Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Komentarze Ojców Kościoła

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Wikipedia: Raphael Mengs, Jan Chrzciciel głoszący na odludziu, XIX w.
  • 28 sierpnia 2015
  • komentarzy
  • 1 335 wyświetleń
  • lubi to!

O Janie Chrzcicielu

Św. Jan Chryzostom

Czego dziś przyjdzie nam słuchać? Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie» (J 1, 15). Ewangelista zwraca się do Jana, przytaczając wielokrotnie jego świadectwo. I nie robi tego bez powodu, ale z zamysłem. Także Żydzi wielkim podziwem darzyli tego człowieka (Józef mówi o zamieszkach spowodowanych jego śmiercią, wskazuje, że z jego powodu miasto upadło, ułożył także długie mowy na jego cześć). Chcąc więc, by Żydzi z jego powodu się zawstydzili, roztropnie przypominał im świadectwo Poprzednika Pańskiego (Prodromosa). Inni Ewangeliści również przypominają wcześniejszych proroków i odsyłają do nich słuchacza. Kiedy mówią o narodzinach Pana: A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna (Mt 1, 22-23). […] i wszędzie w ten sposób postępują.

Ten zaś Ewangelista wyraźniejsze i nowsze dając świadectwo, jakby donośniej niż inni głosząc słowa nie tylko zmarłych proroków, ale także roztropnie przywołuje świadectwo człowieka żyjącego, który spotkał Jezusa i ochrzcił Go. Starając się nie Pana uczynić wiarygodnym za sprawą sługi, chciał odpowiedzieć na niepewność słuchaczy. Gdyby bowiem nie przyjął postaci sługi, nie zostałby przyjęty z łatwością. Podobnie gdyby nie przygotował uszu współsług głosem sługi, wielu Żydów nie przyjęłoby jego słów. […]

Bowiem człowiek, który mówi o sobie wielkie i zadziwiające rzeczy, czyni swoje świadectwo niewiarygodnym i obraża wielu spośród swoich słuchaczy. Dlatego ktoś inny o nim przedstawia świadectwo. Dodatkowo, ponieważ ludzie zwykle kierują się ku znanemu i współczesnemu im głosowi, rozpoznają go lepiej niż inne. Dlatego też głos z nieba powstał jeden raz lub dwa razy, natomiast głos Jana znacznie częściej.

Ci, którzy przekraczają słabości ludu, uwalniając się od wszystkich zmysłów, mogli usłyszeć głos z nieba, ponieważ nie potrzebując tego, co ludzkie, jemu ulegają i za nim podążają. Ci zaś, którzy uwikłani są w sprawy ziemskie i okryci są licznymi zasłonami, potrzebowali tego ziemskiego głosu.

Dlatego więc Jan, skoro pozbawił siebie zmysłów, nie potrzebował ziemskich nauczycieli, ale został pouczony przez niebiosa. Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą – mówi – on mi powiedział:  Nad którym zobaczysz Ducha Bożego stępującego na niego, on jest. Żydzi natomiast, jak dzieci, nie mogli jeszcze dosięgnąć tej wysokości. Mieli za nauczyciela człowieka, który przekazywał im nie własne słowa, ale te pochodzące z nieba. Cóż więc mówi? On daje o Nim świadectwo i głośno woła (J 1, 15). Co znaczą słowa „głośno woła”? Z odwagą i wolnością, bez wahania głosi. A co głosi? O czym daje świadectwo i głośno woła? On jest tym – mówi – o którym powiedziałem, że idzie po mnie, gdyż był wcześniej ode mnie (Por. J 1, 15). Bardzo tajemnicze świadectwo i dyskretne. Nie mówi bowiem: „To jest Syn Boga, Jednorodzony”, ale co? On jest tym – mówi – o którym powiedziałem, że idzie po mnie, gdyż był wcześniej ode mnie (J 1, 15). Tak jak ptasie matki nie od razu, w ciągu jednego dnia, uczą pisklęta latać, lecz najpierw wyciągają je z gniazda, powstrzymują je, a dopiero później zachęcają do pierwszego lotu i przez wiele dni dokładają coraz więcej. W ten sposób łagodnie i powoli prowadzą je na odpowiednią wysokość. W ten sam sposób błogosławiony Jan nie od razu prowadził Żydów na wysokości, ale powoli uczył ich latać nad ziemią, mówiąc, że większy od niego jest Chrystus.

Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem; a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu (J 3, 29).

Dlaczego ten, który powiedział: Nie jestem godny rozwiązać mu rzemyka u sandałów (J 1, 27), mówi teraz, że jest jego przyjacielem? Nie mówi tego, aby się wywyższać lub przechwalać, lecz ponieważ sam usilnie stara się pokazać, że nie stało się to ani wbrew jego woli, ani z powodu strachu, ale ponieważ tego pragnął i starał się, aby to zrobić. I bardzo roztropnie wyjaśnił to poprzez nazwanie siebie przyjacielem.

Albowiem słudzy oblubieńca nie cieszą się i weselą z tych spraw tak, jak przyjaciele. Jan nie chce pokazać równej godności – broń Boże! – ale wielką radość i wobec słabości zgromadzonych mówi, że sam jest przyjacielem. Ponieważ zagadkowo powiedział o swojej służbie słowami: zostałem posłany przed Nim (J 3, 29), dlatego też uważał, że jest to dla nich trudne i nazwał siebie przyjacielem oblubieńca i pokazał, że nie tylko go to nie martwi, ale bardzo cieszy. […] Jeśli oblubienica nie przyszłaby do oblubieńca, wtedy byłbym zmartwiony, ale nie teraz – mówi Jan – kiedy nasza przybyła”. Kiedy więc sprawy posuwają się naprzód, to i my cieszymy się dobrą sprawą. Stało się to, czego chcieliśmy – oblubienica poznała oblubieńca. Wy także sami o tym świadczycie mówiąc, że wszyscy przychodzą do niego. Wszyscy tego pragną i z tego powodu wszystko robią.

 Homilie na Ewangelię według św. Jana (fragmenty) PG 59.87, 59.170.
tłum. Joanna Szwed Kostecka

 

 

 


więcej tekstów autora
Polecamy

Faryzeusze i celnicy

Anna Świderkówna

O potrzebie czytania Biblii

Św. Jan Chryzostom

Czas na Biblię

Redakcja

partnerzy