Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Najtrudniejsze fragmenty Biblii

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Shutterstock
  • 30 września 2014
  • komentarzy
  • 1 219 wyświetleń
  • lubi to!

Cuda Jezusa

Paweł Lisicki

Zdumieli się więc wszyscy i wielbili Boga mówiąc, nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego (Mk 2, 12). W innym miejscu ewangelista podsumowuje: A gdy wchodził do wsi, miast czy osad, kładli chorych na plecach i prosili Go, aby mogli dotknąć choćby skraju Jego szaty (Mk 6, 56). Tak reagowali ludzie.

Z pozycji Jahwe
Równie mocna była reakcja złych duchów, które na Jego widok padały przed Nim i wykrzykiwały: Ty jesteś Synem Boga! (Mk 3, 11). Egzorcyzmy były dowodem na to, że silniejszy od Jana Chrzciciela Pan Izraela pokonuje złe duchy. Uzdrowienia natomiast – że spełniło się przyrzeczenie Boga, że On sam uzdrowi tych, którzy cierpią. To występowanie w roli Jahwe jest też doskonale widoczne w opowieści o uciszeniu burzy na jeziorze. Wielu komentatorów, jak Meier czy Vermes, słusznie dostrzegło, że scena ta wskazuje na boskie prerogatywy Jezusa. Gdy bowiem zerwał się wiatr i wzburzyło jezioro, strach zajrzał uczniom w oczy. Obudzili Go więc i zawołali: Nauczycielu, nie obchodzi Cię, że giniemy? Wtedy wstał, zgromił wicher i powiedział do jeziora: Milcz, ucisz się! I wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Potem zapytał ich: Dlaczego tak się boicie? Jeszcze nie wierzycie? Oni zaś bardzo przerażeni pytali się wzajemnie: Kim On jest, że i wiatr i jezioro są Mu posłuszne?” (Mk 4, 37–41). Inaczej jednak niż ci tak zwani krytyczni badacze należy wyciągnąć z tego opisu dokładnie taki wniosek: to właśnie jeden z tych cudów, który dzięki temu, że miał miejsce za życia Jezusa, pozwolił dostrzec w Zmartwychwstałym Pana. Marek pisze o „przerażeniu” uczniów. Nie o radości, spokoju, zadowoleniu, że udało im się ujść cało i uniknąć niebezpieczeństwa. Nie. Pisze o przerażeniu. Bo to właśnie była jedyna właściwa odpowiedź na objawienie się świętości. Uczniowie czuli przecież, że stali się świadkami czegoś całkiem nadzwyczajnego, prawdziwego czynu Boga.

Rzekł i wzniecił wiatr gwałtowny, i wiatr podniósł fale morza. Wzlatywali do nieba, spadali w głębinę, dusza ich w nieszczęściu mdlała. Zataczali się, chwiali się jak pijani, a cała ich mądrość była za nic. Zawołali do Pana w swoim utrapieniu i z niedoli ich wyprowadził. Obrócił burzę w ciszę i umilkły fale morza (Ps 107, 25–29).

Gromiąc burzę i uspokajając wicher, Jezus zajął miejsce Jahwe. Uczniowie zachowują się tak jak pobożni Żydzi, gdy ci podejrzewali, że stoją w obliczu Boga. Kiedy Jahwe woła Mojżesza i mówi: «Ja jestem Bogiem twojego ojca, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba», Mojżesz zakrył twarz, gdyż lękał się patrzeć na Boga (Wj 3, 6). Zbliżenie się do tego, co święte, spoglądanie wprost na Boga, budziło lęk i przerażenie. Stąd taka reakcja uczniów. Te opowieści, zarówno jeśli chodzi o uzdrowienia i egzorcyzmy, jak i o przykłady panowania nad siłami natury, nie są traktowane przez współczesnych komentatorów poważnie. Co najwyżej można je umieścić w ówczesnym kontekście kulturowym, pokazać, że ze względu na ograniczoną wiedzę, powszechną łatwowierność i nieznajomość praw nauki dziwne czyny Jezusa mogły być postrzegane jako coś nadzwyczajnego. Tymczasem to, jak je przedstawia Marek, a za nim pozostali ewangeliści, nie zdaje się świadczyć ani o naiwności, ani o łatwowierności.

Czy to prawdziwe opisy?
Komentując znaczenie cudów w przekazach ewangelicznych, Craig S. Keener zadał ważne pytanie: „Czy powinniśmy traktować opisy cudów inaczej, to znaczy jako opisy mniej autentyczne, niż resztę opowieści, w których one występują?”. Keener zauważa, że opisy cudów występują we wszystkich warstwach ewangelicznej tradycji. Ważniejsze jest jednak to, że „nie było jakiegoś szczególnego powodu, żeby wymyślać cuda ze względu na chrystologię. Brakuje nam istotnych świadectw współczesnych Jezusowi, że Żydzi oczekiwali Mesjasza cudotwórcy, a postacie, które nie pretendowały do roli Mesjasza, jak Paweł, także występowały jako cudotwórcy (2 Kor 12, 12)” – pisał amerykański uczony. Można tu jednak uściślić, że cudotwórcza działalność Pawła nie była samodzielna, ale dokonywał on cudów w imieniu Jezusa, jako Jego przedstawiciel, posłaniec, apostoł. To, że Jezus czynił cuda, musiało być czymś zaskakującym i niespodziewanym, a nie oczekiwanym. Poza tym nie jest prawdą, że w starożytności znano wielu cudotwórców porównywalnych sławą z Jezusem. Opowieści o greckich, pogańskich uzdrowicielach pochodzą ze znacznie późniejszych przekazów i były raczej efektem oddziaływania chrześcijaństwa niż odwrotnie. „Ewangelie są starożytnymi biografiami niedawno żyjącego bohatera, po którym pozostało wiele źródeł; nie ma tu analogii z kolekcjami mitów (jak tymi, których autorami byli Apollodorus czy Owidiusz) lub powieściami (napisanymi przez Petroniusza czy Heliodora). Nie ma w nich fikcyjnych sprawozdań z egzotycznych krain ani relacji z życia na boskich dworach, nie występują w nich monstra czy inne legendarne twory”. Nie sposób też uznać cudów i egzorcyzmów Jezusa za przykłady praktyk czarodziejskich, przynajmniej takich, jak je opisywały pochodzące zwykle z III wieku naszej ery papirusy magiczne. Typowym sposobem działania pogańskich czarodziejów było używanie inkantacji, zaklęć, które miały zmusić bóstwo i duchy do posłuszeństwa. Nic podobnego nie występuje w przekazach ewangelicznych. Jezus po prostu rozkazuje duchom, a niekiedy wdaje się z nimi w krótką rozmowę, chcąc ustalić tożsamość demona. Tak samo przekazy dotyczące żydowskich uzdrowicieli są późne, niejasne i opisują niewspółmiernie mniejszą aktywność w tym zakresie. Jak pisze Keener, jeszcze trudniej jest znaleźć analogie między cudami Jezusa a tymi, których mieli dokonać rabini. Podstawowa różnica dotyczy rodzaju źródeł, które o tym opowiadają – Ewangelie mają na celu opis rzeczywistych czynów bohatera, który żył na ziemi kilkanaście, może kilkadziesiąt lat wcześniej (w zależności od daty powstania), źródła rabiniczne zaś przekazywały opowieści, które były anegdotami mającymi ilustrować i tłumaczyć sens czy to przepisów Prawa, czy to zasad moralności. Ewangelie chciały unaocznić, kim był Jezus, teksty rabiniczne natomiast miały wyjaśnić za pomocą opowiadania znaczenie danej nauki bądź rozstrzygnięcia prawnego.

Porównując w całości przekazy żydowskie, widać też niewiele przykładów cudów polegających na uzdrowieniu chorych. W żadnym razie też nie da się porównać, co starał się zrobić Vermes, cudów Jezusa do aktywności czy to Honiego Zakreślającego Kółka, czy też Haniny Ben Dosy. „W odnośnych źródłach Hanina był kimś, kto błaga o przychylność numitycznej czy boskiej mocy, podczas gdy Jezus był jej nosicielem” – wskazuje celnie Keener. Tam natomiast, gdzie widoczne są podobieństwa, jak między Jezusem a Eliaszem i Elizeuszem, wcale nie muszą one świadczyć przeciw autentyczności czynów Jezusa. Tak on sam, jak i autorzy Ewangelii mogli przecież celowo szukać podobieństw z wcześniejszymi bohaterami. „O żadnej innej osobie nie przekazuje się tylu cudów jak w Ewangeliach o Jezusie” – piszą Gerd Theissen i Annette Merz. Co więcej, nigdzie indziej cudom nie przypisuje się znaczenia eschatologicznego. Chociaż zdarzają się wciąż komentatorzy, którzy próbują pokazać, że opowieści o cudach Jezusa nie były niczym nadzwyczajnym, jest to nieprawda. Nie ma w starożytności podobnego przykładu, by jednej osobie przypisywano tyle cudów i o takim „ciężarze gatunkowym” jak Jezusowi. „Porównanie tak z żydowskimi, jak i «hellenistycznymi» przykładami pokazuje, że ewangeliczne opowieści o cudach, które wszystkie powstały jeszcze w I w. n.e., tak ze względu na swą liczebność, jak i treść posiadają zdumiewająco odrębny charakter, tak że nie da się ich wyprowadzić ze środowiska, w którym powstały”.

Marek pokazuje Jezusa jako Tego, który uczestniczy w ostatecznej wojnie z mocami zła. Cuda i egzorcyzmy wprowadzają nowy porządek rzeczy. Pod każdym względem zatem opowieści o cudach Jezusa albo wcale nie mają współczesnej analogii, albo też jest ona wątpliwa i niewyraźna. Jeśli zatem tylu krytyków podchodzi z taką nieufnością do tych przekazów, wynika to nie z braku autentycznych źródeł, ale racjonalistycznych i scjentycznych uprzedzeń. Z góry bowiem zakłada się, że gdy świadek naoczny opisuje zwykłe wydarzenie, intrygę dworską, romans, wyprawę wojenną, wybitne przemówienie polityczne, to jest on bardziej wiarygodny, niż gdy ten sam świadek naoczny z taką samą, albo i większą dozą pewności opisuje zdarzenie, które zdaniem współcześnie żyjącego komentatora nie miało prawa się wydarzyć. Kryterium uznania przekazu za autentyczny nie stanowią zatem rzetelność i pewność źródeł, ale filozoficzne stanowisko komentatora. A należy podkreślić, że nie do utrzymania jest teza, że starożytni byli na ogół w kwestii cudów wyjątkowo łatwowierni.

Paweł Lisicki, Czy Jezus jest Bogiem. Od judaizmu do chrześcijaństwa, Wydawnictwo M, Kraków 2014, s. 326-330


więcej tekstów autora

Paweł Lisicki

dziennikarz, publicysta, teolog, pisarz. Były redaktor naczelny dziennika "Rzeczpospolita" i tygodnika "Uważam Rze", obecnie tygodnika "Do Rzeczy"

Polecamy

O aniołach, miłości i zazdrości

Bella Szwarcman-Czarnota

Niedziela, 12.01.2014

Jan Paweł II

Izaak

Marcin Majewski

partnerzy