• 20 grudnia 2014
  • komentarzy
  • 2138 osób przeczytało
  • to!

Post, ciało i zdrowie

Brigitte Pregenzer, Brigitte Schmidle

Żyjemy obecnie w czasach, które oferują nam wszystko. Bez najmniejszych problemów możemy się zawsze i wszędzie zaopatrzyć we wszelkiego rodzaju dobra, wszystkiego jest pod dostatkiem. Jednak chociaż we wszystkich wymiarach życia czerpiemy w całej pełni, to dziwnym trafem nie przeżywamy przy tym na dłużej żadnej radości. Wręcz przeciwnie, prowadzony styl życia pozostawia po sobie gorzkawy posmak. Zewnętrznej pełności przeciwstawia się wewnętrzna pustka. Okazuje się, że co za dużo, to niezdrowo. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ wraz z postępem cywilizacyjnym utraciliśmy nasz naturalny rytm życia. Sen i aktywność, praca i wypoczynek, odżywianie i post zostały wytrącone ze stanu zdrowej równowagi. Jesteśmy aktywni, pracujemy, jemy o wiele za dużo i nie troszczymy się o niezbędne wyrównanie powstałych braków, dopóki nasze ciało w nieprzyjemny sposób nie zmusi nas do tego chorobą lub wyczerpaniem. Dawniej, z wielu różnych powodów, bardzo często w życie ludzi wkradał się niedostatek i brak żywności, co automatycznie powodowało okresy postu. Były one niedobrowolne i trwały często zbyt długo, jednak służyły docenieniu roli odżywiania. Obfitość, w jakiej żyjemy dzisiaj, jest tego jaskrawym przeciwieństwem i kolejny raz chodzi o to, aby odnaleźć tzw. złoty środek.

Hildegarda z Bingen wspomina w tym kontekście o discretio, pisząc: We wszystkich sprawach dusza miłuje zdrowy umiar. […] Podobnie jak żołądkowi szkodziłaby ciągła sytość, tak i duszy, jeśli ciało żyłoby stale uciechą. Czym jednak jest zdrowy umiar? Zdrowy umiar każdy człowiek może odnaleźć jedynie dla samego siebie.

Tylko w odniesieniu do własnej osoby czujemy i wiemy, co jest dla nas dobre i co się nadaje, założywszy oczywiście uprzednio, że jeszcze jesteśmy do tego zdolni. Nie chodzi przy tym oczywiście o przesadną ascezę, lecz o zdrową dyscyplinę. Jej owocem jest energia i dobre samopoczucie, a to z kolei pomaga nam z optymizmem i radością kroczyć przez życie.

Pomiędzy postem a głodowaniem istnieje znaczna różnica. Podczas gdy głód wymuszają czynniki zewnętrzne, post jest dobrowolną rezygnacją z pokarmu i jako część każdej kultury i religii ma za sobą długą tradycję. Praktykuje się go w celu wewnętrznej odnowy i poszerzenia horyzontów. Stąd też w przypadku postu nie chodzi o umartwienie cielesne, lecz o uważne zwrócenie uwagi na siebie samego. Można to robić z dużą dozą satysfakcji, gdyż lepsze poznanie własnej osoby oraz odkrycie nieznanych nam stron osobowości otwiera różnorakie perspektywy.

W czasie postu zarówno ciało, jak i dusza są szczególnie wrażliwe. Dlatego też należy wtedy zrezygnować ze starych przyzwyczajeń. Może to być kawa, papierosy lub alkohol, lecz także wielogodzinne wysiadywanie przed telewizorem, gra na komputerze lub bieganie po marketach. Wszystkie te wady działają obciążająco i utrudniają przebieg procesów oczyszczenia na wszystkich płaszczyznach. Rezygnując z przyzwyczajeń przez dłuższy czas, dobrowolnie czynimy pierwszy krok, aby ponownie nabrać zdrowego umiaru, czy też nawet całkowicie wyzwolić się od związanych z nimi uciążliwości.

Przed podjęciem ważnych decyzji pościli nie tylko filozofowie czy mistrzowie duchowi. Również znakomici politycy, jak Gandhi, posługiwali się tą metodą dla jasnego wyrobienia sobie opinii na dany temat.

Po co w ogóle pościć?
Według Hildegardy z Bingen post jest uniwersalnym środkiem leczniczym pozwalającym człowiekowi na przezwyciężenie problemów, trosk, konfliktów oraz wad. W niniejszej pozycji podejmuje się próbę przybliżenia jej myśli, odwołując się do podstaw jej nauczania. Mimo to zachęca się każdego czytelnika, aby, korzystając z roztropności i wyczucia, sam ustalił, co w danej sytuacji życiowej jest dla niego pomocne i lecznicze, gdyż Mistrzyni z Bingen ciągle podkreśla, że każdy z nas jest sam odpowiedzialny za własne ciało.

Zalety postu:
• zdobywa się nową energię
• otwierają się nieznane dotąd punkty widzenia i perspektywy
• zaostrzają się doznania zmysłowe
• mamy więcej czasu (odpada robienie zakupów, gotowanie i jedzenie)
• stajemy się spokojniejsi i bardziej opanowani
• post nakierowuje naszą uwagę na wnętrze
• organizm zostaje oczyszczony z trucizn i złogów
• zostają złagodzone bądź wyleczone dolegliwości związane np. z reumatyzmem, migreną, alergiami, ciśnieniem krwi
• zostaje zredukowana tkanka tłuszczowa
• przeprowadzany w grupie post zachęca do budowania wspólnoty

Post na płaszczyźnie fizjologicznej/cielesnej
Dobrowolna rezygnacja ze spożywania pokarmów umożliwia organizmowi przeprowadzenie ważnych wewnętrznych procesów oczyszczenia. Usuwane są złogi i substancje trujące, spalane są stare zasoby, przeprowadzone zostają „generalne porządki”. Ponieważ podczas postu nasze ciało korzysta z nagromadzonych rezerw tłuszczu, dochodzi również do redukcji ciężaru ciała, a co za tym idzie jesteśmy sprawniejsi, a nasze mięśnie silniejsze. Cały człowiek jako taki staje się zdrowszy, radośniejszy, bardziej optymistycznie i przyjaźnie nastawiony do otoczenia. Najnowsze badania wykazały, że już 1 w tygodniu dobrowolny dzień postu zmniejsza podatność na zachorowania. W wypadku postu według wskazań naszej Mistrzyni nie liczy się kalorii ani nie prowadzi tabelek, lecz przywiązuje uwagę do integralnego podejścia.

Post na płaszczyźnie duchowej
Post nie oznacza jedynie spożywania przez jakiś czas mniejszej ilości pokarmów lub też całkowitego ich unikania, lecz wiąże się także z odrzuceniem balastu duchowego. Stąd też, poszcząc, unikajmy „duchowego zaśmiecenia” przez prasę i radio, a także wszelkiego rodzaju plotki i sensacje. Poza tym powstaje inne pytanie, mianowicie: po co zajmujemy się tymi sprawami na co dzień? Czy czyni nas to zdrowszymi, szczęśliwszymi, bardziej wolnymi? Czas postu daje okazję uświadomienia sobie własnych myśli; czy myślę jedynie o sprawach negatywnych, czy też postrzegam w mojej codzienności również rzeczy piękne? Jestem jeszcze w stanie zauważyć w moim życiu wydarzenia radosne?

Dzięki postowi uwalnia się wiele energii, którą należy zużyć na pozytywne duchowe zaangażowania. Wyostrza się postrzegalność zmysłowa, nabiera się jasności myśli, zmienia się poczucie czasu. Można dużo łatwiej zrealizować powzięte plany, zaś problemy, jakie długo wydawały nam się nierozwiązywalne, ukazują się w zupełnie nowej perspektywie.

Post na płaszczyźnie duszy
Ponieważ ciało nie jest zajęte ciągłym trawieniem spożywanych pokarmów, nareszcie szansę zwrócenia na siebie uwagi otrzymuje dusza. Na jaw wychodzą ukrywane dotąd lęki i troski, którymi można się teraz zająć. Następuje to już nawet tylko dzięki temu, że po prostu postrzegamy je i zadajemy pytania: przed czym chroni mnie mój lęk? Czemu zapobiega? Czy jest inna możliwość podejścia do problemu? Kto czy też co może mi pomóc? Zastanowienie się nad podobnymi wątpliwościami pokazuje powstałe blokady i może doprowadzić do podjęcia poszukiwania rozwiązań. Te zaś kryją w sobie szansę dalszego rozwoju osobowości.

Św. Hildegarda z Bingen, Dieta i post, Wydawnictwo M, Kraków 2008