• 5 października 2016
  • komentarzy
  • 541 osób przeczytało
  • to!

Dłoń Andrzeja Boboli

W listopadzie 1819 roku w celi klasztornej ojców dominikanów w Wilnie podczas nocnej modlitwy ukazała się jaśniejąca postać Andrzeja Boboli. Do przestraszonego o. Alojzego Korzeniewskiego Bobola rzekł: „Nie lękaj się! Bóg wysłuchał twoją modlitwę i oto jestem przed tobą, ponieważ mnie niejednokrotnie wzywałeś. Polska zmartwychwstanie, a ja zostanę jej patronem. Stanie się to po wielkiej bitwie narodów”. Zdumionemu zakonnikowi brewiarz wypadł z ręki: „Ojcze Andrzeju, czy to, co ja widzę, nie jest snem lub zjawą?” – zapytał. W odpowiedzi usłyszał wyraźny głos: „Nie! Twoja wizja jest rzeczywista, a na dowód tego pozostawię ci znak.” Bobola uczynił ruch ręką i znikł. O. Korzeniewski tej nocy już nie mógł zasnąć. Dopiero rano ze zdumieniem razem z konfratrami zauważył na drewnianym stoliku dłoń odciśniętą tak dokładnie, że można było rozpoznać nawet linie papilarne.

Wyznaczono nawet nagrodę za wskazanie, jaką techniką zostało to wykonane, ale najwięksi fachowcy nie potrafili na to odpowiedzieć. Stolik nie zachował się niestety do dnia dzisiejszego – spłonął w pożarze.

wolanie-z-z-zaswiatow-czego-chca-od-nas-dusze-czysccowe