źródło: Chrzest Chrystusa, http://www.historytoday.com/
  • 24 września 2015
  • komentarzy
  • 3340 osób przeczytało
  • to!

Narodziny islamu i chrześcijaństwo

Robert Louis Wilken

Żadne wydarzenie w pierwszym milenium chrześcijaństwa nie było bardziej niespodziewane, katastrofalne i brzemienne w skutki niż narodziny islamu. Niewiele wydarzeń, które gwałtownie wdarły się w historię, przekształciło całe społeczeństwa tak szybko i nieodwracalnie jak podboje i ekspansje wyznających islam Arabów w siódmym stuleciu. Żadne też nie dokonało się równie błyskawicznie. W ciągu dekady trzy znaczące miasta Imperium Bizantyńskiego: Damaszek, Aleksandria i Jerozolima dostały się w ręce Arabów; kolejno w latach 634, 635 i 636. Na początku VII wieku pojawiały się doniesienia, że coś na wielką skalę dokonuje się właśnie na Półwyspie Arabskim, jednak Bizantyńczycy byli bardziej zajęci Sasanidami, którzy złupiwszy w 614 roku Jerozolimę, wrócili do Persji z relikwią Krzyża, oraz Awarami, ludem, który w VI wieku osiedlił się na Bałkanach i zagrażał teraz Konstantynopolowi.

Jeszcze w przededniu zdobycia Jerozolimy, gdy armie arabskie okrążyły święte miasto i zablokowały drogę do Betlejem, patriarcha tego miasta, Sofroniasz, zapewniał wiernych: „Będziemy śmiać się z upadku naszych wrogów Saracenów [bo tak nazywali Arabów chrześcijanie] i będziemy oglądać niebawem ich klęskę i całkowite zniszczenie”. Półtora wieku później pewien bizantyński kronikarz lepiej zrozumiał konsekwencje pojawienia się islamu dla chrześcijan. Zaczął on swą relację od następującej, krótkiej notki poświęconej założycielowi tej religii, Mahometowi: „Sądzę, że należy przedstawić dokładnie jego pochodzenie”.

Mahomet urodził się w 570 roku w Mekce, ważnym centrum handlowym na Półwyspie Arabskim. Jego ojciec zmarł przed jego urodzeniem, zaś matka kilka lat później, był wychowywany przez wuja. Jako młody człowiek dostał się na służbę do starszej kobiety imieniem Chadidża; później ją poślubił i urodziła mu pięcioro dzieci, z których trzy córki dożyły wieku dojrzałego. Podobnie jak inni członkowie jego plemienia, Kurajszytów, Mahomet trudnił się handlem, wyprawiając się czasami z karawanami do sąsiedniej Syrii. Już jako młody człowiek zaczął szukać samotności w górskiej jaskini na obrzeżach Mekki. Kiedy miał około czterdziestu lat, podczas jednego z takich samotnych pobytów w jaskini doświadczył wizji i usłyszał głos wzywający go do oddania czci jedynemu Bogu. Zachęcony przez żonę, odpowiedział na wezwanie pochodzące od jedynego Boga (po arabsku Allah), który stworzył świat i przemawiał do dawnych proroków: Mojżesza i Jezusa.

Głos nakazał mu „recytować” (al-kur’ān to po arabsku „recytacja”) to, co usłyszał, i z ust Mahometa popłynęła uroczysta i pełna majestatu arabska proza, „język arabski, jasny”, jak czytamy w Koranie (16,103)1. Nawet w tłumaczeniu wyczuwalna pozostaje moc słów tej księgi.
Kiedy słońce będzie spowite ciemnością
I kiedy gwiazdy będą zamglone;
Kiedy góry będą z miejsca poruszone;
Kiedy wielbłądzice w dziesiątym miesiącu będą całkowicie opuszczone;
Kiedy dzikie zwierzęta będą zebrane;
Kiedy morza będą wzburzone;
Kiedy dusze zostaną w pary złączone;
Kiedy żywcem pogrzebana będzie zapytana,
Za jaki grzech została zamordowana;
Kiedy karty księgi zostaną rozpostarte;
Kiedy niebo zostanie rozsunięte;
Kiedy ogień piekielny będzie rozpalony;
Kiedy Ogród będzie przybliżony –
Wtedy dowie się dusza, co sobie przygotowała (81).

Początkowo Mahomet dzielił się swoim orędziem jedynie z żoną i kilkoma przyjaciółmi, ale po kilku latach zaczął zachęcać członków swojego plemienia, by dołączyli do niego i razem z nim czcili jedynego Boga. Arabowie czcili wiele bóstw, niektóre z nich chroniły poszczególne plemiona, inne powiązane były z konkretnym drzewem, zagajnikiem, kamieniem bądź gwiazdami. Specjalną czcią otaczano trzy boginie: Al-Lat i Al-Uzzę i Manat, których sanktuaria znajdowały się w sąsiadujących ze sobą regionach. Za wszystkimi tymi bogami majaczyła niewyraźna i mglista postać zwana Allahem, kojarzona ze świętą kamienną budowlą w Mekce zwaną Al-Kaba. Wśród Arabów istniała tradycja obchodzenia kilka razy Al-Kaby i dotykania czarnego kamienia umieszczonego w jednym z narożników budowli. Mahomet zachęcał współplemieńców do rezygnacji z oddawania czci wielu bogom i do służby jedynemu Bogu, Bogu Abrahama. Jak mówią słowa sury otwierającej Koran:
Chwała Bogu, Panu światów,
Miłosiernemu i Litościwemu,
Królowi Dnia Sądu.
Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc.
Prowadź nas drogą prostą
Drogą tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami; nie zaś tych, na których jesteś zagniewany, i nie tych, którzy błądzą.

Mahomet, co zrozumiałe, spotkał się ze sprzeciwem. Niektórzy mówili, że jest „opętany”, inni oskarżali go, że głosi „słowo przeklętego Szatana”, ale byli i tacy, których poruszyły jego słowa. Mieszkańcy Mekki tak mówili: „Pomyślałem sobie, że dobrze byłoby posłuchać Mahometa (…). Kiedy usłyszałem Koran [to, co było recytowane], łagodność wypełniła me serce i ogarnął mnie islam. Na Boga [mówił inny], słodka jest jego mowa”.

Głosząc swoim rodakom Arabom, że jest tylko jeden Bóg, Mahomet pokazywał im tym samym, że bóstwa, które czcili dotąd, nie są wcale bogami. To głoszenie przez Mahometa jedynego Boga pociągało za sobą także inną konkluzję: oto słowo Boże zostało im zesłane przez nowego proroka, którym był Mahomet. Stąd też islam definiowany jest przez to proste świadectwo (szahadę): „Nie ma boga prócz Boga, a Mahomet jest jego Prorokiem”. Tego rodzaju orędzie domagało się osobistej odpowiedzi – obowiązkiem wszystkich ludzi było poddać się Bogu i uporządkować swoje życie zgodnie z Jego wolą.

Islam to po arabsku „poddanie się Bogu”, zaś muslim to „ten kto się poddaje Bogu”. Mahomet nauczał, że każdy człowiek stoi przed wyborem, przed którym nie ma ucieczki: albo będzie oddawał cześć Bogu, posłuszny Jego woli, albo zdecyduje się podążać za swoimi własnymi planami i pragnieniami. Odpowiedzialność za właściwy wybór spoczywała w rękach każdego człowieka, ale Bóg w swoim miłosierdziu pokieruje życiem tych, którzy zwrócą się ku Niemu.

Jeszcze zanim Mahomet zaczął głosić nową wiarę, w Mekce i na Półwyspie Arabskim żyli chrześcijanie i Żydzi. Z lektury Koranu widać jasno, że Mahomet znał pewne aspekty doktryny chrześcijańskiej (najprawdopodobniej za sprawą chrześcijan syryjskojęzycznych) i znał częściowo tradycję biblijną. Najbardziej uderzającym tego przykładem jest cała sura 12 Koranu, poświęcona dziejom patriarchy Józefa (por. Rdz 37–50). W wersji koranicznej opowieść o Józefie różni się pewnymi szczegółami, ale zasadniczy zrąb biblijnego oryginału pozostaje bez zmian. Wersja koraniczna ma jednak zupełnie inny wydźwięk. W Biblii Józef odgrywa kluczową rolę w historii przymierza Izraela z Bogiem; w Koranie jest przedstawiony jako niepowiązany ze swoją rodziną i narodem, stając się wzorcem dla innych całkowitego oddania się Bogu.

Orędzie Proroka zapisane w Koranie jest często wyrażane za pomocą żywych obrazów, przypominających język i styl wypowiedzi proroków hebrajskich. Mahomet nie znał bezpośrednio ich pism, chociaż odwołuje się on okazjonalnie do tradycji literackiej leżącej u podłoża judaizmu i chrześcijaństwa. W Koranie głos Boga mówi muzułmanom: „A jeśli powątpiewasz w to, co tobie zesłaliśmy, to zapytaj tych, którzy czytają Księgę, która była przed tobą” (10,94).

Mahomet był przekonany, że ani Żydzi, ani chrześcijanie nie praktykowali takiej formy religii, która w należyty sposób oddawałaby cześć Bogu. Nauczanie chrześcijańskie jest w Koranie przedmiotem krytyki. W surze 112 znajdujemy aluzję do formuł credo nicejskiego, co miało służyć odróżnieniu rozumienia Boga przez islam od doktryny chrześcijańskiej mówiącej o Bogu Trójjedynym: „Mów: «On – Bóg Jeden, Bóg Wiekuisty! Nie zrodził i nie został zrodzony! Nikt Jemu nie jest równy!»”. W innym miejscu chrześcijan nazywa się „bałwochwalcami”, ponieważ wierzą, że Bóg ma współtowarzysza, Chrystusa, który jest Jego wiecznym Synem, a zarazem Bogiem.

Orędzie Proroka skierowane było przede wszystkim do współbraci z jego plemienia, nie do chrześcijan ani Żydów. Gdy jednak zaczął naciskać na mieszkańców Mekki, by przestali czcić wielu bogów, większość odrzuciła jego żądania lub go wyśmiała. Zdobył garstkę wyznawców, ale musiał opuścić Mekkę i udać się do sąsiedniego miasta, Jasribu (późniejszej Medyny), gdzie wraz z grupką uczniów założył świątynię. To wyjście z Mekki (arab. hidżra) miało miejsce w 622 roku i data ta stała się pierwszym rokiem ery islamskiej. Muzułmanie liczą czas od tego wydarzenia, podobnie jak cywilizacja zachodnia datuje wydarzenia od roku narodzin Chrystusa.

Pobyt Mahometa w Medynie miał charakter zarówno polityczny, jak i religijny. Pragnął stworzyć nowy rodzaj wspólnoty, której życiem kierować będą otrzymane przezeń objawienia. Mahomet od samego początku nauczał, że muzułmanie – ci, którzy poddali się Bogu – powinni wieść pobożne życie nie tylko jako jednostki, lecz jako społeczność. Jak czytamy w Koranie: „Wy jesteście najlepszym narodem, jaki został utworzony dla ludzi: wy nakazujecie to, co jest uznane, a zakazujecie tego, co jest naganne; i wierzycie w Boga” (3,110). „Naród” ten nie ograniczał się tylko do jednego plemienia i stał się, przynajmniej co do zasady, społecznością uniwersalną, wykraczającą poza podziały plemienne między Arabami, a także poza więzi etniczne i rasowe. Mahomet nazwał nową społeczność wierzących słowem umma (co po arabsku oznacza „wspólnotę” lub „lud”). W ciągu kilku dziesięcioleci po jego śmierci przeobrazi się ona w niezależne państwo z odrębną formą kultu obejmującego pięciokrotną modlitwę w ciągu dnia i coroczny miesięczny czas postu, ramadan.

Początkowo umma miała formę plemienia. Aby zapewnić sobie niezależność, muzułmanie przeprowadzili ataki na rodzinne plemię Mahometa, Kurajszytów. Po kilku bitwach, które rozegrały się na przestrzeni ośmiu lat, Mahomet zdobył władzę nad Kurajszytami i ogłosił Al-Kabę w Mekce (którą zgodnie z tradycją wybudował Abraham ze swoim synem Izmaelem, por. Rdz 16,15) najświętszym miejscem nowej religii. W 632 roku odbył pokojową pielgrzymkę do Mekki, zapoczątkowując tym samym rytuał, który miał później stać się obowiązkiem wszystkich muzułmanów. Ucałowanie czarnego kamienia w Al-Kabie zaczęto postrzegać jako akt czci i poddania się jedynemu Bogu, Bogu Abrahama. Sam Mahomet zmarł kilka miesięcy po swojej pielgrzymce, w trakcie przygotowań do ekspedycji militarnej na Syrię.

Siłą spajającą wspólnotę Mahometa była jego osoba jako Proroka i po jego śmierci w dopiero co powstałym państwie zapanował chaos. Przywódcy wybrali jednak szybko jego następcę, Abu Bakra, bogatego kupca z Mekki, jednego z pierwszych, którzy uwierzyli w misję Proroka, i ojca Aiszy, ukochanej żony Proroka. Niektórzy kwestionowali ten wybór, uważając, że następcą Mahometa powinien zostać jego zięć, Ali ibn Abi Talib. Nowego przywódcę nazwano kalifem, czyli następcą Proroka. Decyzja ta miała dalekosiężne skutki, oznaczała bowiem, że islam ukonstytuuje się jako jedna struktura, bez rozróżnienia na władzę polityczną i religijną. Abu Bakr zmarł w 634 roku, zaledwie dwa lata po swoim wyborze na kalifa, zdążył jednak mianować jako swego następcę Umara ibn al-Chattaba, jednego z najbardziej lojalnych zwolenników. Umar jako pierwszy przyjął tytuł emira (dosłownie „dowódcy wiernych”). Szybkie sukcesje kolejnych kalifów utwierdziły zasadę, że nowa wspólnota posiadać będzie jednego przywódcę cieszącego się lojalnością wszystkich.

Od tej chwili celem muzułmanów stało się panowanie nad całą ludnością Arabii. Osiągnięto to za pomocą środków militarnych i dyplomatycznych. Muzułmanie zaczęli równocześnie przemieszczać się poza granice ziem arabskich, na zasiedlone i zaludnione tereny na północy. Najpierw skierowali wzrok na Lewant, czyli żyzne ziemie uprawne położone blisko Morza Śródziemnego i znajdujące się pod panowaniem Bizantyńczyków – tereny dzisiejszej Jordanii, Izraela, Palestyny, Syrii i Libanu. Syria stanowi geograficzne przedłużenie Arabii i ze względu na regularne opady deszczu dla Arabów był to rodzaj raju na ziemi, synonim bogactwa i obfitości. Większość mieszkańców tamtych terenów stanowili syryjskojęzyczni chrześcijanie. Ich pierwsze spotkanie z islamem dokonało się, zanim upłynęło dziesięć lat od śmierci Mahometa.

Abraham po opuszczeniu Mezopotamii zamieszkał w Syrii i ostatecznie osiedlił się w okolicach Hebronu w Palestynie, pięćdziesiąt kilometrów na południe od Jerozolimy, i tam został pochowany. Muzułmanie byli więc przekonani, że mają prawo także do tej ziemi opisanej w Biblii. Sama Jerozolima była otaczana czcią przez muzułmanów jako miasto proroków, w tym Jezusa, i początkowo to ona wyznaczała qibla, czyli kierunek, w którym zwracają się muzułmanie podczas modlitwy. Później qibla utożsamiono z Mekką. Jerozolima była ważna także z innego powodu. Jak mówi muzułmańska tradycja, Mahomet został przeniesiony do Jerozolimy przez archanioła Gabriela i postawiony na miejscu dawnej świątyni Salomona, skąd wstąpił do nieba.

Nic zatem dziwnego, że muzułmanie mieli swoje plany związane z Syrią i Jerozolimą. Jak napisał pewien ormiański kronikarz, „posłali poselstwo do cesarza Greków (cesarza bizantyńskiego, Herakliusza) ze słowami: «Bóg dał tę ziemię jako dziedzictwo naszemu ojcu Abrahamowi i jego potomstwu. My jesteśmy dziećmi Abrahama. Byłeś w posiadaniu naszego kraju już długi czas. Oddaj go nam bez walki, a nie wkroczymy do twego kraju. Jeśli nie, weźmiemy z nawiązką to, czego nam nie chciałeś dać»”.

Za kalifatu Abu Bakra Arabowie zorganizowali niewielką ekspedycję wojskową na terenie południowej Syrii, ale dopiero wraz z przybyciem sił z Iraku pod dowództwem zdolnego wodza Chalida ibn al-Walida kampania zaczęła się na dobre. Pierwszym miastem w Syrii, które padło pod naporem muzułmanów, była Bosra, na południe od Damaszku. Po krótkim oblężeniu jej mieszkańcy poddali się i zgodzili się płacić coroczny podatek nowym władcom. Główna część armii bizantyńskiej znajdowała się w dużej odległości od Bosry, w północnej Syrii. Kiedy padł Damaszek, a po nim kolejne miasta, cesarz Herakliusz zgromadził ogromne siły, które ruszyły pospiesznie na południe, by spotkać się z najeźdźcą. Decydująca bitwa miała miejsce nad rzeką Jarmuk, dopływem Jordanu, około sześciu kilometrów na południe od Jeziora Galilejskiego, na wschodnich zboczach wzgórz Golan. Chociaż siły bizantyńskie miały ogromną przewagę liczebną, ostatecznie zwyciężyli Arabowie, także dlatego, że dużą część armii bizantyńskiej stanowili wspomagający ją żołnierze arabscy, którzy przeszli na stronę muzułmańską. Był sierpień 636 roku. Po klęsce armii bizantyńskiej wojska muzułmańskie wymusiły kapitulację innych miast Syrii. Większość z nich nie stawiała oporu, a znajdujące się w nich budynki publiczne i kościoły właściwie nie ucierpiały.

Chociaż armia arabska nie zdobyła jeszcze największego trofeum, Jerozolimy, to podbój Syrii był już właściwie zakończony. Opór stawiały jedynie miasta nadmorskie, Gaza i Cezarea, które mogły liczyć na zaopatrzenie od strony morza. Inne większe i mniejsze miasta nie miały wyboru i musiały się poddać. Jerozolima nie zgodziła się na negocjacje i zaczęło się jej długotrwałe oblężenie. W końcu mieszkańcy, uświadomiwszy sobie, że ich opór jest daremny, zażądali, aby sam kalif Umar wszedł do miasta pertraktować z jego władzami. Smutne zadanie negocjowania warunków poddania się najeźdźcom zlecono Sofroniuszowi, patriarsze Jerozolimy. Spotkanie przedstawiciela rzymskiej cywilizacji chrześcijańskiej z przywódcą nowej władzy było tak dramatyczne i tak znaczące historycznie, że do naszych czasów zachowało się kilka opisujących je relacji. Jedna z nich, pióra chrześcijańskiego kronikarza z Egiptu z X wieku, piszącego po arabsku, opowiada nam, w jaki sposób kilka wieków później chrześcijanie Wschodu znajdujący się pod panowaniem muzułmańskim pamiętali to spotkanie.

Według tej relacji, gdy otwarto bramy miasta, kalif Umar i jego towarzysze skierowali swe kroki wprost na dziedziniec Anastasis, wspaniałego kościoła Zmartwychwstania, który przetrwał do naszych czasów w okrojonej formie jako Bazylika Bożego Grobu. Gdy nadszedł czas modlitwy, Umar zwrócił się do patriarchy Sofroniusza: „Chciałbym się pomodlić”. Na to patriarcha odpowiedział. „Módl się, gdziekolwiek sobie tego życzysz”. Umar nie chciał jednak modlić się w kościele Anastasis, więc patriarcha skierował go do innego kościoła. Umar odparł jednak, że i tam nie może się modlić, dodając, że jeśli pomodli się w jakimś kościele, muzułmanie odbiorą go chrześcijanom i zamienią w meczet, gdyż „tam modlił się Umar”. Kalif sporządził więc dokument dający chrześcijanom prawo do posiadanych przez nich kościołów i zakazujący muzułmanom modlitwy w tych kościołach, a nawet przed nimi. Następnie Umar poprosił patriarchę o wskazanie mu miejsca, w którym mógłby wybudować meczet, i – jak przedstawia to nam kronikarz – Sofroniusz zaprowadził go na wysokie wzniesienie na wschodnich obrzeżach miasta z widokiem na Górę Oliwną. Dawniej stała tam świątynia żydowska, teraz jednak było to miejsce opuszczone, pełne zwierzęcego łajna. Gdy znaleźli się tam, Umar ujął rąbek swej szaty, nabrał ziemi zmieszanej z łajnem i wyrzucił ją za wysoki mur, do Gehenny, doliny za granicami miasta. Gdy zobaczyli to pozostali muzułmanie, oni także, wykorzystując własne szaty, płaszcze, tarcze lub kosze, zabrali się za oczyszczanie tego miejsca.

Relacja muzułmańska opisująca podbicie Jerozolimy przedstawia całą rzecz inaczej. Umar wcale nie chodzi po mieście, szukając odpowiedniego miejsca na budowę meczetu. Wie dokładnie, gdzie chce, żeby stanął meczet, i odrzuca kolejne propozycje patriarchy. Dopiero przyszedłszy na miejsce dawnej świątyni Salomona, mówi: „Na Tego, w którego dłoniach spoczywa moje życie, oto miejsce, które opisywał nam apostoł Boga [Mahomet]”. Wersja muzułmańska nie pozostawia wątpliwości co do tego, że dla muzułmanów Jerozolima była ważna ze względów religijnych i chcieli mieć prawo do niej jako własnego miasta, a jej najstarsze i najświętsze miejsce poświęcić Bogu islamu. Dwadzieścia lat później zbudowano w tym miejscu piękną Kopułę na Skale, która po dziś dzień dominuje w krajobrazie starej Jerozolimy.

Arabscy zdobywcy Jerozolimy nie byli zwykłymi agresorami. Byli awangardą nowej religii, która rościła sobie nie tylko polityczne, ale i duchowe prawa do tego miasta. Dowódcy ich armii byli głosicielami orędzia Proroka, a nie tylko żołnierzami; byli zwiastunami nowej cywilizacji, która miała znieść język, przeobrazić instytucje i przebudować strukturę regionu, gdzie przez całe wieki dominowały kultury Izraela, Grecji, Rzymu i chrześcijaństwa. Dawniej basen Morza Śródziemnego był rodzajem położonego na Zachodzie jeziora łączącego pustynie Egiptu z miastami Italii i Afryki Północnej, ale wraz z nadejściem islamu stał się ogromną fosą oddzielającą muzułmański Wschód od chrześcijańskiego Zachodu. W ciągu dwustu lat bardzo wielu chrześcijan tego regionu zacznie mówić po arabsku, a ziemie, które niegdyś były prowincjami Imperium Rzymskiego, będą odtąd rządzone z Bagdadu, a nie z Konstantynopola.

 

pierwsze_1000_la_v6_500px (1)

Robert Louis Wilken

profesor historii, wybitny znawca dziejów chrzescijaństwa