Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Ludzie księgi

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Wikipedia: Albrecht Durer, św. Paweł, XVI w.
  • 28 czerwca 2014
  • komentarzy
  • 3 105 wyświetleń
  • lubi to!

Św. Paweł – mity i fantazje

Roman Zając

Święty Paweł był niezwykłą postacią. Uczeń rabina Gamaliela, jeden z oskarżycieli diakona Szczepana, faryzeusz i wysłannik Sanhedrynu, któremu poruczono tropienie chrześcijan, po spotkaniu ze Zmartwychwstałym Chrystusem został Apostołem Narodów i niestrudzonym misjonarzem, który położył podwaliny chrześcijańskiej teologii. Wielki człowiek, mistyk , cudotwórca, więzień polityczny, a na koniec męczennik, który oddał życie za wiarę w Chrystusa. O tym wszystkim wielokrotnie pisano. Istnieją jednak również nieprawdziwe, a czasem wręcz niedorzeczne, poglądy na temat św. Pawła. O nich poniżej.

Przystojny jak model?
W 5 tomie z serii Księga Świętych, (wyd. przez Edipresse Polska) Paweł Żmudzki opisuje nawrócenie Szawła pod Damaszkiem słowami: „Nagle niezwykła jasność, olśniewająca stokroć bardziej niż słońce, poraziła Szawła. Rosły mężczyzna i wytrawny jeździec bezwładnie zwalił się z konia na ziemię”. Może to przemawia do wyobraźni, ale czy Paweł faktycznie był rosłym mężczyzną? Chętnie przypisujemy różnym bohaterom posągowy wygląd. Niestety, przystojny aktor Johannes Brandrup, odtwarzający św. Pawła w jego filmowej biografii, w ogóle nie przypomina wyglądem prawdziwego Pawła z Tarsu. O tym, jak św. Paweł naprawdę wyglądał wiemy dość dobrze, bo mamy wiele świadectw utrwalonych w dziełach Ojców Kościoła i apokryfach, które zadziwiają swoją zgodnością. Tych zgodnych świadectw jest tak dużo, że w 2008 r., w biurze kryminalnym w północnej Westfalii policyjni graficy zrekonstruowali nawet portret pamięciowy Apostoła Narodów. Jak utrzymuje tradycja starochrześcijańska, był mężczyzną niewielkiego wzrostu (samo imię Paulus po łacinie oznacza „drobny”, „mały”), z przerzedzonymi włosami lub całkiem łysym, z czarną brodą, chorowitym lub słabego zdrowia, sam zresztą skarżył się na rozmaite cielesne dolegliwości. Na ciele miał liczne blizny i zniekształcenia. Święty Jan Chryzostom wspomina o nim jako o człowieku „wysokim na trzy łokcie” (a przypomnijmy, że dla Rzymian łokieć miał długość 0,44 m, czyli 44 cm, można więc sobie policzyć, jak niski według Złotoustego był Paweł). Euzebiusz z Cezarei w Historii Kościoła (I, 2, 37) opisuje go słowami: „szczupły, ramiona przygarbione, wysokie czoło, orli nos i wydłużona twarz”. Apokryficzne Acta Pauli et Theclae (utwór sprzed 200 r). podaje taki opis: „Był on niskiego wzrostu i łysy, a nogi miał kabłąkowate (…), brwi miał zrośnięte, nos nieco wystający”. Pseudo-Lucjan Philolpatris, apokryf z IV wieku, oznajmia, że był to człowiek „łysy z nosem garbatym”. Natomiast Jan Malala w VI wieku stwierdza o Pawle: „garbaty, ze szpakowatymi włosami i szpakowatą brodą, o trędowatej cerze, z orlim nosem, niebieskimi oczyma i brwiami zrośniętymi nad nosem”. No cóż… Wszystko wskazuje na to, że Paweł nie był przystojny, nie miał atletycznego ciała ani urody modela, a posturą bliżej mu było do… Bohdana Smolenia. Ale, czy to w jakimkolwiek stopniu umniejsza jego zasługi?

Wróg kobiet?
Jednym z najbardziej rozpowszechnionych mitów na temat św. Pawła jest pogląd jakoby był on skrajnym antyfeministą i mizoginem. Feministki uważają go wręcz za ucieleśnienie uprzedzeń w stosunku do kobiet. Dowodem na antyfeminizm Pawła mają być zalecenia dotyczące nakrywania głów kobiecych na zebraniach, nakaz milczenia w kościele oraz przypominanie, że żona powinna być posłuszna mężowi, oraz że mąż powinien swą żonę kochać. Te fragmenty jednak należy odczytywać w kontekście historii i ówczesnej obyczajowości..

Z drugiej strony Paweł uważał za rzecz normalną, że we wspólnocie chrześcijańskiej kobieta może prorokować (1 Kor 11, 5), a więc wypowiadać się jawnie pod wpływem Ducha, pod warunkiem, że będzie służyło to zbudowaniu wspólnoty i dokonywało się w godny sposób. Na mocy tych słów Pawła wiele kobiet zajęło ważne miejsce w historii chrześcijaństwa (niektóre nawet ogłoszono Doktorami Kościoła). Warto też zauważyć, że to właśnie od Pawła pochodzą rewolucyjne w tamtych czasach słowa: Nie ma już Żyda ni Greka, mężczyzny ani kobiety (por. Ga 3, 28). Paweł swoim zachowaniem i postawa przełamywał stereotypy. Nie miał chociażby ma oporu, aby zaczynać wykład na temat wiary na kobiecym zebraniu nad rzeką (Dz 16, 13), czy też zamieszkać w domu ledwie co poznanej kobiety i prowadzić tam nauczanie. Zachowania Pawła wobec kobiet nie miały precedensu.

Z Dziejów Apostolskich wynika ponadto, że Paweł miał na kobiety wielki wpływ. Łukasz wymienia przyjmujące nauki Pawła liczne wpływowe Greczynki (Dz 17, 12). Kobiety stawały się także współpracownicami Pawła w dziele misyjnym. Niektóre odgrywały wielką rolę w gminach założonych przez Pawła, chociażby Lidia czy Febe, prawdopodobnie przewodząca gminie w Kenchrach. W tamtych czasach mężczyźni nie pozdrawiali obcych, niespokrewnionych z nimi kobiet w listach, a rabini nie przyjmowali uczennic. Paweł postępuje dokładnie odwrotnie. Co ciekawe Pryscylla wymieniana jest zawsze przed swym mężem, co w tedy było szokującym ewenementem (Dz 18, 18. 25).

Można by na ten temat dużo więcej napisać, ale już niejednokrotnie o tym pisano. Chcącym pogłębić wiedzę na ten temat, polecam książkę Kazimierza Romaniuka Święty Paweł o kobietach (Warszawa 1995), a znającym język włoski podobną pozycję, której autorem jest Giancarlo Biguzzi – Paolo e la donna (Milano 2009).

Epileptyk z halucynacjami?
Nawrócenie św. Pawła próbowano jakoś racjonalnie wytłumaczyć. On sam mówił o „światłości z nieba”, która go tak „olśniła”, że upadł na ziemię, stracił wzrok i usłyszał głos Jezusa. Niektórzy oczywiście z góry odrzucają możliwość, że było to naprawdę objawienie się Zmartwychwstałego Jezusa. Podobnie jak wcześniejsze chrystofanie uważa się za halucynacje, a wydarzenia w Dniu Pięćdziesiątnicy za efekt tego, iż towarzystwo było pijane (por. Dz 2, 13). Z drugiej strony trudno zakwestionować, że coś się musiało wydarzyć, skoro gorliwy i fanatyczny prześladowca chrześcijan, został nagle gorliwym apostołem. Niektórzy badacze sugerują, że Szaweł był epileptykiem i że jego nagłe „olśnienie” pod Damaszkiem to szczególnie ostry atak epilepsji powodujący silną halucynację, atak na tyle ostry, że pomieszał Szawłowi zmysły i nie był w stanie odróżnić rzeczywistości od halucynacji. Poza tym upadek z konia na ziemię może być przyczyną poważnych urazów głowy, np. stłuczenia i wstrząśnienia mózgu, szczególnie wtedy, gdy uderzy głową o przydrożny kamień lub inny twardy przedmiot. Wynikiem takiego uderzenia może być czasowa utrata wzroku (a jak wiemy, Szaweł przez kilka dni był ślepy). Mogą też wystąpić trwałe uszkodzenia mózgu, określane w neurologii mianem „pourazowej encefalopatii”. Takie urazy manifestują się czasami trwałym zmianami w psychice rannego, czyli zmianami osobowości. I to wyjaśniałoby, dlaczego Szaweł z zagorzałego anty-chrześcijanina stał się zagorzałym misjonarzem, wierzącym, że to sam Jezus osobiście wybrał go na Apostoła Narodów. Potem miewał też inne wizje, na przykład pisał o sobie: Znam człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy w ciele – nie wiem, czy poza ciałem – też nie wiem, Bóg to wie – został porwany aż do trzeciego nieba. I wiem, że ten człowiek – czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, Bóg to wie – został porwany do raju i słyszał tajemne słowa, których się nie godzi człowiekowi powtarzać (2 Kor 12, 2-4). Pośrednim dowodem na obłąkanie Pawła ma być również fakt, że Festus powiedział do niego: Tracisz rozum, Pawle (…) wielka nauka doprowadza cię do utraty rozsądku (Dz 26, 24).

Czy jednak, czytając Listy św. Pawła, ktokolwiek odnosi wrażenie, że czyta wynurzenia człowieka obłąkanego?

Chciał zniszczyć Rzym pacyfizmem?
A może w ogóle nie było żadnego nawrócenia? Może za działaniami Pawła stała po prostu racjonalna decyzja i realizował jakiś perfidny plan? Amerykański pisarz żydowskiego pochodzenia Marcus Eli Ravage uznał, że Paweł z Tarsu postawił sobie za cel krzewienie antypogańskiej i w istocie antyrzymskiej propagandy. W miesięczniku „The Century Magazine” pojawił się obszerny artykuł Marcusa Eli Revage’a pt. The Apostle of the Gentiles z podtytułem: The first who knew the possibility of war by propaganda („Pierwszy, który poznał możliwość prowadzenia wojny za pomocą propagandy”). Zdaniem Ravage’a Jezus był początkowo gorącym żydowskim patriotą, który chciał wyzwolić ojczyznę spod rzymskiej okupacji, ale kiedy uświadomił sobie bezsens zbrojnej walki z Rzymianami, zaczął głosić swoisty pacyfizm i socjalizm (używając współczesnej terminologii). Wtedy kapłani i patrioci doprowadzili do jego śmierci, bo uznali, że są to idee niebezpieczne dla ludu ciemiężonego pod okupacją. Władze żydowskie postawiły Szawła na czele tajnej policji, której powierzono stłumienie proletariacko-pacyfistycznej sekty zwolenników Jezusa. Szaweł uznał jednak, że o ile ideały pacyfizmu, miłości nieprzyjaciół były niebezpieczne we własnym kraju; to rozpropagowane wśród nieprzyjacielskich legionów, mogłyby podkopać ich karność i zapewnić Żydom ostateczne zwycięstwo! Innymi słowy, Szaweł wpadł na perfidny pomysł prowadzenia wojny za pomocą propagandy. Strategiczny plan Pawła zakładał, że przekonując Rzymian do pacyfizmu i miłości, podkopie u wrogów ich moc wewnętrzną i dyscyplinę bojową. Rzym, zarażony tymi ideami, będzie ulegał rozkładowi od wewnątrz, aż w końcu runie. Nota bene analogicznie postępowali komuniści, wspierając podczas wojny w Wietnamie (za pomocą różnych agentów wpływu oraz dotacji finansowych) ruch hippisowski w USA. Czy jednak Paweł faktycznie wpadł na pomysł, który później przyszedł do głowy analitykom z KGB? Czy cała teologia chrześcijańska, którą tworzył, była tylko nic nieznaczącą otoczką dla prawdziwego celu Apostoła, któremu chodziło tylko o rozłożenie na łopatki i zdemoralizowanie Rzymu? Czy można uwierzyć w to, że Paweł naprawdę uważał nauczanie Jezusa za szkodliwe i niszczące, i właśnie dlatego chciał przekonać do tej nauki wrogów Izraela?

Założyciel Kościoła?
Dzisiejszy wizerunek chrześcijaństwa, jego zasad doktrynalnych, w ogromnej mierze zawdzięczamy św. Pawłowi. Jest to fakt niezaprzeczalny. Niektórzy jednak uważają, że dla św. Pawła prawdziwe nauczanie Jezusa z Nazaretu w ogóle nie było istotne, gdyż miał własną koncepcję tego, w co powinni wyznawcy Chrystusa wierzyć i de facto to on stworzył Kościół, którego Jezus w ogóle nie zamierzał powoływać do istnienia. Dlatego obecny Kościół powinien nazywać się raczej Kościołem Pawłowym, a nie Chrystusowym. Lub inaczej: chrześcijaństwo to religia Pawła. Według Nietzschego, dla Pawła Jezus to ktoś, „kto zmarł, kogo widziano po jego śmierci. Ktoś, kogo Żydzi skazali na śmierć… To tylko motyw: muzykę skomponuje Paweł”. To on rzekomo, jako samozwańczy apostoł, wymyślił koncepcję odkupienia na krzyżu (czyli naukę o zbawieniu poprzez męczeństwo wcielonego Boga, za grzechy ludzkości). To on rzekomo wymyślił grzech pierworodny oraz stworzył mit Jezusa, jako Chrystusa i zmartwychwstałego Boga, umieszczając naukę o męczeńskiej śmierci Jezusa za grzechy ludzkości w centralnym punkcie religii chrześcijańskiej.

Hipoteza ta była swego czasu bardzo modna. Wielu laickich badaczy głosiło, że to, co nazywamy dziś chrześcijaństwem, jest sztucznie stworzoną przez Pawła nauką, określaną jako paulinizm. Paulinizm jest jednak wypaczeniem i zafałszowaniem prawdziwej nauki Jezusa.

Wróg św. Piotra?
Jak wiadomo św. Paweł i św. Piotr starli się ongiś w opozycji w kwestii przestrzegania przepisów żydowskich i Apostoł Narodów wytknął pewnego razu Opoce Kościoła niekonsekwentne zachowanie (por. Ga 2, 11). To stało się podstawą do hipotez o rzekomo głębokim podziale w pierwotnym Kościele. Niektórzy bardzo mocno eksponują ów „konflikt” między Piotrem a Pawłem. Liberalni egzegeci już w XIX wieku przeciwstawiali ich sobie, twierdząc jakoby Piotr stał na czele skrzydła konserwatywnego i zachowawczego Kościoła, a Paweł był reprezentantem skrzydła progresistów. W skrajnym przypadku badacze snują hipotezy, jakoby obie frakcje zwalczały się bez pardonu, a między Pawłem i Piotrem trwała swoista wojna. W powieści Douglasa Jacksona Waleriusz. Sprawa Piotra (Poznań 2014) autor sugeruje nawet, że Paweł stał za spiskiem na życie Piotra i że to on poprzez zręczne manipulacje oraz knowania z Seneką doprowadził do prześladowania chrześcijan w czasach Nerona, zwłaszcza zaś był zakulisowym sprawcą śmierci pierwszego papieża. Jako pretendent do przewodzenia Kościołowi pozbył się po prostu rywala, wykorzystując do tego Nerona. Oczywiście papier jest cierpliwy a w literaturze dopuszczalna jest licentia poetica, czyli możliwość fantazjowania nawet wbrew prawdzie historycznej, wbrew faktom, czy też wbrew zdrowemu rozsądkowi. Douglas Jackson twierdzi jednak, że pomysł swój uważa za jak najbardziej prawdopodobny i poparty wieloma przesłankami. Powołuje się na przykład na pochodzący z ok. 80 roku tekst biskupa Rzymu – Klemensa, który napisał: „Poprzez zawiść i zazdrość ci najbardziej prawi, stanowiący najpotężniejsze filary [Kościoła] byli prześladowani i uśmierceni (…). Piotr z powodu nieusprawiedliwionej zawiści”. Zdaniem autora, pierwszą osobą, która wobec Piotra mogła odczuwać zawiść, był właśnie św. Paweł. A dlaczego tak uważa? Bo tak mu się wydaje.

Tymczasem Tradycja Kościoła tak ściśle zespoliła św. Piotra i Pawła, że niemal wszędzie występują razem, choć bardzo się od siebie różnili, obdarzeni całkowicie odmiennymi cechami, darami i talentami. 29 czerwca wspominamy ich łącznie w liturgii, która czyni tak nie bez powodu. Według starej tradycji zginęli tego samego dnia, lub w bliskim odstępie czasowym. Połączyło ich też miejsce śmierci, czyli Rzym, gdzie wypełnili swą posługę apostolską, przypieczętowując ją przelaną krwią. Piotr został ukrzyżowany (głową w dół), a Paweł, jako obywatel rzymski, ścięty mieczem. Połączenie ich we wspomnieniu liturgicznym nie wynika jedynie z daty śmierci. Kościół czci ich pamięć jednego dnia, przede wszystkim dlatego, że są oni fundamentem jedności, jako ci, którzy budowali jeden Kościół Chrystusa.

 

 


więcej tekstów autora

Roman Zając

biblista, demonolog, absolwent KUL. Autor książek "Szatan w Starym Testamencie", "Przewodnik po Niebie, Piekle i ich mieszkańcach".

Polecamy

Niedziela, 11.05.2014

Jan Paweł II

Trójjedyny w Biblii? cz.2

Anna Świderkówna

Ile jest Niebios?

Roman Zając

partnerzy