• 28 maja 2015
  • komentarzy
  • 3789 osób przeczytało
  • to!

Przestrzeń między palcami

ks. Krzysztof Porosło

Gdy jesteśmy w Rzymie, łatwo zauważyć kolejkę ludzi, którzy oczekują na wejście do Muzeum Watykańskiego. Pragną oni, obok tysięcy wyjątkowej wartości eksponatów, obejrzeć freski z Kaplicy Sykstyńskiej. To tu za zamkniętymi drzwiami zbierają się kardynałowie podczas konklawe. Wśród przepięknych malowideł Michała Anioła jest i to przedstawiające scenę stworzenia Adama. Kiedy podniesiemy oczy ku górze, zobaczymy na sklepieniu dwie półleżące postacie: Adama i Boga, którzy wyciągają do siebie dłonie.

Kiedy dokładnie przyjrzymy się skierowanym ku sobie palcom wskazującym, zobaczymy, że one się nie dotykają, że jest między nimi niewielka pusta przestrzeń. Wybitny amerykański historyk liturgii Robert Taft SJ napisał, że liturgia jest właśnie tą przestrzenią pomiędzy palcem Boga a palcem Adama. Liturgia pozwala się tym palcom spotkać, pozwala człowiekowi dotknąć Boga oraz doświadczyć Jego stwórczego i zbawczego działania. Liturgia jest tym, co wypełnia przestrzeń między owymi dwoma palcami. Bowiem w tej nawiązującej do fresków z Kaplicy Sykstyńskiej metaforze Bóg jest tworzącą, życiodajną, zbawczą, odkupiającą nas ręką, stale ku nam wyciągniętą, a historia zbawienia to dzieje naszego wyciągania rąk ku Niemu (lub naszej niechęci do uczynienia tego), w nigdy niekończącym się przyjmowaniu owego daru oraz dziękowaniu za niego. Czyż nie o to właśnie chodzi w liturgii?

Palec Pana Boga jest wyprostowany: zbawiający, stwarzający, ożywiający. Natomiast palec Adama jest delikatnie ugięty: człowiek musi być gotowy, by odpowiedzieć na zaproszenie Stwórcy, który zawsze wyciąga ku nam swoją dłoń. Wyciągnięty palec Boga symbolizuje historię zbawienia, ów czas odkrywania i doświadczania wyciągniętej ku człowiekowi ręki Pana Boga, aż do śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, kiedy to historia zbawienia osiągnęła swoją pełnię. Dlatego liturgia jest zbawczym procesem wymiany między Bogiem a Jego ludem. Dokładniej mówiąc, dzięki liturgii w każdym z nas dokonuje się dzieło zbawienia.

Z takiego spojrzenia na liturgię rodzi się najkrótsza, a zarazem najpełniejsza jej definicja: liturgia to Jezus Chrystus. Jak to rozumieć? Jeżeli liturgia jest zbawczym procesem wymiany między Bogiem a człowiekiem, to wymiana ta osiągnęła pełnię w Jezusie Chrystusie. Człowiek pogrążony w grzechu otrzymuje zbawienie przez Jezusa Chrystusa, który umarł i odkupił go przez swoją śmierć. Przez ofiarę krzyża i swoje zmartwychwstanie Jezus doprowadza nas do jedności z Ojcem. Jest zarazem nowym kapłanem, nowym ołtarzem, nową świątynią, jak i nową ofiarą tego kultu uwielbienia Ojca oraz przebłagania Go za grzechy ludzi. W Chrystusie liturgia starotestamentalna osiąga pełnię. Nie zapowiadała ona nowego systemu rytualnego, ale była zapowiedzią Osoby. Dlatego też liturgia to spotkanie osób, a nie celebracja rzeczy czy wydarzeń. Liturgia jest celebracją Osoby i spotkaniem osób. Celebransem liturgii jest Jezus Chrystus, a więc liturgia jest spotkaniem między Bogiem i człowiekiem w Chrystusie. Owa rzeczywistość Jezusa Chrystusa i zbawczych wydarzeń staje się w liturgii naszą rzeczywistością. W czasie celebracji wydarzenia zbawcze, które historycznie dokonały się w odległym czasie, stają się naszym udziałem. W jakim sensie?

Święty Paweł mówi, że umarliśmy z Chrystusem i w Chrystusie też będziemy żyć (por. Rz 6, 8). Dla Apostoła Narodów ta rzeczywistość dzieje się w nas, w naszym życiu. Wyrażenia: „z Chrystusem”, „w Chrystusie” pojawiają się bardzo często. Widzimy zatem, że w liturgii celebrujemy Jezusa Chrystusa obecnego pośród nas, który na wieki pozostanie naszym Panem i Zbawicielem. Jezus Chrystus jest konstytutywnym elementem kultu, to znaczy, że jest zarazem jego podmiotem i przedmiotem. Jezus celebruje liturgię, a zarazem jest celebrowany podczas jej sprawowania. To On składa ofiarę z siebie, oddając najdoskonalszą cześć Bogu. To On przyłącza nas, Kościół, do siebie w czasie celebracji liturgicznej. To On sprawuje liturgię. Kiedy podczas Mszy Świętej głosimy Słowo Boże, mówimy, że naucza nas sam Jezus. Kiedy w sakramencie chrztu dokonuje się oczyszczenie przez wodę, to wierzymy, że czyni to nasz Zbawiciel. Mówiąc o pojednaniu, mamy świadomość, że to Jezus jedna nas w sobie z Ojcem. Przyjmując Jego Ciało i Krew, wiemy, że On jest dawcą i zarazem darem. Widać zatem, że liturgia jest znakiem zbawczej posługi Jezusa, która wciąż się dla nas dokonuje.

Kiedy zdecydujemy się rozwinąć metaforę Tafta i zastanowimy się, w jaki sposób może dojść do połączenia dłoni Adama i Boga, to zauważymy, że są na to dwa sposoby (oba spotykają się w liturgii). Po pierwsze, Pan Bóg może jeszcze mocniej wyciągnąć swoją rękę, tak aby Jego palec dotknął ręki Adama. Ten ruch Boga ku nam nazywamy działaniem uświęcającym. Po drugie, co świetnie widać na tym fresku, konieczna jest aktywność człowieka. Palec Boga jest wciąż wyprostowany, nieustannie skierowany ku człowiekowi, który jednak wydaje się nieco wycofany. Wystarczy, że Adam wyprostuje swój palec, skieruje go ku Bogu, a ich palce się spotkają. To wyprostowanie palca nazywamy działaniem uwielbiającym. Liturgia jest tą przestrzenią, w której dokonuje się pełne uwielbienie Boga i uświęcenie człowieka.

Najbardziej znaną definicję liturgii znajdziemy w Konstytucji o liturgii świętej „Sacrosanctum concilium” Soboru Watykańskiego II.

Słusznie przeto uważa się liturgię za wykonywanie kapłańskiego urzędu Jezusa Chrystusa; w niej przez znaki widzialne wyraża się i w sposób właściwy poszczególnym znakom urzeczywistnia uświęcenie człowieka, a mistyczne Ciało Jezusa Chrystusa, to jest Głowa ze swymi członkami, wykonuje całkowity kult publiczny (nr 7).

Pierwszą rzeczą, którą trzeba dostrzec w tej definicji, jest określenie podmiotu celebrującego liturgię. Wyraźnie wskazuje się tu, że celebransem liturgii jest Jezus Chrystus i tylko On. Ale Chrystus przyłącza do siebie swój Kościół, czyli nas, i razem z nami oddaje cześć Bogu Ojcu. Chrystus korzysta z naszych ust, żeby wyśpiewać Bogu chwałę, i z naszego ciała, żeby Go uwielbić. Już św. Augustyn pisał, że kiedy kapłan chrzci, to tak naprawdę chrzci Chrystus. To On jest podmiotem działań liturgicznych. Wspólnota zaś jest do Niego przyłączona. Używając obrazu ciała, Chrystus jest głową – a więc Tym, który podejmuje działania i steruje całym ciałem, my zaś jesteśmy wykonawcami Jego działań przez celebrację liturgii.

Na czym polega działanie Chrystusa w liturgii? Definicja mówi, że Chrystus wykonuje dwa działania: uwielbienie Boga i uświęcenie człowieka. Tylko w Chrystusie oba te działania osiągają pełnię, dlatego też to On jest celebransem liturgii. Niemiecki filozof i teolog Dietrich von Hildebrand pisał:

Tylko Bóg Człowiek, Jezus Chrystus, potrafi adorować Boga w sposób doskonały. Sam jest całkowicie święty, tylko On w całkowicie odpowiedni sposób uwielbia Boga swoją świętością i wreszcie tylko On sam potrafi Boga odpowiednio wychwalać i czcić. Dlatego ostatecznym nadprzyrodzonym sensem każdego człowieka jest przemienienie w Chrystusie. Tylko z Niego, z Nim i w Nim potrafimy odpowiednio adorować i wychwalać Boga i tylko w takiej mierze możemy też stać się święci, w jakiej już nie żyjemy my sami, lecz żyje w nas Chrystus.

W jaki sposób Chrystus działa w liturgii? Kiedy spojrzymy na ziemskie życie Jezusa opisane w Biblii, zobaczymy, że chodził On od miasta do miasta, nauczał, głosząc przyjście królestwa niebieskiego, uzdrawiał, wskrzeszał, wyrzucał złe duchy, dokonywał wielu innych cudów, na przykład rozmnożenia chleba czy uciszenia burzy na jeziorze. Będąc człowiekiem, robił też to, co wszyscy ludzie: spał, jadł, rozmawiał z ludźmi. To wszystko dokonywało się w widzialnej, ludzkiej postaci Jezusa. Działo się tak dlatego, że Syn Boży stał się człowiekiem. Jak powie św. Jan, można Go było zobaczyć, usłyszeć i dotknąć własnymi rękami (1 J 1, 1). Przez to, że stał się człowiekiem, chorzy ludzie mogli do Niego podejść i doświadczyć Jego uzdrowienia, jak chociażby kobieta cierpiąca na krwotok. Jednakże najważniejszym wydarzeniem było ofiarowanie się Jezusa Ojcu dla naszego zbawienia: Jego śmierć i zmartwychwstanie, dzięki którym otrzymaliśmy dar Bożego życia.

Dzisiaj w liturgii dokonuje się dokładnie to samo, co działo się podczas ziemskiego życia Syna Bożego. Święty Leon Wielki napisał, że „to, co było widzialne w naszym Zbawicielu przeszło teraz do Jego sakramentów”. To, co Chrystus czynił, chodząc po ziemi, teraz dokonuje się przez obrzędy liturgiczne (o tym, jak to się dzieje, powiemy w czwartym rozdziale), z tą różnicą, że wtedy do Jezusa mieli dostęp tylko ci, którzy akurat żyli w tym czasie i w tym miejscu, w którym był Chrystus. Dzisiaj jest On dostępny dla wszystkich ludzi, w każdym miejscu, gdzie jest celebrowana liturgia. Dzisiaj każdy może być uzdrowiony przez Chrystusa na ciele i duszy, może zawrzeć z Nim przymierze, doznać pocieszenia, być nakarmionym czy oczyszczonym z grzechu. Jednakże to wszystko, co Chrystus czynił na ziemi, prowadziło do najważniejszego celu – do zbawienia, a więc obdarowania człowieka Bożym życiem. Jak mówią Ojcowie Kościoła, Syn Boży stał się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się Bogiem, aby człowiek został przebóstwiony, czyli nierozerwalnie zjednoczony z Chrystusem, upodobniony do Niego. I taki też jest cel liturgii – upodobnić nas do Chrystusa, przemienić nas w Niego, napełnić życiem samego Boga. Najpełniej wyrażają to modlitwy liturgiczne, jak chociażby modlitwa po komunii z dwudziestej siódmej niedzieli zwykłej: „Wszechmogący Boże, spraw, aby udział w tym sakramencie zaspokoił głód i pragnienie naszej duszy i przemienił nas w Chrystusa, którego przyjmujemy”. Oto skutek działania uświęcającego – udział w życiu samego Boga.

Drugim działaniem Chrystusa w liturgii jest uwielbienie Ojca. Panu Bogu należy się wszelka cześć i uwielbienie. Dlaczego? Po prostu dlatego, że jest Bogiem; z samego tego faktu należy Mu się z naszej strony kult, cześć i uwielbienie. Oczywiście oddajemy Mu cześć także za to wszystko, co dla nas czyni: stworzył nas, zapragnął, kocha i podtrzymuje w każdej sekundzie nasze istnienie. On nas zbawił, przebaczył grzechy i czyni swoimi dziećmi, On się nami opiekuje i nam błogosławi – za to wszystko należy Mu się uwielbienie. Problem jednak w tym, że my nie za bardzo umiemy to robić. W naszym życiu obecny jest grzech, którego Bóg wręcz nienawidzi. Grzesząc, nie tylko Boga obrażamy, ale nade wszystko okradamy Go z należnej Mu czci. Odbieramy Mu pierwsze miejsce, jakie powinien zajmować w naszym życiu. Przez grzech mówimy Bogu: „To nie Ty jesteś najważniejszy, to nie Ciebie będę słuchał, to nie Tobie będę służył ani oddawał Ci czci”. Święty Tomasz z Akwinu mówi, że grzech polega na okradaniu Boga z Jego własności. Może to trochę dziwić, ale dokładnie tak jest. Nasze życie winno być w rękach Boga, bo my do Niego należymy. Kiedy popełniamy grzech, wyrywamy nasze życie z Jego rąk. Mówimy, że sami będziemy o sobie decydować. Grzesząc, czynimy siebie bogami. Okradamy Boga z tego, co do Niego należy, i odbieramy należną Mu chwałę. Prawdę tę zrozumiałem, kiedy przeczytałem słowa papieskiego kaznodziei ojca Raniera Cantalamessy, który w swoim komentarzu do Listu do Rzymian napisał, że „przeciwieństwem grzechu nie jest cnota, ale uwielbienie”. Musimy uznać prawdziwego Boga i przyznać należne Mu miejsce w naszym życiu. Bo „nie mielibyśmy grzechu, gdybyśmy mieli Boga; gdzie wchodzi Bóg, stamtąd ucieka grzech” – powie ten wieloletni kaznodzieja domu papieskiego.

Zatem grzech niszczy w nas zdolność uwielbienia Boga tak, jak należy się to Stwórcy. To dlatego Bóg znów musiał wziąć sprawy w swoje ręce i posłał na ziemię Jezusa Chrystusa, który uwielbił Go w sposób doskonały. Ponieważ Jezus jest całkowicie święty i nie ma w Nim nic z grzechu, a równocześnie przez to, że jest człowiekiem i w naszym imieniu uwielbia Boga jako jeden z ludzi, także nas samych – przez odkupienie z grzechu –  uzdalnia do tego, abyśmy uwielbiali Boga naszym życiem.

 

Liturgia Jezusa Chrystusa

 

ks. Krzysztof Porosło

jest pomysłodawcą i współorganizatorem rekolekcji liturgicznych „Mysterium fascinans”. Współpracuje z Dominikańskim Ośrodkiem Liturgicznym oraz portalem liturgia.pl a także z portalem profeto.pl. Publikuje m.in. w Tygodniku Katolickim „Niedziela”, w miesięcznikach: „List”, „Biblia krok po kroku”, „Msza Święta” oraz „Żywe Słowo”. Nagrania jego homilii, rekolekcji i katechez można znaleźć na stronie baptysterium.pl. Jest autorem kilku książek.