• 2 stycznia 2019
  • komentarzy
  • 3511 osób przeczytało
  • to!

Jak przeżywać negatywne uczucia?

Józef Augustyn SJ

Przeżywam wiele negatywnych – nieuporządkowanych uczuć: agresję, lęk, zniechęcenie, depresję. I choć już od dłuższego czasu pracuję nad nimi, one ciągle powracają. Co robić, by zdobyć wolność od tych uczuć?

Nie możemy zdobyć wolności wobec uczuć. Możemy natomiast być wolni „w” naszych uczuciach lub też „wobec” naszych uczuć. Nie jest to jedynie drobna zmiana językowa. Jest to istotna różnica w podejściu do świata ludzkich uczuć. Uczucia negatywne będą nam zawsze towarzyszyły, aż do ostatniego momentu życia. Śmierć pozostanie bolesnym – dramatycznym przeżyciem, z którym już dzisiaj kojarzą nam się negatywne uczucia. Śmierci nie da się sztucznie osłodzić. Jeżeli nawet człowiek przeżywa ją w duchu nadziei i zaufania, nie przestaje ona budzić trudnych uczuć: obawy, lęku, chęci ucieczki.

Uczucia negatywne nabierają siły destruktywnej tylko wówczas, kiedy z jednej strony zamykamy się w nich i poddajemy się temu, do czego nas one prowadzą, z drugiej zaś – kiedy usiłujemy je za wszelką cenę usunąć lub nawet zniszczyć. Wszystkie uczucia, także negatywne, domagają się uznania, akceptacji, szacunku. Są one bardzo ważną częścią naszego życia psychicznego i duchowego.

Negatywne uczucia mają charakter popędowy. Próba wyeliminowania ich z naszej świadomości sprawia, że utrwalają się one w nas i pogłębiają. Gdybyśmy przez dłuższy czas usiłowali niszczyć nasze uczucia, mogłyby one stawać się naszą obsesją. Uparcie powracają na pole naszej świadomości, zajmując coraz więcej sił, czasu i energii, przede wszystkim te uczucia, których usiłujemy się pozbyć za wszelką cenę. Jednak równie niebezpieczne jest leżące na przeciwległym krańcu bezwiedne poddanie się swoim nieuporządkowanym uczuciom, które wyraża się w swoistej ich kontemplacji oraz w realizowaniu ich potrzeb i dążeń. Uczucia negatywne mając charakter popędowy. Uleganie im może mieć destruktywny charakter zarówno w osobistym życiu duchowymi psychicznym, jak też w relacjach z innymi. Człowiek ogarnięty gwałtownymi uczuciami gniewu, zazdrości czy zmysłowości, których nie umie i nie chce kontrolować, bywa niekiedy niebezpieczny dla siebie i innych.

Zdobywanie wolności wobec nieuporządkowanych uczuć wymaga najpierw wydobycia ich na powierzchnię naszej świadomości. Stąd też opowiadanie o swoich negatywnych odczuciach jest ważnym etapem w pracy nad nimi. Jeżeli tylko jest to możliwe, możemy spontanicznie, odruchowo dzielić się naszymi odczuciami z jakąś bliską osobą: rodzicami, przyjaciółmi, narzeczoną (-ym), mężem czy żoną. Trzeba jednak uważać, by osób bliskich nie przytłoczyć zbytnio swoimi trudnymi uczuciami. Stąd też, oprócz spontanicznej werbalizacji, konieczne byłoby wypowiedzenie naszych uczuć negatywnych w sposób zaplanowany, systematyczny wobec osoby, która może pomóc nam je rozeznawać, rozumieć, porządkować i uzdrawiać, na przykład wobec przewodnika duchowego lub terapeuty.

Ważnym etapem w rozeznaniu i rozumieniu naszych uczuć jest uświadomienie sobie, skąd się one wywodzą i dokąd nas wiodą. Wypowiadanie uczuć przed bliźnim winno nas prowadzić do wypowiadania ich przed Bogiem. Na modlitwie „wylewamy” przed Panem całą naszą duszę, także to, co w niej jest pełne ciemności, lęku, gniewu i złości. Uczymy się tego, modląc się Psalmami i innymi modlitwami biblijnymi. Otwieranie całej duszy przed Bogiem sprawia, iż uspokaja się ona. Ojciec niebieski swoim słowem wprowadza porządek w świat naszych uczuć. Negatywne emocje wypowiedziane przed człowiekiem i przed Bogiem tracą swoją destruktywną siłę.

Jeżeli nawet stajemy się wolni wobec naszych negatywnych uczuć, one i tak ciągle na nowo powracają. Ten nieustanny powrót nieuporządkowanych odczuć i pragnień trzeba traktować jako przejaw „normalnego” życia psychicznego. Nie należy uczuć tych traktować wyłącznie jako przeszkód, ale raczej jako sygnały – znaki płynące z nieświadomej części naszego „ja”, do której nie mamy bezpośredniego dostępu, ale która mimo wszystko odgrywa w naszym życiu bardzo ważną rolę. Możemy prowadzić swoisty dialog z nieświadomą częścią naszego „ja” poprzez rozeznawanie własnych uczuć czy też snów. O ile analiza snów bywa bardzo trudna, o tyle interpretacja uczuć jest najczęściej stosunkowo prosta. Uczucia – także te nieuporządkowane – są niezwykle cennym „materiałem”, za pomocą którego możemy odkrywać głębszą prawdę o całym naszym życiu. Poprzez nieuporządkowane uczucia Pan Bóg pokazuje nam te miejsca naszego życia, które wymagają szczególnego nawrócenia i przemiany wewnętrznej.

Uczucia trzeba traktować jako język, za pomocą którego psychiczna sfera naszej osobowości pragnie komunikować się z wolnym i rozumnym „ja”. Uczucia są symbolami, znakami głębszej rzeczywistości psychicznej i duchowej. Uczucia negatywne można porównać do odczucia somatycznego bólu. Ból jest na ogół sygnałem, który przekazuje nam ważne informacje o funkcjonowaniu naszego organizmu. Dzięki niemu możemy troszczyć się o zdrowie całego ciała. Lekceważenie przez dłuższy czas bólu, który systematycznie się powtarza, może prowadzić do niebezpiecznej choroby. Troska o zdrowie domaga się, by ból fizyczny dobrze odczytać i reagować na jego sygnały.

Podobnie bywa z naszym życiem psychicznym i duchowym. Częstym problemem bywa jednak to, iż nie umiemy czytać komunikatów, które wysyła nam nasza sfera psychiczna. Ponieważ nie rozumiemy języka uczuć, nie jesteśmy w stanie dialogować z naszą psychiką. Nie umiejąc zaś dobrze czytać w księdze naszych własnych uczuć, nie będziemy też w stanie prawidłowo odczytywać uczuć naszych bliźnich. Bywamy często swoistymi analfabetami uczuciowymi, co sprawia, iż w chwilach silnych a nieuporządkowanych emocji dajemy się im ponieść i podejmujemy decyzje, których najczęściej bardzo szybko żałujemy.

Osobiste życie oraz życie z Bogiem i z ludźmi wymaga od nas kultury uczuciowej. Właściwe traktowanie wszystkich naszych uczuć, tych uporządkowanych i nieuporządkowanych, jest wielką sztuką, której uczymy się nieraz całymi latami. Umiejętność obchodzenia się z własnymi uczuciami winniśmy wynosić z domu rodzinnego. Jeżeli nie nauczyliśmy się tej sztuki w dzieciństwie i młodości, z niemałym trudem trzeba nam uczyć się jej w wieku dorosłym. Jest ona bowiem konieczna do tego, aby nasze życie nie stało się małym piekłem dla nas samych i dla innych.

Polecamy: Józef Augustyn SJ, O uczuciach i innych trudnych sprawach, Wydawnictwo M, Kraków 2013

Józef Augustyn SJ

jezuita, kierownik duchowy i ceniony rekolekcjonista, autor książek