• 23 kwietnia 2018
  • komentarzy
  • 494 osób przeczytało
  • to!

Suknia z Trewiru

Był rok 1512. Cesarz Maksymilian I Habsburg nerwowo przestępował z nogi na nogę. Od tygodnia na jego polecenie biskup Trewiru prowadził w swojej katedrze poważne poszukiwania. „To musi być prawda – myślał Maksymilian, kurczowo zaciskając dłonie – przecież wieki tradycji nie mogły kłamać”. I kiedy tak rozmyślał nagle otwarły się mosiężne drzwi i do salonu wbiegł zdyszany posłaniec. „Coś znaleźli – zdołał z siebie wydusić – Wasza cesarska mość musi to zobaczyć”. I tak 22 kwietnia tegoż roku, w obecności biskupa Trewiru i cesarza Maksymiliana otwarto trzy relikwiarze, znalezione pod posadzką kościoła1. W pierwszym znajdowały się szczątki zmarłego w 328 roku, Maternusa z Kolonii, biskupa Trewiru. W drugiej skrzyni znaleziono nóż i kostkę do gry. Zdaniem niektórych trewirskich duchownych owego noża używał sam Chrystus podczas ostatniej wieczerzy. Kostka zaś mogła być – ich zdaniem – tą samą kością, którą rzymscy żołnierze rzucali o szaty Jezusa. Jednak największe wrażenie na wszystkich zrobił trzeci relikwiarz. W środku bowiem znajdowała się złożona suknia… Cóż to musiał być za widok, skoro najpotężniejszy człowiek świata padł przed nią na kolana!

Owa szata przeszła do historii jako Tunika z Trewiru. Jak twierdzą zwolennicy autentyczności szaty, miała to być ta sama suknia, w której Jezus szedł na śmierć, o którą później rzucano losy.

Jeszcze  przed śmiercią – jak głosi jedna z tradycji – Helena przesłała (a według innych podań zawiozła osobiście) relikwię Tuniki do miasteczka Trewir, na granicy ówczesnego cesarstwa.

Miał tam przebywać jej syn, Konstantyn Wielki. Niektóre źródła średniowieczne podają także, iż w tym samym Trewirze miała się Helena urodzić. Szatę podobno przechowywano w najstarszej w Niemczech katedrze św. Piotra – wzniesionej zresztą przez św. Helenę.

 

 

 

 

 

 

 

 

Fragment albumu „Tuniki Chrystusa”