• 4 grudnia 2017
  • komentarzy
  • 49 osób przeczytało
  • to!

Czy będziesz teraz jadł kolację?

To taki niemal codzienny obrazek: jest godzina siódma – pół do ósmej wieczorem. Siedzę przy komputerze, coś piszę, coś opracowuję. Jestem tym bardzo zaabsorbowany. Jestem już trochę zmęczony, więc dużo wysiłku wkładam, żeby to jednak dokończyć. To jest ważna sprawa.

I nagle słyszę: „Czy będziesz teraz jadł kolację?”. Wywołuje to we mnie bardzo trudne uczucia. Nie cierpię, jak Irenka mi przerywa, tym bardziej że jej to często powtarzam. Pojawia się złość. Wiem, że nie lubi, jak długo pracuję, często mi to powtarza. Twierdzi, że za dużo pracuję. W tym pytaniu „czy będziesz teraz jadł kolację” słyszę apel o natychmiastowe przerwanie pracy, bo Irenka właśnie wchodzi do kuchni, ma zamiar jeść kolację i chce mnie oderwać od pracy. No to odpowiedziałem: „Tyle razy cię prosiłem, żebyś mi nie przerywała. Czy znowu musisz mi przerywać?”.

Kiedy wyjaśnialiśmy to sobie, Irenka powiedziała, że wcale nie miała zamiaru odrywać mnie od pracy. Oczekiwała odpowiedzi tak-nie. „No więc albo będziemy jeść razem, albo będę jeść sama, albo – jeżeli byłaby odpowiedź, że za pół godziny, to zjem cokolwiek i poczekam na ciebie”– skomentowała głodna.

Niby proste pytanie, a ileż sfer w duszy porusza! Jest taki udoskonalony sposób słuchania i mówienia, zwany „anatomią wypowiedzi i słuchania”, bardzo współbrzmiący z zasadami dialogu, a szczególnie pierwszeństwem słuchania przed mówieniem i poszerzający jej rozumienie. 

Każda wypowiedź (w naszym przypadku było to: „Czy chcesz teraz jeść kolację?”) składa się z czterech płaszczyzn:

1. Zawartość rzeczowa wypowiedzi. Jest jakiś temat, jakiś przedmiot rozmowy. Trzeba go w sposób jasny i zrozumiały przekazać rozmówcy. Wypowiedź niesie określoną treść. W naszym przypadku można by ją sformułować: „Mam zamiar jeść kolację, chcę już wyjmować z lodówki”.

2. Ujawnienie siebie. Każda wypowiedź zawiera informację o mówiącym. Sposób, w jaki mówi, niejako zdradza mówiącego. W rozmowie chciałby wypaść jak najlepiej. Pokazać się od jak najlepszej strony. Czasem czuje lęk przed ujawnieniem się. Nie ujawnia siebie. Powoduje to, że partner może domyślać się czegoś zupełnie innego. W naszym przypadku ujawnieniem siebie było „jestem głodna i chcę przygotować kolację”.

3. Relacja wzajemna. Chodzi o to, jak nawiązuję kontakt z rozmówcą, jak się do niego zwracam, jak go traktuję, kim jest on dla mnie? Jakie uczucia przeżywam wobec niego w danej sytuacji? Czy moja relacja z nim jest interesowna czy bezinteresowna? Czy poprzez sposób rozmowy akceptuję go? W naszym przypadku w mojej intencji był szacunek dla jego zajęcia w formie zapytania „czy”, zresztą bardzo tego pilnuję. Ale też w tle: „chcę być z tobą na luzie, chociaż przez chwilę”.

4. Apel. Kiedy ktoś coś mówi, zazwyczaj chce osiągnąć jakiś cel. W tym przypadku apelem było: „zjedz teraz i ułatw mi robotę” i w tle: „chodź teraz, bo nie mogę czekać” (z powodu trudności trawiennych). 

To, co przedstawiłem powyżej, jest pewną anatomią wypowiedzi nadawcy. Ale jest także anatomia tego, co i jak słyszy odbiorca. Czyli ja. Otóż odbiorca ma czworo uszu. Trudności w komunikacji wynikają ze słyszenia albo tylko jednym uchem, albo jednym z nich wyolbrzymionym, podczas gdy pozostałe są mniejsze lub skurczone. Po prostu mogą być różnej wielkości, np. dwa duże, dwa małe… Uszy są jakby nierównej wielkości.

1. Ucho rzeczowe. Słyszy przede wszystkim informacje rzeczowe. Takie słyszenie pomiędzy osobami mającymi podobnie rozwinięty rzeczowy sposób mówienia i słuchania może przynieść porozumienie, jednakże w innych przypadkach może mieć złe skutki. Często bowiem problemy leżą nie na płaszczyźnie treści, ale są związane z relacjami między osobami rozmawiającymi. I tak było u nas. Uchem rzeczowym usłyszałem, że Irenka będzie teraz jeść kolację.

2. Ucho ujawnienia siebie. Słucham i odczytuję, co drugi człowiek przeżywa. Ucho ujawnienia siebie służy do tego, bym słuchał aktywnie, czyli proszę o dopowiedzenie czegoś, bo chcę lepiej zrozumieć wypowiadającego, daję drugiemu do zrozumienia, że go słucham. Ucho ujawniania siebie pomaga nie tracić równowagi, gdy słyszy się żale, wybuchy i pretensje. Nieraz pomagało mi w stwierdzeniu, że ktoś, kto wypowiada agresywne oceny, bezpodstawne opinie, pośrednio wyraża swoje uczucia poprzez ironie, złośliwości, pretensje itp., nie poznał jeszcze kwestii bezpośredniego wyrażania uczuć, zagadnienia potrzeb, temperamentów i jemu samemu jest źle ze sobą, wymaga pomocy z mojej strony, a nie równie agresywnej repliki. Ale „ucho” to ma swoją odwrotną stronę medalu. Ucho ujawniania siebie pomaga w zrozumieniu innych. Ja w tym przypadku usłyszałem ujawnienie Irenki w taki sposób: „chcę już skończyć pracę. Mam już dość wszystkiego”. Tego się mogłem domyślić. 

3. Ucho relacyjne. Słuchającemu zależy przede wszystkim na poczuciu bycia zaakceptowanym, kochanym, uznanym jako przyjaciel, brat. Jeżeli jest zamknięte, może zamknąć się na jakiekolwiek uwagi krytyczne, np.: „Kto się na mnie złości albo ma inne zdanie, jest z nim wyraźnie coś nie w porządku”. Rodzi się wtedy niebezpieczeństwo ograniczenia relacji z nim. Ucho relacyjne – wrażliwe – często zamienia się w drażliwe. Czasem wrażliwość na wzajemną relację jest tak wielka, że nawet wypowiedzi neutralne niektórzy odczytują jako atak na swoją osobę. Odnoszą wszystko do siebie, wszystko odbierają osobiście, często czują się dotknięci lub urażeni. Kiedy ktoś jest zdenerwowany, czują się winni, a kiedy ktoś się śmieje, czują się wyśmiewani, kiedy ktoś na nich patrzy, czują, że są krytycznie oceniani, a kiedy nikt na nich nie patrzy, czują się pominięci i niezauważeni. Posiadacze „ucha drażliwego” stale we wzajemnych relacjach wypatrują jakiejś zasadzki. Z naszej „spotkaniowej” teorii dodajmy, że ucho drażliwe formuje się poprzez budowanie postaw i ocen na pojawiających się uczuciach. Może prowadzić wręcz do insynuacji. W naszym przypadku usłyszałem: „Za dużo pracujesz. Nie doceniasz tego, co robię”. I to wywołało uczucie rozdrażnienia. Ucho relacyjne było nadmiernie powiększone. I to wywoływało złość. Było to ucho „drażliwe”, a mogło być bardziej „wrażliwe”, bo nie usłyszało, że Irenka chce być ze mną. I jeszcze w dodatku pytanie „czy będziesz teraz jadł kolację?” jest komunikatem nie wprost, tylko ja w nim wyczuwam manipulację. Bo tak naprawdę Irence chodzi o to, żebym skończył pracę. 

4. Ucho apelowe. Osoby, które mają szczególnie wykształcone to ucho, w lot odgadują potrzeby drugiego człowieka, natychmiast spełniają jego wypowiedziane, a nawet niewypowiedziane życzenia. Są to ludzie dyspozycyjni, usłużni. Często kierują się w tym autentyczną miłością bliźniego. Jeżeli jednak ucho to jest karykaturalnie powiększone, to spełnianie tych życzeń może iść kosztem własnej osobowości, „wbrew sobie”, nie z motywacji miłości i oddania siebie, ale z potrzeby bycia zawsze na właściwym miejscu. Takich ludzi oceniamy czasem jako służalczych.

Ucho to, jeżeli jest nieproporcjonalnie powiększone, może słyszeć tylko apel, a nie usłyszeć relacji ani ujawniania siebie, a nawet komunikatu rzeczowego. Ja w naszej sytuacji usłyszałem przede wszystkim apel: Skróć pracę, skończ pracować! I to też wywołało uczucie rozdrażnienia, ponieważ wcale nie chciałem jej teraz kończyć, bo byłem w nią bardzo zaangażowany.

Co mogłem zrobić lepiej? Uczucia są spontaniczne. Może trudno byłoby mi od razu zrobić coś lepiej, ale powinien wrócić do tej wiedzy, którą mam, umieć ją odnieść do tej sytuacji.

Pomocna byłaby wiedza o pośrednim wyrażaniu uczuć… Chociaż potem, po chwili jakoś to naprawić, może niekoniecznie idąc, zrywając się od razu na kolację, ale przynajmniej reagując życzliwej.

Psychologia komunikacji uczy, że każda wypowiedź składa się z czterech płaszczyzn i że zawsze słuchamy czworgiem uszu. Warto wypowiadać się, dzielić sobą jak gdyby czterema ustami. Każda wypowiedź, nawet ta, w której na pozór nie słyszymy apelu, może zawierać ukryty apel (np. w pozornie obojętnym stwierdzeniu „boli mnie głowa” może być ukryty apel „współczuj mi”). Warto go nie ukrywać, ale wypowiadać wprost w sposób serdeczny, życzliwy. Każda wypowiedź ma większą szansę być dobrze odebrana przez partnera dialogu, jeżeli będzie wyrażona na wszystkich czterech płaszczyznach. Jeżeli będziemy rozmawiać tylko na płaszczyźnie apelu, to rozmówca może poczuć się wykorzystany. Rozmówca sposobem swojej odpowiedzi daje zazwyczaj wyraźny sygnał, jakim uchem odbiera naszą wypowiedź. Można wtedy na chwilę na tej płaszczyźnie swojej wypowiedzi pozostać, jednakże zwracać uwagę, by wszystkie cztery płaszczyzny wypowiedzi były przez słuchającego odebrane.

Jednocześnie bardzo ważne jest, aby słuchać „czterema uszami”. Jeżeli będzie się słuchać tylko jednym uchem, np. uchem drażliwym, usłyszy się tylko część przekazu. Wtedy łatwo „za bardzo brać wszystko do siebie”; Można wtedy nie usłyszeć potrzeby kochania, uznania wyrażonej przez partnera rozmowy, można zagubić relację z nim.

Proponowana anatomia mówienia i słuchania jest drogą rozpoznawania drugiego człowieka, jego wartości oraz drogą rozpoznawania własnych błędów w słuchaniu i mówieniu. Bardzo ważna jest jasność wypowiadanego komunikatu i aktywne słuchanie go, wnikanie we wszystkie jego płaszczyzny. Komunikat powinien być wypowiadany wprost, w sposób jasny. Wypowiedź może być bowiem odczytywana przez słuchającego zupełnie inaczej.

Nieporozumienia pojawiają się i będą się pojawiały. Jednakże umiejętność ich przeanalizowania według zaproponowanej anatomii słuchania i mówienia pomaga nam lepiej się rozumieć, by oceny nie zalegały długo. Pomaga zrozumieć intencje. Pomaga zmniejszyć ciężar nieporozumień w przyszłości.

Słuchanie czworgiem uszu i mówienie czterema ustami wymaga ode mnie cierpliwości, cichości i pokory. Wtedy znoszenie siebie w miłości staje się akceptacją, która czyni relacje w małżeństwie bardziej żywymi i dynamicznymi. A w relacjach z innymi ludźmi – łatwiej ich rozumieć i służyć im.