Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Opowieści biblijne

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: fot. Jan Lorek
  • 13 października 2014
  • komentarzy
  • 1 632 wyświetleń
  • lubi to!

Historia dwóch drzew

ks. Krzysztof Porosło

Historię grzechu i zbawienia najpiękniej opowiada wielkopiątkowa liturgia Męki Pańskiej, w czasie której adoruje się krzyż. Jednakże, kiedy przyjrzymy się jej bliżej, zobaczymy, że ta liturgia jest opowieścią o dwóch drzewach. Oba drzewa zostały zasadzone na Wschodzie. Jedno – w środku ogrodu Eden, w środku rajskiego ogrodu. Drugie drzewo – w środku świata, w Jerozolimie, czyli w mieście pokoju. Pierwsze drzewo wyrosło w tym ogrodzie, w którym został stworzony Adam, czyli człowiek. Drugie drzewo znajdowało się dokładnie w miejscu, w którym Adama pochowano. To drugie, jak mówią różne apokryfy, wyrosło z ziaren rajskiego drzewa. Dwie historie – historie dwóch drzew – są do siebie bardzo podobne. Ale tak naprawdę to dwie zupełnie różne opowieści.

Pierwsza dzieje się na samym początku – wtedy, kiedy Bóg stworzył świat i Adama – człowieka. Bóg umieścił go w cudownym ogrodzie, gdzie człowiek miał absolutnie wszystko, a przynajmniej wszystko, czego potrzebował, czego tylko mógł zapragnąć, co tylko mógł sobie wymarzyć. Był tam najszczęśliwszy na świecie. Pan Bóg przewidział dla niego dobro i to, co piękne, i tylko to chciał mu dać. Orygenes w Komentarzu do Pieśni nad pieśniami mówi, że ta księga – najpiękniejsza księga o miłości – powstała podczas spacerów Boga i Adama po raju. Bóg po prostu opowiadał Adamowi, jak bardzo go kocha – właśnie o tym jest Pieśń nad pieśniami. Potem Bóg dał Adamowi kobietę, Ewę. Dał mu ją po to, żeby Adam nauczył się kochać; po to, by zobaczył, że prawdziwie szczęście jest w dawaniu, w byciu dla drugiego, w myśleniu o szczęściu drugiej osoby, a nie w koncentrowaniu się na sobie. Dał Adamowi niewinność, doświadczenie całkowitego zaufania, otwartości na drugiego. I dał mu Bóg taką niezwykłą zdolność – pragnienie coraz większego dobra, coraz większego piękna. Dzięki temu Adam przeżywał swoje życie niezwykle twórczo. W środku cudownego ogrodu Pan Bóg zasadził drzewo – drzewo poznania dobra i zła, z którego nie wolno było człowiekowi zrywać owocu. Nie dlatego, że była to jakaś próba, ale dlatego, że Pan Bóg chciał tylko jego szczęścia. Chciał, żeby człowiek znał tylko świat pełen dobra, miłości i piękna. Chciał, żeby Adam po prostu był szczęśliwy. Przychodzi w końcu moment, w którym na scenę wchodzi Szatan i zaczyna swoje przedstawienie pełne kłamstwa. Od samego początku nie ma w jego słowach nic z prawdy, bo rozmowę z człowiekiem Szatan zaczyna od pytania: Czy to prawda, że Bóg zabronił ci zrywać owocu z wszelkich drzew ogrodu?. Chwilę później kolejne kłamstwo: Jeżeli zerwiesz owoc z tego drzewa, z drzewa poznania dobra i zła, to na pewno nie umrzesz. A Bóg powiedział: „Umrzesz”. Tak naprawdę Szatan wykorzystał niezwykły dar, jaki Bóg dał Adamowi – dar nieustanego rozwoju, pragnienia dobra i piękna. Szatan przychodzi do Adama i mówi mu: „Jest takie dobro, jest takie coś, czego Bóg nie chce ci dać. Jest takie jedno drzewo i jeden owoc, który Bóg chce zachować tylko dla siebie, ale ja ci to dam”. Szatan wykorzystał zaufanie, które było w Adamie, tę jego niewinność, jego pragnienie poznawania, pragnienie posiadania tego, co dobre i piękne…

Szatan składa kolejną propozycję i pojawia się kolejne kłamstwo: „Jeżeli zerwiesz ten owoc, jeżeli go zjesz, to poznasz dobro i zło, i będziesz jak Bóg”. I stała się rzecz niesłychana. Jak mówi Księga Rodzaju – Ewa jeszcze raz spojrzała na te owoce i dopiero wtedy wydały się jej one smaczne i nadające się do jedzenia. Wcześniej patrzyli na to drzewo i nie widzieli w nim nic atrakcyjnego ani szczególnego. A po rozmowie z Szatanem otworzyły im się oczy i zobaczyli dobro i zło. Zobaczyli, że ten owoc nadaje się do jedzenia, że jest smaczny, i go skosztowali. Oczywiście moglibyśmy powiedzieć: Co w tym strasznego? Przecież to świetna rzecz – znać dobro i zło! Dzięki temu, że znam dobro i zło, mogę je odróżniać – mogę wybierać dobro i odrzucać zło. Na czym zatem polega ta pokusa? Co w tym jest diabelskiego?

Po pierwsze, możemy ten tekst rozumieć następująco: będziecie znać równocześnie dobro i zło. A Bóg nie chciał zła dla człowieka. Bóg nie chciał, żeby w świecie człowieka było jakiekolwiek zło. Szatan nie mówi im: „Będziecie strasznie źli, będziecie tylko popełniać grzechy. Będziecie się taplać w tym, co najgorsze – w bagnie grzechu. Będziecie zdegenerowani doszczętnie”. Nie! On nic takiego nie mówi. On im mówi: „Bądźcie dobrzy, chciejcie być dobrymi ludźmi, róbcie niesamowite dobro, ale zgódźcie się od czasu do czasu na zło. Od czasu do czasu zróbcie coś złego, tak troszkę, tak niedużo. Poznajcie i czyńcie dobro oraz zło równocześnie”. Ponadto Szatan zaczyna im przedstawiać wszystko, co złe, jako dobre. Przecież on doskonale wie, że nikt z nas, nikt przy zdrowych zmysłach, nie wybiera tego, co złe – tego, co nas upodli, co nas zniszczy. Nikt z nas świadomie nie wybiera tego, co najgorsze. Wybieramy zło dlatego, że wydaje nam się ono dobre, że widzimy w tym jakiś interes, jakąś korzyść. Ta diabelska pokusa pokazuje zło jako coś superprzyjemnego – jako owoc, który naprawdę dobrze smakuje. Przecież doskonale wiemy, że nic nie jest tak przyjemne jak to, czego nie można robić – nic nie sprawia tyle frajdy i satysfakcji, przynajmniej na początku, jak ów zakazany owoc, jak zwykliśmy mówić. Najsmaczniejsze jest to, czego nie wolno (jak chociażby ta kiełbasa, która najlepiej smakuje w piątek). Takie jest zło – takie niewinne, takie jakby dobre. Równocześnie będziecie znać dobro i zło, bo otworzyły się wam oczy. Tylko że to otwarcie oczu polegało na tym, iż Adam zupełnie oślepł, bo przestał widzieć to, czym żył na początku. Przestał widzieć to, że Bóg go niezmiernie kocha, że Bóg chce jego dobra, że Bóg nieustannie myśli o tym, co zrobić, by Adam był szczęśliwy. A kiedy wreszcie Adam popełnił grzech, pierwsze, co zrobił później, to schował się w krzakach. I Bóg musi pytać: „Adamie, gdzie jesteś?”. Ten Adam, który wcześniej spacerował z Bogiem po raju, teraz ukrywa się przed Nim i nie chce z Nim rozmawiać. Ten sam Adam, który wciąż na początku myślał, jak zaskoczyć Ewę swoją miłością („Co mogę zrobić, żeby ona była szczęśliwa? W jaki niebanalny sposób powiedzieć, że ją kocham?”), natychmiast po popełnieniu grzechu mówi: „To ona jest winna! To ona zerwała ten owoc i to ona mi go dała. I tak naprawdę ja nie mam z tym nic wspólnego, to ona za wszystko ponosi odpowiedzialność”. Ten Adam, który był taki szczęśliwy, żył pełnią człowieczeństwa, po popełnieniu grzechu uświadamia sobie, że jest nagi, odarty z godności, jest niczym, nic niewarty. A wszystko przez to, że Szatan otworzył mu oczy.

I co teraz musi zrobić Bóg? Musi zamknąć oczy człowieka, aby później na nowo je otworzyć. Kiedy zatem w liturgii wielkopiątkowej zostaje wniesiony krzyż – to drugie drzewo, które wyrosło w Jerozolimie – jest on zasłonięty po to, byśmy w końcu zamknęli nasze oczy i przestali patrzeć na świat, jakby on był równocześnie dobry i zły. Bóg chce nam zamknąć oczy po to, żeby po chwili stopniowo otwierać je na nowo. Powoli będzie odsłaniał nam krzyż, a równocześnie będzie się dokonywało nowe stworzenie, bo dzisiaj jest szósty dzień – dzień, w którym Bóg stworzył człowieka. I jest to nowe drzewo, drzewo, które wyrosło z ziaren drzewa rajskiego. I na nim również pojawia się owoc, choć nie wygląda on tak atrakcyjnie, tak smacznie, jak ten z drzewa rajskiego. Izajasz o tym owocu powie, że nie sposób było na niego patrzeć, że był doszczętnie zniszczony. I może nie chcemy po ten owoc sięgać, ale naprawdę nie ma smaczniejszego owocu na świecie. Najsłodszy owoc, jaki kiedykolwiek jakiekolwiek drzewo nosiło. Trzeba tylko zerwać ten owoc i spożyć go w Komunii Świętej, bo wtedy otwierają się człowiekowi oczy i wtedy możemy patrzeć na to, czego chciał dla nas Bóg. Bo wtedy zaczynamy widzieć tak, jak Bóg chciał, żebyśmy widzieli. Bo wtedy zaczynamy widzieć świat jako dobry i tylko jako dobry. Wtedy na powrót zobaczymy, że Bóg naprawdę nas kocha. Nawet gdybyśmy byli w takim miejscu, w którym wydaje się, że Boga nie ma, że Boga nie widzimy, nie słyszymy, że Bóg nie interweniuje. Nawet gdybyśmy krzyczeli: „Boże, czemuś mnie opuścił?”, wiemy, że możemy powierzyć swojego ducha w Jego ręce, bo On tam jest, bo Jezus to udowodnił. Gdy zjemy ten owoc, nasze oczy otworzą się na drugiego człowieka i na jego dobro, i zaczniemy znów widzieć, że sens życia jest w dawaniu siebie, w pragnieniu szczęścia dla drugiego. Nie moje szczęście, ale twoje, nie jestem ważny ja, ważny jesteś ty. Będę szczęśliwy twoim szczęściem. I w końcu otworzą się nam oczy na to, kim jesteśmy my sami. I na powrót usłyszymy słowa, które Bóg wypowiedział szóstego dnia po stworzeniu człowieka – wtedy, kiedy wieczorem usiadł i zapatrzył się w człowieka, którego stworzył, i zachwycił się nim, i wykrzyknął: Tow me’od co znaczy: „Jesteś nadzwyczaj dobry, jesteś nadzwyczaj piękny”. Bo taki jesteś naprawdę! A gdy zjesz ten owoc, otworzą ci się oczy i zobaczysz, że naprawdę jesteś piękny, naprawdę jesteś dobry.

Popatrz na krzyż i zamknij najpierw oczy, które widzą świat jednocześnie dobry i zły, potem zerwij ten owoc, najsłodszy owoc, ciało Jezusa Chrystusa, i spożyj go, abyś otworzył oczy na świat, który jest dobry, na świat, który daje szczęście, na świat, który dla ciebie stworzył Bóg, i usłysz, i uwierz: „Tow me’od, jesteś niezwykle dobry i piękny”.

Zanurzyc sie w sercu milosierdzia (1)

 

Ks. Krzysztof Porosło, Zanurzyć się w sercu miłosierdzia, Wydawnictwo Espe, Kraków 2014, s. 5-11


więcej tekstów autora

ks. Krzysztof Porosło

Prezbiter archidiecezji krakowskiej, animator liturgiczny Ruchu Światło-Życie, od 2008 roku współorganizator rekolekcji liturgicznych „Mysterium fascinans”. Interesuje się teologią liturgii, a szczególnie teologią symbolu oraz trynitarnym wymiarem liturgii. Autor książki „Jestem z wami przez wszystkie dni... Kompendium liturgiczne w pytaniach i odpowiedziach”, „W głębi... Posługa i formacja animatora liturgicznego” oraz rozważań prymicyjnych „To mówi Amen”.

Polecamy

Droga Krzyżowa, I

Józef Augustyn SJ

Zwyczajna jak my?

Anna Dąbrowska

Uniżony Bóg

ks. Grzegorz Strzelczyk

partnerzy