• 25 września 2015
  • komentarzy
  • 2580 osób przeczytało
  • to!

Trzy rodzaje pustyni

Zygmunt Kwiatkowski SJ

Dwie pustynie zagrażają naszej ludzkiej egzystencji. Pustynia ziemi, na której nic nie rośnie, bo brakuje wody i pustynia ziemi, na której wszystko ulega destrukcji, ponieważ poddana jest tyranii wrogości.

Na jednej i na drugiej potrafią przeżyć tylko ludzie odważni i przyjaźni. Mogą na niej przetrwać tylko prawdziwe wspólnoty. Pustynia, wbrew sobie samej niejako, uczy wspólnotowości i  weryfikuje jej autentyczność z  ekstremalnym rygoryzmem prawdziwości. Na pustyni zakwitają wielkie przyjaźnie, pustynia jest też krainą wielkich miłości, stanowi natchnienie dla wielkiej sztuki i jest szkołą wielkiej mistyki.

Na samym początku istnienia Bóg dał Adamowi wszystko, co stworzył, do jego dyspozycji, ale nie chciał, aby ten ugrzązł w konsumpcji. Chciał, aby odkrył prawdziwą miłość. Kiedy Adam pośród wszystkich rzeczy stworzonych nie znalazł wystarczającej racji dla swojej egzystencji, Bóg potwierdził prawidłowość jego odkrycia słowami: „nie jest dobrze, aby człowiek był sam”. Posiadając bowiem wszystko, brakowało mu wszystkiego. Brakowało mu drugiego człowieka, to znaczy miłości. To jest trzeci rodzaj pustyni.

Człowiek w swoim marszu przez historię potrafił opanować pustynię. Zaczął ją nawadniać, uczynił z niej ziemię uprawną, obsadził roślinami. Potem jednak, gdy jego duszę opanowywał szał wrogości, własnoręcznie niszczył to, co zbudował i z ogrodów i pól uprawnych znów uczynił pustynię. Potem starał się uprzątać zgliszcza, znów nawadniał pustynię, by znów to, co stworzył z tak wielkim zapałem i trudem, oddać na pastwę płomieni, nie mogąc się wydostać z ciasnej przestrzeni cyklicznych pożarów świata. Trawiła go bowiem ta sama słabość, która była przyczyną grzechu Adama: pustka istnienia, czyli miłość niedoskonała.

Doskonała miłość to Boża komunia, której nie można osiągnąć bez miłości ludzkiej, tak ścisłej i tak prawdziwej, że „dwoje stanowią jedno”. Ludzka komunia nie może zaistnieć bez Bożego błogosławieństwa, bo miłość nie jest żądzą podporządkowania sobie drugiego, ale świętym pragnieniem, aby mu się oddać tak szczerze i prawdziwie, aby mógł on żyć i owocować. Tylko w ten sposób owoc jest rzeczywiście wspólny a komunia prawdziwa.

Tylko miłość może przezwyciężyć przekleństwo pustki istnienia, czyli życia pozbawionego sensu. U zarania dziejów Szatan zazdrośnie chciał wykluczyć z tej miłości człowieka, stając się przez to wrogiem Komunii, oraz przeciwnikiem nie tylko człowieka, ale przede wszystkim Boga. Wsączył on w duszę człowieka śmiertelny jad zwątpienia, aby przestał on ufać Bożej miłości, bez której ani świat nie może istnieć, ani człowiek egzystować. Oszukał człowieka, oczerniając Boga. Chciał, aby przez to człowiek stał się jego sprzymierzeńcem i potępił Boga.

Krzyż zadał kłam szatańskiemu pomówieniu, bo Bóg oddał na nim siebie samego na świadectwo prawdziwej miłości. Ta prawda jest święta, piękna i zbawienna. Raduje ona duszę człowieka i stwarza nowy świat. Ratuje go przed piekłem pustki egzystencjalnej i na powrót, tryumfalnie w swej skromności i prostocie, nobilituje miłość i uwiarygodnia nasze zaufanie do niej. Przywraca Boży fundament światu i człowiekowi, czyniąc go na powrót dzieckiem Bożym i dziedzicem Nieba, gdyż Bóg wcale nie jest surowym mścicielem grzechów – jak uczą tego czciciele Szatana – ale miłującym Ojcem, dobrym i wrażliwym na naszą ludzką biedę. On na pustyni grzechu pychy i głupoty szuka nas. On nas widzi. Prostujmy drogi Jego przyjściu. Wołajmy „Marana tha”, przyjdź nasz Panie! Nasz Ojcze, Matko i Pasterzu!

 

mar_musa_3d

Zygmunt Kwiatkowski SJ

polski jezuita, przez 30 lat pracował w Syrii, gdzie obserwował odrodzenie się klasztoru Mar Musa w górach Kalamun, przyjaźnił się z o. Paolo Dall'Oglio, orędownikiem dialogu chrześcijańsko-muzułmańskiego, który został porwany w Syrii w 2013 r.