Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Sennik biblijny

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Internet
  • 19 marca 2014
  • komentarzy
  • 2 832 wyświetleń
  • lubi to!

Św. Józef i jego sny

Ks. Jacek Jurczyński SDB

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami”. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański; wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus
(Mt 1,18-25).

Problematyczna brzemienność, poczęcie z Ducha Świętego, to przyczyna, dla której Józef chce potajemnie opuścić swoją narzeczoną. Za jego strategią przemawiają dwa argumenty. Z jednej strony pragnie opuścić Maryję, ponieważ nie chce Jej zniesławić, z drugiej zaś strony jego „prawość” jest dla niego tak ważna, że jest w stanie zgodzić się nawet na rozstanie z narzeczoną. W tym kontekście najważniejszym pytaniem okazuje się to, czy Józef wiedział o brzemienności Maryi, zanim powiadomił go o niej anioł, czy też nie. Od odpowiedzi na to pytanie zależy bowiem dalsza interpretacja motywów jego postępowania.

Jeśli nie wiedział, to z dużym prawdopodobieństwem należałoby przypuszczać, że podejrzewał Ją o cudzołóstwo i dlatego też chciał Ją oddalić. Jeśli natomiast domyślał się szczególnego charakteru brzemienności Maryi, to wówczas możemy wnioskować, że z obawy przed „zbrukaniem” uświęconej przez Boga narzeczonej nie chciał Jej wziąć do siebie.

Najistotniejszym argumentem przemawiającym za drugą interpretacją są słowa anioła: „Nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki!” (Mt 1,20). Nie potrzebował przecież lękać się hańby ze strony domniemanej cudzołożnicy, jedyną obawą mógł być lęk przed dotknięciem czegoś, co należy do Boga. W tym wypadku należałoby słowo „zniesławić” z wiersza 19 przetłumaczyć jako „ogłosić publicznie”, gdyż nie trzeba się było obawiać zniesławienia jak w wypadku oddalenia z powodu cudzołóstwa.

Trudnością, jaką napotykamy, jest to, że anioł mówi Józefowi we śnie o rzeczach, o których ten już od dawna wie – podobnie jak czytelnicy Ewangelii. Jeśli nie jest ich świadomy i podejrzewa Maryję o cudzołóstwo, to bardziej zrozumiałe stają się słowa anioła – owo „nie lękaj się” musiałoby się odnosić do oczywistych zastrzeżeń Józefa co do zawarcia związku małżeńskiego z niewiastą podejrzewaną o niewierność.

Obojętnie który z tych wariantów przyjęlibyśmy za bardziej prawdopodobny, Józef w każdym wypadku może wybrać pomiędzy przepisanym przez prawo procesem o cudzołóstwo a wystawieniem listu rozwodowego. Listu rozwodowego nie da się wystawić „potajemnie”, gdyż trzeba do tego dwóch świadków, niemniej jednak wzbudza on mniej sensacji niż sam proces. „Prawość” Józefa polega więc na tym, że podejrzewanej o cudzołóstwo Maryi nie zniesławia procesem sądowym. W swojej wykładni prawa kieruje się przykazaniem miłości, zaliczając się tym samym do szeregu sprawiedliwych. Nie można jednak zakładać, że Mateuszowi zależało jedynie na realistycznym przedstawieniu całej sprawy, zbyt wiele pytań pozostałoby bowiem w tym wypadku bez odpowiedzi.

Na przykład pytanie o to, czy oddalona Maryja, najpóźniej po narodzeniu dziecka, nie zostałaby zniesławiona i nie spotkałaby się z pogardą albo czy narzeczeni w ogóle rozmawialiby ze sobą, które to pytanie nurtowało wielu egzegetów.

W tym pełnym napięcia konflikcie pomiędzy prawością a miłością bliźniego sen może być decydującym impulsem na korzyść miłości bliźniego. Słyszany we śnie głos doradza Józefowi, aby pozostał u boku Maryi. Tożsamość śniącego zostaje podkreślona i umocniona, gdyż zostaje on zagadnięty swoim własnym imieniem. Pojawienie się anioła jest sprawą drugoplanową, gdyż najważniejszy akcent spoczywa na samym przesłaniu. Do Józefa zwrócono się po imieniu. Ten osobowy zwrot jest tutaj decydujący.

Więcej, mówi się do niego jako do „syna Dawida” (Mt 1,20). Mateuszowi chodzi o to, aby wyjaśnić związek Syna Dziewicy z drzewem genealogicznym Dawida. Jezus jest Dawidowym potomkiem pomimo powszechnie znanego faktu Jego dziewiczego poczęcia i narodzin.

Dla Mateusza dziewicze poczęcie i narodziny Jezusa nie są centralną treścią jego wiary, lecz raczej podstawą wyobrażenia pomagającą mu zrozumieć, że Jezus jest „Emmanuelem”. Ta podstawa jest ważna dlatego, że bardzo konkretnie pomaga myśleć o „Bogu z nami” jako o Jego realnym działaniu w historii, a nie tylko jako o abstrakcyjnym przekonaniu. Skorygowany zostaje Józefowy tajemny i wątpliwy moralnie zamiar porzucenia narzeczonej, a następnie zapowiedziane zostaje we śnie imię Tego, który ma nadejść: „nadasz mu imię Jezus (…)” (Mt 1,21).Sny mogą kierować życiem człowieka. W psyche tworzą się obrazy i symbole, które w tym wypadku na podobieństwo drogowskazów nadawały życiu Józefa odpowiedni kierunek.

Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: z Egiptu wezwałem Syna mego”
(Mt 2,13-15)

Józefowi, ponownie we śnie, ukazuje się anioł i ponownie to on decyduje o tym, co ma nastąpić. W trakcie snu wypowiedziane zostaje wezwanie: „Wstań!”. Ten grecki czasownik jest źródłosłowem o bogatej warstwie znaczeniowej. Poza przebudzeniem ze snu i powstaniem, powstawaniem w sensie przenośnym, może on oznaczać przebudzenie z ociężałości umysłowej. Zawołanie „Wstań!” oznacza zatem dużo więcej niż tylko zwyczajne przebudzenie.

Uzdrawiając chromego, Jezus mówi: „Wstań, weź swoje łoże i idź” (J 5,8). Również wskrzeszeniu zmarłego syna wdowy z Nain (Łk 7,14) czy córeczki Jaira (Łk 8,54) towarzyszy to wezwanie. Przesłanie w nim zawarte jest jednak bardzo pilne, co wiąże się z kolei z natychmiastowym działaniem Józefa: „On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu” (Mt 2,14). Podobnie jak Józef budzi się ze snu i wie, co powinien uczynić, przekonujący sen może sprawić, że człowiek wstanie, podejmie działania przemieniające jego życie, niejako wyruszy w drogę.

Tutaj do dyskusji włącza się współczesna psychologia snu, twierdząc, że sen może się przyczynić do wzrostu świadomości człowieka i głębszej religijności. Sen motywuje do akceptacji bliźniego czy też do przyjęcia szczególnego zadania. Rzadko się zdarza, aby sen skłaniał do złudnej pewności siebie. Głos anioła wypowiadający nakaz: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę” wytwarza w psyche Józefa coś na kształt bezpośredniego zobowiązania. „Weź Dziecię i Jego Matkę” – te słowa padły już podczas pierwszego snu, kiedy to Józef został zachęcony, aby przyjął do siebie „Maryję i Dziecko, które się w Niej poczęło”.

Słowa anioła kryją w sobie całkowitą akceptację i przyjęcie do wspólnego życia. Józef przyjmuje na siebie brzemię szczególnej odpowiedzialności za siebie i swoich bliskich. Głos Bożego posłańca wzywa go do ucieczki.

A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia”. On wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy usłyszał, że w Judei panuje Archelaos, w miejsce ojca swego Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się do Galilei. Przybył do miasta zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: „Nazwany będzie Nazarejczykiem”
(Mt 2,19-23).

Po śmierci Heroda nadszedł sprzyjający moment, aby powrócić znowu w rodzinne strony. Wezwanie do powrotu również następuje w czasie snu. W naszych czasach, w erze zalewu informacyjnego przez radio, telewizję, Internet, psychiczne medium informacyjne snu utraciło swoje znaczenie. Trudno jednak wyobrazić sobie inny sposób przekazania Józefowi w Egipcie informacji o śmierci Heroda i ustaniu zagrożenia dla Dziecka. Powrót do ojczyzny odbywa się w dwóch etapach. Józef dwukrotnie otrzymuje we śnie niezbędne wskazówki, jednakże tylko pierwszy sen zostaje dokładniej przedstawiony.

Po raz kolejny na pierwszym planie znalazły się dwie myśli przewodnie – Bożego przewodnictwa oraz Józefowego posłuszeństwa. Biorąc pod uwagę aspekt historyczny, możemy stwierdzić, że ewangelista Mateusz jest doskonale poinformowany – Archelaos miał rzeczywiście znacznie gorszą opinię niż jego bracia. W rzeczy samej już po dziesięciu latach został on odwołany z urzędu przez cesarza Augusta z powodu nieudolnego zarządzania prowincją. Mateusz z trzeźwą precyzją przedstawia ocalenie Dziecięcia przez Bożą Opatrzność, ograniczając przy tym do minimum relacje o nadnaturalnych zjawiskach. Ta kronikarska rzetelność przekazu koncentruje się na tym, co istotne: zgodnie ze swym planem Bóg ochrania swojego Syna i towarzyszy Mu. Dziecię jest w tej relacji przedmiotem, gdyż właściwym podmiotem opowiadania jest sam Bóg. To o Jego działaniu dowiaduje się czytelnik: oto losy Jezusa spoczywają w Bożych rękach i kryją się w Jego zamiarach.

To Boża Opatrzność ratuje Dziecię. Tak więc od samego początku ewangelista określa, jak należy postrzegać Jezusa; to nie dopiero Jego (Jezusa) działalność czyni Go Zbawcą Izraela. On „już” jest „Jezusem”, „Emmanuelem”, zmuszonym do ucieczki, do życia w tułaczce, napastowanym i prześladowanym przez świat, którego jest Królem. I to Bóg od samego początku prowadzi Go i ochrania. Można powiedzieć, że niemal symbolicznym zamiarem Mateusza było nasycenie snami historii dzieciństwa Jezusa, gdyż sam sen jest uniwersalnym doświadczeniem wspólnym dla wszystkich ludzi. Dzieci są bliższe świata snów, gdyż we wczesnej fazie rozwoju osobowości żyją jeszcze w przeważającej mierze w królestwie obrazów.

Język snu jest bardziej pierwotny niż język słów. Im bardziej staje się on abstrakcyjny, tym bardziej traci na uniwersalności w tym sensie, że dotyka całego człowieka. Mateusz przypomina, że Objawienie Boga może mieć również formę snu. Z tą tezą zgadza się także współczesna psychologia snu.

ks. Jacek Jurczyński SDB, Sennik biblijny, czyli objawienie Boga w snach, Wydawnictwo M, Kraków 2013


więcej tekstów autora
Polecamy

W Chrzest Pański...

Grzegorz Cudotwórca

Co zrobić z Wielkim Postem?

ks. Wojciech Pikor

Niedziela, 09.03.2014

Jan Paweł II

partnerzy