Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Opowieści biblijne

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Wikipedia
  • 20 października 2014
  • komentarzy
  • 1 164 wyświetleń
  • lubi to!

Szemini Aceret i Simchat Tora

Bella Szwarcman-Czarnota

Szemini Aceret

Szemini Aceret (dosł. Ósmy dzień Zgromadzenia) kończy radosne obchody święta Sukot. Ten dzień jest obchodzony w nastroju powagi, gdyż wspomina się wówczas bliskich zmarłych.
O Szemini Aceret czytamy w Księdze Kapłańskiej: Przez siedem dni będziecie składać Panu ofiarę ogniową. Ósmego dnia będziecie mieli święte zgromadzenie i złożycie Panu ofiarę ogniową. Jest to uroczyste zgromadzenie, żadnej ciężkiej pracy wykonywać nie będziecie (23,26). Księga Liczb ujmuje to nieco inaczej: Ósmego dnia będziecie mieli uroczyste święto. Nie będziecie wykonywać żadnej ciężkiej pracy. Złożycie na ogniową ofiarę całopalną, woń przyjemną dla Pana, jednego barana… (29,35). Ofiar już nikt nie składa, jako że Świątynia została zburzona,  jednak umiłowanie do Stwórcy pozostaje. Pozostaje również wiara, że i Stwórca umiłował swój lud.

W związku z tym powiada się, że Szemini Aceret jest jedynym jesiennym świętem „na swoim miejscu”. Dlaczego? Wedle midrasza Najwyższy postanowił z miłości dla ludu Izraela wyznaczyć w każdym miesiącu jakieś święto. Na Pesach przeznaczony jest miesiąc nisan, na ijar Pesach Szeni (drugie Pesach), na Szawuot – miesiąc siwan. Jednak w następnym miesiącu – tamuz – lud popełnił grzech, oddając cześć Złotemu Cielcowi. Bóg postanowił zatem, że nie będzie w tym miesiącu żadnego święta, i tak też przez kolejne miesiące – aw i elul. Jednak potem Pan się ulitował, a nawet postanowił zrekompensować te braki, zatem Rosz haSzana ma wynagrodzić pustkę tamuza, Jom Kipur – awa, a Sukot – miesiąca elul. I dopiero Szemini Aceret jest świętem na swoim miejscu.

Simchat Tora
W Izraelu Szemini Aceret obchodzi się tego samego dnia, co Simchat Tora (Radość z Tory), Żydzi z diaspory natomiast oddzielają powagę Szemini Aceret od wesołych tańców z Torą, obchodzimy zatem drugie święto następnego dnia.

W Simchat Tora bowiem kończy się całoroczny cykl czytania Tory – odczytuje się głośno ostatni fragment z Księgi Powtórzonego Prawa i od razu przystępuje się do czytania Tory od początku – czyli odczytuje się pierwszy fragment Księgi Rodzaju.
To święto jest symboliczną i dosłowną zarazem manifestacją tego, jak ważna jest dla Żydów Tora i że jej czytanie jest procesem nieskończonym – nigdy tak naprawdę nie rozstajemy się z naszą Księgą, nigdy nie zamykamy jej definitywnie. Aby podkreślić jeszcze bardziej znaczenie tego dnia, tych, którzy głośno odczytują te fragmenty, nazywamy chatan Tora (oblubieniec Tory) i chatan Bereszit (oblubieniec Księgi Rodzaju).

Kiedy chatan Tora kończy czytać, podnosi się zwój Tory inaczej niż po zwykłym czytaniu. Zapisana strona zwrócona jest nie do tego, kto czytał, lecz ku zgromadzeniu, a potem na wszystkie strony. Następnie do czytania przystępuje chatan Bereszit. Odczytuje fragment o stworzeniu świata aż do fragmentu o pierwszym szabacie. Po każdym z wersetów dotyczących poszczególnych dni Stworzenia wierni wypowiadają na głos słowa: „I nastał wieczór, i nastał poranek…”, jak również koniec czytania: „Tak zostały ukończone niebo i ziemia oraz cały ich zastęp”.

W Simchat Tora odczytuje się też fragment z Proroków (haftarę) – pierwszy rozdział z Księgi Izajasza, który jest kontynuacją tego, o czym opowiada ostatnie czytanie z Pięcioksięgu – po śmierci Mojżesza przywódcą ludu Izraela został Jozue syn Nuna. W Simchat Tora synagoga i jej okolice zmieniają się nie do poznania – do późna trwają wesołe śpiewy, uroczyste pochody, tańce ze Zwojami Tory. Dzieci biegają z proporczykami po całej synagodze, a potem zbierają się na bimie (podwyższeniu), by otrzymać błogosławieństwo pod rozpostartym tałesem. Błogosławiący, którym jest najczęściej rabin lokalnej synagogi, odmawia to samo błogosławieństwo, które niegdyś Jakub odmówił nad wnukami, Efraimem i Menassesem: Anioł, który wybawił mnie od wszelkiego złego, niech błogosławi tym chłopcom (dzieciom) i niech trwa wśród nich imię moje i imię ojców moich, Abrahama i Izaaka, i niech się zaroi od nich ziemia (Rdz 48,16).

W Opowieściach Chaima Witala – wielkiego mistyka żyjącego na przełomie XVI i XVII w. – czytamy historię świadczącą o tym, jak głęboki dla Żydów związek łączy Mojżesza z Torą. Pewnego razu Witalowi przyśnił się sen, że w dawnym Izraelu na święto radości Tory przynoszono ciało Mojżesza do synagogi, czyli w dniu, w którym odczytany jest opis śmierci Mojżesza z Księgi Powtórzonego Prawa. Oto dzień świąteczny nadszedł, przyniesiono ciało Mojżesza do synagogi w mieście Safed (miasta Chaima Witala i jego nauczyciela Icchaka Lurii). Następnie ciało, owinięte w biały całun, umieszczono na długim stole, umyślnie na ten cel przygotowanym. Gdy tylko jednak ułożono na nim ciało Mojżesza, zamieniło się ono w zwój Tory, który był rozłożony wzdłuż  od pierwszej litery do ostatniej. W tym śnie przeczytano całą Torę do końca, aż do ostatnich słów: „dokonał na oczach całego Izraela” (34,12).

Przez cały czas czytania miejscowy rabin siedział u głowy Mojżesza, a Wital u jego stóp. Kiedy zwój przeczytano do końca, zamienił się on ponownie ciało Mojżesza, przyodziali je więc i przepasali przepaską. Wtedy Chaim Wital przebudził się ze swego snu i przez wiele godzin miał wrażenie, że dusza Mojżesza unosi się w jego pokoju.

Również w czasach nam bliższych opowiadano legendy o święcie Radości Tory. Wedle legendy chasydzkiej, corocznie uczniowie i zwolennicy Baal Szem Towa (założyciela chasydyzmu) tańczyli do upadłego i śpiewali ze zwojami Tory w objęciach. Pewnego jednak roku wierni zauważyli, że Baal Szem Tow nie przyłączył się do tańców i stał na uboczu tak, jakby go coś zaprzątało. W pewnej chwili, w impecie tańca, uczeń Baal Szema – Dow Ber z Międzyrzeca – zgubił but. To wywołało uśmiech na twarzy Baal Szem Towa.

Nieco później uczniowie zauważyli, że Baal Szem Tow wyciąga z kieszeni garść liści i kruszy je w dłoniach, a następnie rzuca w powietrze powstały w ten sposób proszek. Dokoła rozszedł się cudowny, rajski zapach. Wtedy Baal Szem Tow dołączył do tańczących, a chasydzi nie widzieli nigdy, żeby tańczył z takim zapamiętaniem i z takim uśmiechem. Zapytali go chasydzi, czemu najpierw był taki poważny, a potem radosny. Odparł: „Kiedy tańczyliście, pogrążyłem się w transie. Czułem, że moja dusza wzniosła się do Ogrodu Edenu, skąd wziąłem liście z drzew. Gdy tam się znalazłem, zobaczyłem, że w powietrzu unoszą się frędzle z tałesów, skrawki tefilin, widziałem też kawałki obuwia i sznurowadeł, a nawet całe buty. I wszystko to unosiło się jak iskry wokół ogniska – gdy tylko znalazły się w raju, zaczęły lśnić i błyskać. Nie byłem zdziwiony, widząc tam szczątki świętych przedmiotów, ale co robiły tam buty? I wtedy but wleciał do Ogrodu Edenu, a ja rozpoznałem but rabiego Dow Bera”.

Tu Baal Szem zwrócił się w stronę Dow Bera i rzekł: „Przekonałem się, że twoje umiłowanie Boga było tak wielkie, że twój but zawędrował wysoko. I wtedy zrozumiałem skąd się wzięły w Ogrodzie Edenu buty i się uśmiechnąłem. Już wtedy dołączyłbym do was, ale wtedy zobaczyłem dwa anioły, które przybyły posprzątać Ogród Edenu i zaczęły zbierać te cenne przedmioty. Zapytałem co z nimi zrobią, a jeden z nich odparł: „Te buty pochodzą ze stóp ludzi tańczących ze zwojami Tory. Są one niezmiennie cenne dla Boga, więc archanioł Gabriel sporządzi z nich koronę, by On mógł ją zakładać, gdy zasiada na Tronie Chwały”. Gdy Baal Szem Tow skończył swoją opowieść, wszyscy zamarli z bojaźni Bożej. Albowiem but Dow Bera zniknął i od tej pory nikt go już nigdy nie widział – zaiste pofrunął do Ogrodu Edenu (Gan haChasidut).

 


więcej tekstów autora

Bella Szwarcman-Czarnota

polska publicystka, redaktor, tłumacz, filozof. Znawczyni tematu kobiet żydowskich. Tłumaczy z języka francuskiego, rosyjskiego i jidysz. Wieloletnia redaktor Państwowego Wydawnictwa Naukowego oraz sekretarz redakcji Biuletynu Żydowskiego Instytutu Historycznego. Obecnie redaktorka i felietonistka Midrasza.

Polecamy

Tobiasz, pies i anioł

Anna Świderkówna

Zabiłem Boga?

Roman Brandstaetter

partnerzy