• 13 marca 2018
  • komentarzy
  • 396 osób przeczytało
  • to!

Rola Judasza

Niedawno jeden z brytyjskich kanałów telewizyjnych pokazał film o Judaszu, w którym próbowano wykazać, że była to postać fikcyjna. Wymyślili ją ponoć chrześcijanie. Dlaczego? Bo w obrazie Judasza zdrajcy znajdowały ujście wszystkie antysemickie uprzedzenia pierwotnego Kościoła. Teza, że Judasz był uosobieniem niegodziwego Żyda i jako taki został wymyślony przez chrześcijan, pojawia się w kulturze masowej. „W rezultacie doszedłem do przekonania, że Judasz Iskariota nie istniał i aktu zdrady nie było. Jestem całkowicie przekonany, że większość, jeżeli nie wszystkie wydarzenia Wielkiego Tygodnia (…) to zwyczajna fikcja” – pisze Bryan Bruce, nowozelandzki dziennikarz, w swoim rzekomym reportażu na temat śmierci Jezusa (Bryan Bruce, Jezus. Dowody zbrodni, s. 230). Rosnąca popularność tej tezy jest wyraźnym znakiem dechrystianizacji, bo jedynym powodem, który uzasadnia jej głoszenie, są antychrześcijańskie uprzedzenia.

Jakkolwiek można twierdzić, że w dziejach późniejszego Kościoła w nieszczęśliwy sposób niektórzy uczynili z Judasza symbol Żyda, w żadnym razie nie da się tego powiedzieć o okresie pierwotnego Kościoła. „Myśl, że chrześcijanie sami stworzyli postać zdrajcy należącego do najbliższych uczniów Jezusa, jest niedorzeczna. Zaprzeczanie historyczności zdrady i przynależności Judasza do kręgu Dwunastu jest absurdem” – zauważają Hengel i Schwemer (s. 579). Podobnie sądzą wszyscy poważni badacze. „Jest całkowicie nie do pojęcia, że pierwsi chrześcijanie bez oparcia w rzeczywistości stworzyliby historię tak potępiającą jednego z Dwunastu, bez sugestii, że mógł się zrehabilitować” – stwierdził Blinzler (s. 144). A Brown podkreślił, że obecność Judasza w gronie Dwunastu mogła być i była wykorzystywana w antychrześcijańskich polemikach. „Utożsamienie Judasza i Żyda nigdy nie jest w Nowym Testamencie sugerowane. Postać Judasza bynajmniej nie pomagała wizerunkowi chrześcijan; faktycznie ich przeciwnik, taki jak Celsus, mógł wskazać na niego jako dowód błędnego wyboru dokonanego przez rzekomo dysponującego boską wiedzą Jezusa” (Orygenes, Contra Celsum 2.11). „Jeśli byłaby to opowieść fikcyjna, musiałaby powstać w ciągu pierwszego dziesięciolecia tradycji chrześcijańskiej!” – pisze Brown (s. 1396). Słusznie.

Judasza wymieniają wśród Dwunastu różne źródła tradycji. Zawsze wspomina się o nim jako o tym, który zdradził Jezusa. Jego obecność wśród apostołów od początku była czymś trudnym do przyjęcia, dlatego w opisie Ostatniej Wieczerzy ewangeliści starają się pokazać, że Jezus wiedział o tym, kto Go zdradzi. Łukasz: „Lecz oto ręka tego, który Mnie wyda, jest przy mnie na stole” (Łk 22,21); Marek: „Zapewniam was, że jeden spośród was, ten, który ze mną je, Mnie wyda. (…) Jeden z Dwunastu, ten, który sięga ze mną do półmiska” (Mk 14,18.20); Mateusz: „Zapewniam was, że jeden spośród was Mnie wyda. (…) Ten, który ze mną sięga ręką do półmiska, ten Mnie wyda” (Mt 26,21.23). Mateusz idzie nawet krok dalej i wprost podaje, że Jezus wiedział, kim jest zdrajca. „Wtedy Judasz, który postanowił Go wydać, zapytał: «Czy to ja, Mistrzu?» Jezus odpowiedział: «Ty powiedziałeś»” (26,25). U Jana do Judasza zapewne odnoszą się słowa Jezusa proszącego Boga za swoich uczniów: „(…) nikt z nich nie zginął, z wyjątkiem syna zatracenia, aby się wypełniło Pismo” (J 17,12). Wcześniej, umywając nogi uczniom, mówi: „I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto ma Go wydać, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści»” (13,10b-11).

Wszystkim ewangelistom zależy na tym, by pokazać, że Jezus wiedział, kto Go wyda. To zaś mogło mieć tylko jedną przyczynę: zdrada jednego z Dwunastu była dla wspólnoty wyjątkowo niewygodna, podważała bowiem wiarygodność samego Jezusa. Co to za nauczyciel, mogła brzmieć krytyka, który nawet w gronie swych najbliższych uczniów nie potrafił zdobyć wystarczającego autorytetu? Jak można głosić naukę, która nie była zdolna przekonać i przemienić najbliższego grona Mistrza? W starożytności jakość i wartość nauk mistrza oceniano po zachowaniu jego uczniów, niezależnie od tego, czy mowa o świecie pogańskim, czy żydowskim. Wystarczy przypomnieć, że głównym motywem Sokratejskiej krytyki sofistów było to, że ich wychowankowie postępują niewłaściwie, zrywając ze starą moralnością i obyczajami. Ofiarą takiego samego zarzutu stał się ostatecznie Sokrates – to jego uczeń, Alcybiades, miał być dowodem na nieskuteczność sokratejskiego wychowania. Nie sposób sobie zatem wyobrazić, że w czasie kiedy zaczynała się misja do pogan, chrześcijanie mieliby wymyślić postać ucznia-zdrajcy, który kompromitował Mistrza w oczach potencjalnych nowych nawróconych! 

Innym dowodem prawdziwości tej postaci jest wyjątkowo wstrzemięźliwy opis motywów, jakimi kierował się Judasz. Marek i Mateusz ograniczają się po prostu do stwierdzenia, że był on tym, który wydał Mistrza. Łukasz pisze: „Wtedy szatan wstąpił w Judasza, jednego z grona Dwunastu, nazywanego Iskariotą” (Łk 22,3). Jan zaś wskazuje, że ewentualnym motywem postępowania zdrajcy była jego wcześniejsza nieuczciwość. Opisując namaszczenie Jezusa w Betanii i protest Judasza przeciw wylaniu na Jezusa drogocennego olejku, stwierdza: „Powiedział zaś to nie dlatego, że troszczył się o ubogich, ale dlatego, że był złodziejem, i mając sakiewkę, wykradał z niej to, co składano” (J 12,6). Trudno powiedzieć, ile w tym zarzucie kryje się prawdy. Z jednej strony Judasz od chwili, kiedy zdradził Mistrza, musiał budzić wrogość pozostałych uczniów, nic dziwnego zatem, że gotowi byli mu przypisywać różne negatywne cechy. Jednak u Jana wątek kradzieży nie jest rozwinięty, pojawia się na marginesie, co z kolei może sugerować autentyczność.

Pozostaje faktem, że jeśli chodzi o Judasza, wszystko jest zagadkowe. Nie wiadomo dokładnie, co oznacza dodawany przez ewangelistów do jego imienia przydomek Iskariota, nie wiadomo, jaki dokładnie był motyw jego zdrady, nie wiadomo wreszcie, jaką śmiercią zginął. Z pewnością można jedynie pokazać, na czym polegała jego zdrada: Judasz doniósł władzom jerozolimskim, gdzie przebywa Jezus, zaprowadził do Niego sługi arcykapłana, wreszcie wskazał im Go, co w nocy, biorąc pod uwagę to, że towarzyszyli Mu uczniowie, nie było bez znaczenia. Można sądzić, że gdyby nie Judasz, arcykapłani nie byliby w stanie ująć Jezusa, nie wiedzieli bowiem, gdzie przebywa w nocy, w dzień zaś obawiali się rozruchów. Wiedzieli przecież, że w mieście znajduje się wielu Galilejczyków, którzy łatwo mogliby stanąć w obronie swego ziomka. W tej sprawie wszyscy ewangeliści są z sobą zgodni. Dodatkowe świadectwo zawierają Dzieje Apostolskie, w których Piotr mówi, że Judasz „wskazał drogę tym, co pojmali Jezusa” (Dz 1,16). 

Wielu komentatorów starało się pokazać, że zdrada Judasza polegała na czymś więcej niż na wskazaniu tajemnego miejsca schronienia oraz na wydaniu samego Mistrza. Dlatego szukali innych wyjaśnień. Niektórzy mniemali, że Judasz wyjawił arcykapłanom, że jego Mistrz chce zniszczyć świątynię, inni dowodzili, że poinformował ich o Jego mesjańskich roszczeniach. Wszystko to są jednak spekulacje. Ich słabość trafnie pokazał Brown, stwierdzając, że gdyby któraś z teorii była prawdziwa, Judasz powinien się był pojawić jako świadek przeciw Jezusowi, kiedy arcykapłani szukali przeciw Niemu dowodu (s. 1396).

Judasz w pewnym momencie postanawia pójść do arcykapłanów i wydać im Jezusa. Znowu zakłada to, że musiał on wcześniej wiedzieć o wrogości władz do Jezusa, tak tylko daje się wytłumaczyć jego krok. Musiał też zdawać sobie sprawę, że Jezus ukrywa się przed władzami i że Jego nocne wyprawy za potok Cedron na Górę Oliwną podyktowane były względami bezpieczeństwa – gdyby nie to, że Jezus się ukrywał, Judasz nie mógłby Go wydać. Czeka zatem na właściwy moment i w decydującej chwili w nocy biegnie do arcykapłanów. Dlaczego akurat tej nocy?

Pierwszym i oczywistym powodem może być to, że Judasz został zdekonspirowany. Nawet jeśli ewangeliści z powodów apologetycznych za mocno podkreślają, że Jezus mówił, kto Go zdradzi, to przecież z drugiej strony czy tak trudno było Jezusowi przewidzieć, kim jest zdrajca? Kolejne Jego wystąpienia przed Paschą musiały wywoływać coraz większe napięcie. Zgoda na namaszczenie w Betanii, prorocki atak na świątynię, przekleństwo drzewa figowego, wreszcie przebieg samej wieczerzy, która mogła wydawać się czymś niezwykłym, próbą ustanowienia nowego kultu, konkurencyjnego wobec systemu świątynnego, były kolejnymi próbami dla uczniów. Tych kilka dni było rozstrzygających. Był to czas testowania wierności. Był to czas, kiedy musieli się opowiedzieć albo po stronie starego rozumienia misji Izraela, albo podporządkować się Jezusowi. Czy trudno sobie wyobrazić, że Jezus, obserwując uczniów, mógł łatwo przeniknąć ich myśli i przewidzieć, jak się zachowają? Wystarczyło bacznie przypatrywać się zachowaniu uczniów, by przewidzieć, który z nich Go wyda. Nie trzeba było do tego Boskiej przedwiedzy, a jedynie zwykłej ludzkiej przenikliwości.

Judasz zatem mógł zdecydować się na działanie, widząc, że już dłużej nie uda mu się zachować tajemnicy. Mógł się też obawiać, co się stanie, kiedy informacja o jego zdradzie dotrze do pozostałych apostołów; zachowanie Piotra w Getsemani wskazuje, że miał powody do strachu. Być może też umowa z arcykapłanami mówiła, że zdrada powinna nastąpić przed świętem Paschy, jak to stwierdza sam Marek: „Tylko nie w czasie świąt, aby nie doszło do rozruchów wśród ludu” (Mk 14,2b). Wiadomo zatem, że do zdrady doszło w nocy, kiedy Jezus ustanowił Eucharystię, bez odpowiedzi natomiast musi pozostać pytanie, czy Judasz opuścił Wieczernik po ostrzeżeniu Jezusa (i przed ustanowieniem Eucharystii), czy już po tym, jak spożył Ciało Pana.

Dlaczego w ogóle doszło do zdrady? To pytanie o wiele trudniejsze. Niektórzy komentatorzy wskazują, że Judasz był w gronie apostołów jedynym Judejczykiem, co sprawiało, że ściągał na siebie wrogość i niechęć reszty Galilejczyków. Mało to jednak prawdopodobne. Nie wiadomo zresztą dokładnie, co znaczy przydomek „Iskariota”. Jak zwykle istnieje całe mnóstwo tłumaczących to słowo teorii. Od twierdzeń, że chodzi tu o Jerozolimę, jako miejsce pochodzenia Judasza, aż po te, które widziały tu zakamuflowaną przynależność do groźnej grupy sykaryjczyków. W tej sprawie najlepiej będzie zdać się chyba na opinię wielkiego znawcy, jakim był Martin Hengel. „Przydomek Iskarioth/Iskariotes nie ma nic wspólnego z zelockimi sykaryjczykami, lecz jest raczej określeniem miejsca pochodzenia: «Człowiek z Qerijjot», przypuszczalnie miejscowości w południowej Judei” (s. 579). Czy pochodzenie z Judei cokolwiek jednak w zachowaniu Judasza tłumaczy? Wątpię. Jeśli czuł się obco wśród pozostałych uczniów, to przecież mógł odejść, nie wydając Jezusa.

Być może, jak sugeruje Jan, Judasz chciał w ten sposób, wydając Jezusa, zatrzeć ślady kradzieży, jakiej dopuścił się wcześniej, kiedy zabierał wspólne pieniądze? O chciwości Judasza zdają się świadczyć pozostali ewangeliści. Marek: „Kiedy to usłyszeli [arcykapłani], ucieszyli się i obiecali dać mu pieniądze” (Mk 14,11). Według Mateusza Judasz pyta arcykapłanów „Co mi dacie, jeśli Go wam wydam? Oni zaś wypłacili mu trzydzieści srebrników” (Mt 26,14b-15). O pieniądzach za wydanie Jezusa wspomina też Łukasz. Trudno wykluczyć zatem, że motywem była chęć zatuszowania grabieży, choć z drugiej strony, dlaczego nie miałby po prostu uciec ze wspólnym trzosem? Skoro Jezus musiał wystrzegać się władz, niełatwo byłoby pochwycić zbiegłego Judasza. Niektórzy komentatorzy piszą, że możliwym motywem zdrady było to, że Judasz „być może oczekiwał w Jezusie narodowo-politycznego Mesjasza, który odbuduje na nowo tron Dawida i królestwo, a gdy się to nie spełniło, był gorzko rozczarowany” i z tego powodu postanowił się zemścić za zawiedzione nadzieje (Blinzler, s. 64). Nie da się tego oczywiście wykluczyć, podobnie jak i tezy przeciwnej: Judasz chciał wreszcie doprowadzić do rozstrzygnięcia, wydał zatem Jezusa, by zmusić Go do objawienia mocy. To drugie tłumaczenie jednak ma tę wadę, że Judasz okazałby się niemal romantycznym tragicznym bohaterem, Ewangelie zaś nie dają do tego żadnych podstaw. 

Wydaje się zatem, że najbardziej prawdopodobne będzie twierdzenie, iż Judasz w pewnej chwili po prostu zwątpił w Jezusa. Zachował się jak ci uczniowie, którzy słysząc o tym, że Jezus mówił o sobie jako o chlebie życia i życiodajnej krwi, opuścili Go. „Wielu Jego uczniów, którzy usłyszeli te słowa, powiedziało: «Twarda jest ta mowa. Kto może jej słuchać?» (…) Odtąd wielu Jego uczniów odeszło i już z Nim nie chodziło” (J 6,60.66). Łatwo sobie wyobrazić, że w takiej właśnie sytuacji znalazł się Judasz, który pod wpływem konkretnego wydarzenia, być może namaszczenia w Betanii, postanowił wyrzec się Mistrza. Jeśli do tego faktycznie dokonywał wcześniej nadużyć jako skarbnik wspólnoty, jego decyzja staje się tym bardziej zrozumiała. Brak wiary i chciwość wydają się motywami wystarczającymi.

Nie mniej zagadek niż pytanie o motywy zdrady Judasza rodzi kwestia jego ostatniej godziny. W Nowym Testamencie, jak wiadomo, są dwa opisy śmierci zdrajcy. Według Mateusza Judasz, „widząc, że skazano [Jezusa], opamiętał się”, oddał pieniądze arcykapłanom i wyznał, że „zgrzeszył, ponieważ wydał niewinnego człowieka”. „Potem poszedł i się powiesił” (Mt 27,3-5). Inną opowieść przytacza Łukasz w Dziejach Apostolskich. Według niego Judasz „za otrzymaną zapłatę za nieprawość nabył ziemię, spadł głową na dół, pękł na dwie części i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności” (Dz 1,18). Według Mateusza zatem Judasz rzuca pieniądze w stronę Przybytku, arcykapłani zbierają je i kupują za nie „Pole Garncarza pod cmentarzem dla cudzoziemców. Dlatego to miejsce aż po dziś dzień jest nazywane Polem Krwi” (Mt 27,6-8), a według Łukasza sam Judasz kupuje grunt, który zostaje przez jerozolimczyków nazwany Hakeldamach, to znaczy Pole Krwi (Dz 1,19). Z pewnością za opowieściami tymi stoją dwie różne tradycje. Ciekawe, że w obu przypadkach tak samo brzmi nazwa gruntu kupionego za pieniądze Judasza, czy to przez niego, czy przez arcykapłanów: Pole Krwi. Przy tym u Mateusza na oznaczenie pola pojawia się greckie słowo „agros”, u Łukasza „chorion”. Wskazuje to na autentyczność przekazu, zgodnie z którym pieniądze pochodzące od Judasza zostały wykorzystane na zakup terenu o nazwie Pole Krwi. Trudniej zrozumieć, jak wyglądała śmierć zdrajcy. Czy słowa „spadł głową na dół” mogą oznaczać „powiesił się”? Vittorio Messori starał się dowieść, że tak. Warto sięgnąć po jego rozważania, choć tak czy inaczej pozostaniemy tylko przy prawdopodobieństwach. Z pewnością nie ma nic niemożliwego w tym, że ktoś, kto się powiesił, po pewnym czasie spada ze sznura, a jego zwłoki się rozpadają. Wielu teologów widzi jednak w takiej próbie uzgodnienia różnych wersji nadmierne pragnienie harmonizacji. Brown pisał na przykład, że „jest prawdopodobne, że choć pierwsi chrześcijanie wiedzieli, że Judasz zmarł wkrótce, i to gwałtowną śmiercią, sposób jego śmierci opisany w różnych narracjach jest skutkiem pragnienia, by porównywać go z innymi, którzy sprzeciwili się Bogu lub pomazańcowi Boga. Zapewne opowieść Mateusza o samobójstwie przez powieszenie miała za wzór historię Achitofela” (s. 696). Pewne jest tylko to, utrzymywał amerykański teolog, że Judasz zginął nagłą, gwałtowną śmiercią, a jego imię zostało połączone w Jerozolimie z „polem krwi” (s. 1397). 

Nie wiadomo jednak, dlaczego pierwsi chrześcijanie mieliby lepiej zapamiętać, jak nazywało się pole, które kupiono za pieniądze Judasza, niż to, jaką śmiercią, skoro była ona gwałtowna, zmarł zdrajca. W tym przypadku zatem próba pogodzenia obu opisów wydaje się postępowaniem ze wszech miar logicznym: gwałtowna śmierć oznaczała w oczach uczniów karę Bożą, można zatem w obu różnych relacjach, Mateusza i Łukasza, dopatrywać się tego, co wspólne.

Innym ważnym elementem relacji ewangelicznych jest to, że Judasz nigdzie nie pojawia się jako świadek w trakcie nocnego przesłuchania przed Sanhedrynem. To musi zaskakiwać. Wiadomo przecież, że utrzymywał on wcześniej kontakty z arcykapłanami. Wszystkie Ewangelie dokładnie opisują też jego rolę w doprowadzeniu do aresztowania Jezusa. „(…) zbliżył się Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim zgraja z mieczami i kijami wysłana przez arcykapłanów, nauczycieli Prawa i przełożonych. Zdrajca zaś ustalił z nimi taki znak, mówiąc: «Ten, którego pocałuję, to On, schwytajcie Go i odprowadźcie pod strażą». Kiedy tylko przyszedł, zbliżył się do Niego i powiedział: «Mistrzu!» I pocałował Go. Tamci zaś rzucili się na Niego i schwytali Go” (Mk 14,43-46). Mateusz dodaje, że Jezus odpowiada na pozdrowienie Judasza słowami: „Przyjacielu, po co przyszedłeś?” (Mt 26,50). U Łukasza zaś Jezus mówi: „Judaszu, pocałunkiem zdradzasz Syna Człowieczego?” (Łk 22,48). Także Jan podkreśla sprawstwo Judasza, mówiąc, że znał on miejsce, gdzie skrywał się Jezus, oraz że wziął oddział żołnierzy i strażników, a także że kiedy doszło do krótkiej rozmowy aresztujących z Galilejczykiem, „Judasz też był wśród nich” (18,1-5). Rola Judasza była zatem znacząca. To on przyprowadził do Jezusa zbrojnych, to on pocałunkiem wskazał, kogo mają pojmać. Dlaczego zatem, skoro już tak się zasłużył, nie mógł pojawić się przed sędziami i zeznać tego, czego potrzebowali? Jeśli już postanowił zdradzić Jezusa, w tak haniebny sposób oddać Go wrogom, wziąć za swą usługę pieniądze, dlaczego nie pojawił się jako koronny świadek oskarżenia? 

Można się nawet zastanawiać, czy osobliwe kłopoty arcykapłanów ze znalezieniem dowodu obciążającego Jezusa nie były właśnie skutkiem nagłego zniknięcia Judasza. Ewangeliści mówią, że przyprowadził on z sobą sługi, że osobiście wskazał Jezusa – był to znak, że cieszył się dużym zaufaniem władz. Czy inaczej oddaliby mu jako przewodnikowi swoich ludzi? Skąd pewność, że nie przygotował pułapki? Tym dziwniejsze jest nagłe zniknięcie Judasza, który nie pojawia się ani w trakcie procesu przed Sanhedrynem, ani przed Piłatem, gdzie, odpowiednio namówiony, mógłby przerwać swoistą grę prefekta z władzami.

Judasz w opowieściach ewangelicznych pojawia się po zatrzymaniu Jezusa tylko u Mateusza. „Widząc, że Go skazano, opamiętał się” (Mt 27,3a) – pisze o nim ewangelista. Można zatem sądzić, że w jego wersji opamiętanie nastąpiło po skazaniu przez Sanhedryn, ale jeszcze przed straceniem. W wersji Łukasza wprawdzie czas śmierci Judasza nie został określony, choć kupno pola sugerowałoby, że nie nastąpiło to od razu po otrzymaniu pieniędzy. Ale znowu można powiedzieć, że przecież pieniądze dostał wcześniej, wcześniej też mógł kupić grunt; podobnie można twierdzić, że pisząc o tym, iż Judasz kupił pole, ewangelista mógł mieć wiedzę mniej dokładną, chodziło bowiem o grunt zakupiony za pieniądze Judasza.

Tak czy inaczej pozostaje tajemnicą, co dokładnie sprawiło, że Judasz, który odegrał tak znaczącą, ba, główną rolę przy pojmaniu Jezusa, potem znika. Czy jak wynika z Ewangelii Mateusza, zmianę nastawienia przyniosło skazanie Jezusa? Ale przecież musiał wiedzieć, co robi, i przewidywać skutki swego działania. Skazanie Jezusa było wpisane w jego zdradę. Właśnie dlatego wydał, że wiedział, że arcykapłani szukają Jezusa, żeby Go skazać. Więc dlaczego się opamiętał? Być może odpowiedź jest zawarta w dwóch, przytoczonych przez Mateusza i Łukasza, krótkich wypowiedziach Jezusa. Według Mateusza nazywa on zdrajcę przyjacielem, według Łukasza mówi do niego po imieniu: „Judaszu”. Brown komentuje przenikliwie: „narzędzie Szatana to wciąż jednostka ludzka, ktoś, kogo osobę Jezus uznaje. Pytanie Jezusa łączy w sobie subtelny apel do skruchy z przedwiedzą. Odpowiada to obrazowi Jezusa u Łukasza, który do grzeszników podchodzi z miłosierdziem” (s. 259). Niezależnie od znaczenia wkładu redaktorskiej pracy Łukasza, można sądzić, że samo aresztowanie i pełne miłosierdzia słowa Jezusa skierowane do zdrajcy mogły spowodować to, co Mateusz nazywa „opamiętaniem się”. Dopiero wtedy może Judasz uświadomił sobie, w czym bierze udział, albo że wprost doprowadził do rozlania „niewinnej krwi”, jednego z najgorszych możliwych wykroczeń w etycznym systemie judaizmu. 

Być może wtedy dopiero, słysząc swe imię, zrozumiał, że jest jak Saul, który chciał zabić Dawida, „stając się winnym przelania krwi niewinnego, bez żadnego powodu” (1 Sm 19,5), albo tylu innych morderców, na których spoczęła klątwa Jahwe.