Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Opowieści biblijne

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Pedro de Orrente, Ofiara Izaaka, XVII w.
  • 14 kwietnia 2015
  • komentarzy
  • 3 626 wyświetleń
  • lubi to!

Dlaczego Bóg wystawił Abrahama na próbę?

Anna Świderkówna

Może pytanie powinno brzmieć nie tyle dlaczego, ile raczej po co. Wydaje mi się, że coś podobnego spotyka nas wszystkich, Bóg dopuszcza to nie dlatego, iżby nas nie znał, lecz po to, żebyśmy my sami siebie lepiej poznali.

Wprowadzenie do rozdziału 22. Księgi Rodzaju: „A po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę” wskazuje, że w tradycji ustnej było mnóstwo rzeczy, które nigdy nie zostały zapisane. Te słowa to wypełnienie pewnej przerwy, wskazują, że nie mamy tutaj prostego opowiadania, tylko mamy już pewną teologię, tekst jest już przemyślany i autor, czy może raczej autorzy, chce wskazać na fakt, że tu liczy się przede wszystkim sens, znaczenie tego, co się za chwilę wydarzy.

Nas bardzo często denerwują ostatnie słowa modlitwy Ojcze nasz, gdzie prosimy Boga, żeby nas nie wodził na pokuszenie. Powiedzmy sobie od razu, że to jest stary przekład i dlatego na przykład słowo takie jak „pokuszenie” w tej chwili w polszczyźnie nie istnieje, ale może dobrze jest wiedzieć, że greckie słowo tu użyte może oznaczać pokusę, próbę – „nie wystawiaj nas na próbę” czy może „nie zostawiaj nas w takiej sytuacji, żebyśmy byli sami wobec próby”.

Wracamy jednak do Abrahama. Gdy Abraham słyszy głos, gdy Bóg mówi do niego: „Abrahamie”, ten odpowiada: „Oto jestem”. To jest bardzo ważne, ta gotowość, on się nie pyta, nie opędza się od Boga jak od muchy, nie domaga się, by dać mu spać. I Bóg mówi do niego, by wziął swego syna jedynego, którego miłuje, Izaaka, i poszedł do kraju Moria i tam złożył go w ofierze całopalnej (ofiara, w której wszystko zostaje spalone, następuje oddanie wszystkiego) na jednym z pagórków.

Tu jest coś zupełnie niezrozumiałego – reakcja Abrahama, który przyjmuje to Boże wezwanie bez żadnego protestu. Ten Boży rozkaz wydaje się nam straszliwy i skandaliczny, bo przecież chodzi o złożenie ofiary z dziecka. To jest nawiązanie do bardzo starej tradycji, ale to, co Bóg chce naprawdę przekazać Abrahamowi, okaże się dopiero przy zakończeniu tej historii. Najdziwniejsza jest reakcja Abrahama, dlatego że to Bóg podkreśla, że to jest jedyny umiłowany syn Abrahama, a poza tym wszystkie obietnice Boga były dane dla Izaaka jeszcze przed jego urodzeniem się. A mimo to Abraham nie odpowiada nic, tylko wstaje i przygotowuje się do podróży, bierze osła, dwóch ludzi i syna Izaaka. Już w domu narąbał drzewa i trzeba sobie powiedzieć, że na terenie Palestyny drzewa nie są tak często spotykane i nie dawały się łatwo rąbać. Zaraz potem wyruszył w drogę, która trwała trzy dni. Na pewno miał sporo czasu, żeby się rozmyślić. Wiemy, że Abraham umiał targować się z Bogiem, tutaj jednak nie ma śladu owego targu.

Abraham dochodzi do kraju Moria. Najważniejsza jest ta jego absolutna gotowość. Kiedy Abraham widzi już wzgórze, na którym ma złożyć własnego syna w ofierze, zostawia osła i swoje sługi i szykuje się do wejścia na górę.

Wedle tradycji ma to być późniejsza Jerozolima, a Moria to ma być skała, na której miał być złożony w ofierze Izaak. To jest także święta skała dla islamu, dlatego że według tradycji islamu z tej skały właśnie Mahomet został porwany do nieba. Stąd też ów ciągły spór między Żydami a muzułmanami o tę skałę.

Gdy ojciec z synem byli już blisko miejsca złożenia ofiary, Izaak zapytał ojca o jagnię na całopalenie. Abraham odpowiedział, że Bóg upatrzył sobie jagnię na całopalenie. Co oznacza ta odpowiedź Abrahama, czy to jest odpowiedź wymijająca, nie chce powiedzieć synowi, czego Bóg naprawdę od niego żąda, czy też Abraham mimo wszystko, wbrew nadziei, wierzy? Tak uważa św. Paweł, który mówi o tym w Liście do Rzymian, że Abraham ciągle wierzył Bogu jako Temu, który ożywia umarłych i powołuje do istnienia to, co nie istnieje (por. Rz 4, 17). Więc może to jest właśnie ten moment najwyższej wiary Abrahama, bo wiara w Biblii to jest zawsze zawierzenie przede wszystkim, gdyż dla Żydów istnienie Boga nie podlegało wątpliwości.

I kiedy doszli na miejsce wskazane przez Pana, Abraham zaczyna przygotowywać ofiarę, to znaczy drewno do palenia, a nawet wiąże Izaaka i kładzie go na przygotowanym do złożenia ofiary stosie. Wtedy już nie można mieć wątpliwości, Izaak na pewno nie był niemowlęciem, musiał mieć już parę lat, a przynajmniej musiał móc już rozumować, stąd właśnie jego pytanie. Tutaj jednak Izaak poddaje się ojcu bez żadnego oporu. (Żydzi uważają, że my, chrześcijanie, źle mówimy, mówiąc o ofierze Abrahama czy Izaaka, bo ta ofiara nie została złożona; mówią o związaniu Izaaka i może to jest słuszniejsze). I kiedy Abraham bierze nóż ofiarny i go podnosi, rozlega się głos z nieba: „Abrahamie, Abrahamie!”, na co on odpowiada po swojemu: „Oto jestem”. I słyszy, by nie podnosił ręki na syna i nie czynił mu nic złego. Słyszy też, iż Bóg poznał, że się Go boi, bo nie odmówił Mu nawet swojego jedynego syna. W słowach Boga godne uwagi jest podkreślenie owej bojaźni. Owa bojaźń to nie jest jednak strach, nawet nie jest to lęk. To jest przede wszystkim połączenie szacunku z posłuszeństwem, z gotowością.

I jeszcze jedna rzecz bardzo ważna: my to opowiadanie o ofierze Abrahama czy o związaniu Izaaka rozumiemy na ogół opacznie, dlatego że dziecka nie można składać na ofiarę. Wiemy jednak z archeologii i z tradycji mitologicznej, nie tylko biblijnej, że było inaczej. W mitologii greckiej jest bardzo piękna historia, która kończy się podobnie jak historia z Abrahamem. Chodzi o moment, kiedy flota grecka ma wypłynąć przeciw Troi i cała ta flota stoi w porcie w Attyce, który się nazywa Aulida. Stoi w Aulidzie i nie ma dobrego wiatru, nie mogą wypłynąć, bo Artemida obraziła się na naczelnego wodza Agamemnona. Artemida żąda od Agamemnona, żeby złożył jej w ofierze swoją córkę. Agamemnon ściąga wtedy do Aulidy żonę z córką, zapewniając żonę, że chce jeszcze przed wypłynięciem floty wydać córkę za Achillesa. To tłumaczenie od razu upada, dlatego że żona Agamemnona spotyka się z Achillesem i wita go jako przyszłego zięcia, a Achilles wpada w straszną złość, że zostało nadużyte jego imię.

I kiedy dochodzi także do Ifigenii, po co ma zostać przywieziona do Aulidy, to pierwsza jej reakcja jest taka, że wpada w rozpacz i błaga ojca, żeby ją ocalił. Dla mnie jest to znamienna rzecz, na którą może zwrócić uwagę tylko kobieta, mianowicie są dwie Ifigenie, jedna jest ta bojąca się, a potem ta zupełnie zmieniająca swoją postawę. Ifigenia przyjmuje niesłychanie patriotycznie to, o czym przedtem nie było mowy, że jest wielka wyprawa grecka na wschód, że chodzi o to, by Grecy zwyciężyli. I Ifigenia jako bohaterka idzie na tę ofiarę, która ma być złożona. Do złożenia ofiary jednak nie dochodzi, bo Artemida porywa Ifigenię i czyni z niej swoją kapłankę na Krymie. Jednocześnie na jej miejsce zostaje złożona w ofierze łania.

Obie opowieści – biblijna i mitologiczna – potwierdzają, że należało do zwyczajów tamtych lat składanie ofiar z dzieci. Dopiero później wyrasta świadomość, że dziecka nie można złożyć w ofierze, tylko należy złożyć jakieś zwierzę. Jest to ofiara zamienna, która pojawia się też w Księdze Kapłańskiej, gdzie jest bardzo mocno stwierdzone, że dzieci nie wolno zabijać, składać w ofierze, tylko są odpowiednie zwierzęta, które składa się w ofierze.

Również Abraham znajduje zwierzę, barana, który ma zaplątane rogi i którego złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. I dał Abraham miejscu temu nazwę „Pan widzi”. Następnie anioł Pana, a w Pięcioksięgu w teofanii chodzi zawsze o Boga, o głos Boży, przysiągł, że ponieważ Abraham nie odmówił syna swego jedynego, więc Bóg będzie mu błogosławił i da mu potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie. Było to odnowienie obietnicy, które potrzebne było nie samemu Bogu, ale ludziom, bo jest ogromnie ważne, żebyśmy obietnicy Boga zaufali, nawet kiedy Bóg zdaje się sam sobie zaprzeczać, jak było w żądaniu ofiary z Izaaka.

Jeden z francuskich teologów bardzo pięknie powiedział, że jak Bóg przychodzi do nas i mówi: „Chodź za mną!”, to musimy pamiętać, że idziemy nie za własnym programem, bo człowiek ma wtedy ochotę ułożyć sobie jakiś wzniosły program służby Bogu, ale za Osobą. Przychodzi czasami taki moment, kiedy Bóg ten program dla Niego ułożony przekreśla przez chorobę czy inne okoliczności. Wtedy trzeba pamiętać, że idziemy za Osobą, a nie za jakimś programem czy hasłem, a Osoba nie zawsze jest obliczalna, to znaczy że może zażądać od nas czegoś zupełnie niespodziewanego. Chodzić może nawet o plan, który otrzymaliśmy od Boga, który był zatwierdzony w jakiś uroczysty sposób. Jeżeli Bóg wyraźnie mówi: „Nie”, to może być czasem taka właśnie próba na wzór Abrahama. Myślę, że to dobrze pokazuje, iż historia opisana w 22. rozdziale Księgi Rodzaju dotyczy każdego z nas, że jest zawsze aktualna.

Anna Świderkówna, Bramy do Biblii, Wydawnictwo M, Kraków 2012


więcej tekstów autora

Anna Świderkówna

ur. 5 grudnia 1925 w Warszawie, zm. 16 sierpnia 2008 tamże – polska historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, tłumaczka; profesor Uniwersytetu Warszawskiego, popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii

Polecamy

partnerzy