Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Krąg biblijny
źródło: Shutterstock
  • 12 czerwca 2014
  • komentarzy
  • 1 024 wyświetleń
  • lubi to!

Wyjdź z Ur i rusz w nieznane

Roman Brandstaetter

Wyszedłem z nimi, z Ur Chaldejczyków, aby udać się do ziemi Kanaan (Rd 11,31a). Zdanie to zawiera wzmiankę o zdarzeniu, które stało się początkiem mojej świadomości rodowej i pierwszym ogniwem — wątpię czy pierwszym, ale na pewno pierwszym z ujawnionych — w długim łańcuchu wypadków, dziejących się po dzień dzisiejszy. Czyżby wierne przywiązanie do tych kilku słów, trwające we mnie poza wszelkim doświadczeniem od czasów dzieciństwa, było owocem mglistych i nieuchwytnych wyobrażeń o szczęśliwym prapoczątku, z którego nieopatrznie wyszliśmy i do którego bezwiednie dążymy? Nie wiem. Wiem natomiast, że to misterium wyjścia w niepamiętnym czasie, wśród nader tajemniczych okoliczności, zapisanych na pierwszych kartach Genesis, jest upamiętnieniem zdarzenia, które wciąż nieprzerwanie przeżywam.

Widzę starego Teracha, jego syna Abrama noszącego krótkie imię, które już niebawem na znak wybraństwa miało być z rozkazu Pana dosłownie i symbolicznie poszerzone, i żonę jego Saraj oraz jego bratanka Lota, jak ze stadami owiec, na wielbłądach objuczonych dobytkiem, na czele szczepu — widzę w tym tłumie i moich rodziców, i dziadków, pradziadków i prapradziadków — opuszczają szczęśliwie miasto lat dziecinnych, Ur Chaldejczyków, i wędrują na zachód, aby w biblijnym rytmie ludzi i zwierząt dążyć wytrwale, choć niechętnie, do celu, wybranego im wbrew ich woli, przez Nieznanego Boga. Któż z ludzi zdrowo myślących uda się dobrowolnie i z radością na wyprawę, której skutków przewidzieć nie może?

Pismo Święte Starego Testamentu było z początku —podobnie jak Ewangelia—opowiadane. Przekazywane z pokolenia na pokolenie, drogą ustnej tradycji, zostało spisane w pewnej epoce naszych dziejów, przeszło przez filtry różnych redaktorów, aż dotarło do nas w kształcie dzisiaj nam znanym. Nie mam zamiaru na tym miejscu dokonywać analizy oralnego stylu Starego Testamentu i jego poetyki, która ułatwiała ustne przekazywanie tekstu w sposób jak najbardziej ścisły, pragnę tylko podkreślić niewątpliwy fakt, że synowie Izraela słowo biblijne z początku słyszeli, a nie czytali. Myśl Boża przenikała w nich przede wszystkim przez zmysł słuchu, który mieli zawsze niezwykle wyczulony na wszelkie głosy zewnętrzne i wewnętrzne. Zanim ujrzeli Księgi Święte spisane na miedzianych, papirusowych i pergaminowych zwojach, określone kształtem liter biegnących równym szeregiem od strony prawej do lewej, mieli je w uszach w kształcie dźwięków, głośno wypowiadanych i śpiewanych przy akompaniamencie muzycznych instrumentów. Dźwięk i towarzysząca im gestykulacja rąk i mimika — oto środki pierwotnego przekazu Świętych Ksiąg.

I takie było również moje pierwsze spotkanie z Biblią, albowiem zanim sam zacząłem ją czytać, znałem cały Pięcioksiąg z opowiadań mojego dziadka. Widzę go siedzącego w fotelu, a siebie na jego kolanach. Słyszę równy, melodyjny głos opowiadający o Adamie i Ewie, o Abrahamie i ofiarowaniu Izaaka, historię Jakuba i jego synów, dramatyczne dzieje Józefa, zakończone happy endem, który jak każdy radosny finał w dziejach ludzkich był zarazem początkiem tragicznych nieszczęść. Potem następowała wzruszająca gawęda o niemowlęciu znalezionym w kobiałce na wodach Nilu, rozmowa z Panem w krzaku ognistym, wyjście z Egiptu, przejście przez Morze Sitowia, i tak z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień ciągnęła się ta historia zagęszczona burzliwymi przygodami i cudownymi zdarzeniami, a ponieważ dziadek, opowiadając mi dzieje biblijne, postawił warunek, że każdą jego opowieść muszę powtórzyć własnymi słowami — oto jak powtarzała się przede mną, na żywo, w błyskawicznym skrócie, tradycja ustnego przekazu — opowiadania starca, przeplatane moimi powtórzeniami, trwały ku mojej radości przez długie, długie miesiące.

Gdy teraz po wielu dziesiątkach lat czytam Świętą Księgę, wydaje mi się, że nie czytam jej, lecz słyszę głos dziadka, i wsłuchuję się z napięciem w jego równy, melodyjny głos, opowiadający mi dzieje biblijne tak, jak były opowiadane w namiotach koczującego Jakuba.

Roman Brandstaetter, Krąg biblijny, Wydawnictwo M, Kraków 2010, s. 30-32


więcej tekstów autora
Polecamy

Jak czytać przypowieści?

Anna Świderkówna

Niedziela, 10.08.2014

Jan Paweł II

XV Niedziela Zwykła

Ks. Wojciech Węgrzyniak

partnerzy