Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Wprowadzenie do Biblii

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Shutterstock
  • 25 czerwca 2014
  • komentarzy
  • 4 196 wyświetleń
  • lubi to!

Jak czytać Biblię

Bp Kazimierz Romaniuk

Jak należy czytać Biblię?

Wskazania ogólne
Niektóre wskazania co do tego, jak należy czytać Biblię, wynikają same przez się z rozważań nad tym, jak nie należy czytać Biblii.

a) Po pierwsze, Biblię należy czytać z wiarą, zwłaszcza z tą wiarą, która afirmuje całą sferę nadprzyrodzoności. Zresztą wiarę zakłada już samo przeświadczenie o wyjątkowym charakterze ksiąg Pisma Świętego. Tylko bowiem z orzeczeń Magisterium Kościelnego dowiadujemy się, które księgi – z bardzo bogatej literatury o podobnych walorach literackich i nie mniej budującej treści – tworzą kanon biblijny. Jednym ze znamion postawy wobec Biblii w oparciu o światło wiary jest uległość wobec tajemnicy. Tylko człowiek absolutnie negujący możliwość wiary uważa za nieistniejące to wszystko, czego nie jest w stanie pojąć własnym rozumem. Nie należy zresztą zapominać, że księgi Pisma Świętego są słowem Bożym skierowanym do społeczności ludzi wierzących. Z czasem ludzie owi, kierowani światłem Ducha Świętego, przy kolejnych relekturach Biblii dokonywali pewnych uzupełnień, dorzucali własne interpretacje napotykanych w Biblii faktów, co było też wyrazem ich wiary. Tak więc zarówno samemu powstaniu, jak i odbiorowi Biblii towarzyszy wiara.

b) Słowo Boże należy czytać krytycznie. W zaleceniu tym kryje się nade wszystko potrzeba korzystania z najnowszych, uznanych już za względnie trwałe osiągnięć egzegezy biblijnej. Cała biblistyka naukowa nie jest bowiem uprawianiem sztuki dla sztuki; jest to świadczenie określonych usług całemu ludowi Bożemu. Zaznajamianie się z osiągnięciami tych dyscyplin jest obowiązkiem każdego, kto pragnie odnieść właściwe korzyści z czytania słowa Bożego.

c) Zaprzeczeniem postawy wszechwiedzącego jest czytanie Biblii na klęczkach. Owo uniżenie się przed Bogiem ma być wyrazem nie tyle może pokory w sensie ścisłym, lecz miłości człowieka do Boga i gotowości całkowitego poddania się wszystkim pouczeniom Boga. Otwieramy Biblię dlatego, że tak mało wiemy o Bogu, że jesteśmy świadomi, iż Bóg ciągle do nas przemawia, że Może warto dodać, że wierze owej winna towarzyszyć miłość: „Czytanie i rozważanie Pisma św. powinien kaznodzieja odbywać z taką czcią i miłością, jak przystoi listowi ojca do syna, listowi przysłanemu z dalekiej ojczyzny” jesteśmy przeświadczeni, iż to, czego nie rozumieliśmy dotychczas, może wreszcie – z Bożą łaską – zdołamy zrozumieć. Z postawą tego rodzaju ludzie na ogół nie przychodzą na świat. Trzeba ją sobie osobiście wymodlić i wypracować, gdyż z natury każdy woli być raczej nauczającym niż nauczanym.

d) Do Biblii nie można odnosić się sceptycznie, czyli z przeświadczeniem, że wszystko w niej jest dla nas za mądre, że nie ma się co trudzić, skoro nawet wytrawni uczeni nie mogą dojść do zgodnego pojmowania słowa Bożego. Otóż Biblia służy także osobistemu urobieniu wewnętrznemu; wczytanie się w nią jest pracą, którą wytrwale i z uporem trzeba ciągle podejmować na nowo. Zwątpienie w możliwość zrozumienia słowa Bożego – oczywiście takiego zrozumienia, jakie jest dostępne dla człowieka – jest równocześnie zwątpieniem w dobroć i łaskę Boga, który chce, aby wszyscy ludzie doszli do poznania prawdy.

e) Wprawdzie mówiliśmy o tym, żeby nie przystępować do lektury Pisma Świętego, gdy jest się skłóconym wewnętrznie, zirytowanym, pełnym niepokoju, bo słowo Boże nie dotrze do naszej świadomości, ale kto wie, czy nie należałoby tu wprowadzić pewnego sprostowania, a przynajmniej uzupełnienia. Wydaje się bowiem, że niekiedy właśnie lektura odpowiednich partii Biblii byłaby w stanie przywrócić utraconą równowagę i wewnętrzny spokój. Biblia posiada przecież także właściwości kojące. Korzyści największe, rzecz jasna, z lektury słowa Bożego odnosi człowiek, który tym słowem żyje już na co dzień, który nie odczuwa bolesnej dysharmonii między własnym postępowaniem a tym, co znajduje w księgach Pisma Świętego. Ale właśnie czytanie Biblii może się poważnie przyczynić do usunięcia takiej dysharmonii. Biblia jest swoistym lekarstwem na to bardzo groźne schorzenie. Jej lektura może początkowo niepokoić i drażnić – ale w rezultacie doprowadzić też do podjęcia bardzo zasadniczych i nieodmiennych decyzji. Jest to bowiem księga naszego życia; jej lektura nie powinna nas pozostawiać w świecie teorii, lecz zmuszać do angażowania się, do życia nią na co dzień

Za sprawą Bożą dokonało się kiedyś Wcielenie Słowa Bożego, dzięki zaś zasługom Jezusa, Wcielonego Słowa, ma się dokonywać wcielenie słowa Bożego w uczynkach i postawach życiowych poszczególnych ludzi. Szczególnie zaś jednego należy szukać w Biblii: przykładów miłości Boga i bliźniego. Nietrudno je znaleźć, bo Biblia to przecież historia miłości Boga do ludzi.

Wskazania bardziej szczegółowe
Wskazania bardziej szczegółowe mają charakter rad z zakresu swoistej „techniki” czytania Biblii.

a) Chronologicznie i rzeczowo na pierwszym planie należy wymienić tzw. dokształcające czytanie Biblii. Chodzi tu o taką lekturę, której powinna towarzyszyć troska o zdobycie przynajmniej minimum wiedzy z zakresu historii, geografii i archeologii biblijnej. Choć bowiem Biblia nie jest historią w znaczeniu dosłownym, to jednak większość jej danych mieści się w określonych ramach czasowo- przestrzennych. Uwzględnienie owych ram, uświadamianie ich sobie przy czytaniu Biblii, pozwoli lepiej wniknąć w treść słowa Bożego. Tego rodzaju lektura Biblii zmusza do skrupulatnego zapoznawania się z notami wyjaśniającymi tekst, ze wstępami do poszczególnych ksiąg, a niekiedy – do sięgnięcia również po jakąś publikację, przynajmniej o charakterze popularyzatorskim, z zakresu niejednej dyscypliny pomocniczej egzegezy. Traktowana poważnie taka „formująca biblijnie” lektura Pisma Świętego wymaga ciągłych powtórek, egzaminowania się – może w pojedynkę, a może w mniejszym lub większym gronie – ludzi próbujących podobnie odczytać Biblię.

b) Ludziom, którzy po raz pierwszy zabierają się do czytania Biblii, wypada radzić, by rozpoczynali raczej od Nowego Testamentu, z którym są już bardziej obeznani, co też ułatwi im stawianie pierwszych kroków. Należałoby rozpocząć od Ewangelii – synoptycznych, a nie Jana – starannie jednak odczytując w Starym Testamencie wszystkie te miejsca, do których Nowy Testament odsyła. W ten sposób harmonia dwu Testamentów albo przynajmniej schemat: obietnica – wypełnienie będzie stanowić od samego początku element zasadniczy w spojrzeniu na Biblię. Po Ewangeliach, mówiących między innymi o początkach królestwa Bożego, wypada zapoznać się z Dziejami Apostolskimi, przedstawiającymi pierwsze etapy historii Kościoła. Listy apostolskie wprowadzają już w bardziej szczegółową problematykę pierwotnych gmin chrześcijańskich. Doświadczenie poucza, że pierwszą lekturę Starego Testamentu najlepiej rozpoczynać od Proroków, do których najczęściej nawiązywali autorzy Nowego Testamentu. Potem wypada zapoznać się z księgami historycznymi, a na koniec z literaturą mądrościową.

c) Z uwag paragrafu poprzedniego wynika, że kolejność ksiąg Pisma Świętego w księgach poszczególnych paragrafów nie musi być ściśle przestrzegana; odejście od zasady kolejności jest nawet zalecane ze względu na pewne znużenie, o które nietrudno przy lekturze tak długiego tekstu.

„Przy czytaniu Biblii – mówi P. Claudel – nie pozostajemy bierni jak wobec pokazu czy kazania. Stajemy się tym, o czym słyszymy. Ktoś za nas mówi, a my jesteśmy aż zadyszani od pędu. To nie Dawid, ale my sami błagamy o przebaczenie […]. Cała nasza istota przemienia się w kogoś, kto słucha i patrzy. Wszystkie siły naszej duszy podaje się uwadze i wyobraźni. Biegły Psalmista czyni nas na chwilę tym, czym chce”.

Bp Kazimierz Romaniuk, Czas na Biblię, Wydawnictwo M, Kraków 2013, s. 183-187


więcej tekstów autora

Bp Kazimierz Romaniuk

ur. 21 sierpnia 1927 w Hołowienkach, profesor nauk biblijnych, biskup pomocniczy warszawski w latach 1982–1992, biskup diecezjalny warszawsko-praski w latach 1992–2004

Polecamy

partnerzy