• 19 kwietnia 2017
  • komentarzy
  • 620 osób przeczytało
  • to!

Czysta woda stanowi najbardziej podstawowy środek leczniczy

Nasze władze i świta rządowych konsultantów naukowych i urzędników namawiają, byśmy pili kranówkę, uzdatnianą przy pomocy szkodliwych substancji, takich jak fluor. Jeśli przyjmiemy za dobrą monetę te zapewnienia co do zdatności wody do spożycia, wszyscy domownicy, nie wyłączając najmłodszych pociech, będą na łasce i niełasce produktu pozbawionego wszelkich dodatkowych procesów uszlachetniających i nawet nam nie przyjdzie do głowy, że robimy coś niewłaściwego. Nic dziwnego, że rodzice i lekarze zachodzą później w głowę, próbując bezskutecznie zdiagnozować przyczynę choroby dziecka, bo nawet nie przemknie im przez myśl, że wszystko należy położyć na karb wody. Jeszcze bardziej zatrważający jest przypadek dzieci, które prawie w ogóle nie piją wody, racząc się, jak to weszło im w nawyk, słodzonymi napojami gazowanymi.

Jak już wspomniałem, w świadomości wielu osób odwodnienie to zjawisko, które może przydarzyć się wędrowcom na pustyni, kiedy skończą się zapasy wody. Jednak odwodnienie może mieć przebieg ukryty. Jest ono względnie powszechnym zjawiskiem i u swoich źródeł ma spożywanie niewystarczających ilości właściwych płynów. Myli się ten, kto uważa, że coca-cola lub pepsi zapewnią organizmowi właściwy poziom nawodnienia! Prawda jest taka, że uzyskanie właściwego poziomu wody w organizmie jest mrzonką, jeśli woda ma charakter zakwaszony, jak to ma miejsce w przypadku wysoko słodzonych napojów gazowanych. Nie sposób tutaj nie nadmienić, że zarówno woda destylowana, jak i ta czerpana z sieci w większości domostw też mają odczyn kwaśny.

Według danych uzyskanych w wyniku pracy badawczej opublikowanej na łamach „The Archives of Diseases in Childhood”, ponad 70% dzieci w wieku przedszkolnym nie ma w swojej diecie wody bez dodatków. Praktyka pediatryczna nie zwraca stosownej uwagi na fakt odwodnienia będącego bezpośrednim wynikiem nagłych stanów ostrych, a dzieci mogą przypłacić taką opieszałość nawet utratą życia, jeśli po ustąpieniu stanu ostrego zbyt szybko wkroczy się z programem szczepień, które nadmiernie obciążą zmagający się z odwodnieniem układ krwionośny. 

Albo trucizna, albo eliksir

Zanieczyszczona woda nie tylko nie spełnia swoich podstawowych funkcji terapeutycznych, ale jest wprost trucizną. Dr Patrick Flanagan, którego mimo bardzo młodego wieku (17 lat) zaliczono na łamach magazynu „Life” do grona 10 czołowych badaczy w Stanach Zjednoczonych, ostatnio podał do publicznej wiadomości następujące ostrzeżenie, które dotarło do czytelników za sprawą publikacji zatytułowanej Elixir of The Ageless (Cudowny napój wiecznej młodości): „Raczenie się wodą z kranu jest samobójstwem rozłożonym na raty – dzisiejsza kranówka ma w swoim rodowodzie wczorajszą wodę wykorzystaną do spłukiwania toalety, zaś jej stopień zagęszczenia przypomina błotnistą breję, w której łatwiej ugrzęznąć, niż się utopić. Chemiczne środki stosowane w procesie uzdatniania wody (chlor i fluor) są elektrododatnimi elektrolitami kationowymi i w przypadku ich spożycia przez człowieka stanowią realne zagrożenie dla koloidalnej równowagi organizmu. Jednym ze skutków przeniknięcia tych substancji do organizmu za pośrednictwem diety jest powolne kopanie sobie grobu, sztych za sztychem, a co gorsza nie towarzyszy temu najmniejsze podejrzenie, że coś nas zabija!”.

W kwestiach dotyczących wody nie możemy pozwolić sobie na opieszałość. Czas poważnie zainteresować się jakością produktu dostępnego w lokalnej sieci i w razie potrzeby podjąć stosowne kroki. Niektórzy znawcy tematu szacują, że w samej Ameryce około 560 000 osób pada rokrocznie ofiarą schorzeń o różnym stopniu nasilenia wynikających ze spożycia zatrutej wody. Około 10 700 przypadków nowotworów pęcherza i odbytu należy przypisać obecności trójhalometanów (THM) i ich pochodnym w wodzie pitnej. Łatwo przeliczyć, że każdego dnia z tego powodu diagnozuje się 30 schorzeń rakowych, a na domiar złego wspomniane dane statystyczne pochodzą sprzed 15 lat, kiedy środowisko naturalne zmagało się z porcją substancji chemicznych mniejszą o miliardy ton.

To na nas ciąży zobowiązanie, by zapewnić sobie i całej rodzinie wodę najwyższej jakości. Oczywiście, zanim zdecydujemy się na właściwy filtr, musimy mieć pełną świadomość naszych potrzeb. Należy wystrzegać się pochopnych decyzji, będących owocem chwili czy kaprysu. Na rynku wprost roi się od wzajemnie wykluczających się opinii. Podobnie jak we wszystkich sytuacjach rynkowych, każdy handlowiec będzie zachwalał własny asortyment.

Odwodnienie

Na dzień dzisiejszy przypadki odwodnienia organizmu spotyka się niemal powszechnie. Główną przyczyną tego stanu patologicznego jest zaniżona podaż właściwych płynów. Jak wspomniałem, pepsi czy coca-cola nie wpływają korzystnie na gospodarkę płynami w organizmie; wręcz przeciwnie – słodzone napoje gazowane pogłębiają przewlekłe odwodnienie i wywołują stany zapalne.

Po pierwsze często pijemy zbyt mało, gdyż błędnie percypujemy pragnienie jako głód albo jeśli nawet odczuwamy pragnienie, to uważamy, że zdołamy je ugasić napojami gazowanymi. Niestety, skutek jest dokładnie odwrotny, gdyż spożycie takich napojów powoduje odwodnienie i podnosi zapotrzebowanie na ilość wody, gdyż dodatkowo zachodzi potrzeba zneutralizowania znacznej dawki zawartego w nich kwasu.

Doktor F. Batmanghelidj pisze, że „przewlekłe, samorzutne odwodnienie leży u podłoża większości przypadków dolegliwości bólowych oraz chorób zwyrodnieniowych. Wszystkie opisane przez medycynę choroby są jedynie wysoce zróżnicowanymi przejawami odwodnienia. Zaniżona podaż wody w organizmie powoduje, że toksyczne produkty przemiany materii gromadzą się w całym ciele. Deficyty w gospodarce płynów powodują zastoje w eliminowaniu szkodliwych produktów ubocznych metabolizmu i w konkretnym obszarze organizmu następuje kumulacja złogów. Spróbujmy to sobie wyobrazić na przykładzie analogii do służb odpowiedzialnych za wywóz śmieci; jeśli ekipa przez dłuższy czas nie wywiązuje się z zadania, powoduje to gromadzenie się gór nieczystości. Po pewnym czasie nad miejscem zacznie unosić się fetor. Nie inaczej rzecz się ma w środowisku komórek w naszym ciele. Tam gdzie występują aktywne procesy życiowe, nie można uniknąć produktów ubocznych. Jeśli tych resztek nikt nie posprząta, sąsiadujące ze złogami środowisko komórek zaczyna ‘cuchnąć’. Środowisko komórek ulega zakwaszeniu, zaś taki odczyn natychmiast rzutuje na stymulację zakończeń nerwowych. Za ich pośrednictwem do mózgu wędruje sygnał, który w efekcie postrzegany jest jako ból”.

Według cytowanego powyżej autora „pojawienie się bólu w określonym miejscu świadczy o nagromadzeniu się toksycznych substancji. Zatem wystarczy zwiększyć podaż płynów w organizmie, by w ten sposób wpompować tam dodatkową ich ilość i przepłukać niedrożne miejsca, odprowadzić toksyczne substancje i docelowo skanalizować je w kierunku systemu krążenia. Dalszy trakt metaboliczny wiedzie przez nerki, wątrobę lub płuca, gdzie następuje filtracja, neutralizacja lub wydalenie przez wydech. Oto cała prawda o bólu”.

Diagnoza jest prosta – pacjent cierpi na niedobór wody, zatem nie szpikujmy go lekami. /Dr F. Batmaghelidj/

Opinie dr. Sang Whanga, autora książki Reverse Aging (Czas pracuje na naszą młodość) współbrzmią z wymową przytoczonych powyżej stwierdzeń dr. F. Batmaghelidja: proces starzenia jest zasadniczo sprowokowany przez niekontrolowane przez organizm nawarstwiające się gromadzenie zakwaszonych złogów metabolicznych. Dr Sang pisze: „Dostarczane organizmowi substancje odżywcze ulegają spaleniu w środowisku tlenowym, by w ten sposób dostarczyć ustrojowi niezbędnej energii, jednak nieodłącznym produktem ubocznym tego procesu jest powstanie zakwaszonych złogów. Organizm stara się jak może, by pozbyć się niepotrzebnego bagażu poprzez wydalanie szkodliwych substancji w moczu albo z potem. Musimy jednak zdać sobie sprawę, że to zbyt trudne zadanie, gdyż nasz obecny styl życia, dieta i środowisko naturalne sprawiają, że uniemożliwiamy własnemu ciału całkowite pozbycie się balastu produktów ubocznych metabolizmu zachodzącego w organizmie. Z czasem w niektórych rejonach ciała pojawiają się spiętrzenia kwaśnych złogów. Jako że kwaśny odczyn powoduje łączenie się koloidowych cząstek krwi w zespoły tworzące spoistą masę (koagulacja), następuje upośledzenie mechanizmu swobodnego przepływu krwi w obszarze zajętym przez nagromadzone odpady metaboliczne. Taki stan rzeczy stanowi pożywkę dla rozwoju procesów chorobowych”.

Pierwsze niepokojące objawy

Dr Dwight Lundell, autor książek The Cure For The Heart Disease (Jak zabrać się do leczenia chorób serca) oraz The Great Cholesterol Lie (Cholesterol – ofiara kłamliwej propagandy) pisze: „Pod nieobecność toczącego się w organizmie procesu zapalnego nie byłoby mowy o osadzaniu się płytek miażdżycowych w tkankach wyścielających ściany naczyń krwionośnych, co w efekcie prowadzi do zawałów serca i udarów mózgu. Według fizjologicznego zamysłu natury, cholesterol powinien swobodnie krążyć po całym organizmie, lecz taki stan rzeczy jest zakłócany przez stany zapalne, odpowiedzialne za zjawisko przechwytywania cholesterolu”.

Jeśli chodzi o podejście do leczenia schorzeń serca i podobnych przewlekłych dolegliwości, to obecnie jesteśmy świadkami coraz bardziej dostrzegalnej, aczkolwiek wciąż powolnej transformacji. Taka zmiana w terapeutycznym podejściu pojawiła się w następstwie dokonanego kilka lat temu odkrycia, że prawdziwym powodem schorzeń serca jest stan zapalny obejmujący swoim zasięgiem ściany naczyń tętniczych. Jednak świat medyczny nadal jeszcze nie zdobył się na pogłębioną refleksję, mającą na celu ustalenie podstawowego źródła stanu zapalnego, które sprowadza się do odwodnienia i zubożonej zawartości magnezu i wodorowęglanów w spożywanych płynach.

W roku bieżącym przewidywane statystyki zgonów w wyniku schorzeń kardiologicznych będą bezprecedensowo wysokie. Według szacunków Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego 75 milionów obywateli Stanów Zjednoczonych cierpi na schorzenia sercowe, 20 milionów cierpi na cukrzycę, zaś w przypadku 57 milionów należy mówić o obecności stanu przedcukrzycowego. Co roku można zaobserwować większą zapadalność na powyższe schorzenia.

Mimo że świat nauki rozwikłał już tajniki genezy takich schorzeń, postępowanie lekarzy wskazuje na celową ignorancję. W wyniku prac badawczych okazało się, że niska podaż magnezu, niski poziom stężenia magnezu we krwi i/lub niski poziom magnezu wewnątrzkomórkowego mogą prowadzić do podwyższonego ciśnienia krwi, zespołu metabolicznego, insulinooporności i/lub cukrzycowego melitu typu 2 (Song i inni 2004; He i inni 2006; Volpe i inni 2008).

Często mylimy naturę naszych doznań i pragnienie odczytujemy i zaspokajamy jako głód, a jeśli już odczuwamy je właściwie, to ulegamy złudzeniu, że wystarczy jakiś napój gazowany, by je ugasić. Jak już wspominałem, zamiast nawodnienia organizmu fundujemy sobie odwodnienie, a dodatkowo pojawia się potrzeba jeszcze większej ilości wody dla zneutralizowania kwaśnego odczynu tych napojów. Potem zbieramy tragiczne żniwo – większość pozwów sądowych związanych z błędami w sztuce lekarskiej w dziedzinie pediatrii dotyczy niewłaściwej oceny skali odwodnienia u dzieci.