Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Wprowadzenie do Biblii

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: fot. Wojtek Druszcz
  • 1 czerwca 2016
  • komentarzy
  • 1 695 wyświetleń
  • lubi to!

Czym są Ewangelie?

Anna Świderkówna

Zacznijmy od samego słowa „ewangelia”. Z pewnością państwo wiedzą, że samo słowo pochodzi z języka greckiego (εὐαγγέλιον, euangelion) i jest rodzaju nijakiego. Pierwotnie, już w VIII wieku przed Chrystusem, oznaczało nagrodę, jaką dostaje ten, kto przynosi dobrą nowinę. Potem zaczęło oznaczać samą dobrą nowinę, dobrą wiadomość. I w takim znaczeniu pojawia się to słowo bardzo często w przekładzie Biblii hebrajskiej na grekę, w Septuagincie, która powstawała w III i II wieku przed Chrystusem. Ale tam jeszcze częściej występuje czasownik utworzony od tego rzeczownika (euaggelizein), który znaczy „głosić dobrą nowinę”, i to przede wszystkim dobrą nowinę o zbawieniu. Już nabierają rzeczownik i czasownik znaczenia religijnego, a w czasach Jezusa słowo to występowało także w pogańskich tekstach sakralnych, gdzie znaczyło właśnie jakąś religijną dobrą nowinę.

Żeby powiedzieć, czym Ewangelie są naprawdę, najlepiej będzie, jeżeli się przyjrzymy temu, jak powstawały. My, to znaczy ludzie, którzy nie są historykami i filologami, którzy nie zajmują się światem pogańskim tak jak ja, mamy czasem wrażenie, że jakbyśmy dzisiaj przeżyli spotkanie z Jezusem, to prawdopodobnie chcielibyśmy jak najprędzej utrwalić to spotkanie. Gdybyśmy z naszą mentalnością żyli w czasach Jezusa, to być może jeszcze za Jego życia sporządzilibyśmy jakieś notatki, nagrali coś na taśmę, zrobili filmy. Inaczej było z uczniami Jezusa, którzy żyli w świecie żydowskim Bliskiego Wschodu. Nawet w świecie greckim, który wyglądał już troszeczkę inaczej, nie było czegoś takiego, że natychmiast należy spisać. Tam była bardzo żywa tradycja ustna i to jest najważniejsze, do tego wrócę. Trzeba jednak zacząć przede wszystkim od tego, że pierwsi chrześcijanie, uczniowie Jezusa, byli głęboko przekonani, że Jezus zaraz wróci, o czym łatwo przekonać się, czytając Pierwszy List do Tesaloniczan św. Pawła, list, który jest prawdopodobnie najstarszym pismem Nowego Testamentu, bo powstał około 51 roku. Widać tam, że Paweł jest zupełnie pewny, iż doczeka powtórnego przyjścia Jezusa. Nie tylko on, oczywiście, ale on także. Po drugie, mieli między sobą świadków naocznych i pisanie nie wydawało się konieczne. I wreszcie to, co jest najważniejsze i od czego zaczęłam: oni żyli w świecie tradycji ustnej.

Rabini, kiedy uczyli swoich uczniów, gromadzili ich wokół siebie i powtarzali im pewne formuły, które były tak skonstruowane, że łatwo zapadały w pamięć. Odnajdujemy ślad takich sformułowań także w Ewangeliach, chociaż mamy tu przecież tekst grecki, który jest jednak przekładem. Najbardziej charakterystyczne, przynajmniej dla mnie, są słowa Jezusa o domu zbudowanym na skale i zbudowanym na piasku. To dwie jakby strofy, które są tak zbudowane, żeby je łatwo było zapamiętać. My jednak żywimy XX-wieczny przesąd, że tradycja ustna jest mniej pewna niż to, co jest napisane.

Proszę państwa, jestem filologiem klasycznym, filologia jako nauka, jeszcze bez przymiotnika klasyczna, narodziła się w Aleksandrii w III wieku przed Chrystusem. A narodziła się właśnie po to, żeby ustalać teksty pisane, to znaczy, żeby poprawiać błędy, które powstawały przy przepisywaniu rękopisów.

Właściwym zadaniem filologii jest właśnie ustalanie tekstu, jak ten tekst ma wyglądać, bo tekst przepisywany czy przedrukowywany strasznie szybko się psuje. Proszę państwa, robimy błędy, przepisując jakiś tekst, i to błędy zupełnie śmieszne. Kiedyś pewien autor, świetny biblista, dał mi do ręki korektę, wydruk swojego artykułu, który był już po ostatniej korekcie. I patrzę, a tam na pierwszej stronie jest napisane, że św. Piotr nawrócił się pod Damaszkiem. Skąd ten błąd powstał?

Po prostu, maszynistka zobaczyła tylko literę P i zrobiła z tego Piotra, choć to był oczywiście Paweł. A znana jest rzecz, że dobre maszynistki nie czytają tekstu, bo wtedy robią więcej błędów. Dziwne tylko, że to przeszło przez wszystkie korekty, zarówno przez korektę wydawnictwa, jak i przez korektę samego autora. Zrobiła się panika, jak to znalazłam, bo nie było pewne, czy to można jeszcze poprawić, ale udało się. Sama zresztą kiedyś, tłumacząc Dzieje Grecji Hammonda, zrobiłam błędy. Jak wydajemy książkę, robimy korekty, ileż wtedy błędów poprawiamy…

Tradycja ustna może była pewniejsza, ale to nie znaczy, że tam nie było błędów. Powstawały akurat takie same błędy jak przy przepisywaniu. Jak wygląda tradycja ustna, żywa, możemy mieć jeszcze dzisiaj pojęcie, gdy będziemy obserwować dzieci, bardzo małe dzieci. Takie dzieci, które jeszcze nie czytają, którym się opowiada różne bajki, różne baśnie. Jeżeli jest jakaś ukochana opowieść, to dziecko chce, żeby w kółko ją opowiadać, aż w końcu ciocia czy mama się zdenerwuje i spróbuje trochę zmienić, urozmaicić. I wtedy ten mały słuchacz powie, że to nie tak było. Więc to jest właśnie to, co cechuje tradycję ustną. Powiem państwu, że Platon w pierwszej połowie IV wieku przed Chr. bardzo się martwił, że tak się rozprzestrzenia książka, że jest tyle książek, bo ludzie przestaną myśleć, tylko będą czytać. Trochę miał rację, ale nie w całości.

Powstaje pytanie, co to znaczy ewangelia w kontekście tradycji ustnej. Ci, którzy coś wiedzą, powiedzą, że są cztery Ewangelie, że jest to tytuł ksiąg, które zaczynają Nowy Testament. Tylko że to jest tylko jedno ze znaczeń. I tutaj nam bardzo dużo daje pierwsze zdanie Ewangelii według św. Marka, to jest zresztą prawdopodobnie Ewangelia najstarsza. Zaczyna się od zdania Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. To nie jest zły przekład, tylko ogranicza on znaczenie tego zdania do dwóch ostatnich znaczeń, bo naprawdę Ewangelia jest przede wszystkim tym, co Jezus sam głosił. Przecież właśnie w pierwszym rozdziale św. Marka zaraz potem jest mowa o tym, jak Jezus wraca do Galilei i woła: Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! (w. 15). Nie ma jeszcze żadnej napisanej Ewangelii. Ewangelia to jest właśnie ta dobra nowina, że Królestwo Boże jest blisko. Potem można powiedzieć, że sam Jezus jest tym Królestwem Bożym i, w tym sensie, że On sam jest tą dobrą nowiną, Ewangelią. Wreszcie po Jego śmierci i zmartwychwstaniu uczniowie opowiadają o Nim i o Królestwie Bożym. Wtedy oni mówią o Jezusie Chrystusie, a w końcu, kiedy św. Marek napisał to zdanie Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, to na pewno sam nie wiedział, że stwarza w ten sposób gatunek literacki, który będzie się nazywał ewangelią. To jest odrębny gatunek literacki i na to, żeby zrozumieć, o co w nim chodzi, trzeba by się mu przyjrzeć.

Anna Świderkówna, Sekrety Biblii, Wydawnictwo M, Kraków 2012, s. 40-44


więcej tekstów autora

Anna Świderkówna

ur. 5 grudnia 1925 w Warszawie, zm. 16 sierpnia 2008 tamże – polska historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, tłumaczka; profesor Uniwersytetu Warszawskiego, popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii

Polecamy

Cztery istoty żyjące

Richard A. Burridge

Pierwszy ogień na pożegnanie szabatu

Bella Szwarcman-Czarnota

partnerzy