• 20 czerwca 2017
  • komentarzy
  • 5227 osób przeczytało
  • to!

Kto naprawdę ma wpływ na nasze dzieci?

Józef Augustyn SJ

Wiemy, że na dziecko równie mocno oddziałuje rodzina, jak i środowisko, w którym na co dzień ono przebywa. Ale czy ostatecznie to nie samo dziecko decyduje o tym, kto będzie dla niego wzorem i kto będzie miał na nie wpływ?
Dziecko instynktownie szuka wzorców dla kształtowania swojego życia. Ono jeszcze nie wie, co znaczy być dobrym, jak budować więzi, czym jest miłość, co znaczy być mężczyzną, a co kobietą. Moralność człowieka i cały jego sposób życia nie jest zaprogramowany genetycznie. Nie ma w człowieku genów uczciwego postępowania czy też genów przestępcy. Człowiek musi z pomocą innych nauczyć się żyć uczciwie.

Pierwszym wzorem życia są dla dziecka rodzice. Dzieci naśladują swoich rodziców niemal we wszystkim – ukazują to najprostsze obserwacje ich reakcji i zachowań. Naśladują także zachowania moralne ojca i matki. Jeżeli wzorce osobowe – emocjonalne i moralne – rodziców są wyraźne, jasne, wówczas to oni mają decydujący wpływ na sposób zachowania dziecka. Jeżeli natomiast wzorce osobowe rodziców są niewyraźne i rozmyte, jeżeli dziecko nie czuje się przez nich kochane, wówczas szuka ono punktu odniesienia dla swojej tożsamości osobowej także poza rodziną. Jeżeli ojciec nie jest wzorcem dla syna, ponieważ jest wyizolowany z życia rodzinnego, nieodpowiedzialny, brutalny, wówczas syn spontanicznie będzie oglądał się za innymi wzorcami własnej chłopięcej męskości. Młody człowiek ma wielkie szczęście, jeśli spotka się z dobrymi wzorcami osób dorosłych. Wzorce negatywne znacznie utrudniają mu kształtowanie życia emocjonalnego i moralnego. Szczęściem jest również, jeśli dziecko natrafi na zdrowe moralnie środowisko rówieśnicze, dramatem natomiast, gdy spotka rówieśników, wśród których panuje atmosfera prymitywnego buntu, nieodpowiedzialności czy nawet niemoralności.

Możliwość wpływania na dziecko zależy w znacznym stopniu od jego wieku. W pierwszym okresie życia oddziaływanie rodziców jest decydujące. Na siedmioletnie dziecko środowisko rówieśników ma zwykle bardzo ograniczony wpływ. Małe dziecko nie ma też wielkich możliwości dokonywania samodzielnych wyborów moralnych. Nie jest ono w stanie zadecydować, czy w życiu będzie uczciwe, czy nie. Takie wybory moralne wymagają określonego stopnia świadomości oraz wewnętrznej wolności. Stąd też w pierwszym okresie rozwoju dziecka decydujący wpływ na nie ma rodzina. Sytuacja zmienia się w miarę rozwoju młodego człowieka. Już w dwunastym czy trzynastym roku życia środowisko rówieśników może mieć znaczny wpływ. Rodzice nie powinni jednak obawiać się zbytnio wpływu środowiska rówieśniczego, jeżeli w ich domu panuje dobra atmosfera rodzinna i jeżeli mają oni silną więź ze swoim dzieckiem. Dobry związek dziecka z matką i ojcem jest zawsze dla niego ważniejszy niż związki z kolegami. Więź z rodziną jest zasadniczym punktem odniesienia dla wszystkich innych więzi młodego człowieka. Silne negatywne oddziaływanie środowiska rówieśniczego ma miejsce wówczas, kiedy dziecko nie czuje się związane z własną rodziną.

Diametralna zmiana zachodzi w okresie dojrzewania, kiedy młody człowiek może rzeczywiście dokonywać wyborów, także negatywnych. Stąd też w wychowaniu dorastającego człowieka istnieje zawsze pewna niewiadoma, pewne ryzyko. Zachowanie człowieka, także w okresie dorastania i młodości, nie jest uwarunkowane jakąkolwiek formą determinizmu. Ponad oddziaływaniem rodziny i wpływem środowiska rówieśniczego istnieje osobisty wybór i osobista decyzja. W miarę dorastania wolność młodego człowieka staje się decydującym czynnikiem jego sposobu zachowania i postawy wobec siebie, bliźnich i Boga.

W okresie dojrzewania młody człowiek wraz ze swoją wolnością pozostaje zawsze jakąś tajemnicą. Stąd też nikt z rodziców nie może sobie zagwarantować udanych dorosłych dzieci. Życie ze świadomością, że rodzicielskie wysiłki mogą być zmarnowane, jest dla rodziców nieraz dramatycznie trudne. Ale wychowanie dzieci jest też szczególną okazją do powierzenia ich oraz swojego życia Panu Bogu. Ojciec – matka winni nieustannie pamiętać, że „ich” dzieci nie należą do nich. Należą do Boga Ojca. On daje i podtrzymuje ich życie. Dzieci dane są rodzicom na jakiś czas, by towarzyszyli im w drodze do dorosłości i dojrzałości.

Jako chrześcijanie mamy podstawy do tego, żeby wierzyć w człowieka, nawet bardzo małego człowieka. Bóg stworzył nas samych i nasze dzieci na obraz i podobieństwo swoje. Jeżeli dziecko ma odpowiednie warunki wychowawcze: religijne i ludzkie, obraz Boga zaszczepiony w nim rozwija się spontanicznie. Każdy człowiek – nawet już w niemowlęctwie – szuka dla siebie dobra. Należy go jedynie nauczyć właściwego rozumienia i przeżywania tego, co jest dla niego dobrem.

o_krzywdzie

Józef Augustyn SJ

jezuita, kierownik duchowy i ceniony rekolekcjonista, autor książek