Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Jak czytać Biblię

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: shu
  • 25 lipca 2014
  • komentarzy
  • 1 244 wyświetleń
  • lubi to!

O Boskich pocieszeniach

Mistrz Eckhart

Wiedzieć należy, że mądry i mądrość, prawdziwy i prawda, sprawiedliwy i sprawiedliwość, dobry i dobroć odnoszą się wzajemnie do siebie i w następującym pozostają stosunku: Dobroć nie jest stworzona, uczyniona ani zrodzona, jest natomiast rodząca i rodzi dobrego, on zaś jako taki nie jest stworzony ani uczyniony, lecz jest zrodzonym dzieckiem i synem dobroci. Dobroć rodzi w dobrym siebie samą i wszystko, czym ona jest: przelewa weń byt, wiedzę, miłość i działanie, on zaś otrzymuje w całości swój byt, wiedzę, miłość i działanie wprost z serca, z najgłębszego wnętrza dobroci i tylko od niej. Dobry i dobroć stanowią jedną i tę samą dobroć, jedno pod każdym względem, wyjąwszy przeciwstawienie: rodzenie – rodzenie się. Niemniej rodzenie będące funkcją dobroci i rodzenie się dobrego stanowią absolutnie jeden byt i jedno życie. Wszystko, czym dobry jest, otrzymuje to od dobroci i w niej. Tam istnieje, żyje i mieszka. Tam poznaje siebie samego i wszystko inne oraz kocha wszystko, co stanowi przedmiot jego miłości. W dobroci też i przez nią działa, ta zaś wszystkich swoich uczynków dokonuje wraz z nim i w nim, zgodnie ze słowami Syna zapisanymi w Ewangelii: Ojciec, który przebywa i mieszka we Mnie, dokonuje dzieł (J 14,10).

W jakiej mierze jesteś w Bogu, w takiej samej cieszysz się pokojem, a na ile poza Bogiem, na tyle bez pokoju. Jeśli tylko coś jest w Bogu, ma tym samym i pokój. Na ile w Bogu, na tyle w pokoju. A czy jesteś w Bogu, czy nie, znakiem będzie dla ciebie pokój lub niepokój w tobie. Jeśli gdzieś jest w tobie niepokój, musi on tam być, bo niepokój nie pochodzi od Boga, lecz od stworzeń. W Bogu nie ma też niczego, co by mogło w nas budzić lęk; wszystko w Nim jest godne tylko miłości. Tak samo nie ma w Nim niczego, co by nas mogło zasmucać.

W Bogu nie ma smutku, bólu ani troski. Jeśli pragniesz się uwolnić od wszelkiej troski i cierpienia, zwróć się czystym sercem ku Niemu i Jego samego się trzymaj. Wszelkie cierpienie rodzi się niewątpliwie z tego, że nie jesteś zwrócony jedynie ku Bogu.

Bóg stanowi jedyny zdrój i krynicę wszelkiej dobroci, istotowej prawdy i pociechy, wszystko natomiast, co Nim nie jest, z samej swej natury zawiera w sobie gorycz, utrapienie i ból, a dobroci, która od Boga pochodzi i Nim jest, nie tylko że niczego nie dodaje, ale wręcz pomniejsza, przesłania nadto i skrywa słodycz, rozkosz i pociechę, które On daje. Źródłem wszelkiego cierpienia jest miłość do tego, co utraciłem przez jakąś szkodę. Bo jeśli cierpię z powodu utraty jakiegoś zewnętrznego dobra, to niewątpliwie potwierdza, że kocham rzeczy zewnętrzne, a więc w rzeczywistości – cierpienie i udrękę. Czemóż zatem się dziwić, że spada na mnie cierpienie, skoro je i udrękę kocham, ich też szukam? Moje serce i miłość stworzeniu przypisuje dobro, które stanowi własność Boga. Zwracam się ku stworzeniu, naturalnemu źródłu udręki, a odwracam się od Boga, źródła wszelkiej pociechy. Cóż zatem dziwnego, że doznaję cierpienia i ulegam smutkowi? Wierzcie mi, ani Bóg, ani cały świat nie po- mogą znaleźć prawdziwej pociechy człowiekowi, który jej szuka u stworzeń. Kto by natomiast w stworzeniach kochał jedynie Boga, te zaś tylko w Nim, ten by wszędzie znajdywał prawdziwą, dobrą i jednaką pociechę.

W każdej udręce i szkodzie zawiera się również nie- co pokoju, żadna też strata nie jest czystą stratą. Dlatego też św. Paweł powiada, że Boża wierność i dobroć nie dopuszcza doświadczeń i utrapień ponad siły człowieka i zawsze mu zsyła jakąś pociechę, w której może znaleźć pomoc (1 Kor 10,13). Także święci i mistrzowie pogańscy twierdzą, że Bóg i natura nie dopuszczają do zaistnienia czystego zła lub cierpienia.

Jeśli ktoś zachorował i odczuwa dotkliwe boleści, ale przecież ma własny dom, najkonieczniejsze potrawy i na- poje, poradę lekarską, pomoc sług oraz współczucie i opiekę przyjaciół, to jak powinien się zachowywać? Co wobec tego mają czynić nędzarze, którzy cierpią na tę samą albo cięższą jeszcze chorobę i większe muszą znosić udręki, a przy tym nie ma im kto podać nawet kubka zimnej wody? Idąc od domu do domu, w deszczu, śniegu i mrozie, szukać muszą kawałka suchego chleba. Tak, jeśli chcesz się pocieszyć, zapomnij o tych, którym się lepiej powodzi, i zawsze myśl o znajdujących się w gorszym położeniu.

Wszelkie cierpienie rodzi się z miłości i skłonności. Stąd jeśli cierpię z powodu rzeczy doczesnych, znaczy to, że ja i moje serce mamy jeszcze do nich skłonność oraz że nie umiłowałem Boga całym sercem i jeszcze nie kocham tego, co wraz z Nim miłować powinienem. Cóż zatem dziwnego, jeśli za dopuszczeniem Bożym ponoszę wtedy jakieś szkody i doznaję cierpień?

Niech człowiek głęboko się zawstydzi przed Bogiem i sobą samym, gdy sobie uświadomi, że nie ma w nim Boga, a Bóg Ojciec nie dokonuje w nim swych dzieł – przeciwnie, żyje w nim jeszcze nieszczęsne stworzenie, ono też decyduje o jego skłonnościach i w nim działa. […] Bo skłonność do rzeczy zewnętrznych, znajdywanie pociechy w źródle udręki, częste i wesołe na ten temat ożywione rozmowy – wszystko to dowodzi niezbicie, że Bóg się we mnie nie ukazuje, nie czuwa ani nie działa. Niech się też wstydzi dobrych, którzy mogą przecież wszystko to u niego zauważyć. Dobry nigdy nie powinien się uskarżać na ponoszone szkody ani na cierpienie. Niech się natomiast oskarża za to, że się skarży i że znajduje w sobie lament i cierpienie.

Nie może być dobry ten, kto nie chce tego, czego w każdym poszczególnym przypadku chce Bóg, bo nie- możliwą jest rzeczą, by On chciał czegoś innego niż dobra. Więcej nawet – właśnie dlatego, że On chce jakiejś rzeczy, ta musi być dobra, a nawet najlepsza. Stąd też Chrystus uczył Apostołów, a przez nich i nas, żebyśmy codziennie się modlili o spełnienie się woli Bożej. A mimo to, kiedy ona przychodzi, kiedy się spełnia, narzekamy!

Człowiek dobry powinien Bogu wierzyć, niezachwianie ufać i mieć Go za najlepszego, ponieważ On w swej dobroci i miłości tylko wtedy zsyła na niego cierpienie i ból, kiedy wie, że tym sposobem albo go ustrzeże przed jeszcze większym cierpieniem, albo zgotuje mu już na ziemi jakąś znaczniejszą pociechę, albo wreszcie kiedy pragnie tą drogą dokonać większego dobra, w którym powszechniej i z większą mocą objawi się chwała Boża.

Ach, jak cudowne, jak rozkoszne życie ma ten człowiek w samym Bogu – „na ziemi, jak i w niebie”! Niepokój służy jego pokojowi, cierpienie – radości. A we wszystkim tym zwróć jeszcze uwagę na pewną szczególną pociechę: Otóż kiedy mam łaskę i dobroć, o których dopiero co mówiłem, wtedy zawsze i we wszystkim pełen jestem jednakiej pociechy i radości. Jeśli ich natomiast nie mam, wtedy – dla Boga i w zjednoczeniu z Jego wolą – mam się bez nich obywać. Jeżeli On chce mi udzielić tego, czego pragnę, wówczas mam to i rozkoszuję się. Jeżeli natomiast nie chce mi dać, wówczas otrzymuję to dzięki temu, że pragnę spełnienia się tej właśnie woli Bożej, która mi tego odmawia; zatem otrzymuję przez to, że jestem pozbawiony, że nie biorę. Czegóż mi wtedy brak? Boga z całą pewnością w bardziej właściwym sensie mamy wówczas, gdy czegoś nam brak, niż kiedy coś otrzymujemy. Kiedy bowiem człowiek coś otrzymuje, wówczas źródło jego radości i pociechy tkwi w samym darze. Gdy natomiast nie otrzymuje, wtedy nie ma, nie znajduje ani nie zna żadnej innej przyczyny radości poza Bogiem i Jego wolą.

Niech cierpiący pamięta też o tym, że Bóg mówi prawdę, a gdy czyni jakieś obietnice, przysięga na siebie same- go jako na Prawdę. Gdyby się sprzeniewierzył swemu słowu, swej Prawdzie, sprzeniewierzyłby się swemu Bóstwu i przestałby być Bogiem, bo On jest swoim słowem i swoją prawdą. Otóż Jego słowo mówi, że nasze cierpienie ma się przemienić w radość (Jr 31,13). Gdybym wiedział z całą pewnością, że wszystkie moje kamienie mają się zamienić w złoto, wówczas niewątpliwie im liczniejsze i większe by były, tym bardziej bym się cieszył; owszem, prosiłbym o nie i w miarę możliwości nabyłbym ich wiele i dużych, a im więcej by ich było, im większe, tym by mi były milsze. W ten sposób człowiek z pewnością by znalazł niemałą pociechę w swym cierpieniu.

Jeśli chcesz szukać i zaznać w Bogu pełnej radości i pociechy, bacz, żebyś był wolny od wszystkich stworzeń i płynącej od nich pociechy. Bądź pewien, że dopóki jej od nich doznajesz lub możesz doznawać, nigdy nie znajdziesz prawdziwego pocieszenia. Ale kiedy już nic poza Bogiem nie może cię pocieszyć, bądź pewien, że wtedy niesie ci pociechę On, a wraz z Nim i w Nim – wszystko, co stanowi rozkosz. Jeśli ci daje pociechę coś, co nie jest Bogiem, wówczas nie masz jej ani tu, ani tam. Jeżeli natomiast stworzenie nie przynosi ci pociechy ani nie smakuje, wówczas znajdujesz ją zarówno tutaj, jak i tam.

Możemy teraz jasno pojąć, dlaczego, z jakiego powodu człowiek nie doznaje pociechy w bólu i udręce oraz po szkodzie. W grę wchodzi tu stale jedna tylko i ta sama przyczyna: człowiek znajduje się daleko od Boga, nie uwolnił się od stworzeń, nie jest Jemu podobny i oziębła w nim Jego miłość.

Przypuśćmy, że ktoś przez całe lata cieszył się szacunkiem i żył w pokoju, a oto z Bożego rozporządzenia traci to wszystko. Cóż ma wtedy czynić? Niech się dobrze zastanowi i Bogu dziękuje! Bo kiedy widzi nieszczęście i udrękę, które nań spadły, dopiero wtedy uświadamia sobie, jakimi przedtem cieszył się przywilejami i bezpieczeństwem. Niech zatem dziękuje Bogu za bezpieczne życie, które wiódł tyle lat, nie doceniając tego należycie, i niech nie narzeka. Powinien pamiętać, że w swym naturalnym bycie ma ze siebie samego tylko złość i ułomność. Żadnego dobra Bóg nie dał mu na własność, lecz tylko użyczył. Kto bowiem zna prawdę, ten wie, że Bóg, Ojciec niebieski, wszystko dobre daje Synowi i Duchowi Świętemu, stworzeniu natomiast żadnego dobra nie daje, lecz tylko użycza.

Jeśli wszystko dobre, pocieszające i czasowe zostało człowiekowi tylko użyczone, jakiż on ma powód do skargi, kiedy Ten, kto mu pożyczył, żąda zwrotu? Powinien dziękować Bogu za to, że wypożyczoną rzecz zezwolił mu tak długo zatrzymać. Niech Mu też będzie wdzięczny, że nie cofa równocześnie wszystkiego, co pożyczył, byłoby przecież nader słuszne, gdyby odebrał wszystko mu użyczone, wtedy gdy człowiek się oburza, że On odbiera część tego, co nigdy nie było jego własnością, czego nie był panem.

Jeśli człowiek kocha siebie samego i wszystko inne, a cokolwiek robi, nie czyni tego dla nagrody, sławy ani pokoju, lecz tylko dla Boga i na Jego chwałę, znak to pewny, że jest synem Bożym. Nic z tego, co przychodzi bez Boga, nie jest ani nie może być dobre, wszystko natomiast, co przychodzi wraz z Nim, jest dobre, a jest takie dlatego tylko, że z Nim przychodzi.

Mistrz Eckhart, Wybór Pism, tłum. Wiesław Szymona OP, Wydawnictwo M, Kraków 2014, 116-125


więcej tekstów autora
Polecamy

partnerzy