Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Opowieści biblijne
źródło: Internet
  • 26 stycznia 2014
  • komentarzy
  • 1 575 wyświetleń
  • lubi to!

Węże brać do rąk?

Roman Zając

W Ewangelii według św. Marka Jezus wymienia znaki, jakie towarzyszyć będą Apostołom w misji ewangelizacyjnej: „w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby, co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić” (Mk 16,17-18). Czy faktycznie Jezus nakazywał, aby jego uczniowie byli wybitnymi zaklinaczami węży?

Odczytywanie fragmentów Biblii na sposób fundamentalistyczny zaowocowało dziwacznymi praktykami, na przykład w niektórych odłamach ruchu zielonoświątkowego branie do rąk węży ma być swoistym dowodem na prawdziwość wiary. Zwyczaj ten zapoczątkował George Went Hensley. Pewnego razu podczas modlitwy poprosił Boga, aby pomógł mu znaleźć jakiegoś węża, którego w celu wypróbowania swej wiary weźmie do ręki. Znalazł grzechotnika, którego chwycił i nie został ukąszony. Zademonstrował ten fakt podczas najbliższego nabożeństwa i w rezultacie w lokalnej wspólnocie Kościoła Bożego wprowadzono praktykę brania węży do ręki (ang. Snake handling). Podczas nabożeństwa wierni, którzy czuli, że zostali „dotknięci przez Ducha” podnosili węże do góry, pozwalali im pełzać po swoim ciele, okręcali nimi szyję, wkładali je za koszulę, chodzili po nich boso itp. Gdy w wyniku pokąsania następowała śmierć, tłumaczono to brakiem Ducha Świętego lub wolą Bożą. Próbowano również picia strychniny lub innych trujących napojów. Krótko mówiąc, doszło do patologicznej wiary, że prawdziwy chrześcijanin jest niemalże postawiony ponad prawami przyrody, mówiącymi, że jad węży jest szkodliwy, a trucizny – śmiertelne. Współcześnie zwyczaj ten na nabożeństwach reaktywował Andrew Hamblin, pastor zielonoświątkowego kościoła Tabernacle Church of God w LaFollette (w stanie Tennessee), traktując go jako Boże przykazanie.

W Dziejach Apostolskich czytamy, że kiedyś św. Paweł, zbierając chrust, został ukąszony przez żmiję, ale strząsnął gada w ognisko i nie doznał nic złego (Dz 28,1-6). Być może autor końcowych wierszy Ewangelii Marka był świadkiem takich wydarzeń w życiu niektórych chrześcijan. Właściwe rozumienie wersetu o braniu węży do rąk jest jednak związane z biblijną symboliką węża.

Czarny charakter
Wąż zdecydowanie nie ma w Biblii dobrej opinii. Można powiedzieć, że to jeden z typowych szwarccharakterów, podobnie jak Bogu Ducha winne wilki z bajek dla dzieci. Już pierwsze wejście węża na scenę określa go jako istotę podstępną i złowrogą.

Historia kuszenia pierwszych ludzi należy do najbardziej znanych obrazów biblijnych. W egzegezie od dawna dominuje pogląd, że opowiadania zawartego w Rdz 2, 4b-3, 24 nie należy traktować jak relacji o konkretnym historycznym wydarzeniu, gdyż jest to w dużej mierze etiologiczna przypowieść uogólniającą doświadczenie grzechu w dziejach ludzkości i zawierająca liczne elementy mitologii starożytnego Wschodu, których sens został wyrażony w języku zrozumiałym dla tamtych czasów. Opowiadanie o kuszeniu przez węża w ogrodzie Eden nie musi być prawdziwe w sensie faktograficznym, natomiast zawiera autentyczną prawdę o naszej ludzkiej kondycji i rzeczywistości zła, któremu ulegamy. Symboliczne obrazy, na które natykamy się, czytając Rdz 2, 4b- 3, 24, służą wyrażeniu tej prawdy. Dlaczego autor biblijny posłużył się w pisanej przez siebie historii akurat figurą węża? Niewątpliwie zwierzę to było w tamtych czasach nosicielem grozy i lęku, co wypływało z jego naturalnych cech. Wąż dysponuje przecież groźną trucizną, porusza się bezszelestnie i cicho, posiada rozdwojony język, zrzuca skórę, a zatem, z punktu widzenia człowieka, jest istotą tajemniczą i podstępną. Wpływ mogły mieć również wschodnie wierzenia, Symbolika węża odgrywała ważną rolę w życiu religijnym i kulturalnym starożytnego Egiptu, Mezopotamii, Kanaanu i Grecji. Wąż był symbolem władzy zła i chaosu z podziemia, a także symbolem płodności, życia i uzdrawiania. Wiązano go również z wróżbiarstwem. Wąż występuje jako symbol różnych bóstw, często związanych z wegetacją i płodnością. Jest to we wschodniej tradycji zwierzę chtoniczne, a przez to zagadkowe, bo związane ze śmiercią, wywołujące lęk. Z jednej strony mógł być symbolem śmierci, z drugiej strony był także zwierzęciem kojarzonym z odradzaniem życia, mądrością i inteligencją, z płodnością oraz magią. Ponadto był atrybutem bożka Marduka oraz posługiwano się nim w kulcie kanaanejskiego Baala jako symbolem fallicznym. Wyznawcy religii mojżeszowej, odrzucający politeistyczne wierzenia, a wraz z nimi pogański kult węży, mieli dostatecznie dużo powodów, aby to właśnie zwierzę darzyć niechęcią. Być może wąż w Księdze Rodzaju jest nawiązaniem do kananejskich bóstw płodności i orgiastycznych kultów, które dla pobożnego wyznawcy Jedynego Boga były absolutnie godne potępienia.

Co to za wąż – z nogami i do tego mówi…
W samej Księdze Rodzaju tożsamość węża wydaje się być ukryta. Z tekstu nie wynika wcale, że wąż to „maska” ukrywająca jakiś nadprzyrodzony byt złowrogi względem człowieka i planów Boga. Autor nie mówi nic o tym, że jest symbolicznym wyrazem jakiejś duchowej potęgi, ani też, że jakaś duchowa istota przybrała postać węża bądź przemawia przez niego jako medium. Czytamy jedynie, że wąż był najbardziej przebiegły wśród polnych zwierząt, a więc autor zalicza go do kategorii ziemskich stworzeń. Jest on zarazem praojcem wszystkich wężowych gatunków, które ponoszą konsekwencję skazania ich przodka na czołganie się na brzuchach i jedzenie prochu. Opowieść biblijna na sposób ludowy i etiologiczny wyjaśnia ten dziwny sposób poruszania się. Jeśli pełzanie na brzuchu jest wynikiem kary, autor sugeruje, że przed swym upadkiem wąż poruszał się w bardziej normalny sposób (dlatego na wielu obrazach ukazujących kuszenie pierwszych rodziców przypomina bardziej jaszczurkę, tylko Adwentyści Dnia Siódmego mają zwyczaj ukazywania go jako istoty z kolorowymi skrzydłami wyglądającymi jak motyle).

Z drugiej strony jednak biblijny Wąż jest zwierzęciem zdradzającym nadludzką wiedzę (Rdz 3, 5) i cechującym się przewrotnością. Wykazuje szczególną przebiegłość w oszustwie. Poza tym posługuje się ludzką mową, co jest ewenementem (w Biblii jeszcze tylko oślica Balaama otrzymuje taką możliwość, ale dzieje się tak za sprawą Anioła). Już samo określenie węża za pomocą hebrajskiego słowa hannachasz z rodzajnikiem wskazuje na szczególny charakter tej istoty. Nie jest to jakiś wąż, ale TEN WĄŻ! Poza tym jest on sprawcą grzechu oraz zaistnienia zła na świecie. W scenie przesłuchania Adama i Ewy występuje jako właściwy winowajca (Rdz 3, 13), dla którego nie ma żadnego usprawiedliwienia i żadnej taryfy ulgowej. Stwórca nie zadaje mu żadnego pytania, tak jak ludziom. Można odnieść wrażenie, że nie ma potrzeby przesłuchiwać węża, bo dysponuje on pełną wiedzą o niegodziwości swego czynu. Bóg, ustanawiając nieprzyjaźń między Wężem a niewiastą i jej potomstwem, staje tym samym po stronie człowieka i bierze go pod swoją opiekę. W tej drugiej warstwie znaczeniowej wąż ewidentnie gra rolę przeciwnika, który gotów jest nawet przypisać kłamstwo Bogu, aby doprowadzić do upadku istotę stworzoną na Jego podobieństwo. Nieprzyjaźń między człowiekiem a wężem ma być trwała i nieprzejednana, a potomek Niewiasty ma ostatecznie zmiażdżyć wężowi głowę. Mamy tu do czynienia z niejednoznacznością, jakby autor sugerował, że za wężem może kryć się coś więcej, ale co więcej, tego z lektury samej tylko Księgi Rodzaju, wywnioskować nie sposób. Status węża-kusiciela pozostaje niezbyt jasny.

Szatan
Niezależnie jednak od tego, kim był wąż-kusiciel dla Jahwisty i bezpośrednich odbiorców jego opowiadania, późniejsze księgi biblijne wyraźnie utożsamią go z Szatanem (Mdr 2, 24; J 8, 44; Ap 12, 9; 20, 2). Dlatego Jan Chrzciciel nazywa faryzeuszy i saduceuszy „plemieniem żmijowym” ( Mt 3,7), a Jezus mówi: „Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?” ( Mt 23,33).

Węże w ogóle kojarzono w starożytnym Izraelu z siłami nieprzychylnymi człowiekowi. Identyfikowane są z nimi morskie potwory. W Księdze Izajasza czytamy zapowiedź o charakterze eschatologicznym: „W ów dzień Pan ukarze swym mieczem twardym, wielkim i mocnym, Lewiatana, węża płochliwego, Lewiatana, węża krętego” (Iz 27,1). Wąż bywa też czasem przedstawiany jako narzędzie gniewu Bożego: „Gdyby się skryli przed mymi oczami w głębokościach morza, i tam nakażę wężowi, aby ich ukąsił” (Am 9,3 ). Taką rolę pełnią węże o palącym jadzie nazwane sarafami (Lb 21, 4-7), których piekące ukąszenia są metaforą ognistego gniewu Boga ( por. Lb 11, 1 ). W innym miejscu są one nawet obdarzone skrzydłami (por. Iz 14, 29; 30,6). Według Księgi Liczb Bóg polecił Mojżeszowi umieścić na wysokim słupie węża z brązu, który miał być swoistym antidotum na ukąszenia sarafów (Lb 21,8-9 ). Ocalenie zależało od aktu ufności Bogu i zwrócenia się ku uzdrawiającej mocy Boga. Wiele lat później zresztą tego węża z brązu Izraelici zaczęli nazywać Nechusztanem i czcić, popadając w bałwochwalstwo ( 2 Krl 18,4). Faktycznie, czyn Mojżesza wydawał się Izraelitom trudny do zrozumienia i mógł prowadzić do błędnych interpretacji. W świetle NT wiemy, że wąż na słupie był pewnym znakiem, którego sens stał się zrozumiały dopiero po przyjściu Jezusa. Otóż Jezus porównał wywyższenie węża na słupie, do wywyższenia (czyli ukrzyżowania) Syna Człowieczego (J 3,14-15). Posąg wykonany przez Mojżesza przyniósł ratunek przed śmiertelnymi ukąszeniami węży, a śmierć Jezusa na krzyżu jest ratunkiem przed mocą Szatana (por. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka - Ap 12, 11).

W Apokalipsie św. Jana ten pokonany Nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego jest określony jako: „Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan (gr. ho ofis ho archaios ho kaloumenos diabolos kai ho satanas” - Ap 12, 9). Natomiast św. Paweł, nawiązując do obietnicy starcia przez potomków Niewiasty głowy Węża, przyrzeka wiernym, że pod ich stopami Bóg pokoju zetrze Szatana (Rz 3, 15).

Triumf nad wężem
Powróćmy teraz do interesującego nas fragmentu. Jeśli węże uważano za symbol sił demonicznych, zwrot o „braniu węży do rąk”, nie musi być wcale traktowany jako wezwanie do poskramiania gadów. Jest to raczej obietnica triumfu mocy Bożej nad mocą Szatana, symbol tego, że jeżeli żyjemy w łączności z Chrystusem, jesteśmy bezpieczni przed zakusami Szatana (co nie znaczy, że jad prawdziwych węży nie może nam zrobić krzywdy). Diabeł faktycznie istnieje i działa. Tego faktu nie wolno bagatelizować i dlatego św. Piotr przestrzegał, że nasz Przeciwnik krąży jak lew ryczący, czyhając kogo mógłby pożreć (1P 5, 8-9). Taktyką Szatana są podstępy, zasadzki, oszustwa i krętactwa (2 Kor 2, 11; Ef 6, 11; 1 Tm 3, 7; 6, 9) oraz przybieranie postaci anioła światłości (2 Kor 11, 14). Istnieje jednak eschatologiczna pewność zwycięstwa chrześcijan nad Szatanem (Rz 16, 20). A także naszej przewagi nad nim. Ewangelia to Dobra Nowina, między innymi o tym, że Szatan został JUŻ definitywnie pokonany! „Cóż więc na to powiemy? Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? (…) „I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8, 31. 39).


więcej tekstów autora

Roman Zając

biblista, demonolog, absolwent KUL. Autor książek "Szatan w Starym Testamencie", "Przewodnik po Niebie, Piekle i ich mieszkańcach".

Polecamy

partnerzy