Warning: Declaration of FeedWordPie_Item::get_id($hash = false) should be compatible with SimplePie_Item::get_id($hash = false, $fn = 'md5') in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/plugins/feedwordpress/feedwordpie_item.class.php on line 0

Warning: Declaration of FeedWordPress_Parser::parse(&$data, $encoding) should be compatible with SimplePie_Parser::parse(&$data, $encoding, $url = '') in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/plugins/feedwordpress/feedwordpress_parser.class.php on line 0
Czas na Biblię

Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Opowieści biblijne

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Shutterstock
  • 13 listopada 2014
  • komentarzy
  • 1 417 wyświetleń
  • lubi to!

Duchowość małżeńska cz.1

Cezary Sękalski

Jednym z ważnych źródeł poszukiwania i opisywania duchowości małżeńskiej jest Pismo Święte. I już na samym początku Starego Testamentu, w  dwóch opisach stworzenia, w Księdze Rodzaju znajdujemy pierwsze zręby tej specyficznej duchowości, mimo, że w żadnym z nich nie pada pojęcie małżeństwa.

Oba opisy różnią się od siebie tym, że zostały napisane w dwóch tradycjach biblijnych i w różnym czasie. Chronologicznie pierwszym był opis zamieszczony na kartach Księgi Genezis jako drugi (por. Rdz 2, 20-24). Należał on do tzw. tradycji jahwistycznej, która odznaczała się obrazowym przedstawianiem wydarzeń z początków stworzenia, często nawiązującym do kultury rolnej, a także antropomorficznym przedstawieniem Boga. Do niedawna uważano, że tradycja ta została zredagowana w czasach króla Dawida (ok. 1000 r. przed Chr.), ale dziś większość egzegetów przyjmuje późniejszą datę powstania tych tekstów. W opisie stworzenia według tej tradycji czytamy:

Potem Pan Bóg rzekł: »Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam: uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc«. […] I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny. Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta. Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu (Rdz 2, 18. 20-25).

W opisie tym uderza antropomorfizacja obrazu Boga, który z troski o szczęście człowieka podstawową zasadą jego istnienia czyni możliwość jego życia w relacji. Charakterystyczne jest to, że samotności mężczyzny nie są w stanie wypełnić zwierzęta, a dopiero druga osoba ludzka odmiennej płci. Sformułowanie: pomoc odpowiednia dla mężczyzny, mogło być i w historii było nieraz interpretowane jako rodzaj zależności a nawet podległości, ale hebrajski źródłosłów nie pozostawia tu żadnej wątpliwości: Ezer kenegdo oznacza pomoc przychodzącą od Boga, podobną jemu [mężczyźnie] czy też pomoc na równi z nim[1]. Jest to bardzo ważne sformułowanie dla duchowości małżeńskiej, ujmuje ono bowiem więź małżonków nie jako wyraz tylko ich naturalnych skłonności czy też jakiś zbieg okoliczności, ale jako dar, pomoc daną bezpośrednio od Boga. Tora w tłumaczeniu żydowskim mówi tu o „pomocy naprzeciw niego” [mężczyzny] i dodaje niezwykle cenny komentarz: „Gdy mężczyzna jest tego wart, kobieta będzie mu pomocą; jeśli nie jest wart, będzie ona przeciw niemu”[2]. To znowu wskazuje na to, że na harmonię w związku pracują oboje małżonkowie, przy czym to mężczyzna powinien starać się być wart swojej kobiety, a wtedy ona będzie w stanie właściwie odpowiedzieć na jego zaangażowanie. Widać zatem, że małżonkowie „oboje mają tę samą naturę i są dla siebie nawzajem przedstawicielami Boga Stwórcy. Kobieta ma widzieć w mężczyźnie, z którego została wzięta, obraz Boga, który ją stworzył; mężczyzna ma w niej widzieć uobecnienie życzliwej pomocy Stwórcy”[3].

Sam opis stworzenia kobiety z żebra mężczyzny (hebr. cela)[4], ma wskazywać na to, że kobieta jest bliska jego sercu. Natomiast jego okrzyk: ta dopiero jest kością z moich kości… jest semityzmem, który „wyraża […] fakt adopcji lub więzi rodowych, plemiennych, czy układu przymierza między plemionami. Gdy w kulturze nomadycznej chciano kogoś nowego włączyć w rodzinę, klan lub karawanę, przywódca danej społeczności podnosił osobę dotąd obcą dla grupy”[5] i wypowiadał takie właśnie słowa. Warto także zwrócić uwagę na ich walor emocjonalny i to, że układają się w hymn, w którym trzykrotnie powtórzony jest zaimek „Ta”. Pięknie uzupełnia ten opis jeden z midraszy: „Bóg osobiście przyprowadził narzeczoną (kala) Adamowi. Zaplótł On Chawie włosy i przystroił dwudziestoma czterema różnymi ozdobami. Aniołowie zeszli do Ogrodu Eden, grając dla nich muzykę, a słońce, księżyc i gwiazdy tańczyły. Sam Bóg ustawił chupę (baldachim ślubny) i był chrzanem (kantorem), błogosławiąc Adama i Chawę”[6].

Na koniec mamy podsumowanie: Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. W komentarzy żydowskim czytamy: „nie oznacza to, że mężczyzna ma przestać szanować rodziców”, ale że „przywiązanie mężczyzny do żony będzie tak silne, że opuści dom ojca i założy własny dom razem z nią (Radak; r. Mejuchas)”[7].

Z tego wynika kolejny ważny wniosek dla duchowości małżeńskiej: ma ono „miejsce tylko wtedy, gdy mężczyzna jest zdolny przekroczyć swoje dotychczasowe najmocniejsze relacje i rozpocząć trud budowania relacji osobowej z jedną kobietą jako najmocniejszej w swoim życiu”[8]. Tylko wtedy może on w pełni odpowiedzialnie połączyć się ze swoją żoną.

Rodzaj tego złączenia podkreśla „użyty czasownik hebrajski dawaq, który oznacza przyłączyć się do kogoś z miłości, jak czyni to Rut wobec swojej teściowej (Rt 1, 14), albo złączyć się z kimś w sposób wierny, jak ludzie Judy wobec swego króla (2 Sm 20, 2), albo przylgnąć i trwać z miłością przy Bogu (Pwt 4, 4), albo przylegać, jak pas do bioder (Jr 13, 11), albo trwać nierozerwalnie razem, jak ręka z mieczem w czasie bitwy (2 Sm 22, 10) a nawet przykleić się, jak kości do skóry (Hi 19, 20), czy spoić się tak, jak stapiają się dwa metale razem (Hi 41, 15)”[9]. Widać tu więc, że związek małżeński ma charakter trwałej relacji, a każda próba jego naruszenia musi pozostawić trwałą dysharmonię tworzących je osób. Wskazuje to również na fakt specyficznej relacji, w której „mężczyzna i i kobieta są sobie dani (rozróżnienie co do wzajemnej komplementarności, wpisanej w człowieczeństwo, odpowiada stwórczemu aktowi Boga: „człowieczeństwo oznacza wezwanie do wspólnoty międzyosobowej”) i zarazem dają siebie (decyzja o zjednoczeniu jest owocem aktu wyboru). Księga Rodzaju, mówiąc, że mężczyzna opuści ojca i matkę, by połączyć się ze swoją żoną, podkreśla świadomy i wolny wybór, który jest źródłem małżeństwa, zamieniając syna w męża, a córkę w żonę”[10].

Jedność między nimi określa inne hebrajskie wyrażenie basar ‘ehad (jedno ciało). W komentarzu żydowskim czytamy: „Niech przylgnie do swej żony i do żadnej innej, ponieważ mężczyzna i kobieta w rzeczywistości są jednym ciałem, tak jak byli na początku Stworzenia. Lecz stać się tak może tylko wtedy, gdy staną się oni jednym umysłem, jednym sercem, jedną duszą i jeśli skierują wszystkie swe siły i starania ku służbie Bogu (r. Samson Rafael Hirsch)”[11].

Z tego wynikają kolejne wymagania dla duchowości małżeńskiej. Małżonkowie nieustannie muszą budować jedność między sobą, tak intelektualną − poprzez nieustanną wymianę informacji, własnych poglądów, fascynacji itp., na poziomie serca − a więc w sferze wszystkich swoich pragnień, jak również uczuć, wreszcie w wymiarze duchowym, który charakteryzuje się indywidualnym i wspólnym pragnieniem służby Bogu według Jego woli i powołania, jakie im daje. To kapitalne stwierdzenie, bo ukazuje ono jedność małżeńską nie w perspektywie konkurencji wobec Boga, ale w głębokiej jedności z Nim. Podstawą duchowości małżeńskiej jest z jednej strony relacja z Bogiem, która zakłada pełne oddanie i pragnienie służenia Mu, a z drugiej strony więź między małżonkami, która dla nich jest Bożym darem, jak również pomocą w drodze do Niego. Bóg jest realnie, immanentnie obecny w więzi małżeńskiej, bo to On sam jest jej dawcą. A zatem pielęgnacja wzajemnej miłości przez małżonków staje się jednocześnie pielęgnacją więzi z Bogiem. Z drugiej strony Bóg jest również transcendentny i wykracza poza samą więź małżeńską, a nie zamyka się w niej całkowicie, więc gdyby małżonkowie mieli ograniczać się tylko do dbania o wspólną relację małżeńską bez odwoływania się do relacji z Bogiem, robiliby za mało.

Rozwój w duchowości małżeńskiej, będzie zatem harmonijnym zbliżaniem się małżonków ku Bogu i ku sobie nawzajem. Wymaga on zatem nieustannej troski o jakość obu tych relacji. I ani nadmierna troska o wymiar religijny z pominięciem współmałżonka, ani nadmierna koncentracja na relacji małżeńskiej z pominięciem Pana Boga nie jest tu dobrym wzorcem.

Jeśli natomiast idzie o jedność małżonków „semita rozumie w takim kontekście słowo »ciało« jako przejaw żywej osoby i sposób komunikowania się z innymi. […] Według tekstu biblijnego, dwie osoby różnej płci mają tak komunikować się na zewnątrz, ale także wewnątrz tworzonej rodziny, jakby stanowiły jedną osobę”[12]. Nie można też pominąć tego, że metafora ta odnosi się również do jedności seksualnej, która jest obrazem głębokiej jedności osobowej małżonków. Odnosi się ona również do konsekwencji tego zjednoczenia, jaką jest rodzicielstwo. „Dziecko jest ukształtowane z dwojga rodziców i w ten sposób ich dwa ciała stają się jednym (Raszi)[13].

Brak odczuwania wstydu pomimo odsłoniętej nagości wobec współmałżonka, jest najlepszym dowodem na głębię ich miłości i czystości wzajemnych odniesień. Wstyd staje się powszechnym doświadczeniem dopiero po grzechu pierwszych rodziców. W komentarzu żydowskim czytamy: „Ludzie są zawstydzeni nagością, ponieważ wiążą ją z pożądaniem. Nie było tak jednak w przypadku Adama i Chawy. Wszystkie części ciała służyły im tylko do wypełniania woli Boga, a nie do zaspokajania własnych popędów. Dla nich obcowanie fizyczne było tak samo niewinne, jak jedzenie lub picie, nie mieli więc potrzeby zakrywać swych ciał (Sformo)”[14].

A zatem widać tu kolejny wymiar duchowości małżeńskiej, jakim jest wymóg dążenia do tego, aby pożycie intymne małżonków było wyrazem miłości a nie jakiejkolwiek formy zawłaszczania drugiej osoby. Konieczne jest zatem pełne poszanowanie ciała współmałżonka. Brak oporów i wstydu przed odsłanianiem przed nim własnej nagości będzie wtedy oznaką poczucia bezpieczeństwa i pełnego do niego zaufania.

[1] Por.  A. Santorski, Sakrament małżeństwa. Znak łaski i powołanie do świętości, Warszawa 1997, s. 12.
[2] Tora Pardes Lauder, red. i tłum. S. Pecaric, Kraków 2001., s.  20
[3] A. Santorski, Sakrament małżeństwa, s. 12.
[4] W tłumaczeniu żydowskim na język polski mowa o boku. Por. Tora Pardes Lauder, red. i tłum. S. Pecaric, Kraków 2001.
[5] C. Wiéner, Małżeństwo, w: X. Leon-Dufour (red.), Słownik teologii biblijnej, Poznań 1994, s. 445.
[6] Tora Pardes Lauder, red. i tłum. S. Pecaric, Kraków 2001., s.  21.
[7] Tamże.
[8] C. Wiéner, Małżeństwo, w: X. Leon-Dufour (red.), Słownik teologii biblijnej, s. 445.
[9] Tamże, s.
[10] A. Sarmiento, Małżeństwo chrześcijańskie. Podręcznik teologii małżeństwa i rodziny. Przeł.  P. Rak, Kraków 2002, s. 69.
[11] Tora Pardes Lauder, s.  21.
[12]C. Wiéner, Małżeństwo, s. 445.
[13] Tora Pardes Lauder, s.  21.
[14] Tamże.


więcej tekstów autora

Cezary Sękalski

doktor teologii duchowości, dziennikarz i psychoterapeuta w Klinice małżeńskiej. Żonaty. Mieszka w Krakowie.

Polecamy

partnerzy