Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Wprowadzenie do Biblii
  • 23 stycznia 2015
  • komentarzy
  • 842 wyświetleń
  • lubi to!

Uczniowie – przedmiot dumy Lwa

Richard A. Burridge

Lew musi mieć dumę, a rabbi – uczniów. Czy jednak uczniowie Jezusa są Jego „dumą i radością”? Z jednej strony ich powołuje, żeby dzielili z Nim wędrówkę i walkę, z drugiej zaś uwaga uczniów zdaje się często rozpraszać i Jezus musi ciągle walczyć o zrozumienie. Co więc – na podstawie obrazu przekazanego nam przez Marka – mamy sądzić o najbliższych przyjaciołach Jezusa?

Uczniowie są powołani „natychmiast”, zostawiają wszystko i idą za Nim (Mk 1,16-20), podobnie Lewi (Mk 2,14). W pierwszej połowie Ewangelii są świadkami nieustającej działalności Jezusa, dotrzymują Mu kroku, słuchając Jego nauczania i współuczestnicząc w Jego konfliktach. Jezus wybiera „tych, których sam chciał […], aby Mu towarzyszyli” jako Jego apostołowie, żeby robili wszystko to co On – głosili Jego naukę, wypędzali złe duchy i uzdrawiali (Mk 3,13-15). Początkowo działają razem z Nim. Później, jak każdy dobry nauczyciel, rozsyła ich, żeby się usamodzielnili (Mk 6,7-13). Po powrocie „zdają sprawę” (Mk 6,30-31). W swojej opowieści Marek z upodobaniem stosuje schemat trójkowy, tutaj przejawia się on w trzech klasycznych etapach bycia uczniem Jezusa: powołaniu, wybraniu, rozesłaniu.

To wszystko napawa optymizmem. Po scenach niezrozumienia przez rodzinę i konfliktu z przywódcami znaleźli się ludzie, którzy odpowiadają pozytywnie na wezwanie Jezusa, rozpraszając przygnębienie i przełamując sprzeciw. Z tekstu jasno wynika, że tylko uczniom „dana jest tajemnica [mysterion] królestwa Bożego” (Mk 4,11-12) – przed innymi zaś rzeczy pozostają zakryte. Niestety, w następnych rozdziałach stają się częściowo zakryte również przed biednymi uczniami. Pierwszym sygnałem jest pytanie, które stawia im Jezus: „Nie rozumiecie?” (Mk 4,13). „Nie rozumieli” (Mk 6,52). Irytacja w Jego głosie narasta: „Czy wy też nie pojmujecie?” (Mk 7,18)12, „Czyż jeszcze nie rozumiecie ani nie pojmujecie i serce macie nieczułe? Macie oczy, a nie widzicie, macie uszy, a nie słyszycie” (Mk 8,17-18)13. Nawet po przebłysku Bożego natchnienia u Piotra, w chwili gdy uznaje Jezusa za Mesjasza (Mk 8,29), niebawem, kiedy Jezus zapowiada swoją Mękę, Piotr powraca do stanu niezrozumienia, za co musi zostać zgromiony: „Zejdź Mi z oczu, szatanie” (Mk 8,33); gdzie indziej w Ewangelii Marka to demony i gwałtowne wichry zostają „zgromione” przez Jezusa (Mk 1,25; 4,39; 9,25). Tydzień później, w czasie Przemienienia, Piotr ze strachu plecie trzy po trzy, udzielając Mu niedorzecznych rad (Mk 9,5-6), a kiedy schodzą z góry, okazuje się, że pozostałym uczniom nie udało się pomóc opętanemu przez złego ducha epileptykowi (Mk 9,18.28). Z kolei Jakub i Jan sądzą, że istotą bycia uczniem Jezusa jest otrzymanie najlepszych miejsc przy Nim w niebie, nie zdając sobie sprawy, że Jego tronem będzie Krzyż (Mk 10,35-45).

Trójkowy schemat powołania, wybrania i rozesłania obowiązuje również w sytuacjach, kiedy uczniowie sprawiają zawód. Nad ich oczywistym brakiem wiary i zrozumienia Jezus biada w trzech scenach na łodzi (Mk 4,40-41; 6,50-52; 8,14-21). Pomimo coraz większej liczby szczegółów uczniowie nie mogą pojąć trzech zapowiedzi Męki (Mk 8,32-33; 9,32; 10,32-41). Na koniec trzy razy zasypiają w Getsemani (Mk 14,37.40.41) i są zamieszani w trzy ostatnie postępki – zdradę Jezusa (Judasz), porzucenie (wszyscy) i zaparcie się Piotra (Mk 14,43-46.50.66-72). Nikt nie może zarzucić Markowi, że nie postawił sprawy jasno! I znowu dla Mateusza i Łukasza zbyt jasno; podobnie jak w swoich wersjach relacji o rodzinie Jezusa, również w wypadku uczniów tonują siłę zawodu, jaki sprawiają oni Nauczycielowi. Łukasz pomija niezrozumienie Piotra i reprymendę udzieloną mu przez Jezusa (Łk 9,18-22), natomiast Mateusz zmienia egzorcyzmujące Jezusowe „zgromił” na łagodniejsze „rzekł” (Mt 16,23)! Prośbę Jakuba i Jana o zaszczytne miejsca Łukasz w ogóle pomija, Mateusz zaś wkłada ją w usta ich matki (Mt 20,20-22). Łukasz i Mateusz nie pozostają odosobnieni w sugestii, że Marek traktuje biednych uczniów surowo. Piotr i pozostali zbierają od niego takie cięgi, że zdaniem niektórych współczesnych komentatorów ani chybi mamy tu do czynienia z rozmyślnym atakiem czy też chęcią polemiki ze strony ewangelisty. Istnieją teorie, że uczniowie reprezentują jakąś grupę przywódców przeciwnych wspólnocie Marka.

Temu jednak zdaje się przeczyć cały pozytywny materiał o uczniach: o ich powołaniu, wybraniu i rozesłaniu, a także wyjawieniu im tajemnicy królestwa (Mk 4,11-12). Nie zważając na ich rosnącą tępotę, Jezus nadal wyjaśnia im wszystko na osobności (Mk 4,34). W swoim tekście Marek zamieszcza trochę bezpośredniego nauczania Rabbiego: o czystych potrawach i nieczystych myślach (Mk 7,17-23), uczniostwie jako wyrzeczeniu (Mk 8,34-38; 9,30-50; 10,23-31.35-44), sile modlitwy (Mk 11,20-25) i czasach ostatecznych (Mk 13). Pomimo późniejszego niezrozumienia Jezusa to Piotr składa wyznanie o Mesjaszu (8,29). I to jego, a także Jana i Jakuba, chociaż ci dwaj chcieli się wywyższyć, Jezus zabiera ze sobą, żeby byli świadkami Przemienienia (Mk 9,2-8) i czuwali z Nim w Ogrójcu (Mk 14,33).

Faktem jest, że w odróżnieniu od przeciwników Jezusa, którzy próbują Go uwięzić, uczniowie naprawdę pragną Go zrozumieć i naśladować – wygląda jednak na to, że wszystko dzieje się dla nich zbyt szybko. Jeśli Lew ich strofuje, bo są powolni, to może dlatego że dąży do szybkiego zakończenia swoich zmagań. W relacji Marka jest coś, co wywołuje w czytelniku współczucie z powodu przestrachu uczniów na Górze Przemienienia (Mk 9,6) i ich wyczerpania w Ogrójcu: „duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mk 14,38). Owszem, opuścili Go i uciekli (Mk 14,50), ale przecież tak zapowiedział (Mk 14,27). Owszem, Piotr wyparł się Go po tym, jak „szedł za Nim z daleka” (Mk 14,54), kiedy pozostali uciekli; lekkomyślnie obiecał, że za Nim pójdzie (Mk 14,29), ta sama lekkomyślność zaprowadziła go później na dziedziniec pałacu najwyższego kapłana, gdzie ostatecznie nerwy odmówiły mu posłuszeństwa. Pomimo wszystkich tych niepowodzeń opowieść o uczniach pozostaje u Marka otwarta. W przeciwieństwie do innych Ewangelii tutaj Jezus nie zjawia się po zmartwychwstaniu, żeby przywrócić ich status – mamy tylko Jego obietnicę: „Pójdę przed wami do Galilei” (Mk 14,28), potwierdzoną przez młodzieńca w białej szacie (Mk 16,7).

Tak więc przez to, że opowieść o uczniach pozostaje otwarta, możemy ją uznać za swoją. Czy uczniowie pójdą do Galilei? Czy my tam pójdziemy? Jeśli do zrozumienia Ewangelii posługujemy się kluczem biograficznym, sensowniej będzie potraktować niepojętność uczniów jako mówiącą więcej o Markowym portrecie Jezusa niż o nich samych: Jezus to Ktoś, kogo ludziom trudno zrozumieć i naśladować – zapewne będzie to pociechą dla czytelników, jeśli im też podążanie za Jezusem wyda się czasem trudne. Lew ryczy i pędzi przed siebie. Na samym końcu Opowieści z Narnii Aslan prowadzi wszystkich w gonitwie na złamanie karku do swojej krainy: „– Dalej w głąb! Dalej wzwyż! – zaryczał w skoku, odwracając do nich głowę. Ale kto mógłby dotrzymać mu kroku!”. Relacja Marka sugeruje, że w każdej epoce uczniom trudno nadążyć za Lwem, ale On obiecuje spotkać się z nimi/nami w Galilei, gdzie po raz pierwszy powołał nas i wybrał, żebyśmy byli Jego dumą… i radością?

Polecamy: Richard A. Burridge, Cztery ewangelie, jeden Jezus?, Wydawnictwo M, Kraków 2014


więcej tekstów autora

Richard A. Burridge

anglikański kapłan, teolog i biblista. W 2013 r. otrzymał nagrodę Ratzingera.

Polecamy

Droga Krzyżowa, XIII

Józef Augustyn SJ

Jak czytać przypowieści?

Anna Świderkówna

Abraham

Marcin Majewski

partnerzy