytnych zwyczaj taki rzeczywiście miał miejsce.

Pyłki z Bliskiego Wschodu
Pyłki z Całunu pobierano w XX wieku kilkukrotnie. W sumie odkryto kilkadziesiąt różnych pyłków roślinnych, spośród których najwięcej pochodzi z Palestyny i Azji Mniejszej. Jest też trochę pyłku z Francji i Włoch, co potwierdza drogę Całunu wskazywaną przez historyków. W miejscu stóp odkryto także aragonit (rzadki minerał, rodzaj wapiennej skały przeobrażonej, występującej tylko w kilku miejscach na świecie), skała ta stanowiła podłoże m.in. na targu w starożytnej Jerozolimie, częściowo także była budulcem dla kilku obiektów w mieście.

Izraelskie kwiaty zawinięte w płótno
Wykonane w latach 70. zdjęcia ultrafioletowe Całunu wykazały, że wewnątrz płótna wraz z ciałem zawinięte zostały świeże i kwitnące kwiaty (3 podstawowe gatunki dla Izraela, kwitnące na przełomie marca i kwietnia, występujące jednak w różnych miejscach, a wspólnie tylko w okolicach Jerozolimy i Hebronu, zatem czas i miejsce się zgadza). Zapewne, aby oddać cześć. Ewangelia wspomina o Nikodemie przynoszącym 100 funtów mirry i aloesu, a to 33kg! Pewnie nic nie stoi na przeszkodzie, by były tam i kwiaty. Z uwagi na płótna, wonności i kwiaty możemy mówić, że Chrystus miał iście królewski pogrzeb i „w śmierci swej rzeczywiście na równi był z bogaczem” (por. Iz 53,9). Tylko część wonności została użyta. Nie wykorzystano wszystkiego zapewne z uwagi na czas (zaczynał się szabat) oraz niechęć skalania się (dotykanie ciała i krwi było źródłem rytualnej nieczystości, a było to w dniu Paschy). Wiemy, że kobiety przygotowały wonności, aby dokończyć prac wokół ciała w niedzielę.

Obraz trójwymiarowy i hologram
Również w latach 70. udało się dokonać innego ciekawego odkrycia – okazało się, że wizerunek ciała utrwalony na Całunie ma charakter fotografii trójwymiarowej. Dostrzeżono, że części ciała, które znajdowały się bliżej płótna, pozostawiły bardziej intensywne zabarwienie, a te dalsze – mniej intensywne. Zdjęcia z Całunu przepuszczono przez urządzenie za pomocą, którego NASA generowała pierwsze obrazy trójwymiarowe kosmosu, okazało się, że rzeczywiście jest tam obraz 3D. Udało się wtedy odczytać pierwsze proste trójwymiarowe obrazy ciała z Całunu. Wraz z rozwojem nauki i techniki mamy pojawiły się w pełni komputerowe obrazy 3D, obrazy soczewkowe i hologramy (holografia to wynalazek węgierskiego fizyka Gabora, z lat 60. XX wieku; zaskakująca jest łatwość w pozyskaniu hologramu z wizerunku z Całunu).

STURP
W 1978 r., kiedy jeszcze Całun pozostawał własnością dynastii Sabaudów, na ich zaproszenie miały miejsce najbardziej kompleksowe badania naukowe płótna dokonane przez grupę STURP (kilka dni, kilka ton sprzętu, kilkudziesięciu naukowców z czołowych amerykańskich ośrodków badawczych i NASA). Przesłanką do badań była odkryta kilka lat wcześniej trójwymiarowość. Wiele z ówczesnych wyników przemawiało za autentycznością Całunu i potwierdzało jednoznacznie starsze badania. Informacje na ten temat nie dotarły jednak do Polski ze względu na komunistyczną cenzurę.

Anatomia pomyłki
W 1988 roku miało miejsce wspomniane wcześniej datowanie Całunu węglem radioaktywnym C14. Badanie polega na zbadaniu stopnia rozpadu izotopu węgla C14 w materiale organicznym (izotop ten powstaje ze zwykłego węgla w wyższych warstwach atmosfery na skutek promieniowania kosmicznego, potem spada na ziemię i jest absorbowany przez organizmy żywe dopóki żyją, po ich śmierci zaczyna się proces jego rozpadu) i na tej podstawie określa się wiek badanego materiału (porównując uzyskane dane z rozpadem standardowym). Metoda jest bardzo przydatna, a wręcz konieczna, jednak wbrew temu co sądziło się o niej jeszcze 20-30 lat temu nie jest niezawodna. Okazuje się, że zwłaszcza w wypadku tkanin jest problem – ok. 30% datowań materiału tkanego (len, wełna, bawełna) się nie udaje. Przyczyna jest dość prosta: materiał po pozyskaniu i utkaniu oczywiście jest martwy, ale jest siedliskiem życia bakterii, roztoczy i drobnoustrojów, które w dalszym ciągu absorbują izotopy z otoczenia i to oczywiście zaburza wyniki.

Jak było w wypadku Całunu? W prawego górnego rogu wycięto maleńką kilkucentymetrową próbkę, którą przecięto na 2 połówki: jedną z nich przecięto na jeszcze mniejsze próbki, które trafiły do Oksfordu (Wielka Brytania), na Uniwersytet Arizoński (USA) i do Federalnego Instytut Technologii w Zurychu (Szwajcaria), druga zaginęła w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach i do dziś nie wiadomo, co się z nią stało…

Zbadanie próbek wykazało, że materiał pochodzi z okresu między 1260 a 1390 rokiem. Pomijając całą sprawę histerii, jaka się wówczas wokół badania Całunu wytworzyła, warto też z czysto naukowego punktu widzenia wspomnieć, że przy pobieraniu próbki popełniony został szereg niezrozumiałych błędów: jedna mała próbka z jednego miejsca zamiast kilku z różnych miejsc, próbka z prawego górnego rogu (brzegi i rogi najczęściej się wycierają) i dodatkowo zanieczyszczona (rogi i brzegi Całunu są brudne: brud rozmaitego pochodzenia: kurz, sadza z dymu kadzideł, kopcących świec, brudne ludzkie ręce oraz popiół z pożaru). Wszystko to zawiera węgiel w rozmaitych postaciach. Na ile było można próbki były wyczyszczone przed badaniem (mechanicznie, a więc z tego, co łatwo schodzi, chemiczne czyszczenie sprawiłoby, że próbki stałyby się nieprzydatne), chodź Barry Schwortz w oparciu o fotografie próbek przed zbadaniem twierdził, że pozostały one brudne.

Kilka lat po badaniu dopatrzono się, że próbka została pobrana z miejsca, w którym było 60% materiału z XVI i XVII wiecznych reparacji. Paradoksalnie zatem datowanie dało dość poprawny wynik, tylko, że zupełnie niereprezentatywny dla całości płótna. Jeśli bowiem weźmiemy 60% materiału nowożytnego, 40% starożytnego i z badania wyjdzie średniowiecze, to można rzeczywiście powiedzieć, że się udało. Skąd wziął się ten nowszy materiał? Od czasów pożaru w 1532 r. płótno było naprawiane w miejscach, gdzie na skutek długotrwałych wystawień (wywieszania i trzymania) oraz na skutek składnia i rozwijania (co najmniej kilkaset razy, a może ponad tysiąc; składane w rozmaity sposób) tworzyły się prześwity i przetarcia. Szacuje się, że na rogach i brzegach jest 40-60% takich cerowań (nie są to łaty!) – tj. uzupełnień nowym lnem lub bawełnianego ceru francuskiego.

To płótno jest starożytne
Już w XXI wieku Całun poddano kolejnym badaniom dla określenia wieku pochodzenia: badania z pomocą spektroskopii fourierowskiej w podczerwieni wskazały na rok 300 p.n.e. z dokładnością do 400 lat, a badania spektroskopią ramanowską na rok 200 p.n.e. z dokładnością do 500 lat. Dodatkowo badania mechaniczne wskazują jako czas powstania rok 400 n.e. (z dokładnością do 400 lat), ten wynik jednak łatwo wytłumaczyć faktem, że od samego początku dostęp do Całunu jest utrudniony, a o płótno się dba. Dodatkowo okazało się, że na Uniwersytecie Arizońskim przetrwał fragment próbki pobranej w 1988 roku. Tym razem przed datowaniem przeanalizowano tkaninę pod mikroskopem i okazało się, że nitka dzieli się na cieńsze włókna – lniane i bawełniane. Postanowiono datować je osobno. Wynik był o tyle zaskakujący, że do dziś pozostał w wielu mediach przemilczany. Zaowocował zaś „nawróceniem” jednego z największy przeciwników tezy o autentyczności Całunu, naukowca badającego go od lat 70. i entuzjasty wyniku badania z 1988 roku, Raya Rogersa. Okazało się, że len pochodzi z okresu między I w. przed Chrystusem a I wiekiem po Chrystusie, a bawełna z XVI wieku…

Fizyka i chemia
Ciekawe jest również inne współczesne odkrycie: siła, która sprawiła, że na Całunie pojawił się wizerunek miała charakter izotropowy, czyli nie działała z punktu A do B (w określonym kierunku), a ze środka wewnątrz płótna we wszystkich możliwych kierunkach z jednakowym natężeniem (różny stopień zabarwienia można wytłumaczyć różną drogą jaką musiała przebyć siła).
Długo też nie było wiadomo, co mogło wywołać samo zabarwienie, jednak i to także w końcu na przełomie wieków udało się wyjaśnić – wizerunek powstał na skutek dehydratacji celulozy (barwa tworząca wizerunek to nie coś, co byłoby dodane czy naniesione z zewnątrz na Całun!), która zaszła tylko i wyłącznie w płytkiej warstwie zewnętrznych nitek, z których utkany jest Całun.

Odbite ciało
Całun nie jest jednak po prostu odbitym na płótnie namaszczonym ciałem. To, co sprawia, że cokolwiek widzimy, to nie olej, aloes, pot czy np. efekt rozkładu ciała (warto dodać: nie ma żadnych produktów rozkładu ciała na płótnie), a efekt wspomnianej dehydratacji. Zwykła odbitka nie jest izotropowa, nie daje obrazu trójwymiarowego ani negatywu, poza tym wygląda inaczej (tzn. jest zniekształcona, podczas gdy wizerunek ciała na Całunie jest rzutem prostopadłym). Niemożliwe jest zatem spreparowanie podróbki Całun, spełniającej choćby połowę jego właściwości, poprzez zamordowanie człowieka, namaszczenie go i zawinięcie w płótno.

Podróbka
Na przestrzeni wieków, choć przede wszystkim współcześnie, podejmowano różne próby udowodnienia, że Całun jest spreparowaną fałszywką. W świetle jednak wspomnianych wcześniej niezwykłych właściwości (negatyw, trójwymiarowość, brak farby czy barwnika, dehydratacja, subtelność – wizerunek posiada grubość ściany komórkowej, izotropowość) okazuje się, że wszelkie takie próby spełzły na niczym. Całun nie jest ani rysunkiem, ani obrazem, ani przypalonym posągiem, ani zdjęciem z kamery obscura, ani odciśnięta płaskorzeźbą, nie powstał też na skutek działania lasera. Może zatem po prostu jest tajemnicą?

 


więcej tekstów autora

Krzysztof Sadło

Krzysztof Sadło (ur. 1987) katolicki ewangelizator i publicysta, z wykształcenia politolog, doktorant w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ. Specjalizuje się w filozofii polityki, chrześcijańskiej apologetyce i katolickiej nauce społecznej. Badacz pisarstwa G. K. Chestertona i spuścizny filozoficzno-teologicznej Benedykta XVI. Przewodnik na wystawie "Kim jest Człowiek z Całunu?" (w Sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie). Prywatnie miłośnik górskich wędrówek.

Polecamy

Dobre rozproszenia

Św. Izaak z Niniwy

Niedziela, 09.03.2014

Jan Paweł II

partnerzy