• 14 listopada 2016
  • komentarzy
  • 1605 osób przeczytało
  • to!

Cuda

Do klasztoru w Umbrii przyjeżdża wielu pielgrzymów z Włoch i całego świata. Słyszeli o cudach, które dokonują się za wstawiennictwem brata Elii, więc przyjeżdżają, by mu opowiedzieć o tym, z czym się borykają. Przyjeżdżają chorzy, kalecy, ale też Ci, którzy cierpią duchowo.

Elia nie zatrzymuje się jednak na tym, nakaz, jaki otrzymał w widzeniu, brzmiał wyraźnie: ma być „pielgrzymem w świecie i na świecie”. Chociaż z natury lubi spokój i ciszę klasztorną, wyruszył w drogę, odwiedzając różne miejsca najpierw we Włoszech, a potem poza granicami swojej ojczyzny. Niedawno był też w Polsce. Czuje wewnętrzny nakaz, by opowiedzieć światu o miłości Boga, o tym, jak go szukać w tym dzisiejszym zwariowanym świecie, gdzie wszystko dzieje się w takim pośpiechu. Czuje się wezwany, by pozbierać wszystkich tych, którzy się pogubili w życiu i przyprowadzić ich do Boga.

Spotyka się z ludźmi w różnych parafiach, tam gdzie zostanie zaproszony. Modli się z nimi, głosi Słowo Boże. Któregoś dnia przybył do miasteczka Vigevano. Na Mszę św. z jego udziałem przyszła także młoda kobieta, która straciła wzrok w wypadku samochodowym. lekarze nie dawali jej żadnych nadziei na odzyskanie wzroku. W trakcie modlitwy nagle zaczęła krzyczeć: „Ja widzę! Widzę!”. Brat Elia mówił później, że czuł ciepło tuż przed tym, kiedy ona zawołała. Proboszcz tamtejszej parafii zastrzega, że trudno mówić o cudzie, dopóki nie zostanie on zbadany przez odpowiednie komisje, ale kobieta wyglądała na szczerze poruszoną, płakała ze szczęścia. Był z nią tam przyjaciel, który spowodował ten tragiczny wypadek. On szczególnie dziękował bratu Elii za uzdrowienie. Stygmatyk jednak powtarzał, że dzieje się to zupełnie niezależnie od niego, to Pan Bóg obdarza łaską. Cuda są znakami tej łaski, ale najważniejsza jest wierność ewangelii.

Mówi się też o uzdrowieniu dziewięciomiesiecznej dziewczynki urodzonej z wadą serca. Przypisuje się bratu Elii dar bilokacji. On sam wspominał kiedyś sytuację, w której fizycznie był w swoim domu w Calvi, a jednocześnie widział siebie, jak ratuje jakieś dziecko przed uduszeniem się. Potem matka tego dziecka zgłosiła się do niego, opowiadając o tym, że nagle pojawił się w tej dramatycznej sytuacji, pomógł dziecku i zniknął jej z oczu.

O podobnej historii opowiada ks. eugenio Martorano, były urzędnik Kurii. Odwiedził on brata Elię, by prosić go o modlitwę. Zdiagnozowano bowiem u niego poważną chorobę, która wymagała usunięcia nerki. Następnej nocy ksiądz ujrzał go w swoim pokoju, jak przychodzi go uleczyć. gdy doszło do operacji, okazało się, że nie trzeba już usuwać całej nerki, a jedynie małą narośl na niej. Ks. Martorano wrócił całkowicie do zdrowia.

 

brat-elia-stygmatyk-ktory-sfotografowal-jezusa