źródło: Gustave Dore, Lewiatan
  • 30 grudnia 2014
  • komentarzy
  • 7507 osób przeczytało
  • to!

Sylwester i Lewiatan

Roman Zając

Nasze lęki przyjmują różną postać… Nadajemy im konkretny kształt. Ludzka wyobraźnia powołała w ten sposób do istnienia wiele potworów. Jednym z nich jest Lewiatan. Nie wszyscy wiedzą, że pierwotnym źródłem zabawy sylwestrowo-noworocznej było upamietnienie radości, że Lewiatan ów nie pożarł świata, dzięki czemu możemy dalej żyć.

Biblijny potwór chaosu
Wzmianka o Lewiatanie pojawia się sześciokrotnie w utworach poetyckich Biblii. Hebrajskie słowo liwjathan (pochodzące od rdzenia l-w-j – „skręcać”, „zwijać”) jest czasami tłumaczone jako „krokodyl”, ale w rzeczywistości oznacza „istotę o wijącym się ciele”, „krętą potworzycę”, „zwiniętą”, „tę, która zwija się w fałdy”, „tę która się wije”. Dla Żydów był to mitologiczny potwór rodzaju żeńskiego, który wyłonił się z chaosu podczas stwarzania świata. Opisywano go jako morskie stworzenie przypominające monstrualnego węża lub smoka o kilku głowach (najczęściej siedmiu). Właściwie powinniśmy mówić „ta Lewiatan” a nie „ten Lewiatan”, ale na gruncie naszego języka przyjęło się używanie tego rzeczownika jako męskiego i tak mamy we wszystkich przekładach. W greckim przekładzie Biblii – Septuagincie, używane jest z kolei słowo „drakon”, czyli smok. Odpowiednikiem Lewiatana w mitologii kananejskiej i tekstach z Ugarit jest siedmiogłowy potwór Lotan, który symbolizował pierwotny chaos z czasów początku wszechświata i który został pokonany przez Baala. W babilońskim eposie Enuma elisz, pojawia się historia walki boga Marduka z potworem morskim, jego babką i boginią chaosu – Tiamat. Gdy została ona pokonana, z jej ciała powstała ziemia i niebo. Lewiatan ma również cechy boga morza Jam lub należącego do jego orszaku węża z głębin. Mity starożytnych ludów śródziemnomorskich określane przez religioznawców jako Chaoskampf najprawdopodobniej miały wpływ na powstanie analogicznych żydowskich mitów o Lewiatanie.

Jego kichanie olśniewa blaskiem
W żydowskich legendach i haggadach można znaleźć liczne opisy nienormalnych rozmiarów Lewiatana, który wypuszczał parę mogącą doprowadzić ocean do wrzenia. Według midraszu Pirke de-Rabbi Eliezer (VIII/IX w.) wielka ryba, która połknęła Jonasza, z wielkim trudem zdołała uciec przed Lewiatanem, zjadającym jednego wieloryba dziennie. Księga Hioba tak zaś opisuje wygląd Lewiatana: „Już sam jego widok przeraża. Kto się ośmieli go zbudzić? Któż mu wystąpi naprzeciw? Kto się odważy go dotknąć bezkarnie? – Nikt zgoła pod całym niebem. Głosu jego nie zdołam przemilczeć, o sile wiem – niezrównana. Czy odchyli kto brzeg pancerza i podejdzie z podwójnym wędzidłem? Czy otworzy mu paszczy podwoje? Strasznie jest spojrzeć mu w zęby. Grzbiet ma jak płyty u tarczy, spojone jakby pieczęcią. Mocno ze sobą złączone, powietrze nawet nie przejdzie. Tak jedna przylega do drugiej, że nie można rozluźnić połączeń. Jego kichanie olśniewa blaskiem, oczy – jak powieki zorzy: z ust mu płomienie buchają, sypią się iskry ogniste. Dym wydobywa się z nozdrzy, jak z kotła pełnego wrzątku. Oddechem rozpala węgle, z paszczy tryska mu ogień. W szyi się kryje jego potęga, przed nim skacząc biegnie przestrach, części ciała spojone, jakby ulane, nieporuszone. Serce ma twarde jak skała, jak dolny kamień młyński. Gdy wstaje, mocni drżą ze strachu i przerażeni tracą przytomność. Bo cięcie mieczem bez skutku, jak dzida, strzała czy oszczep. Dla niego żelazo – to plewy, brąz – niby drzewo zbutwiałe. Nie płoszy go strzała z łuku, kamień z procy jest źdźbłem dla niego. Dla niego źdźbłem maczuga, śmieje się z dzidy lecącej. Pod nim są ostre skorupy, ślad jakby wału zostawia na błocie. Głębię wód wzburzy jak kocioł, na wrzątek ją zdoła przemienić. Za nim smuga się świeci na wodzie, topiel podobna do siwizny. Nie ma mu równego na ziemi, uczyniono go nieustraszonym: Każde mocne zwierzę się lęka jego, króla wszystkich stworzeń” (por. Hi 40, 25 – 41, 26).

Ujarzmienie Lewiatana
W Biblii Lewiatan przedstawiany jest jako stworzenie wrogie Bogu, które jednak zostało pokonane u zarania dziejów (Księga Psalmów, Księga Izajasza). Według jednego z tekstów Jahwe stworzył Lewiatana jako swoją zabawkę (Ps 104, 26). W innych tekstach Hebrajczycy przypisywali Bogu zwycięstwo nad Lewiatanem, rozumiejąc je jako zwycięstwo nad morzem i morskimi potworami: „Ty zmiażdżyłeś łby Lewiatana, wydałeś ją na żer potworom morskim” (Ps 74, 14). Przekonanie to zostało umocnione po przeprawie Izraelitów przez morze w ucieczce przed wojskami faraona. Wydarzenie „rozstąpienia się morza” zostało uznane za niezwykły dowód pomocy Jahwe. Z Hi 3, 8 wynika, że Lewiatan przebywa w stanie uśpienia, ale można go przebudzić. Lewiatan występuje także w proroctwach eschatologicznych zapowiadających Dzień Sądu: „W ów dzień Pan ukarze swym mieczem twardym, wielkim i mocnym, Lewiatana, węża płochliwego, Lewiatana, węża krętego; zabije też potwora morskiego ” (Iz 27,1, tłum własne). Żydzi uważali Lewiatana za symbol sił, które zagrażają harmonii ustanowionej przez Jahwe. W komentarzu Rasziego (Szlomo ben Jicchaka) do Rdz 1, 21 znajduje się informacja, że słowo tannim (potwory morskie) odnosi się do dwóch Lewiatanów. Bóg stworzył bowiem najpierw samca i samicę, ale w obawie, że Lewiatany rozmnożą się i pochłoną świat, jeden z Lewiatanów został zabity, a jego mięso zasolono i przechowywano na ucztę, którą miał wyprawić Bóg w czasach mesjańskich.

Synonim sił zła i Piekła
Od czasów Orygenesa (O zasadach, I, V, 5) demonologia chrześcijańska często widziała w Lewiatanie synonim Szatana, zagrażającego istotom stworzonym przez Boga. Księga Izajasza nazywa Lewiatana „wężem krętym”, co kojarzyło się oczywiście z „Wężem starodawnym” występującym w Apokalipsie św. Jana jako określenie Szatana (Ap 12, 9). Lewiatana utożsamiono też z demoniczną Bestią z Morza opisaną w Apokalipsie św. Jana. W średniowiecznej Europie często pod wpływem legendy o Lewiatanie przywoływano wyobrażenie „piekielnej paszczy” (Hellmouth), potwora, w którego pysku znajdują się potępieńcy. Stwór taki pojawił się w sztuce anglosaskiej ok. 800 r., a później motyw ten rozprzestrzenił się na całą Europę. Rozwarta paszcza Lewiatana oznaczała szeroką drogę o Piekła, z którego dla grzeszników nie było powrotu. Na niektórych obrazach Piekło to po prostu Lewiatan trzymający potępionych w swej paszczy, a zstąpienie Jezusa do Piekła pokazywano jako wyprowadzenie sprawiedliwych z paszczy Lewiatana.

Papież, który uwięził Lewiatana
W średniowieczu pojawiła się również legenda jakoby w roku 317 potwornego i uosabiającego siły zła Lewiatana ujarzmił żyjący wówczas papież Sylwester (łac. silvestris – leśny, mieszkający w lesie). Trudno powiedzieć skąd właściwie wzięła się ta legenda. W każdym razie pontyfikat Sylwestra I przypadł na okres triumfu chrześcijaństwa i może to rzekome pokonanie Lewiatana miało być symbolem zwycięstwa sił dobra nad siłami ciemności, chrześcijaństwa nad pogaństwem. Po edykcie mediolańskim w 313 roku zakończyła się era prześladowań chrześcijan w cesarstwie rzymskim, a Sylwester, który wstąpił na tron papieski po św. Milcjadesie w styczniu 314 roku, razem z cesarzem Konstantynem Wielkim rozpoczął wielkie dzieło chrystianizacji Cesarstwa Rzymskiego. Niedzielę, uznano oficjalnie za święto państwowe. Cesarz zwołał pierwszy powszechny sobór w Nicei, na którym ogłoszono dogmat o boskości Syna i Jego równości z Ojcem oraz ułożono nicejskie wyznanie wiary, odmawiane do dzisiaj w liturgii mszalnej. Ujednolicono też obchodzenie świąt Wielkanocy w całym Kościele i ogłoszono 20 kanonów prawa kościelnego, które obejmowały uprawnienia jurysdykcyjne biskupów Rzymu, oraz określały sposób wybierania biskupów. Konstantyn Wielki ufundował bazyliki św. Jana na Lateranie i św. Piotra na Watykanie, a Sylwester I dokonał obrzędu uroczystej konsekracji obu świątyń. To właśnie w podziemiach Lateranu miał przebywać związany i pozbawiony możliwości szkodzenia Lewiatan.

Gerbert d’Aurillac
Ci którzy czytali „Mistrza i Małgorzatę” być może pamiętają, że Woland w rozmowie z Iwanem Bezdomnym i Michałem Aleksandrowiczem Berliozem podał jako powód swego przybycia do Moskwy zaproszenie go w charakterze konsultanta przy odczytywaniu rękopisów Gerberta z Aurillac traktujących o czarnej magii. Nie wszyscy natomiast zdają sobie sprawę, że ów Francuz Gebert d’Aurillac to jeden z papieży, a konkretnie drugi papież noszący imię Sylwester, a żyjący w latach ok. 945-1003. Ten benedyktyński mnich, wywodzący się z chłopskiej rodziny w Akwitanii, już jako młodzieniec wyróżniał się w nauce, opat wysłał go więc do Hiszpanii, gdzie poznał przechowywaną w ówczesnych klasztorach spuściznę pisarzy antycznych oraz dorobek arabskich uczonych. Potem kontynuował studia w słynnej szkole przy francuskiej katedrze w Reims i wkrótce przejął jej kierownictwo. Cesarz Otton II uczynił go opatem klasztoru w Bobbio. Potem został arcybiskupem w Reims. Nastoletni cesarz Otton III (młodociany idealista, marzący o stworzeniu chrześcijańskiej Unii Europejskiej jako rodziny ludów, uznających na sobą zwierzchność Rzymu), zaproponował Gerbertowi stanowisko swego nauczyciela i doradcy. Gerbert został więc arcybiskupem Rawenny, a w kwietniu 999 r., po śmierci Grzegorza V, zasiadł na Stolicy Piotrowej, przyjmując imię Sylwestra.

Drugi Sylwester
Sylwester II był wybitnym uczonym, prawdziwym Leonardem Da Vinci swoich czasów. Ponieważ Używał nieznanych wtedy w Europie, ale stosowanych przez arabskich uczonych, przyrządów astronomicznych – astrolabiów i globusów. Od Arabów nauczył się korzystania z zapomnianego już w Europie liczydła (zwanego abakusem), który próbował udoskonalić. Zaczął używać cyfr „arabskich”, którymi posługujemy się do dziś, choć wówczas były uznawane za diabelskie znaki, którymi Szatan opętał Arabów. Potrafił stosować stenografię, konstruował zegary wahadłowe (w Magdeburgu zbudował pierwszy zegar mechaniczny), przyrządy astronomiczne i instrumenty muzyczne. Trudno być jednak człowiekiem renesansu w środku średniowiecza. Jego znajomość obróbki metali wywoływała powszechną konsternację i podejrzenia o konszachty z diabłem. Krążyły pogłoski o jego zamiłowaniu do praktyk czarnoksięskich. Zarzuty te w swoich dziełach utrwalił XII-wieczny angielski historyk William z Malmesbury, który uważal, że Gerbert (jeszcze jako zakonnik) wprowadzony został w arkana wiedzy tajemnej i zawarł pakt z Diabłem. Według niego, w zdobyciu papiestwa Sylwestrowi II miał pomóc żeński demon o imieniu Meridiana.

Psychoza roku tysięcznego
Kiedy zbliżał się rok tysięczny, magia tej okrągłej liczby prowokowała do powstawania różnych proroctw i przepowiedni. Lękano się, że Bóg uzna tysiąc lat od przyjścia Chrystusa na Ziemię za wystarczający czas, aby definitywnie zakończyć istnienie świata. Spodziewano się nadzwyczajnych apokaliptycznych zdarzeń. W apokryficznych wyroczniach sybillińskich wyczytano ponoć, że w roku 1000 z całą pewnością nastąpi zagłada ludzkości. Krążyła legenda, że zagłady tej dokona uwięziony w lochach Lateranu potwór Lewiatan, który zbudzi się z wielowiekowego letargu w nocy z 999 na 1000 roku i zniszczy istniejącą cywilizację. Fakt, że wybrany własnie papież przybrał imię Sylwestra II, odczytywano jako znak. Skoro jeden Sylwester uwięził smoka, to drugi go wypuści. Na dodatek ten drugi Sylwester był przez niektórych podejrzewany o paranie się czarną magią. Przerażenie wzmagała zbieżność wizji sybillińskich z nowotestamentową Apokalipsą św. Jana. Nie tylko ludność Rzymu, ale i całej Europy w napięciu, strachu i przerażeniu oczekiwała nadejścia pamiętnej nocy. Zatrwożeni ludzie chowali się w domach, inni modlili się, a jeszcze inni odprawiali religijne pokuty. Ludzie bardzo latwo ulegają stanom histerii. Pamiętamy przecież jeszcze szaleństwo jakie panowało 15 lat temu, gdy miał nadejść rok 2000. I w końcu wybiła północ. Nadszedł rok tysięczny. Lewiatan jednak się nie pojawił, a świat nadal istniał! Katastrofa nie nadeszła, a papież udzielił  błogosławieństwa miastu i światu oraz zarządził wielką fiestę, czas zabaw i dziękczynienia Panu za dobroć Boga i ratunek dla świata.

A my do dziś świętujemy noc z 31 grudnia na 1 stycznia, choć zatarła się już pamięć o tym, że powodem świętowania jest fakt, iż Lewiatan po raz kolejny nie pożarł świata.

Roman Zając