• 27 sierpnia 2015
  • komentarzy
  • 2658 osób przeczytało
  • to!

Monika i Augustyn

Augustyn Aureliusz, grzeszny młodzieniec, rozkochany w  klasycznej literaturze, kpił sobie z Biblii, a  chrześcijaństwo uważał za religię niegodną człowieka wykształconego. Ale to właśnie jego „upatrzyła sobie” Opatrzność i  wybrała, aby wszystkim chrześcijanom od starożytności po współczesność wyjaśniał „Boże sprawy” i pouczał swoim świadectwem, że człowiek nie zazna spokoju, dopóki nie znajdzie Boga. Augustyn był wyuczonym retorem, czyli specjalistą od sztuki mówienia. Z  perspektywy czasu umiejętność tę uznał za marną i nieprzydatną, gdyż oddalała go od Prawdy. Gdy jednak poznał „Światłość swego serca”, stał się niezrównanym retorem Bożym.

To była dziwna rodzina, choć takich nie brakowało w całym cesarstwie rzymskim. Ojciec Augustyna, Patrycjusz, uchodził za zadeklarowanego poganina, lecz matka, św. Monika, szczerze wyznawała wiarę chrześcijańską, którą wpoiła swoim trojgu dzieciom i pozostałym domownikom. Monika urodziła się ok. 332 r. w Tagaście (północna Afryka) w rodzinie rzymskiej, ale głęboko chrześcijańskiej. Jako młodą dziewczynę wydano ją za pogańskiego urzędnika, Patrycjusza, członka rady miejskiej w tym mieście. Małżeństwo nie było dobrane. Mąż był niezrównoważony i popędliwy. Monika jednak swoją dobrocią, łagodnością i troską umiała pozyskać jego serce, a nawet doprowadziła go do przyjęcia chrztu św. Miała 22 lata, kiedy została matką Augustyna. Po nim miała jeszcze syna Nawigiusza i córkę, której imienia historia nam nie przekazała. Nie znamy także imion innych dzieci. W 371 r. zmarł mąż Moniki. Zaczął się dla niej okres (16 lat), pełen niepokoju i cierpień. Przyczyną ich był Augustyn.

Ten, mimo, że matka była chrześcijanką, nie dostąpił łaski chrztu, gdyż według ówczesnego zwyczaju dzieciom go nie udzielano. Choć o mały włos nie uczyniono dla niego wyjątku. Gdy ciężko zachorował na żołądek i był już prawie konający, gorąco domagał się, aby go ochrzczono. Matka Augustyna wzięła sprawę w swoje ręce. Wszystko na nic. Kiedy w cudowny sposób ozdrowiał, sakramentu nie otrzymał. To nieprawda, że Augustyn do swojego nawrócenia zupełnie nie znał Boga. Już jako chłopiec wiedział, że jest On kimś wielkim, kto może nas wysłuchać i pomóc. Przeto jako niepoprawny psotnik modlił się do Boga, aby nie bito go w szkole za różne przewiny, choćby za to, że oddaje się grze w piłkę, miast się uczyć.

Tu nie od rzeczy będzie wspomnieć, że przyszły, najsłynniejszy obok św. Pawła konwertyta otrzymał staranne wykształcenie. Jego ojciec, choć niezamożny – Augustyn nie będzie go zbyt dobrze wspominał, choć
u schyłku życia przyjął chrzest – łożył systematycznie na edukację syna, gdyż wierzył, że w ten sposób zapewni mu dobrą przyszłość. Chłopiec nie lubił jednak nauki, jeszcze bardziej zaś nie znosił, gdy go do niej przymuszano. Atoli uczniem był zdolnym, brał udział z powodzeniem w konkursach deklamatorskich. Poruszały go dramaty bohaterów Wergiliusza, czego później, po nawróceniu, bardzo się wstydził. „Cóż może być nędzniejszego od nędzarza, który nad własną nędzą się nie lituje? Płacze nad śmiercią Dydony zadaną jej przez miłość do Eneasza, a nie płacze nad sobą, umarłym z braku miłości do Ciebie.”

W szesnastym roku życia opanowała go żądza, „na którą nikczemność ludzka pozwala, a prawa Boże nie pozwalają”. Ojciec nie widział w tym nic złego i – jak wspominał Augustyn – „kiedy pewnego razu w łaźni publicznej dostrzegł u mnie oznaki dojrzewania i młodzieńczego podniecenia, ucieszył się tak, jakby mu już zamajaczyła nadzieja wnuków, i opowiedział o tym matce”. Na próżno pobożna niewiasta przestrzegała go przed cudzołóstwem. Syn oddawał się występkom nie tylko pod wpływem pokusy samego czynu, ale dla chluby – po to, aby swoimi wyczynami chwalić się przed kolegami. Kiedy przybył na studia do Kartaginy – poszedł na całość. Po latach wyzna: „Od razu znalazłem się we wrzącym kotle erotyki”. To tutaj poznał kobietę, z którą przeżył w konkubinacie piętnaście lat, będąc „kochanym z wzajemnością”. Znalazł miłość, kształcił się z  zawodzie, który przynosił prestiż i niemałe dochody. Miał więc całkiem dobre perspektywy przed sobą. Nie był jednak szczęśliwy. Czuł pustkę duchową.

Ale miał w  sobie niezaspokojony głód prawdy. W Kartaginie natknął się na książkę Cycerona „Hortensjusz” i pod wpływem lektury wszystkie swoje cele życiowe uznał za marne. Zaczął tęsknić do nieśmiertelności, jaką daje mądrość. Napisał: „I już się zacząłem podnosić, aby do Ciebie wrócić”. To było jego pierwsze nawrócenie, które jednak nie doprowadziło do pełnego spotkania z Panem. Pożądanej mądrości nie znalazł Augustyn w Piśmie Świętym, które nie wydawało mu się dostojne w porównaniu z prozą Cycerona. Potem przyznał ze skruchą: „Brakowało mi dostatecznej przenikliwości, abym się zdołał przedrzeć do głębi tych ksiąg”. W serce Augustyna zajrzała pycha. A stąd już tylko krok, aby wpaść w sidła diabelskie. Tak też się stało. Nie znajdując prawdy w chrześcijaństwie, Augustyn trafił do manichejczyków, sekty, której pesymistyczny, wręcz defetystyczny pogląd na świat, jaskrawo odbiegał od radosnego charakteru chrześcijaństwa. Niewiedza Augustyna była jednak dla niego źródłem niepokoju. Nie umiał odpowiedzieć na absurdalne pytania: „Czy Bóg ograniczony jest formą fizyczną? Czy ma włosy i paznokcie?”.

Ale manichejczycy też go rozczarowali, gdyż kazali mu wierzyć, że figa płacze, gdy się ją zrywa, a jej drzewna matka leje wtedy łzy macierzyńskiego mleka. Augustyn myśli i coraz bardziej pragnie prawdy. To dobry znak, choć w czasach, gdy uczy sztuki retorycznej, panuje jeszcze nad nim żądza pieniędzy. W wędrówce za zarobkiem przybywa do Rzymu. Tu dopada go ciężka choroba. Jest bliski śmierci. Po latach pyta: „Dokądże bym odszedł, gdybym wówczas umarł?”. Bóg jednak podźwignął go z choroby. Gdy w Mediolanie potrzebują nauczyciela retoryki, Augustyn nie waha się i wyrusza w podróż. Tutaj poznaje biskupa Ambrożego, który przyjmuje go jak syna. Młody retor słucha kazań świątobliwego biskupa i widzi ogromną różnicę między tym, co głosi Ambroży, a tym, czego nauczał jego niedawny manichejski idol, Faustus. Rozmawia z biskupem, stawia pytania. Przekonuje się do wiary katolickiej i rozwiewa swoje uprzedzenia. Słyszy wezwanie: „Zbudź się, który śpisz i powstań z martwych, a oświeci cię Chrystus”. Augustyn odpowiada: „Jeszcze chwilę! Jeszcze tylko chwilę! Poczekaj nieco”. Ta chwila nadchodzi.

Po rozmowie z przyjacielem Alipiuszem, wzburzony, w zamęcie walki, jaką toczył ze swoją duszą, pozostawia go i wybiega do przydomowego ogródka. Płacze. Nagle słyszy dziecięcy głos z sąsiedniego domu, który mówi: „Weź to, czytaj! Weź to, czytaj!”. Wraca do Alipiusza, chwyta książkę, otwiera i trafia na zdanie św. Pawła Apostoła: „Nie w ucztach i pijaństwie, nie w rozpuście i rozwiązłości, nie w zwadzie i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa, a nie ulegajcie staraniom o ciało i jego pożądliwości”. Więcej nie musi czytać. Już wie. „Ledwie doczytałem tych słów, stało się tak, jakby do mego serca spłynęło strumieniem światło ufności, przed którym cała ciemność wątpienia natychmiast się rozproszyła”. Stan ten nazwie później iluminacją, która jest oświeceniem umysłu człowieka przez Boga. Augustyn opowiada, co zaszło, Alipiuszowi. Ten czyta dalszy ciąg tekstu, w którym są takie słowa: „A słabego w wierze przyjmujcie”. Konsekwencją nawrócenia jest chrzest, który Augustyn przyjmuje z Adeodatem, mówiąc o nim: „Mój syn, moja krew – i mój grzech, a teraz rówieśnik w łasce”. Po powrocie do Afryki sprzedaje swój skromny majątek i rozdaje go ubogim. Po co mu bogactwo, skoro posiadł największy skarb – wiarę. Jest wielki we wszystkim, co czyni jako kapłan, biskup, nauczyciel i pisarz. Zostawił nam po sobie ponad 100 dużych dzieł, w których wyjaśnia wszystkie najtrudniejsze i najważniejsze problemy teologiczne i filozoficzne. Chwała temu, kto przebrnie przez dzieła Augustyna i zgłębi je z pożytkiem dla siebie. Ale ich sens streszcza się w tym jego jednym pięknym zdaniu, powtarzanym od wieków przez poszukujących i znajdujących Boga: „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Panu”.

Monika zmarła w 387 r., w tym samym roku Augustyn przyjął chrzest. Podczas podróży do rodzinnej Tagasty, zachorowała na febrę i po kilku dniach zmarła w Ostii. Jej ciało złożono w Ostii w kościele św. Aurei. Na jej grobowcu umieszczono napis w sześciu wierszach nieznanego autora. W 1162 r. augustianie mieli zabrać święte szczątki Moniki do Francji i umieścić je w Arouaise pod Arras. W 1430 r. przeniesiono je do Rzymu i umieszczono w kościele św. Tryfona, który potem otrzymał nazwę św. Augustyna. 

Augustyn zmarł w 430 r. w Hipponie, w Afryce północnej, podczas oblężenia miasta przez Wandalów.

 

 

Ksiega_okladka_500pix