• 19 marca 2015
  • komentarzy
  • 2099 osób przeczytało
  • to!

Czwartek czwartego tygodnia Wielkiego Postu

George Weigel

W konfrontacji Jezusa z przeciwnikami widać wyraźnie Jego zdecydowane przekonanie, że nie On sam daje o sobie świadectwo: „Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o Mnie wydaje, jest prawdziwy. […] Dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał”. Świadectwo to pozostaje spójne z przymierzem Mojżeszowym, które wypełnia, i z planem historii zbawienia objawionym po raz pierwszy przez wydarzenia składające się na wyjście z Egiptu: „Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli?”.

To wyzwanie adresowane do pielgrzymów żyjących w dwudziestym pierwszym wieku brzmi równie dobitnie dzisiaj, jak brzmiało wówczas, gdy Jezus kierował je do swoich rodaków. Pięć wieków po Chrystusie św. Leon Wielki, papież, kieruje podobne wyzwanie do swej rzymskiej wspólnoty, nakazując wiernym odłożyć na bok własne wyobrażenia odpowiadającego ich oczekiwaniom zbawiciela i skupić się na Odkupicielu oraz środkach odkupienia, które wcześniej wybrał sam Ojciec. W czytaniu dzisiejszej Liturgii Godzin św. Leon naucza pielgrzymów żyjących w dwudziestym pierwszym wieku, podobnie jak uczył żyjących w piątym stuleciu rzymian, że Jezus, który jest Chrystusem, musiał wziąć na siebie nasze słabości, „naszą naturę niewolnika”, by ją uleczyć i uzdolnić nas do bliskości ze Świętym:
Toteż żeby tę naturę uzdrowić z zastarzałych ran i oczyścić z brudu grzechowego, Jednorodzony Syn Boży stał się również Synem Człowieczym, aby Mu nic nie brakowało z prawdziwego człowieczeństwa i z pełni Boskości.  To nasze ciało spoczywało martwe w grobie, a trzeciego dnia zmartwychwstało i wstąpiło ponad wszelkie wysokości nieba, aby zasiąść po prawicy Ojca. Jeżeli więc będziemy kroczyć drogą przykazań, nie wstydząc się wyznawać tego wszystkiego, co On uczynił dla naszego zbawienia w poniżeniu przyjętego ciała, wówczas i my także zostaniemy podniesieni do uczestnictwa w Jego chwale, gdyż z całą oczywistością spełni się to, co zapowiedział: „Do każdego, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32).

A zatem stojące przed nami wyzwanie polega na tym, by nie wstydzić się „wyznawać tego wszystkiego, co On uczynił dla naszego zbawienia”. Przeszkodą dla przyjęcia tego wyzwania jest nasza pycha. Ona także doszła do głosu w Raju; ona dała znać o sobie, gdy Izraelici ulepili złotego cielca pod Synajem. Z nią mieliśmy do czynienia w czasie publicznej działalności Jezusa i z nią mamy do czynienia także dzisiaj. Czy ludzkość uformuje sobie Boga na swój własny obraz i podobieństwo? Czy stworzymy sobie odkupiciela, który naprawi wszystko w taki sposób, w jaki naszym zdaniem powinno być naprawione? Czy też poddamy się ze czcią i posłuszeństwem tej „formie” odkupienia, którą zaplanował Bóg i nad którą n i e mamy kontroli, odkupienia, które zmusza nas, by zmierzyć się ze zbawczym charakterem tego, co uderza nas często jako absurdalne: cierpieniem i śmiercią?

 

rzymskie_1_4_v5_70mm_300dpi (1)

George Weigel

amerykański myśliciel, teolog, biograf Jana Pawła II, współpracuje z Ethics and Public Policy Center w Waszyngtonie, autor książek. m.in. "Świadek nadziei" "Katolicyzm ewangeliczny", "Rzymskie pielgrzymowanie"