• 4 maja 2017
  • komentarzy
  • 203 osób przeczytało
  • to!

Magnez i wapń

Rejony geograficzne, w których obserwujemy w glebie najwyższą zawartość wapnia w stosunku do magnezu, notują najwyższy poziom zachorowalności na schorzenia sercowo-naczyniowe. Na czele tej listy znajduje się Australia. Właściwy poziom magnezu jest niezwykle istotny dla właściwego funkcjonowania serca. W przypadkach, gdy atak serca kończył się zgonem, zazwyczaj stwierdzano, że poziom magnezu w mięśniu sercowym był bardzo niski, zaś wapnia wysoki. Grupy pacjentów cierpiących na wieńcową chorobę serca i leczonych dużymi dawkami magnezu statystycznie wykazywały o wiele lepsze rokowania przeżycia niż pacjenci otrzymujący inne leki. Magnez rozszerza tętnice sercowe oraz obniża poziom cholesterolu i tłuszczu. Niektórzy badacze stoją na stanowisku, że w przypadku Ameryki stosunek wapnia do magnezu osiąga poziom 6:1, podczas gdy oficjalnie rekomendowany poziom względny wynosi 2:1 na korzyść wapnia.

Co ciekawe, najnowsze badania na temat diety ludzi z epoki paleolitu i człowieka jaskiniowego sugerują, że ludzki organizm we wczesnej fazie przeskoku ewolucyjnego przystosowany był do konsumpcji ww. pierwiastków w proporcji 1:1.

Dla zrównoważenia tej informacji należy przytoczyć fakt, że w mleku matki omawiana proporcja wynosi 10-1 na korzyść wapnia, zatem najwyraźniej jedynie we wczesnym okresie życia potrzebujemy mniej magnezu, a więcej wapnia, by zapewnić kośćcowi skuteczny wzrost. Wysokie dawki węglanu wapnia przyjmowane bez równoczesnej suplementacji magnezu prowadzą do zubożenia poziomu tego pierwiastka w organizmie, chociaż paradoksalnie to właśnie magnez odpowiada za właściwy metabolizm i absorpcję wapnia w celu budowania i wzmacniania kośćca.

Obecnie proporcja wapnia do magnezu w diecie Amerykanów wynosi 4:1, zatem znacznie przekracza idealny stosunek 2:1. Bez magnezu nie można mówić o właściwym spożytkowaniu wapnia, zaś zaniżone wchłanianie wapnia prowadzi do artretyzmu, osteoporozy, skurczów miesiączkowych i niektórych niedogodności zespołu napięcia przedmiesiączkowego.

Według Sary Mayhill „wapń i magnez nieustannie rywalizują ze sobą o pierwszeństwo wchłonięcia przez organizm, stąd nadmiar wapnia w diecie blokuje absorpcję magnezu. Fizjologiczne zapotrzebowanie na oba pierwiastki można wyrazić przy pomocy stosunku 2:1 na korzyść wapnia. Jednak w nabiale ta dysproporcja dramatycznie się zwiększa do 10:1. Zatem jeśli spożywamy dużo nabiału, stwarzamy idealne warunki do pojawienia się niedoborów magnezu”.

Dieta bogata w nabiał i uboga w produkty pełnoziarniste może prowadzić do nadmiaru wapnia i niedoboru magnezu w komórkach. /Dr Nan Kathryn Fuchs/

Oparte na kwestionariuszach statystyki w dziedzinie żywienia jasno wskazują, że to spożycie magnezu, a nie wapnia wykazywało tendencję zniżkową w ostatnim półwieczu. Jest to wielce niepokojące, gdyż bez właściwej ilości magnezu w organizmie wapń zacznie gromadzić się w tkankach miękkich.

Zatem zadanie kontrolowania aktywności potasu i wapnia w ustroju spoczywa na barkach magnezu. W przypadku deficytów magnezu potas i część wapnia zostaną wydalone z moczem, zaś nadmiar wapnia odłoży się w tkankach miękkich, czyli w takich miejscach jak nerki, tętnice, stawy i mózg. Magnez i wapń stanowią naturalną parę antagonistów, rywalizujących o palmę pierwszeństwa w decydowaniu o przebiegu wielu szlaków w metabolizmie ustrojowym.

Wapń powoduje napięcie mięśni, zaś magnez powoduje ich rozluźnienie.

W sprawozdaniach z wielu prac badawczych pojawia się stwierdzenie, że podwyższenie poziomu podaży wapnia w diecie w istotnym stopniu obniża wchłanianie magnezu. Ustalono, że stosowanie suplementów wapnia u zdrowych kobiet w wieku poprzekwitaniowym ma związek z tendencją zwyżkową w zakresie częstotliwości występowania schorzeń sercowo-naczyniowych.

Pod nieobecność odpowiedniej ilości magnezu wapń może gromadzić się w tkankach miękkich i powodować artretyzm. Jednak na tym nie koniec, bo pierwiastek ten nie tylko kumuluje się w tkankach miękkich artretyków, ale bardzo słabo lub w ogóle nie wchłania się do krwi i kości.

Pomimo tak szeroko nagłaśnianej doniosłości zachowania właściwej proporcji między wapniem i magnezem w organizmie, w opublikowanej niedawno pracy badawczej pojawiło się stwierdzenie, że dzieci w USA nie spożywają wystarczających ilości wapnia, stąd też należy uczulić pediatrów, by podjęli kroki w celu rozwiązania tego problemu. Takie zalecenia zostały oficjalnie sformułowane w lutym 2006 roku przez Amerykańską Akademię Pediatryczną (Th e American Academy of Pediatrics). Według dr Nancy F. Krebs z Uniwersytetu Stanowego Kolorado w Denver, odpowiedzialnej za redakcję powyższych dyrektyw, ilość dzieci otrzymujących rekomendowane dawki wapnia dramatycznie maleje po ukończeniu drugiego roku życia, po czym osiąga najniższy poziom w grupie wiekowej nastolatków.

Najbardziej niepokojące są statystyki dotyczące dziewczynek w wieku dorastania. Jedynie 10% dziewczynek w wieku 12–19 lat zaspokaja spożycie wapnia na poziomie zalecanej dawki dziennej. Sytuacja wśród chłopców w tym samym przedziale wiekowym, jak czytamy we wspomnianym wyżej dokumencie, jest nieco lepsza, bo spożywanie wapnia na poziomie dziennej rekomendowanej dawki ma miejsce w przypadku 30% tej grupy wiekowej. Niestety, w dokumencie skoncentrowanym jedynie na wapniu, zalecanej suplementacji i spożywaniu pokarmów wzbogaconych w ten minerał, nie pada ani jedno słowo na temat wagi magnezu. Czy zatem nie należałoby mówić o naruszeniu przez pediatrów pewnych norm medycznych i moralnych, jeśli z ich strony nie dostrzegamy żadnej troski o to, by zapewnić należytą proporcję magnezu i wapnia, która ma tak fundamentalne znaczenie dla zdrowotności dzieci? Właściwie to odpowiedź nasuwa się sama i w dalszej części tej książki uzyskamy wiele dowodów, by się przekonać, że świat medyczny musi się uderzyć w piersi.