Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Jak czytać Biblię
źródło: Internet
  • 26 lutego 2016
  • komentarzy
  • 1 113 wyświetleń
  • lubi to!

Wzruszenie Boga

Joachim Badeni OP

Święte sakramenty, od Mszy Świętej począwszy, a skończywszy na małżeństwie i kapłaństwie, są przedmiotem tajemniczej kontemplacji konkretów. W przypadku sakramentu pojednania jest to żal każdego z nas i rozgrzeszenie kapłana. Można spojrzeć na sakrament pokuty okiem naszego ducha.

Co to znaczy: spojrzeć okiem ducha? Wszyscy mamy duszę i wszyscy mamy tę część ducha, która jest niezależna od materii, a po śmierci będzie trwać dalej – wiecznie. Nie każdy rozumie, że tak jest; nikt nie może wyjaśnić tej tajemnicy. Możemy jednak skierować swoją uwagę, swoje skupienie na tę niewidzialną, niewyrażalną, tajemniczą część duszy, która jest duchem, nie tylko duszą kształtującą ciało, ale duchem ludzkim. Ten duch ludzki może patrzeć – nie tylko oczami widzieć tekst taki czy inny, tłumaczony z greki, ale może patrzeć na tajemnicę Miłosierdzia Bożego w sakramencie pokuty. Pomocna w tym naszym spojrzeniu będzie ewangeliczna przy powieść o synu marnotrawnym i miłosiernym ojcu (Łk 15,1132).

Gdy jeszcze syn był daleko, ujrzał go ojciec i wzruszył się głęboko, wybiegł mu naprzeciw, rzucił mu się na szyję i ucałował go. To jest obraz Boga w sakramencie pojednania. Zwykle uważamy, że odległość jest raczej między mną a konfesjonałem, podchodzę do konfesjonału albo staję w ogonku. Jest w każdym razie jakiś dystans między mną a chwilą, kiedy uklęknę przy konfesjonale i zacznę się spowiadać. Ale tak naprawdę nie ma żadnego dystansu, jest dystans tylko czysto fizyczny. U Boga nie ma żadnego dystansu, przeciwnie – to Bóg wybiega nam naprzeciw. Jak klękam przy konfesjonale, to wiem, że Pan Bóg mnie tutaj wyprzedził, On jest przede mną pierwszy w konfesjonale, w osobie kapłana i w mocy sakramentu. Gdy więc klękam do spowiedzi, nie ma dystansu. Jest nie tylko bliskość, nie tylko spotkanie, ale wyprzedzenie ze strony Boga. Bóg jest wcześniej przy mnie, niż ja jestem przy Nim, i to zwykle nie bardzo do nas dociera. Nic dziwnego zresztą. Jak byłem młodym studentem w Krakowie, to w ogóle tego nie rozumiałem, zupełnie. Chodziłem do spowiedzi, bo taki był ogólny zwyczaj w Polsce.

Jest jeszcze coś bardzo tajemniczego – to wzruszenie Boga. Syn Boży jest człowiekiem, a miał, jak twierdzą teologowie, bardzo wrażliwe i bogate życie uczuciowe. Jego wzruszenie ma również wymiar osobowy – Boski. Trudno to sobie w ogóle przybliżyć – Bóg, który się wzrusza. Nieskończony byt, wszechmocny, wieczny, nieskończenie mądry, wszechwiedzący jest wzruszony wtedy, kiedy każdy z nas podchodzi do konfesjonału. Na tym miejscu, gdzie spowiadamy się, klęczy już Bóg, który nas uprzedził i wzruszył się tym, że każdy z nas na tym miejscu klęczy przy konfesjonale. Bóg jest wzruszony i uprzedzająco bliski. To jest duchowość sakramentu pokuty, wyznania grzechów. Jeszcze jedna uwaga. Teologowie uczą nas, że wystarczy żal, niekoniecznie musi być doskonały. Jedna z moich znajomych, która ma prawie dziesięć lat, modli się o różne sprawy rodzinne i jej bracia powiedzieli mamie: „Mamusiu, ona się modli byle jak, a Pan Bóg ją wysłuchał”. Ja myślę, że to jest bardzo typowe dla Pana Boga. To „byle jak” dziecka jest jednak przeszyte, prześwietlone mądrością tego dziecka. Dzieci są bardzo mądre. „Żałuję, jak umiem” – tak czasem mówią przy spowiedzi. Ale ponieważ Pan Bóg nas wyprzedza, Pan Bóg jest wzruszony naszą spowiedzią, to czy nie warto sięgnąć po żal doskonały? Po żal, którym jest akt miłości Boga na tle moich grzechów. Nie tylko robię rachunek sumienia, wyliczam: co, kiedy, ile razy, myślą, mową i uczynkiem, ale ponadto po rachunku sumienia już nie trwam w świadomości tego, co popełniłem myślą, mową i uczynkiem, ale trwam w akcie miłości Boga. Już sam akt miłości Boga jest przebaczeniem, bo Pan Bóg wyprzedza nawet w tym przypadku. Kapłan potwierdza tę ewentualną niedoskonałość mojego żalu, jeszcze niezbyt głęboką miłość, formą rozgrzeszenia, wzywając całą Trójcę Świętą na ten tajemniczy akt przebaczenia.

To wszystko trudno pojąć, gdy klękamy do spowiedzi. Ja bardzo bałem się spowiedzi, byłem świeckim studentem, już dawniej nie miałem na spowiedź najmniejszej ochoty. Jeśli jednak w chwili spowiedzi spróbujemy uchwycić okiem naszego ducha część tej tajemnicy, może to ożywić nasz żal i bardziej przemienić nasze wnętrze. Czegoś z błysku mądrości i miłości Bożej możemy doświadczyć, idąc do konfesjonału, by przyjąć tajemnicze spotkanie Boga, który już tam jest. Nie tylko ksiądz tam siedzi, mimo że widać tylko jego sylwetkę. Czy ksiądz jest wzruszony? Może tak, może nie. Może wielcy święci spowiednicy płakali nad naszymi grzechami, ale nie każdy ksiądz jest świętym spowiednikiem. Natomiast Bóg jest wzruszony, na swój tajemniczy, niewidzialny sposób. Wzruszenie Boga jak gdyby zawisa nade mną, gdy klęczę u stóp konfesjonału i zaczynam moje wyznanie grzechów. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go (Łk 15,20). Pocałunek świętości nieskończonej na czole każdego z nas, każdego grzesznika.

Joachim Badeni OP, Tajemnica Bożej obecności, Wydawnictwo M, s. 41-44


więcej tekstów autora

Joachim Badeni OP

właśc. Kazimierz Stanisław Badeni herbu Bończa, ur. 14.10.1912 w Brukseli, zm. 11.03.2010 w Krakowie; dominikanin, mistyk, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, hrabia, autor książek

Polecamy

Aniołowie w Biblii

Robert J. Morgan

Kain i Abel

Marcin Majewski

W Izaaku związano Mu nogi

ks. Krzysztof Porosło

partnerzy