Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Najtrudniejsze fragmenty Biblii
źródło: Shutterstock
  • 23 września 2014
  • komentarzy
  • 1 463 wyświetleń
  • lubi to!

Czy tylko człowiek będzie zbawiony?

ks. Henryk Paprocki

Teologia, jak się wydaje, grzeszy nadmiarem antropocentryzmu. Z opisu stworzenia w Księdze Rodzaju zajmuje się wyłącznie szóstym dniem, a zbawienie odnosi zasadniczo tylko do człowieka. Jedynie nieliczni chrześcijanie, przeważnie mistycy, odczuwali współczucie dla całego świata.

Mistycy widzą więcej
“W porównaniu z opatrznością i litością Boga winy wszelkiego stworzenia są jak garść piasku wpadająca do wielkiego oceanu”, mówił św. Izaak Syryjczyk. Współczucie jest kluczowym pojęciem Izaaka Syryjczyka, odnoszonym nie tylko do człowieka, ale do wszystkich stworzeń: „Czymże jest serce współczujące? […] jest sercem, które spala się dla całego stworzenia: dla ludzi, ptaków, zwierząt, demonów, dla każdej istoty stworzonej […] Dlatego o każdej godzinie modli się ze łzami za nierozumne zwierzęta, za nieprzyjaciół prawdy i za wszystkich, którzy wyrządzają mu krzywdę, aby zostali zachowani i aby im przebaczono. W niezmierzonym współczuciu, które budzi się w jego sercu bez miary, na obraz Boży, modli się nawet za węże”.

Podobne sformułowania można znaleźć w objawieniach Julianny z Norwich (XIV w.): „Grzech musi koniecznie istnieć. Ale wszystko będzie dobrze. Wszelkiego rodzaju sprawy pójdą dobrze […] Chcę sprawić, aby wszystko było dobrze. Sprawię, że wszystko będzie dobrze. Mogę sprawić, że wszystko będzie dobrze. I potrafię sprawić, że wszystko będzie dobrze. I sama zobaczysz, że wszystko będzie dobrze”.

Do tych właśnie intuicji nawiązuje patriarcha Bartłomiej I w swoich rozmowach z Olivierem Clémentem przywołując, że według Indii, jak to wykazał Mircea Eliade, świat jest nieskończoną teofanią, grą Boga. Buddyzm zna uśmiech Buddy kontemplującego kwiat, a szintoizm uważa świat za sanktuarium. Teologia prawosławna energii Bożych głosi kontemplację natury, liturgię kosmiczną.

Całe wieki człowiek traktował przyrodę jako swoją niewolnicę. Dopiero w XX w., i to w obliczu zagrożenia, ruch ekologiczny postawił bardzo ostro kwestię odpowiedzialności człowieka za otaczający go świat. Myślę, że to wyzwanie odnosi się także do teologów, którzy powinni przewartościować swoje poglądy na temat miejsca człowieka w dziele stworzenia, a także na temat samego stworzenia. Myśl judaistyczna jest w tym wypadku bardziej wyważona: człowiek został stworzony po zwierzętach, aby jego ewentualną pychę można było ukrócić przypomnieniem, że komar był wcześniej. Został również stworzony sam, by świadczyć, że kto niszczy jedno życie, niszczy cały świat.

Biblia
Niniejsze uwagi nie pretendują do całościowego przedstawienia teologicznych aspektów problemu zbawienia świata i wszystkich stworzeń. Ich celem jest jedynie wskazanie podstawowych kwestii w świetle objawienia biblijnego i wybranych opinii myślicieli prawosławnych. Muszę też przyznać, że głównym powodem napisania tego szkicu była śmierć pewnej świnki morskiej. W czasie jej kilkugodzinnej agonii nie tylko przypomniałem sobie słowa Eklezjastesa: Ze względu na synów ludzkich Bóg tak to urządził, aby ich doświadczyć i aby im pokazać, że nie są czymś innym niż zwierzęta. Bo los synów ludzkich jest taki, jak i los zwierząt, jednaki jest los obojga. Jak one umierają, tak umierają tamci; i wszyscy mają to samo tchnienie (Ekl 3, 18-19), ale także nasunęły się mi pewne refleksje na temat sensu cierpienia i śmierci zwierząt, zwłaszcza niedrapieżnych. Czy ich cierpienia są całkowicie bezsensowne? Dlaczego w ogóle cierpią? Czy los zwierząt oraz całego kosmosu jest zupełnie obojętny Bogu?

Przede wszystkim należy odwołać się w tej kwestii do Biblii. Istotne znaczenie ma w tym wypadku opis stworzenia w Księdze Rodzaju oraz teksty dotyczące tak zwanego “końca świata”. Bóg stwarza człowieka na obraz i podobieństwo swoje (co wyróżnia człowieka od świata zwierząt) oraz jako władcę przyrody: Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi (Rdz 1, 26).

Równocześnie jednak mówiąc o stworzeniu “nieba i ziemi” Biblia ma na uwadze całość stworzenia, świat widzialny i niewidzialny, stanowiące jedność. Wszystko zaś zostało stworzone z niczego. Kiedy ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia (gr. psychen dzosan) człowiek stał się istotą żywą (Rdz 2, 7). To samo określenie “dech życia” (w BT w tym wypadku “tchnienie życia”) użyte jest w odniesieniu do zwierząt (Rdz 1, 30). Człowiek nazywa zwierzęta (Rdz 2, 19), co świadczy o jego władzy nad nimi. Istnieje jednak fundamentalna różnica kondycji człowieka i zwierząt w okresie do potopu i po potopie. Początkowo na pokarm ludziom i zwierzętom dano rośliny (Rdz 1, 22-30). Słowa na pokarm ludziom i zwierzętom dano rośliny oznaczają, że mięsa nie spożywali tylko ludzie, ale także i zwierzęta. Pierwsza informacja o spożywaniu mięsa dotyczy epoki po potopie: Wszystko, co się rusza i żyje, niech wam służy na pokarm (Rdz 9, 3). Grzech prarodziców należy więc rozumieć jako naruszający ustalony porządek nie tylko w odniesieniu do człowieka, ale do całej przyrody.

Równocześnie człowiek zaczynał coraz bardziej odczuwać swoją obcość wobec otaczającego go świata. Jest to także jedna z konsekwencji grzechu prarodziców. Świadczą o tym przepaski biodrowe (Wtedy otworzyły się oczy im obojgu i poznali, że są nadzy. Spletli więc liście figowe i zrobili sobie przepaski, Rdz 3, 7) oraz rozpoczęcie budowy miast (I obcował Kain z żoną swoją, a ta poczęła i urodziła Henocha. Potem zbudował miasto i nazwał je imieniem syna swego: Henoch, Rdz 4, 17). Adam został więc według Genesis umieszczony w ogrodzie Eden jako ogrodnik, aby doskonalić jego piękno. Tymczasem po upadku “człowiek wampiryzuje kosmos, zabija, aby zjadać i tym samym znajduje śmierć. Następuje współpożeranie człowieka i ziemi”. Jest to całkowita zmiana perspektywy i pierwotnego zamysłu Boga w stosunku do człowieka. Są jednak szanse na zmianę tego stanu.

Stosunek człowieka do ziemi jest bardzo ważny dla patriarchy Bartłomieja I. Synod konstantynopolitański 6 czerwca 1989 roku ustanowił, w dniu otwierającym rok liturgiczny (czyli 1 września), Święto Stworzenia, prosząc Boga, aby opiekował się naturą, bronił ją przed atakami ze strony człowieka. Świat ma swą własną realność, odbijając równocześnie Mądrość Bożą, Boże piękno, Bożą prawdę. Świat nie jest neutralnym obiektem. Wciela w siebie słowa Stworzyciela, jak dzieło sztuki zawiera słowa artysty. Rzeczy mają pieczęć Mądrości. Są to słowa Boga, który wzywa człowieka do zaangażowania się w dialog z Nim. Piękno świata stworzonego jest darem Boga, Jego ekstazą ku nam, ofiarowaną relacją. Trzeba więc przyrodę traktować z szacunkiem. Ziemia w swym rytmie jest znakiem, sakramentem Boga. Każda rzecz ma unikalne miejsce w niezmierzonej symfonii stworzenia. Autentycznie zobaczyć rzecz, to odkryć nadzwyczajne w zwyczajnym. Człowiek nie może być oddzielony od reszty stworzenia, nie może zbawić się bez niego. Człowiek łączy Boże z ziemskim, od człowieka łaska rozlewa się na całą naturę, mówi św. Grzegorz z Nyssy w Wielkiej katechezie. Kosmos jest wezwany przez człowieka, aby stał się “obrazem obrazu”. Ziemia ma nie tylko służyć naszym potrzebom. Jest wezwana, aby stać się dialogiem między człowiekiem i Bogiem. Świat jest słowem Boga, skierowanym do człowieka.

Zwierzęcość jako wada
Taka wizja mogła powstać jedynie pod wpływem opisów rzeczywistości eschatologicznej. Na przestrzeni bowiem tysiącleci człowiek coraz bardziej dystansował się od zwierzęcia. Zwierzę można traktować jako podmiot, dla którego przedmiotem jest reszta świata, ale zwierzę samo nigdy nie może postrzegać siebie w taki właśnie sposób. Zwierzę, podobnie jak roślina, nie jest autonomiczne wobec świata i życie zwierzęce, z którego wyszliśmy, jest nam niedostępne. Człowiek określił zwierzę jako rzecz, co z ludzkiego punktu widzenia jest podstawową przesłanką. Zwierzę utraciło godność ludzkiego pobratymca, człowiek zaś, postrzegając w sobie zwierzęcość, traktuje ją jak wadę. Sposób postrzegania zwierzęcia jako rzeczy jest częściowo fałszywy. Zwierzę istnieje dla siebie samego i aby stać się rzeczą, musi być martwe. Gdy człowiek zabija, ćwiartuje i gotuje zwierzę, to stwierdza, że było zawsze tylko rzeczą. Gdy człowiek traktuje siebie wyłącznie jako ducha, posiadanie zwierzęcego ciała jest rzeczą nieznośną, gdyż głosi istnienie rzeczowe. Jest to zarazem głębia, która nas przyciąga i jest bliska. Zarazem najodleglej tajemna i odrzucana jako coś obcego człowiekowi traktowanemu jako istota duchowa. W tym rozumowaniu tkwi jednak poważny błąd. Człowiek nie jest jedynie istotą duchową, ale psychofizyczną i ludzkie ciało ma walor zbawczy. Zbawienie oznacza przebóstwienie ciała. Idea przebóstwienia człowieka i całego kosmosu pojawia się w Starym Testamencie, w Psalmach i proroctwach Izajasza. Teksty te mówią wyraźnie o zmianie rzeczywistości (Jak szata, którą się zmienia, one się zmienią, Ps 101, 26-27; Wydajesz tchnienie swoje, a stworzone bywają, i odnawiasz oblicze ziemi, Ps 103, 30). Izajasz głosił pokój mesjański w czasach przyjścia Mesjasza (Iz 11, 6-9), co w jego perspektywie oznaczało powstanie nowego nieba i nowej ziemi (Iz 65, 17), które ostoją się przed Panem (Iz 66, 22). Prorok Ozeasz mówi o nowym przymierzu ze światem przyrody: W owym dniu ustanowię dla niej przymierze ze zwierzętami polnymi i ptactwem niebieskim, i płazami ziemi (Oz 2, 20). Idee te stają się wyraźne w Nowym Testamencie, który oczekuje odrodzenia (gr. palingenesía, Mt 19, 28) oraz nowego nieba i nowej ziemi (1 P 3, 13, por. Ap 21, 1-2). Do czasu odnowienia (gr. apokatastáseos, Dz 3, 21) stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia (Rz 8, 19-22). Apostoł ma w tym wypadku na uwadze całą naturę rozumną i nierozumną, uduchowioną i nieuduchowioną. Przyroda poszła w ślad za człowiekiem w niewoli grzechu, marności i zniszczenia. Wstąpiła na tę drogę nie ze swojej woli, ale z woli tego, który ją podporządkował człowiekowi. Stworzenie oczekuje więc przywrócenia pierwotnego stanu, gdyż natura znajduje się w nienormalnej sytuacji. Chodzi przy tym o świat inny, nowy, ale w swej istocie będący tym samym światem. Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć (1 Kor 15, 26), która dotyka przecież nie tylko człowieka.

Gąsienica, poczwarka i motyl
Wszystkie rzeczy tego świata nie są jedynie istotą, są one zarazem procesem i entelechiami przez które rzeczy dążą, według wspaniałego określenia św. Tomasza z Akwinu, do ich własnego celu (łac. ad proprios fines). Trzeba więc powiedzieć, że rzeczy mają w sobie swoją własną immanentną eschatologię. Frapujący przykład immanentnej i naturalnej eschatologii podał o. Paweł Florenski mówiąc o gąsienicy stającej się przez fazę poczwarki motylem w tym sensie, że motyl jest traktowany jako entelechia gąsienicy. Faza poczwarki może być w tym wypadku traktowana jako śmierć gąsienicy. Wasyl Rozanow, który uważał pozytywizm za filozoficzne mauzoleum nad umierającą ludzkością, opisał szczegółowiej rozmowę o motylu traktowanym jako entelechia: „I oto ołtarz Apokalipsy, pośrodku którego stoją zwierzęta. W tajemniczy sposób chrześcijaństwo zaczęło zadawalać się bzdurami. Na pytanie o ziemię i księżyc zwykle odpowiadało ono odległościami podniesionymi do sześcianu, a na pytanie o gąsienicę, poczwarkę i motyla odpowiadało jeszcze gorzej: że tak bywa. Nauka chrześcijańska została sprowadzona do bzdury, do pozytywizmu i bezsensu… Gąsienica, poczwarka i motyl mają swoje wyjaśnienie, ale nie fizjologiczne, a właśnie kosmologiczne. Fizjologicznie są nie do wyjaśnienia, właśnie — nie do wyjaśnienia. Tymczasem kosmologicznie są całkowicie jasne: wszystko jest żywe, zdecydowanie żywe, co dotyka życia, grobu i zmartwychwstania. W fazach rozwoju owada dane są fazy życia świata. Gąsienica — my pełzamy, żremy; poczwarka — grób i śmierć, grób i obietnica; motylek — dusza pogrążona w światowym eterze, latająca, znająca jedynie słońce, nektar… Motylek jest przyszłym życiem. […] Florenski zauważył, że motylek jest w istocie tajemniczo i metafizycznie duszą gąsienicy i poczwarki. […] Kaptieriew zamyślił się i powiedział: «Naukowcy odkryli, że w gąsienicy, która owinęła się kokonem i która wydaje się być zmarłą, zaczyna się w rzeczywistości przebudowa tkanek ciała… Na miejscu zmarłej gąsienicy zaczyna się stawać coś innego … jeśli jednak przekłuje się poczwarkę na przykład szpilką, wtedy nie powstanie z niej motylek, nic nie powstanie i grób pozostanie grobem, a ciało nie zmartwychwstanie». Egipcjanie w myśleniu i objawieniach o «istnieniu pozagrobowym» szli tą samą drogą co i ja, to znaczy «przez motyla» i jego fazy… Wtedy jasne stały się dla mnie sarkofagi — mumie. Po co taki wielki, ogromny sarkofag — dla mumii zmarłego? A to jest przecież «kokon» kukły człowieka. Ciało zaś owijano w prześcieradła, «zawiązywano» jak gąsienicę”.

Rozanow traktuje więc przyrodę jako obraz ludzkiego losu. Śmierć biologiczna i wszystkie cząstkowe śmierci, które ją poprzedzają i ocieniają tragizmem naszą egzystencję, są po prostu przejściem, “paschą” we właściwym sensie tego słowa, przejściem, przez które zmartwychwstanie nawiedza nas na miarę naszej wiary. Moc zmartwychwstania tworzy ukryte oblicze historii, ukryte oblicze ziemi. Sens duchowy bytów poznajemy poprzez ich formy widzialne, mówi św. Maksym Wyznawca w Mistagogii, co stanowi autentyczną Eucharystię kosmiczną: rzeczy widzialne ukazują się jako “ciało” Pana i ich korzenie w niebie jako “krew”. Eucharystia ujawnia potencjalną sakramentalność świata. Eucharystia jest bowiem składana za życie świata (J 6, 51), a nie tylko za życie człowieka. Liturgia ormiańska mówi, że “przez mękę Syna Twego Jednorodzonego wszystkie stworzenia zostały odnowione”. Przecież “ze względu na współczucie Bóg wziął na siebie cierpienia każdego. W swojej miłości On mistycznie cierpi aż do końca świata również cierpieniem każdego z nas” (Maksym Wyznawca, Mistagogia).

Człowiek ma więc nie tylko chronić stworzenie, ale stopniowo przemieniać w antycypowanie królestwa. Według Koranu wszystko, co żyje, tworzy wielką wspólnotę, za którą człowiek jako wiceregent stworzenia jest odpowiedzialny przed Bogiem. Judaizm zna zbiór tekstów Perek sziwa (Rozdział Pieśni), którymi przyroda, owady, ptaki i zwierzęta głoszą chwałę Boga. Podobna myśl znajduje się także w Koranie: “Czy ty nie wiedziałeś, iż Boga wysławiają ci, co są w niebiosach i na ziemi, i ptaki z rozpostartymi skrzydłami? Każdy wie, jak się modlić i wysławiać Boga”. Jest to także intuicja bliska mistykom. Mechtylda z Hackenborn (XIII w.) widziała Chrystusa jako Salvator omnium saeculorum — Zbawiciela wszystkiego, co jest, co było i co będzie.

Świątynia wszystkich stworzeń
Intuicje te są także bliskie sztuce ikony. Myśl ta jest rozwinięta w wielu dziełach architektonicznych i ikonalnych, które nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że świątynia staroruska ze swej idei ukazuje nie tylko sobór świętych i aniołów, ale sobór wszystkich stworzeń. Szczególnie godnym uwagi w tym względzie jest stary sobór Dmitrijewski we Włodzimierzu nad Klaźmą (XII w.). Ściany zewnętrzne tej świątyni są pokryte płaskorzeźbami zwierząt i ptaków pośród rozkosznej roślinności. Nie są to realistyczne przedstawienia stworzeń istniejących w naszej ziemskiej rzeczywistości, ale przepiękne, wyidealizowane obrazy. Fakt, że w centrum wszystkich tych obrazów umieszczona jest postać króla Salomona siedzącego na tronie, daje nam wyraźne ujawnienie ich sensu duchowego. Król Salomon panuje jako głosiciel Mądrości Bożej, która stworzyła świat. Właśnie w tej roli Salomon gromadzi wokół swego tronu wszystkie stworzenia żyjące pod niebem. Nie są to stworzenia, które teraz widzimy na ziemi, ale stworzenia w tym stanie, w jakim zostały zamyślone przez Boga w Jego Mądrości, przemienione i zgromadzone w świątyni, w żywą i zarazem architektoniczną całość.
Jako paralelę tego zabytku architektury cerkiewnej można wymienić cały szereg ikon, na przykład Wszystko co oddycha niechaj chwali Pana, Chwalcie imię Pańskie i Tobą raduje się, Łaski Pełna, wszelkie stworzenie. Na tych ikonach można także zobaczyć wszelkie stworzenia żyjące pod niebem, zjednoczone w przemienieniu biegających zwierząt, śpiewających ptaków, a nawet pływających w wodzie ryb. Na wszystkich tych ikonach zamysł architektoniczny, któremu podporządkowane jest całe stworzenie, zawsze wyobrażony jest w idei świątyni — soboru. To do niej dążą aniołowie, w niej gromadzą się święci, wokół niej wije się rajska roślinność, a u jej podnóża lub wokół niej tłoczą się zwierzęta. Motyw radości w ikonografii ruskiej związany jest bardzo silnie z motywem ascetycznym, o czym świadczą wszystkie greckie i ruskie “żywoty świętych”.

W greckich i ruskich żywotach często występuje postać świętego, wokół której gromadzą się leśne zwierzęta i z zaufaniem liżą ręce świętego. Św. Izaak Syryjczyk tłumaczy, że w tym wypadku przywrócone zostają stosunki rajskie, które niegdyś istniały między człowiekiem i stworzeniami. Zwierzęta idą do świętego, ponieważ wyczuwają w nim «tę woń», którą Adam wydawał przed upadkiem. Ze strony człowieka przewrót w relacjach z niższymi stworzeniami jest jeszcze bardziej pełny i głęboki. Wąski i utylitarny światopogląd oceniający zwierzęta wyłącznie jako pokarm lub narzędzia gospodarki człowieka, zostaje zamieniony przez nową wizję świata, która określa zwierzę jako mniejszego brata człowieka. W tym wypadku ascetyczne powstrzymywanie się od pokarmów mięsnych oraz pełen miłości i współczucia stosunek do wszystkich stworzeń przedstawia różne strony tej samej prawdy życiowej — tej samej, która przeciwstawia się wąskiemu, biologicznemu rozumieniu życia. Istotę nowego światopoglądu najlepiej oddają słowa św. Izaaka Syryjczyka. Zgodnie z jego interpretacją oznaką miłującego serca jest “płomienna troska serca człowieka o całe stworzenie, o ludzi, o ptaki, o zwierzęta, o demony. Z oczu człowieka płyną łzy. Z wielkiej i potężnej żałości ogarniającej serce, z wielkiego cierpienia ściskającego serce, człowiek nie może znieś, słyszeć lub widzieć jakiejkolwiek krzywdy lub najmniejszego smutku znoszonego przez stworzenia. Z tego powodu bez przerwy płacząc modli się, aby zostali zachowani i doświadczyli miłosierdzia. Modli się nawet za pełzające gady, z wielką żałością, która bez przerwy budzi się w jego sercu, albowiem pragnie upodobnić się do Boga”.

Nowy plan bytu
W tej wypowiedzi zawarte jest konkretne przedstawienie nowego planu bytu, w którym prawa wzajemnego pożerania się różnych istot zostały przezwyciężone w samej swej istocie, to znaczy w ludzkim sercu, poprzez miłość i współczucie. Biorąc swój początek w człowieku, nowy ład w stosunkach z innymi stworzeniami rozprzestrzenia się na cały świat. Dokonuje się przewrót kosmiczny — miłość i współczucie ujawniają w człowieku początek nowego stworzenia. “Nowe stworzenie” znajduje swój wyraz w ikonie: dzięki modlitwom świętych świątynia Boża otwiera się dla niższych stworzeń, oddając miejsce ich przemienionym obrazom. Z ikon przekazujących wizję uduchowionych stworzeń wspomnę zwłaszcza wspaniałą ikonę Prorok Daniel wśród lwów, znajdującą się w Muzeum Aleksandra III. Nienawykłe oko może uznać te nierealne lwy, wpatrzone ze wzruszającą pokorą w proroka, za naiwne dzieło sztuki. Jednakże w sztuce naiwność często graniczy z geniuszem. Rzeczywiście, nierealne lwy są w tym wypadku na miejscu, ich obecność jest celowo zamierzona. Przecież w istocie ta ikona nie przedstawia tych stworzeń, które znamy. Omawiane lwy bez wątpienia przedstawiają nowe stworzenie, które już podlega wyższym, pozabiologicznym prawom. Zadaniem ikonografa było w tym wypadku przedstawienie nowego, nie znanego jeszcze nam porządku życia. Tego rodzaju ikonę można namalować jedynie w sposób symboliczny, a to oznacza, że ikona nie jest kopią naszej rzeczywistości.
Intuicje te zostały także zrealizowane w życiu niektórych świętych, którzy przywrócili rajskie relacje ze światem zwierząt. Św. Sergiusz z Radonieża użalił się nad niedźwiedziem i karmił go chlebem. Niedźwiedź wobec świętego był jak baranek. Do celi św. Serafina z Sarowa przybiegały niedźwiedzie, wilki, zające i lisy. Św. Franciszek z Asyżu poszedł w Gubbio do złego wilka i powiedział: “Pójdź tu, bracie wilku … A kiedy święty Franciszek wydał rozkaz, podszedł łagodnie jak baranek i położył się u stóp świętego Franciszka”. Jednakże “przeciętny chrześcijanin” jest daleki od tego typu przemyśleń, podczas gdy według judaizmu nie wolno znęcać się nad zwierzętami i polować na nie dla rozrywki. Jeśli przyroda bezwiednie popadła w niewolę zła poprzez upadek człowieka, to miłosierdzie Boże dotyka człowieka, aby poprzez człowieka zbawiony został cały świat. Dobry Łotr z Drogi Krzyżowej patriarchy mówi: “My zabijaliśmy ludzi i jesteśmy zabijani, śmierć zapisana jest w głębi nas”. Wyzwolenie z zapisu śmierci oznacza zbawienie nie tylko człowieka, ale całego kosmosu. “Nowe niebo i nowa ziemia” są wyzwaniem do zrealizowania także przez człowieka (stworzenie z upragnieniem oczekuje, Rz 8, 19). Ostatecznie bowiem “ujrzymy, jak wszystko ziemskie zło, wszystkie nasze cierpienia utoną w miłosierdziu, które napełni cały świat, i życie nasze stanie się ciche, łagodne, słodkie jak pieszczota”. Bezmierny krzyk bólu Hioba zostanie więc przemieniony w okrzyk zachwytu i radości. Cały kosmos, który jest jednością w stanie rozbicia, przemieni się w “nowe niebo i nową ziemię”, na której nie będzie już więcej niesprawiedliwości. Nie tylko człowiek, ale także cała przyroda, staną się “nowe”. Bądźmy więc trochę ostrożniejsi w swojej pysze jedynego podmiotu zbawienia. Rzeczywistość jest bardziej złożona i bardziej wielowątkowa.

 

 


więcej tekstów autora

ks. Henryk Paprocki

absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (1972). W 1978 roku ukończył Instytut św. Sergiusza w Paryżu z tytułem doktora. 14 czerwca 1981 r. przyjął święcenia kapłańskie. Jest autorem licznych prac z zakresu teologii prawosławnej. Pracuje w Katedrze Teologii Prawosławnej Uniwersytetu w Białymstoku, jest rzecznikiem prasowym Kościoła prawosławnego oraz szefem Redakcji Ekumenicznej Telewizji Polskiej. Wykłada w Prawosławnym Seminarium Duchownym. Sprawuje pieczę nad polskojęzyczną wspólnotą prawosławną w Warszawie.

Polecamy

JHWH cz.2

Marcin Majewski

Niedziela, 06.07.2014

Jan Paweł II

partnerzy