Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Opowieści biblijne

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: fot. Jan Paluch
  • 16 października 2014
  • komentarzy
  • 2 124 wyświetleń
  • lubi to!

Góra Horeb i rodzaje miłości

Elżbieta Wiater

[Pan] rzekł: „Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!”. A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocząca skały [szła] przed Panem, ale Pana nie było w wichurze. A po wichurze – trzęsienie ziemi: Pana nie było w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pana nie było w ogniu. A po tym ogniu – szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty (1 Krl 19,11-13).

Święty Jan Apostoł z mocą pisze w swoim pierwszym liście, że Bóg jest miłością. To jedna z centralnych prawd chrześcijaństwa. Proste zdanie, wydawałoby się – oczywiste. Jednak i tu działa zasada, że to, co najprostsze, jednocześnie jest też najtrudniejsze. W tym przypadku elementem, który przynosi najwięcej trudności w interpretacji, jest ostatnie słowo: miłość.

Greckie bogactwo
W myśli greckiej wyróżnia się cztery rodzaje miłości: eros, filia, storge i agape. Każda z nich określa pewien typ relacji bądź aspektu relacji do drugiego człowieka a czasem także zwierzęcia lub przedmiotu. W naszym języku, szczególnie potocznym, to rozróżnienie nie jest tak mocno obecne a czasem wręcz nieczytelne. Współcześnie, pod wpływem języka angielskiego, „kochamy” wszystko, od Boga po korzystanie z usług pewnej popularnej sieci sprzedającej fast foody. Niestety, z czasem takie rozmycie może prowadzić do utożsamienia ze sobą nie tylko typów relacji (czyli mylenia wymienionych rodzajów miłości), ale także zrównania bądź zburzenia hierarchii tego, z kim/czym wchodzimy w relacje (np. wyżej stawiamy przedmioty niż osoby). Zaburza to nie tylko funkcjonowanie ludzkiej społeczności, ale także nasze rozumienie Boga i stosunek do Niego. Narażamy się na utratę wrażliwości na Jego obecność lub błędne jej rozpoznawanie.

Eliasz, jak widać w zacytowanym na początku fragmencie z 1 Księgi Królewskiej, nie ma wątpliwości co do hierarchii objawiających mu się żywiołów, a dokładnie co do tego, który z nich niesie w sobie najwyraźniejszą obecność Boga. Każdy z nich jakąś niósł, skoro tekst opisujący epifanię zaczyna się stwierdzeniem, że „oto Pan przechodził”. Przyjrzyjmy się więc im bliżej, mając jednocześnie w pamięci rozróżnienie, które zaczerpnęłam z tradycji myśli greckiej.

Wichura
Najbardziej przypomina powiew, jeśli chodzi o naturę zjawiska, jednak pod względem intensywności zdecydowanie go przerasta. Wydaje się potężna i majestatyczna, niesie jednak w sobie także zdolność destrukcji, właśnie ze względu na swoją gwałtowność.

W tym przypomina erosa. Miłość namiętną, która jest w stanie pokonać każdą przeszkodę, byle osiągnąć swoje spełnienie. Piękna w swojej sile i intensywności, często pozwala odnaleźć sens życia i pozwala temu życiu rozlewać się i wzrastać. Nie trwa jednak długo i jeśli nie dołączy do niej przyjaźń i przywiązanie, przemija, często zostawiając za sobą ruiny.

Trzęsienie ziemi
Porusza fundamenty świata, przekształca go od wewnątrz i kreuje nowe oblicze rzeczywistości. Łączy to, co dotychczas było rozdzielone, i często rozdziela to, co było połączone. Sięga głębi, choć na zewnątrz przejawia się o wiele oszczędniej niż wichura.

Przez swoją głębię i sposób działania trzęsienie ziemi przypomina przyjaźń. Według C.S. Lewisa jest to najmniej naturalny rodzaj miłości, ale jednocześnie najczystszy. Mało się też nadaje na bożka, choć także może nim zostać. Kiedy Jezus już po swoim zmartwychwstaniu pyta Piotra nad Jeziorem Genezaret, czy ten go kocha, Piotr odpowiadając, używa właśnie czasownika mówiącego o przyjaźni. Otrzymuje zapowiedź, że ta przyjaźń kiedyś stanie się czymś więcej – agape.

Ogień
Żywioł, który jako „udomowiony”, przynosi same dobre owoce: ciepło, zdrowie, poczucie bezpieczeństwa. Kojarzymy go, na mocy bardzo atawistycznych skojarzeń, z domem, jednością. Kiedy wymyka się spod kontroli, pożera wszystko, jest w tym nienasycony.

Pod tym względem ogień przypomina przywiązanie, czy szerzej: miłość między rodzicami i dziećmi, także przywiązanie do przedmiotów. Jest mocnym, stabilnym fundamentem zdrowego wzrostu. Jednak jeśli wymknie się spod kontroli, staje się nałogowym przywiązaniem: rodzica wampirycznie żerującego na uczuciach dziecka, nałogowca przywiązanego bardzo dosłownymi emocjonalnymi więzami do swojego nałogu.

Powiew
Czy jak dosłownie mówi tekst hebrajski (choć dziwnie to brzmi po polsku) „powiew ciszy”. Dopiero wtedy Eliasz wychodzi, bezbłędnie rozpoznając w tej ciszy obecność Boga. Powiew porusza, ale nie działa z bezwzględną siłą. W pustynnym klimacie przynosi orzeźwienie, czasem nadzieję na deszcz. Jest odczuwalny, choć delikatny i wszystkie poprzednie zjawiska mogą go zagłuszyć, choć w opowieści o Eliaszu raczej do tego powiewu prowadzą; przygotowują jego nadejście.

Bóg przychodzi w ciszy. Żeby jednak ją usłyszeć i przyjąć, trzeba najpierw się zmierzyć z wichurą, trzęsieniem ziemi, ogniem. Są one realne, czasem ich realność wręcz się narzuca ze względu na intensywność doświadczenia. Na powiew trzeba być wyczulonym, chcieć go odczuć.

Bóg-Miłość jest w powiewie, jest w ciszy. Z całą jej delikatnością, którą jednak bardzo trudno zniekształcić, bo wszelka ingerencja w nią jest wyraźnie odczuwalna. Powiew trzeba chcieć usłyszeć, więc wiele zależy od naszej decyzji i skupienia na Bogu; nakierowaniu na Niego. Jest w Jego działaniu i gwałtowność wichury, i głębia trzęsienia ziemi, i palący dotyk ognia. Jednak Pan przychodzi dopiero w ciszy, do której nas przygotowuje doświadczenie tych żywiołów.

Bóg jest agape – miłością darem, zdolną do wydania samego siebie dla drugiej osoby. Nawet bez jej świadomości, za to zawsze dla jej dobra.

 


więcej tekstów autora

Elżbieta Wiater

dr teologii, historyk, autorka książek, publicystka katolicka

Polecamy

partnerzy